09 lipca 2001
I trzeci czynnik, przez który będzie się patrzyło, czy trzecie lustro dla samorządów, to są wszystkie patologie: a więc niesprawność, korupcja, takie zjawiska, które powodują kłótliwość, niespójność czy niestałość różnych koalicji czy układów politycznych, które powołane na początku kadencji później podlegają dziesiątkom przekształceń. To są wszystko elementy, które wpływają na opinię, a pamiętajmy, że jednak cały czas w Polsce ogromna rzesza społeczeństwa jest w bieżącą politykę niezaangażowana. I ona reaguje na poziomie: "aha, no warto ich posłuchać" albo "dajcie spokój będą mnie tylko denerwować, w związku z tym lepiej posłucham kogo innego, albo muzyki". Tutaj macie też istotną rolę i myślę, że październik 2002 będzie to też istotny sprawdzian, ale nie w sensie kto, gdzie powygrywa wybory - bo to będzie interesujące - ale jaka część wyborców przyjdzie głosować, jak to będzie wyglądało w poszczególnych regionach. Czy np. tam gdzie jest relacja między rozwojem, aktywnością społeczną a głosowaniem, czy nie, czy tam np. gdzie mamy zasadnicze problemy związane z bezrobociem będziemy mieli np. zjawisko pasywności ludzi, które może za czas jakiś przynieść bardzo trudne i nieoczekiwane efekty. Pamiętajmy, tam gdzie nie organizuje się opinii publicznej, tam się tworzy pełne pole dla populizmu wszelkiej natury, więc na to zwracam uwagę, bo to już jest w Waszych rękach i tak w istocie mamy rok i parę miesięcy, żeby do tego sprawdzianu się przygotować.
I chcę jeszcze powiedzieć na koniec rzecz najtrudniejszą w tym wszystkim i apelować o pracę z Waszej strony, o aktywność. Sytuacja finansów publicznych, finansów państwa, jest trudna. Ja nie używam żadnych mocniejszych słów dlatego, że nie chcę aby tutaj ktokolwiek chciał później posądzać mnie o jakieś niewłaściwe sformułowania. Ale nie da się inaczej tej sytuacji określić, jak co najmniej trudną. Jesteśmy w momencie także jako instytucje państwowe przed koniecznością istotnego zmniejszenia wydatków. Minister finansów proponuje rozwiązania idące w roku 2001 dwutorowo, tzn. zmniejszenia wydatków i zaproponowania zwiększenia deficytu budżetu państwa, a w tej wstępnej propozycji, która jest znana przecież i Wam powiedział o brakujących 17 miliardach złotych. To jest - biorący pod uwagę, że budżetowy deficyt wynosi bodajże 21 miliardów - kwota ogromna. W jaki sposób można ją poskromić poprzez zmniejszenie wydatków? To jest dobre i trudne pytanie. Na ile musimy zwiększyć deficyt budżetu państwa - zobaczymy. Ja jestem zdania, które chcę powtórzyć, iż ten rząd powinien przygotować propozycję nowelizacji budżetu, ale przede wszystkim przedyskutowana powinna być już w nowym parlamencie. Dlatego, że określenie braków, czy określenie deficytów będzie łatwiejsze jednak w październiku czy w końcu października i w listopadzie, aniżeli dzisiaj. Natomiast niestety musimy w tej chwili z rządem - i to mówię Wam zupełnie otwarcie - podjąć merytoryczny spór, jak zacisnąć tego pasa, żeby nie doprowadziło to do skutków dramatycznych. Ja nie mówię nawet o reakcjach społecznych czy o tym, że niektóre grupy, którym zapłaci się mniej a nie więcej, będą niezadowolone. Ja myślę o czymś innym. Żeby nie stracić tych pewnych możliwości rozwojowych, które tkwią. Oczywiście najprostsze cięcia dotyczą zawsze inwestycji. Tylko nikt sobie nie zdaje sprawy, że często zatrzymana inwestycja w roku 2001, będzie półtora raza więcej kosztowała w roku 2002, a w roku 2003 będzie już trzykrotnie czy czterokrotnie droższa. Zatem często ta oszczędność, która rachunkowo czy księgowo wydaje się najbardziej łatwa, w sensie merytorycznym wydaje się bardziej brzemienna w skutki. Jest to niewątpliwie trudny moment, w którym znaleźliśmy się - nie chcę mówić o odpowiedzialności, powiedziałem o tym publicznie i podtrzymuję - jest czymś niezrozumiałym, że budżet przedstawiony w lutym tego roku jako dobry i najlepszy, i satysfakcjonujący, w lipcu już wymaga tak głębokiej zmiany. Ale to jest jedna strona medalu i ona raczej jest pytaniem do rządu i do ministra finansów, jak to się stało. Natomiast dzisiaj pytanie, które i mnie dotyczy, ale Was w szczególności: to jest co zrobić, żeby przy tych oszczędnościach i konieczności, podkreślam - konieczności, ograniczeń jednak nie przekreślić celów merytorycznych. Nie przekreślić tych działań, które zostały podjęte. Nie zawiesić w jakiejś finansowej próżni tego co robią samorządy, także na szczeblu wojewódzkim. Nie mam tu dobrej odpowiedzi, od razu mówię, ale umówmy się, że będziemy w tej kwestii współpracować, iż będziemy szukać tej odpowiedzi wspólnie. Natomiast namawiam Wasz Konwent do bardzo merytorycznej debaty w tej sprawie z rządem, bo naprawdę tu jest taka delikatna granica, której przekroczenie może spowodować, że mówiąc wszystko o samorządzie, ustroju, o decentralizacji, okaże się na końcu, że wszystko się zgadza poza jednym - armat brak. A jak armat brak to wielkiej batalii wygrać się po prostu nie da.
Kończąc, chcę raz jeszcze powiedzieć - Wasza współpraca ma charakter stały, jesteśmy czynnikami ciągłości władzy w Polsce i stabilności, natomiast prosiłbym, żeby w tych sprawach merytorycznie istotnych nie szczędzić swojego głosu, wypowiadać się bardzo otwarcie, czy to dotyczy funduszy, polityki regionalnej, instytucji, która ma się tym zajmować, czy choćby kwestii budżetowych. Żeby ze strony Waszego Konwentu, tego grona, płynęły po prostu bardzo jasne, czytelne opinie, tym bardziej, że Waszą siłą jest Wasz pluralizm. ˛Waszą siłą jest to, że Wy patrzycie na to przez pryzmat swoich regionów, problemy są bez względu na to kto stoi na czele tej władzy. I więcej powiem - zmiana władzy wcale nie oznacza, że problemy zniknęły. To jest przecież oczywiste i myślę, że każdy kto choć trochę ma kontaktu z odpowiedzialnością i sprawowaniem władzy doskonale zdaje sobie z tego sprawę.