Menu rozwijane

03 lipca 2001
Kiedy zastanawiam się jaki jest ostateczny argument, który być może trzeba użyć w kampanii przed referendum, to znajduję taki, który w moim przekonaniu dotrze do osób dzisiaj także nie przekonanych. Ten argument brzmi następująco: jeżeli nie UE to co? Jaka jest alternatywa, co proponujemy 40 milionowemu społeczeństwu w sercu Europy? Czy ma być to zwrot ku nowej koncepcji współpracy ze Wschodem, Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej? Czy jest to koncepcja swoistej, nowej europejskiej próżni? Każda z tych możliwości alternatywnych jest zła. I jestem przekonany, że właśnie w tym ostatecznym momencie, najistotniejszym będzie przekonanie, że UE jest rozwiązaniem, które choć nie pozbawione wad i pewnego ryzyka jest najlepszym rozwiązaniem, sprawdzonym w Europie przez ostatnie 50 lat i gwarantującym, że Europa będzie rozwijała się i rozszerzała na podstawie, na fundamencie takich wartości jak prawa człowieka, jak wolność, jak demokracja, jak wolny rynek, jak tolerancja, jak zwalczanie rasizmu, nacjonalizmu i ksenofobii. Jestem pewny, że ten argument będzie również istotny dla tych, którzy mają dzisiaj jeszcze wątpliwości, a często te wątpliwości wynikają z bardzo wąskiego, grupowego czy wręcz indywidualnego egoizmu. Ale Drodzy Państwo nie ma łatwo i nie ma lekko i nie jest tak, że wszystko jest przesądzone bowiem sygnał, który otrzymaliśmy z Irlandii, z Dublina jest niewątpliwie sygnałem, który powinien dać do myślenia. Nie powinniśmy w najmniejszym stopniu obrażać się na Irlandczyków, zresztą jesteśmy ostatni, którzy mogliby się obrażać na Irlandczyków. Jedno katolickie społeczeństwo na drugie katolickie społeczeństwo, to niemożliwe. Trzeba zrozumieć przyczyny i ich nie lekceważyć. Niewątpliwie właśnie brak informacji, niewątpliwie siła stereotypu, niewątpliwie brak aktywności w przekonywaniu wielu grup społecznych jest problemem i dlatego chciałbym żebyśmy z irlandzkiego "nie" wyciągnęli nauki i przestrogi. Natomiast chcę powiedzieć także po rozmowach, które toczyłem ostatnio w Salzburgu. Referendum irlandzkie nie zatrzyma procesu rozszerzenia. Referendum irlandzkie być może komplikuje ten proces, ale go nie zatrzyma. I to jest przekonanie wszystkich, którzy Europie życzą jak najlepiej. Drodzy Państwo, dziękuję za możliwość spotkania w Wałbrzychu, dziękuję za to, że tu właśnie w Wałbrzychu jesteście tak dynamiczni, prowadzicie tak interesującą działalność. Tak naprawdę to mógłbym pogratulować również i tego, że flaga europejska jest już w Wałbrzychu, ale jak spojrzę na mapę Polski, to gdzie ona ma być jak nie w Wałbrzychu? Chciałbym bardzo, żeby ta flaga europejska w ciągu najbliższych kilku lat była w każdym polskim mieście, w każdej polskiej miejscowości i na polskiej wsi. I chcę Państwu powiedzieć, że to nie jest marzenie, to jest zadanie. To jest przekonanie, mogę i możemy razem to osiągnąć, aby jeszcze w mojej kadencji prezydenckiej, która zakończy się w grudniu 2005 roku, żebym miał honor wciągnąć flagę Unii Europejskiej na maszt przed pałacem prezydenckim. Byłoby to nie tylko dla mnie osobistą satysfakcją, bo to jest najmniej ważne, ale byłoby to najlepszą wiadomością dla nas, dla Polaków i byłoby to wspaniałą wiadomością dla Europy. Polska w Europie to jest to czego my i czego Europa potrzebuje i dlatego Wasze wysiłki są tak ważne, i dlatego proszę o kontynuowanie, o konsekwencję, o nie uleganie żadnym zniechęceniom. Polska w UE to jest nasz cel i wierzę, że również nasi sąsiedzi z Niemiec, nasi europejscy partnerzy pomogą nam abyśmy ten cel osiągnęli. To będzie nasz wspólny sukces.