Menu rozwijane

03 lipca 2001
Wałbrzych jest bardzo charakterystycznym, a wręcz symbolicznym miejscem polskich przemian. To rejon z bardzo tradycyjnym przemysłem, szczególnie z górnictwem, który przeszedł wszystkie próby transformacji, zapłacił również wszystkie tego koszty - stwierdził Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski podczas spotkania z władzami samorządowymi Wałbrzycha oraz okolicznych gmin, odbywającego się 3 lipca 2001 r. w wałbrzyskim Ratuszu. W spotkaniu uczestniczyli m. in. prezydent miasta Stanisław Kuźniar, prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń Janusz Siemieniec, prezes Dolnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Sławomir Hunka oraz parlamentarzyści. Witając wszystkich Prezydent RP odniósł się do wyrażonej w Ratuszu nadziei, Prezydent Rzeczypospolitej ma dla Wałbrzycha szczególną sympatię. Oczywiście mam tę szczególną sympatię - powiedział Prezydent Aleksander Kwaśniewski - i to nie jest wyłącznie taki komplement bo rzeczywiście sympatię miewam do wielu miejsc w Polsce, ale muszę wrócić do najnowszej historii i przypomnieć, że tu w Wałbrzychu odbyło się moje ostatnie spotkanie przedwyborcze kampanii roku 2000. Tutaj składaliśmy sobie życzenia, żeby wszystko się udało, żeby stało się to w pierwszej turze, żebyśmy nie tracili zbyt wielu pieniędzy i chcę powiedzieć, że Wałbrzych jest szczęśliwym dla mnie miastem, bo wszystkie proroctwa, wszystkie życzenia sprawdziły się. Korzystam z okazji, żeby Wam za to podziękować podobnie jak i za poparcie które zostało mi tu udzielone i które dalece przekroczyło średnią ogólnopolską. Prezydent RP przypomniał w trakcie wystąpienia o rozmowach, jakie prowadził w połowie lat dziewięćdziesiątych na górniczym, wałbrzyskim osiedlu: Z jednej strony był wielki niepokój wśród tych ludzi, którzy już stracili pracę, albo za chwilę ją stracą, a z drugiej widziałem po balkonach, że nie było żadnego mieszkania bez anteny satelitarnej. To nie było odbijanie się od poziomu minimalnego, tylko to była walka o to, by zachować co najmniej średni poziom życia. Największym problemem w Wałbrzychu było to, co zrobić ze środowiskiem, które miało już pewien standard życia, pewne przyzwyczajenia. Z ludźmi, którzy wobec zmian restrukturyzacyjnych stali się bezradnymi. Co zrobić z tymi kopalniami, zakładami pracy, które muszą być zamknięte, bo coś się wyczerpało. A z drugiej strony co zrobić, by stworzyć nowe miejsca pracy, by ludzie mogli znaleźć swoje miejsce w rzeczywistości już XXI wieku. Mówię tu nie tylko o górnikach. Mówię o włókiennikach, o dziesiątkach innych przedsiębiorstw, które w całym regionie również przeżywają tego rodzaju kłopoty. Nie ma na to jednej i jedynie słusznej odpowiedzi. Ale co warto podkreślić i za co jestem winien Wam wdzięczność, przede wszystkim przedstawicielom władz samorządowych, ale także przedsiębiorcom, agencjom restrukturyzacyjnym, wszystkim, którzy włączyli się do tego dzieła, że jednak przez tych kilkanaście lat udało nam się strukturę gospodarczą zmienić. Udało nam się stworzyć miejsca pracy. Prezydent Kuźniar mówił o ponad 11,5 tysiącach podmiotów gospodarczych. Więc wydarzyło się coś, co niewątpliwie jest najlepszym pomysłem, aby zapewnić ludziom aktywność. I za te wysiłki, które już zostały przez Was podjęte, chcę podziękować. Pytacie się mnie, jak ma być w przyszłości czego można się spodziewać? Mam tu wiadomości lepsze i gorsze, żeby nie powiedzieć wiadomości dobre i złe. Gdyby zacząć od gorszych, to trzeba pamiętać, iż weszliśmy od pewnego czasu w niższą koniunkturę gospodarczą i niższy poziom rozwoju aniżeli jeszcze kilka lat temu. Ja nie chcę w tej chwili dyskutować, czyja to jest wina, na ile jest to zjawisko obiektywne, a na ile subiektywne, ale trzeba liczyć się z tym, że najbliższe kilka lat będzie pod tym względem bardzo trudne i że sygnały, które docierają dzisiaj z Europy Zachodniej, z Niemiec chociażby, również napawają niepokojem. Koniunktura gospodarcza Niemiec jest w tej chwili oceniana gdzieś w okolicy zerowego rozwoju. Podobnie koniunktura gospodarcza w innych krajach unijnych to jest 1,5-2%, a więc trzeba liczyć się z tym, że te nadzieje, które ja miałem i które mieli właściwie wszyscy w Polsce, że uda nam się zatrzymać wysoki poziom rozwoju gospodarczego 5, 6, 7 albo i jeszcze więcej procent, właściwie staje się mało realne. Mówię o tym, bowiem z niższego poziomu rozwoju gospodarczego, rozwoju PKB płyną określone konsekwencje. Pierwsza to jest to, że pieniędzy w budżecie będzie mniej, a nie więcej. Stąd wszystkie formy aktywizowania rynku pracy, wszystkie formy polityki socjalnej muszą być przykrojone do możliwości. Trzeba liczyć się z tym, że rząd, który wyłonimy w roku 2001 przed takimi trudnymi zadaniami stanie. Ja mówię o tym ze spokojem, bo wiem, że wszyscy, którzy wpisali się na listy wyborcze i tak nie zrezygnują w wyniku moich argumentów. I pęd do władzy będzie trwał, więc do rządu również. Mówię o tym by opinii publicznej i nam wszystkim było wiadome, że idziemy w bardzo odpowiedzialny czas, w którym nie będzie żadnych fajerwerków, żadnych cudów, natomiast musi być rzeczywiście jak najlepsza polityka, która będzie wykorzystywała ten potencjał i te możliwości, które mamy. Koniunktura gospodarcza również nie będzie nam pomagała w rozwiązaniu największego, najpoważniejszego problemu jaki w Polsce teraz mamy, mianowicie bezrobocia. To bezrobocie, które już ma poziom osiemnastu blisko procent jest zjawiskiem niepokojącym, a jeszcze dodam, że wchodzimy w czas wyżu demograficznego. Cieszymy się z tego, że młodzieży na studiach jest tak dużo, to jest 1,5 miliona. Nigdy w historii Polski tyle polskiej młodzieży nie studiowało, na uczelniach państwowych i prywatnych. Ale nawet jeżeli powiemy profesorom i egzaminatorom, aby byli najsurowsi, żeby studia trwały jeszcze rok dłużej czy jeszcze trochę, to w którymś momencie one się skończą. W którymś momencie te setki tysięcy osób z wyższym, podkreślam z wyższym wykształceniem znajdą się na rynku pracy i byłoby z naszej strony wielką nieroztropnością, gdybyśmy tych ludzi nie wykorzystali, bo to jest - jak któryś z panów powiedział - "ten właśnie wysoko wykształcony narybek". To jest wielki kapitał, to jest czynnik rozwojowy który musimy wykorzystać. Ale prze władzami rządowymi i samorządowymi staje ogromnie trudne zadanie. Co zrobić aby te miejsca pracy znaleźć , żeby tę młodzież zagospodarować. Sądzę, że to też będzie zasadnicze pytanie, które będzie trzeba postawić już zaraz po stworzeniu nowego rządu jesienią tego roku.