16 sierpnia 2001
16 sierpnia 2001 r. Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystościach pogrzebowych posła Andrzeja Urbańczyka na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie .
W ceremonii pogrzebowej uczestniczyli m.in. marszałek Sejmu Maciej Płażyński, posłowie i senatorowie oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Zmarłego odprowadzała orkiestra wojskowa i kompania reprezentacyjna Czerwonych Beretów.
Prezydent RP pośmiertnie odznaczył Andrzeja Urbańczyka Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Żegnając zmarłego Prezydent RP powiedział:
Żegnamy dzisiaj wspaniałego człowieka. Prawego, dobrego, otwartego dla ludzi, dla przyjaciół, ale także dla tych, którzy różnili się z nim opinią i zdaniem. Żegnamy Andrzeja Urbańczyka, którego za szybko i jakże niesprawiedliwie zabrały wody greckiego morza.
Składam mamie, składam bratu, oraz całej rodzinie, Jego przyjaciołom, najbliższym wyrazy najgłębszego szacunku i współczucia.
Żegnam Andrzeja Urbańczyka jako prezydent, bowiem należą Mu się słowa z mojej strony słowa najwyższego uznania jako wielkiemu człowiekowi kultury, wspaniałemu dziennikarzowi, publicyście, wybitnemu parlamentarzyście, który pokazywał swoje ogromne możliwości, klasę, talent, odpowiedzialność nie tylko w polskim Sejmie, ale także jako przedstawiciel Sejmu do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Żegnam jako prezydent człowieka, który choć ze Śląska przybył do Krakowa, szybko stał się prawdziwym Krakauerem, który nie szczędził swoich wysiłków aby ratować zabytki krakowskie, który do końca zakochany był w tym mieście i który nie wyobrażał sobie, że gdziekolwiek może być wspanialszy dom, wspanialsze miejsce na świecie jak właśnie tu, w Krakowie.
Żegnam Andrzeja Urbańczka, który tak wiele uczynił dla polskich mediów, dla ładu w środowisku dziennikarskim, dla realizacji zasady, która przede wszystkim oznaczała wzajemny szacunek, umiejętność wsłuchania się w inne niż własne opinie, umiejętność podjęcia dialogu.
Żegnam Andrzeja Urbańczaka, jako wybitnego obywatela. Obywatela Rzeczpospolitej demokratycznej, wolnej, suwerennej i ambitnej, która chce być nowoczesna, która chce liczyć się wśród rodziny narodów świata. I żegnam Andrzeja Urbańczyka jako człowiek, bowiem straciłem przyjaciela. Przyjaciela, z którym wiele wspólnie uczyniliśmy, staraliśmy się zrobić. Człowieka, którego spotkałem wiele lat temu na krętych drogach polskiej historii, z którym wspólnie tworzyliśmy Socjaldemokrację Rzeczypospolitej Polskiej w przekonaniu, że lewica ma obowiązek bycia demokratyczną, otwartą na ludzi i nowoczesną w sposobie myślenia, odpowiedzialną za bezpieczeństwo i niepodległość narodu i państwa. Straciłem Przyjaciela, który w najtrudniejszych sytuacjach potrafił zachować obiektywne spojrzenie, szacunek dla ludzi i poczucie humoru. Straciłem Przyjaciela, którego rady były po krakowsku, choć czasami wyrażane pół żartem, pół serio, to przecież zazwyczaj jakże trafne i użyteczne. Straciłem Przyjaciela, z którym wiele przeszliśmy, ale przecież ile jeszcze mogliśmy razem zrobić.
Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale są ludzie, których bardzo trudno zastąpić, a czasami graniczy to z niemożliwością - do takich ludzi należał Andrzej Urbańczyk ze względu na intelekt, ze względu na swój charakter, doświadczenie, dobroć, która z niego emanowała, na życzliwość, ze względu na to wszystko co zamykało się w Nim właśnie, Andrzeju. I są właśnie czasy, kiedy trudno znaleźć następców i zastępców. Myślę, że w takich czasach żyjemy, że ta strata, strata Andrzeja Urbańczyka jest wyjątkowo bolesna właśnie ze względu na moment historii, w której znajdujemy się. Polska potrzebuje takich ludzi. Polska potrzebuje ludzi wymiaru i siły Andrzeja Urbańczyka.
Żegnam Cię Andrzeju, dziękuję za wszystko co uczyniłeś. Dziękuję za każdy dzień, który mogliśmy spędzić razem i za każdy dzień, który był twórczy i jakże dla nas wszystkich pożyteczny. Andrzeju, będziemy o Tobie pamiętać. Pozostawiłeś trwały ślad, pozostawiłeś nas, przyjaciół, którzy będziemy zawsze pamiętać o Tobie, o Twoich uwagach, będziemy pamiętać Twój uśmiech, Twoje oczy, będziemy Ciebie pamiętać. Żegnaj Andrzeju.
Po uroczystościach pogrzebowych Prezydent RP odwiedził siedzibę Stowarzyszenia "Kuźnica".
Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podczas spotkania ze Stowarzyszeniem "Kuźnica" w Krakowie powiedział:
Drodzy Przyjaciele. To jest trudny dzień, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że pożegnaliśmy już naprawdę człowieka tak nam bliskiego, naszego przyjaciela. Pierwsza wiadomość, która dotarła do mnie nad polskie wybrzeże wydała mi się całkowicie nieprawdopodobna, później słowo po słowie, telefon po telefonie i okazywało się, że jest to prawda. Dzisiaj pożegnaliśmy Andrzeja myślę, że godnie a nawet z takim elementem smaczku, który Andrzej zawsze bardzo doceniał, mianowicie kiedy mistrz ceremonii mówił o odznaczeniu nadanym przez Radę Państwa, zrozumiałem że na cmentarzach, a szczególnie na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie czas płynie wolniej. Jeszcze wiele faktów nie zostało odnotowanych. Myślę, że Andrzejowi by się to w szczególności podobało, gdyż był wyczulony ma te smaki, na te sytuacyjne historie. Żegnamy człowieka, który jest niezastąpiony, czy trudny do zastąpienia w dwóch wymiarach. Jednym czysto osobistym, trudno znaleźć człowieka takiego jak Andrzej, ale ten drugi wymiar to jest czas, w którym żyjemy. Ten czas jest wyjątkowo trudny i wyjątkowo ważny, wyjątkowo potrzebujący takich właśnie ludzi. To nie był człowiek w żaden sposób ancienne pomysłów, czy koncepcji, ale właśnie bardzo otwarty, bardzo europejski, bardzo poszukujący, naprawdę pod tym względem będziemy odczuwać jeszcze długo jego brak, brak Andrzeja. Chcę wam powiedzieć, że ja z Andrzejem Urbańczykiem miałem bardzo częste, żywe kontakty, on przychodził do mnie w różnych swoich sytuacjach, kiedy potrzebował rady, ja radziłem się jego. Pamiętam ten jego papieros, ten jego uśmiech i żart, a jednocześnie takie zaangażowanie. Mówił zawsze bardzo zaangażowany. Kiedy podpisałem ustawy o utworzeniu nowego III campusu Uniwersytetu Jegiellońskiego, poprosiłem go na chwilę do swojej biblioteki i odbyliśmy długa rozmowę. To była nasza ostatnia rozmowa, rozmowa typu mnóstwo planów, koncepcji. Andrzeja znalazłem w fantastycznej formie, o oczywiście w takiej najlepszej z możliwych. Andrzej nie tylko że ze mną spotykał się, ale także pisał do mnie listy. Zawsze, pamiętam, czarnym atramentem i bardzo pięknym charakterem pisma. To było takie wycyzelowane, tak jak ja to mówię - krakowskie. Te listy zachowałem. Dotyczyły one różnych spraw, nie zawsze "Kuźnicy" i ludzi "Kuźnicy", odznaczeń dla ludzi "Kuźnicy", różnie to było ale zawsze była wielka troska. Tak sobie myślę, że gdyby Andrzej chciał dzisiaj przysłać swój list na pewno w tym liście nie zabrakłoby "Kuźnicy", myślenia o "Kuźnicy". Jak sądzę - ja nie chcę być w żaden sposób interpretatorem jego myśli - ale jestem pewny że tam by było takie słowo: troszczcie się o "Kuźnicę", nie zgubcie "Kuźnicy", pamiętajcie, że jest Was tak wielu i tak wspaniałych, że to miejsce musi być zapewnione, że lewica musi być obecna w Krakowie, nie tylko po przez działania parlamentarne, partyjne, ale przede wszystkim intelektualne, bo takie to miasto, taka tradycja i takie środowisko, że to jest wygodna płaszczyzna, gdzie mogą się spotkać różni ludzie, spierać się ze sobą, ale także kreować nowe zupełnie koncepcje i pomysły. "Troszczcie się o Kuźnicę" - taką myśl przekazuję, bo jestem pewny, że to by napisał swoim wyjątkowo pięknym charakterem pisma. No więc troszczmy się o Kuźnicę skoro tak Andrzej by chciał. Jestem tutaj do pełnej dyspozycji, podobnie jak osoby, które są ze mną, gościły w waszych progach, dyskutowały i są tego samego sposobu myślenia, tej samej formacji. Mówię o Włodku Cimoszewiczu, Jurku Jaskierni, Rysiu Kaliszu, o Staszku Janasie , jest sporo ludzi którzy tu przyjechali do Kuźnicy dlatego że myślimy podobnie, że byliśmy zawsze blisko siebie. Andrzej z Waszym udziałem stworzył tu naprawdę wartość historii.