Menu rozwijane

13 listopada 2001
13 listopada 2001 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski kontynuował rozpoczętą wczoraj oficjalną wizytę w Gruzji. Rano Prezydent RP złożył wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza, a następnie udał się do gruzińskiego parlamentu. Tam spotkał się z jego nowo wybraną przewodniczącą Nino Burjandze, z którą rozmawiał o sytuacji w Gruzji i perspektywach pokojowego uregulowania konfliktów w regionie. W parlamencie Gruzji Prezydent RP wygłosił wykład pt. "Czynniki umacniania bezpieczeństwa europejskiego i światowego": Jest mi bardzo miło gościć w Międzynarodowym Centrum Badawczym "Wschód - Zachód" i spotkać się z elitą Gruzji. Serdecznie dziękuję za zaproszenie. Wielka to dla mnie satysfakcja - przedstawiać tu polski punkt widzenia, mając świadomość, jak wiele Polskę i Gruzję łączy. Wiem, że na tym forum zabierało głos wiele wybitnych postaci: prezydenci, szefowie dyplomacji, eksperci z różnych krajów. Dorobek tego ośrodka dialogu budzi uznanie; mówi o znaczącej roli Gruzji na arenie międzynarodowej. Trudno, by było inaczej - gdy pracom ośrodka patronuje tak znakomita osobistość. Chcę złożyć Panu Prezydentowi Gruzji Eduardowi Szewardnadze wyrazy głębokiego szacunku. Mówiąc to, Panie Prezydencie, ogarniam całe dziesięciolecia Pańskiej politycznej biografii. Dawniej zadziwił Pan świat jako współtwórca polityki "pierestrojki", jako architekt światowego odprężenia i zaufania, jako rzecznik wolności i samostanowienia narodów. Polska, dokonując historycznej przemiany w 1989 roku, w niemałym stopniu korzystała z Pańskich dokonań. Dzisiaj zyskał Pan sobie uznanie jako strażnik gruzińskiej niepodległości, jako sternik proeuropejskiego kursu, jako rzecznik współpracy w regionie i świecie. Polska podziwia sukcesy Gruzji i składa narodowi gruzińskiemu serdeczne życzenia pomyślności. Region kaukaski jest traktowany w geografii jako obszar, gdzie Europa się kończy. Ale historia dyktuje spojrzenie zupełnie odwrotne - tutaj znajduje się początek Europy, tu kładziony był jej cywilizacyjny fundament. Obrazują to dzieje Gruzji. Szczególnie fascynujący jest okres zwany "złotym wiekiem", z dokonaniami takich władców jak Dawid IV Budowniczy, Jerzy III i królowa Tamara; z takimi perłami literatury i myśli europejskiej jak dzieła Szoty Rustawelego czy Joane Czimczimelego. Każdy, kto zapoznaje się z całym bogactwem gruzińskiej historii i kultury, jest pod wrażeniem jej wyjątkowości, a zarazem uniwersalności. Los nie oszczędził Gruzji także chwil tragicznych. Zawsze jednak był w Gruzinach duch niepokory, umiłowanie wolności, przywiązanie do idei suwerennego państwa. Polacy dobrze rozumieją te uczucia i dążenia. Nasza historia zawiera wiele podobieństw. Gruzja konsekwentnie i z determinacją umacnia dziś swą niepodległość, choć jest to droga niełatwa, nie bez zagrożeń i konfliktów. Polska zdecydowanie stoi na stanowisku, że musi być poszanowana integralność terytorialna Gruzji. Jesteśmy za pokojowym rozstrzygnięciem konfliktu w Abchazji oraz innych sytuacji kryzysowych. Mamy nadzieję, że w ramach państwa gruzińskiego uda się znaleźć takie formy pokojowego współistnienia, które będą do zaakceptowania dla każdej ze stron sporu. Takie było nasze stanowisko, gdy Polska przewodniczyła wysiłkom OBWE w zażegnaniu konfliktu; tak to również widzimy obecnie. Pewne nadzieje na znalezienie dróg porozumienia można chyba wiązać z rozwojem samorządności. Gruzja; jej problemy, jej sukcesy, jej pomyślny rozwój - nigdy nie będą budzić w Polsce i Polakach tylko letnich uczuć. Choć odległa na mapie - Gruzja była i pozostaje dla Polski krajem bardzo bliskim. Splatała się nieraz nasza historia. Z Kaukazem i Gruzją związanych było - zwłaszcza w XIX i XX wieku - setki tysięcy polskich życiorysów. Przywołam choćby kilka nazwisk: Bolesław Statkowski - budowniczy wojennej drogi gruzińskiej i Kolei Zakaukaskiej, Józef Chodźko - autor pierwszych map Kaukazu i Gruzji, Władysław Bagranowski - znawca gruzińskiej flory i założyciel ogrodu botanicznego w Suchumi, Zygmunt Waliszewski - znakomity malarz kolorysta, przyjaciel gruzińskiego mistrza Łado Gudiaszwili. Do dziś jeszcze, w samym tylko Tbilisi, mieszka około trzech tysięcy osób polskiego pochodzenia. Połączyły nas także więzy krwi. Powiada się, że niemal co dziesiąty współczesny Gruzin miał babcię czy prababcię Polkę. Również losy Gruzinów w Polsce to cała epopeja: od Georgi Eristawi, studenta Uniwersytetu Wileńskiego i znakomitego tłumacza dzieł Mickiewicza po liczne organizacje emigracyjne po roku 1921 i Gruzinów służących w przedwojennym Wojsku Polskim. Polska docenia rolę, jaką pełni Gruzja na Kaukazie - tej odwiecznej bramie między Europą i Azją - oraz w układzie europejskim. Gruzja wnosi stabilność. Współpracuje z innymi krajami regionu, np. w ramach grupy GUUAM. Umacnia rozwój demokracji - w 2000 r. dopełnił się w Gruzji, w przewidzianych prawem terminach, pełny cykl elekcyjny, obejmujący wybory samorządowe, parlamentarne i prezydenckie. Wielkie znaczenie dla Europy mają projekty komunikacyjne i energetyczne, sięgające od Morza Kaspijskiego na zachód kontynentu, które są nie do pomyślenia bez aktywnego udziału Gruzji. Polska i Gruzja - z racji swych historycznych doświadczeń - dobrze rozumieją, jak wielkim dobrem jest bezpieczeństwo i poczucie stabilności. Nawet, gdy możemy cieszyć się tym dobrem, nie wolno nam zapominać, że nie istnieje coś takiego, jak bezterminowa gwarancja bezpieczeństwa. Świat przekonał się o tym boleśnie w dniu 11 września 2001 roku, wstrząśnięty tragedią Nowego Jorku i Waszyngtonu. Kwestie bezpieczeństwa globalnego i europejskiego wdarły się gwałtownie na pierwszy plan. Zmagamy się z poczuciem zagrożenia i niepewności. Tym bardziej więc z nadzieją i zaufaniem zwracamy się ku temu, co przeszło test historii. NATO i Unia Europejska mają wielki dorobek w umacnianiu zbiorowego bezpieczeństwa. Dziś, w szczególny sposób, pozostają filarami stabilności. Polska jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego już od ponad dwóch lat. Prowadzimy także negocjacje z Unią Europejską. Mamy szanse znaleźć się w unijnym gronie z początkiem 2004 roku. Gruzję natomiast łączy z NATO i z Unią Europejską wiele form współpracy. Rozważacie strategiczny wybór, jakim jest dążenie do członkostwa w tych strukturach. W ostatnich latach wyraźnie widać, jak gęstnieje sieć kontaktów Gruzji z Zachodem. Sądzę więc, że polskie doświadczenia i polski punkt widzenia mogą być dla Państwa interesujące. Jesteśmy zwolennikami postrzegania NATO nawet w wymiarze szerszym niż kwestie bezpieczeństwa. Sojusz jest nie tylko wartownikiem, jest także budowniczym. Trzeba dostrzegać, jak wielką rolę odgrywa NATO w jednoczeniu Europy, zasypywaniu podziałów, budowaniu wzajemnego zaufania. Dzięki NATO jest w Europie więcej stabilności i przewidywalności, więcej partnerstwa i współpracy. To współbrzmi z celami polskiej polityki zagranicznej. Chcemy, aby dawne, jałtańskie podziały raz na zawsze znikły z mapy Europy. Jesteśmy za Europą, która się zrasta i integruje. Polska zawsze była krajem środka kontynentu, w którym od wieków przenikały się kultury Zachodu i Wschodu. Tu spotykali się ludzie różnych narodowości, krzyżowały się różne tradycje i doświadczenia historyczne. Toczyły się tu zmagania, nie brakowało napięć i konfliktów. Była jednak i zgoda, tolerancja, współżycie. Czerpiąc z tych najlepszych tradycji, Polska jest dzisiaj czynnikiem pojednania, partnerstwa i współpracy w Europie Środkowo - Wschodniej. Za szczególne wyzwanie uważamy to, że przypadła nam rola państwa usytuowanego na wschodniej rubieży Sojuszu. Graniczymy z Rosją, Ukrainą i Białorusią - państwami, które do NATO nie aspirują. Rozwijanie jak najlepszych stosunków z tymi wschodnimi sąsiadami jest naszym sojuszniczym zobowiązaniem, "polską specjalizacją" w NATO. Nie chcemy być państwem frontowym. Rozumiemy oczekiwania, nadzieje i obawy swoich wschodnich sąsiadów, znamy ich mentalność i sposób myślenia. To wielki kapitał, który wnieśliśmy do NATO. Wykorzystujemy go w pracach podejmowanych w ramach Stałej Rady NATO - Rosja, a także Rady Partnerstwa Euroatlantyckiego (EAPC). Z czasem, mamy szansę w coraz większym stopniu współkształtować politykę wschodnią Sojuszu. Wspieramy koncepcję "otwartych drzwi" NATO. Oczekujemy, że w 2002 roku nastąpi kolejne rozszerzenie Sojuszu - i że nie będzie to akord finalny, lecz część procesu, który rozciągnie się także na dalsze lata. Chcę z naciskiem podkreślić, że Polska nie traktuje swojego członkostwa w NATO statycznie, jako wypełnionego celu. Wstąpienie do Sojuszu nie zamknęło problemu bezpieczeństwa Polski - lecz otworzyło nowy etap, postawiło nowe wyzwania. Mamy także świadomość, że jesteśmy członkami Sojuszu, który się zmienia. NATO, nie tylko za sprawą rozszerzenia, nie jest już tym, czym było w okresie zimnowojennym. Nastąpiła i trwać będzie redefinicja jego zadań. Nowym wyzwaniem jest walka ze światowym terroryzmem. Pojawia się też kwestia, czy akcentowany ma być wymiar militarny, czy wymiar polityczny Sojuszu. Rysujące się przemiany wydają się tak duże, że niektórzy stawiają wręcz pytanie o samo istnienie NATO w przyszłości. Myślę, że nie jest to uzasadnione. W perspektywie najbliższych 10 - 20 lat nie widać siły ani struktury, która mogłaby Sojusz zastąpić. W dziedzinie bezpieczeństwa i umacniania stabilności NATO pozostanie jednym z najważniejszych aktorów w Europie, na obszarze euroatlantyckim i w świecie. Polska stwierdza to z satysfakcją, bo Sojusz dobrze służy społeczności międzynarodowej. Trudno również przecenić wkład, jaki w sferę bezpieczeństwa wnosi Unia Europejska. Często postrzega się tę wielką instytucję bardziej w wymiarze gospodarczym - mniej natomiast zauważając jej rolę stabilizującą w Europie i świecie. Unia, jak wiemy, rzeczywiście zaczęła się od gospodarki - pierwotnie od Wspólnoty Węgla i Stali - ale u swoich podstaw zawsze miała wielki zamysł polityczny, tak imponująco przez dziesięciolecia rozwijany. To, co po drugiej wojnie światowej dała ona Europie Zachodniej, może teraz, po zakończeniu "zimnej wojny", dać całej Europie. Kiedyś, zza "żelaznej kurtyny", mogliśmy tylko kibicować temu, jak w europejskiej wspólnocie roztapiają się dawne nacjonalizmy, wrogość i zadane sobie krzywdy; jak dochodzi do pojednania i ścisłej, choć nie wymuszonej, współpracy. Dzisiaj, po wielkich przemianach rozpoczętych w Europie Środkowo - Wschodniej w roku 1989, możemy już być uczestnikami tego procesu. To właśnie poszerzanie Unii Europejskiej będzie czynnikiem, który w sposób najpełniejszy i ostateczny zabliźni w Europie ranę po "żelaznej kurtynie". Tak w wymiarze symbolicznym, jak i bardzo praktycznym. Na wielkich przestrzeniach Europy dokona się nie tylko zniesienie granic dla swobodnego przepływu osób, idei i towarów. Przede wszystkim - dzięki ścisłej współpracy, dzięki unijnej solidarności - może być zasypana luka cywilizacyjna, która dzisiaj jeszcze dzieli kontynent. Zapewne, nie jest ona już tak wyraźna jak dziesięć lat temu. Pragniemy jednak, by znikła całkowicie. Dopiero wtedy dokona się faktyczne zjednoczenie kontynentu. Zachód i Wschód staną się pojęciami przede wszystkim geograficznymi. Nie będą już natomiast wyznaczać podziału na bogatych i biednych, na obszary rozwoju i stagnacji. Tylko wtedy będzie można mówić o ugruntowanej stabilności w całej Europie. I wtedy też Europa zyska nowe siły, nowe możliwości, aby mocno zarysować swoją pozycję w konkurencyjnym świecie; aby podjąć polityczny dialog z innymi cywilizacjami; aby we współpracy gospodarczej, komunikacyjnej, energetycznej sięgnąć innych kontynentów. Myśląc o stabilizującej roli Unii Europejskiej, nie wolno zapominać, że jest ona - podobnie jak NATO - wspólnotą wartości. Jest także przestrzenią wspólnie obowiązujących standardów. Nie tylko gospodarczych i finansowych, ale przede wszystkim tych, które dotyczą wolności obywatelskich, praw człowieka, praw mniejszości. Właśnie między innymi dlatego Unia może definiować siebie jako wspólny obszar bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Polska, aspirując do Unii, bardzo sobie ceni tę hierarchię wartości, wpisaną w unijny organizm. Widzimy, że wyznaczone przez Unię standardy wyraźnie inspirują demokratyczne przemiany w Europie, pobudzają rozwój społeczeństwa obywatelskiego, zachęcają do walki z korupcją. Ostatnie lata to czas, w którym Unia Europejska zdecydowanie mocniej akcentuje swoją rolę w dziedzinie zbiorowego bezpieczeństwa. Wyłania się wspólna polityka zagraniczna Unii. Utworzone być mają europejskie siły szybkiego reagowania, zaplanowane w sile 60 tysięcy żołnierzy. Pojawia się pytanie o podział kompetencji, o zakres odpowiedzialności i współpracy pomiędzy Unią Europejską a Sojuszem Północnoatlantyckim. Jest ono szczególnie ważne dla krajów takich jak Polska, które do NATO już należą, a do Unii dopiero dążą. Wspólnota Europejska cały czas przechodzi znaczącą ewolucję. W tym zawiera się jej siła i żywotność. Rozwija się od prostych do coraz bardziej zaawansowanych form integracji, takich jak Unia Gospodarcza i Walutowa. Organiczne więzy między państwami członkowskimi wzmacniają się z roku na rok. Coraz intensywniejsza staje się też dyskusja, jaki ma być przyszły kształt polityczny unii - nadal międzyrządowy czy już może federacyjny, z jakimś modelem władzy wyłanianej w paneuropejskich wyborach? Niezależnie od tego, jakimi drogami potoczą się dalsze losy Unii, pewne pozostaje jedno. W XXI wieku rytm rozwoju Europy będzie wyznaczany przez integrację. Na zakończenie tych rozważań warto jeszcze podkreślić kilka rzeczy zasadniczych. Myślę więc, że NATO i Unia Europejska wnoszą istotny wkład w bezpieczeństwo Europy i świata nawet już przez sam fakt swego istnienia. Gdyby nie było Sojuszu, gdyby nie było zamysłu jednoczenia Europy - europejska scena wyglądałaby diametralnie inaczej. Nadal mielibyśmy do czynienia z polityką balansowania wpływów, z rywalizacją mocarstw, a kraje wychodzące z pojałtańskiego cienia nie miałaby punktu odniesienia dla swoich aspiracji. Po drugie - pamiętać trzeba, że w sensie najogólniejszym NATO i Unia Europejska są komplementarne. Nie powinny być traktowane zamiennie, jakby członkostwo w jednej z tych organizacji mogło komuś rekompensować brak członkostwa w drugiej. To również przypomina o znaczeniu transatlantyckiej więzi i o wciąż niesłabnącej roli, jaką dla bezpieczeństwa Europy odgrywają Stany Zjednoczone. Chcę także dodać jeszcze jedno. Zdaję sobie sprawę, że wiele spraw, o których tu mówiłem, trzeba widzieć w nowej perspektywie. Nie sposób nie dostrzegać, że nad światem gromadzą się czarne chmury. Nie wiemy jeszcze, jaka rzeczywistość wyłoni się zza gruzów nowojorskiego World Trade Center. Istnieje pytanie, na ile może zmienić się rola NATO i Unii Europejskiej w systemie światowego bezpieczeństwa po 11 września 2001 roku. Jak w przyszłości będzie podjęte wyzwanie, jakim jest zwalczanie terroryzmu? Na ile zostanie utrzymana spoistość Sojuszu i Unii? Widzimy, że Stany Zjednoczone szukają sojuszników do walki z międzynarodowym terroryzmem także poza NATO. Sytuacja jest szczególna i szczególne są działania służące wyjściu z kryzysu. NATO i Unia Europejska pozostają jednymi z najważniejszych architektów europejskiego i światowego bezpieczeństwa. Wypróbowane w przeszłości - mogą skutecznie budować pomyślną przyszłość. Umacniać zaufanie, znosić podziały. Przyczyniać się, by w świecie, pomiędzy ludźmi, było coraz więcej mostów, a coraz mniej murów. Takiego świata pragną Polska i Gruzja. Uczyńmy wszystko, aby wiek XXI był rzeczywiście czasem spełnionej nadziei. Prezydent RP wziął również udział w polsko - gruzińskim "Forum Biznesu". Podczas spotkania Aleksander Kwaśniewski powiedział m. in.: Cieszę się, że przy okazji mojej oficjalnej wizyty w Gruzji dochodzi do spotkania przedstawicieli biznesu obu krajów. To bardzo potrzebne forum i mam nadzieję, że przełoży się ono na konkretne kontakty, na nawiązanie bliższej współpracy gospodarczej. Tym bardziej, że mamy wiele do odrobienia. W Gruzji nie ma polskich inwestycji, słabo rozwinięta jest współpraca naukowo - techniczna. Nie najlepiej układa się także wymiana handlowa. Nasz eksport do Gruzji wykazywał tendencję wzrostową do 1998 roku i osiągnął wówczas rekordowy poziom - 17,5 mln dolarów. Wkrótce potem nastąpiło jego załamanie. Kryzys rosyjski, który wpłynął bardzo niekorzystnie na stan wielu gospodarek, w tym i gruzińską, odbił się równ