22 maja 2001
Przejdę teraz do spraw bezpośrednio związanych z tematem mojego wykładu. Dzisiaj, w 12. roku transformacji ustrojowej i gospodarczej, Rzeczpospolita Polska jest częścią składową demokratycznego i rozwijającego się świata. Udało się nam pokonać bardzo długą i najeżoną wieloma niebezpieczeństwami drogę. Dzisiejsza Polska to zupełnie nowa jakość polityczna i ekonomiczna. Inne państwo, inna gospodarka, a nawet - jestem o tym szczerze przekonany - znacząco odmienione społeczeństwo.
A przecież punkt startowy mieliśmy bardzo niekorzystny. W końcu lat osiemdziesiątych byliśmy krajem przeżywającym głęboką nierównowagę. Stan ekonomiki był opłakany, agendy państwa - nieskuteczne w działaniu. Przeżywaliśmy syndrom "ślepego zaułka". Dzięki odwadze i determinacji, wyobraźni oraz wytrwałej pracy moich rodaków, przy jednoczesnej życzliwości i pomocy ze strony otoczenia międzynarodowego, zrobiliśmy to, co nigdy przez nikogo nie było przedtem wypróbowane. W niezwykle krótkim czasie zbudowaliśmy gospodarkę wolnorynkową oraz stabilną demokrację.
Szanowni Państwo!
Polacy nie zmarnowali szansy jaką dała im historia. Wśród źródeł naszego sukcesu znajduję wysiłek całego społeczeństwa oraz proeuropejską orientację, która stała się głównym czynnikiem sprawczym przekształceń systemowych. Umocniliśmy suwerenność kraju, jego bezpieczeństwo międzynarodowe i gospodarcze. Mamy nowoczesną konstytucję. Rozwijamy gospodarstwo narodowe, stwarzamy podstawy pod społeczeństwo obywatelskie. Zdołaliśmy umocnić więzy dobrego sąsiedztwa wokół Polski. Intensywnie działamy na rzecz przyszłego członkostwa w Unii Europejskiej.
W tym kontekście uprawnione jest pytanie o aktualną kondycję polskiej gospodarki. Myślę, że tę kondycję określa następujący makroekonomiczny dylemat: jak pogodzić szybki wzrost z elementami decydującymi o równowadze ekonomicznej i społecznej. W latach 1994 - 1998 wzrost PKB wyniósł 5 - 7 %. W tym samym czasie rósł deficyt handlowy i deficyt rachunku bieżącego. Na początku 1999 r. niektórzy ekonomiści zapowiadali ostre załamanie dotychczasowych tendencji, a nawet możliwość wystąpienia zjawisk kryzysowych podobnie jak u niektórych naszych sąsiadów. Miały być one wynikiem swoistego melanżu przyczyn zewnętrznych i problemów wewnętrznych kraju. Nic takiego się nie wydarzyło. Dzisiaj mamy do czynienia ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego do poziomu około 4 % rocznie. Występują napięcia i trudności, ale są również przesłanki do formułowania optymistycznych prognoz i scenariuszy działania.
Nie jest to dziełem przypadku, ale wynikiem polityki ekonomicznej państwa realizowanej przez kolejne rządy od 1989 roku. W sprawie pryncypiów gospodarczych nie ma większych różnic. Na dłuższą metę można dostrzec w tej sferze konsekwencję i stanowczość. Cechy te wydają się stanowić walor naszej polityki gospodarczej bez względu na to jakiej orientacji ekipa znajduje się u władzy. Bo to, co się naprawdę liczy - a słowa te nabierają szczególnego znaczenia właśnie tutaj, w Szwajcarii - to ciągłość, która wynika z szerokiego konsensusu wokół podstawowych celów. W moim kraju porozumienie w sprawach ważnych dla gospodarki utrzymujemy dzięki powszechnie podzielanej przez elity polityczne europejskiej orientacji.
Wśród spraw, którymi warto się pochwalić spostrzegam znaczący spadek inflacji, istotną redukcję deficytu obrotów bieżących (z ponad 8 % przed dwoma laty do mniej niż 6 % w obecnym roku), rekordowy napływ inwestycji zagranicznych (10,6 mld dolarów USA w roku ubiegłym). Do listy pozytywnych tendencji należy dopisać rezultaty naszego handlu zagranicznego, coraz lepsze dzięki rosnącemu eksportowi. Od początku roku dobre sygnały nadchodzą ze strony przemysłu i budownictwa. Wzrasta sprzedaż przemysłu przetwórczego, zwłaszcza przedsiębiorstw wytwarzających dobra konsumpcyjne i zaopatrzeniowe.
Warto dodać, że w ostatnich latach gruntownie zmieniliśmy strukturę gospodarki. Na początku lat dziewięćdziesiątych 2/3 naszego PKB pochodziło z sektora państwowego. Dziś jest odwrotnie. Kontynuujemy procesy prywatyzacyjne. W najbliższym czasie wejdą w życie programy prywatyzacyjne kolei, przemysłu stalowego i obronnego. Naszym strategicznym celem gospodarczym jest poprawa konkurencyjności. Promujemy wszystkie te przedsięwzięcia, które zmierzają do tego, aby w XXI wieku polskie wyroby mogły przyciągać krajowych i zagranicznych nabywców ceną, jakością i parametrami użytkowymi. Aby napis "Made in Poland" oznaczał produkt nowoczesny i godny zainteresowania.
Stworzyliśmy też klimat wiarygodności i zaufania, który zachęca zagranicznych inwestorów do obecności w Polsce. Tym co czyni nas atrakcyjnym partnerem jest nasz dorobek gospodarczy, który stanowi dobry punkt wyjściowy do XXI stulecia. Ale pojawiają się też zagrożenia i wyzwania, z którymi musimy sobie poradzić. Jednym z nich jest zjawisko narastającego bezrobocia, którego rozmiary sięgnęły 16 %. Mamy świadomość, że jest to proces o charakterze strukturalnym, o poważnych konsekwencjach dla społeczeństwa i skuteczności mechanizmów gospodarczych.
Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone. Z jednej strony wpływa na to zwiększenie ludności w wieku produkcyjnym oraz mankamenty naszego rynku pracy, z drugiej - wspomniane wcześniej spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, a także nasilenie procesów restrukturyzacyjnych.
Najbardziej efektywnym sposobem przezwyciężania naszych słabości jest powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego. Przyspieszenie jest ucieczką od opóźnień cywilizacyjnych wobec tej Europy, której chcemy się znaleźć. Od rezerw prostych, które wykorzystaliśmy w pierwszych dziesięciu latach transformacji, przechodzimy do rezerw bardziej złożonych. Wiemy, że musimy być bardziej innowacyjni, inwestować w kapitał ludzki, w edukację, w postęp techniczny, nowoczesne technologie, w badania naukowe.