14 października 2002
14 października 2002 roku odbyła się w Pałacu Prezydenckim konferencja prasowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksandra Kwaśniewskiego.
Otwierając konferencję Prezydent powiedział m. in.:
Poprosiłem panie i panów, żeby ogłosić swoją decyzję w związku z przyjętą przez Sejm ustawą, której tytuł brzmi: Ustawa o jednorazowym opodatkowaniu nieujawnionego dochodu oraz o zmianie ustawy Ordynacja podatkowa i ustawy Kodeks karny skarbowy, znaną bardziej jako ustawa o abolicji podatkowej oraz o deklaracjach majątkowych.
Po zapoznaniu się z ekspertyzami szerokiego grona prawników, postanowiłem zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o sprawdzenie zgodności tej ustawy z Konstytucją. Korzystam z trybu, który nazywamy "kontrolą prewencyjną".
Moje wątpliwości, potwierdzane także opiniami prawników, dotyczą - w odniesieniu do przepisów abolicyjnych - możliwości naruszenia konstytucyjnej zasady równości oraz zasady nakładania powszechności ciężarów podatkowych. Natomiast wątpliwości dotyczące przepisów wprowadzających deklaracje majątkowe, to kwestie takie jak zakaz - zapisany w Konstytucji - nadmiernej ingerencji w sferę praw obywatela i naruszenie prawa do prywatności. Te kwestie, które Konstytucja określa bardzo precyzyjnie, są szczególnie ważne dla demokratycznego państwa prawnego, dlatego zdecydowałem się poprosić Trybunał o zbadanie zgodności przepisów nowej ustawy z przepisami Konstytucji.
Chcę również poinformować, że rozmawiałem z Prezesem Trybunału Konstytucyjnego p. Markiem Safjanem, który poinformował mnie, że Trybunał Konstytucyjny dołoży wszelkich starań, by tak szybko, jak to tylko możliwe rozpatrzyć mój wniosek. Jest szansa, że stanie się to jeszcze w listopadzie, w ostatnim tygodniu listopada. Jest przekonanie pana prezesa Safjana a także innych sędziów Trybunału, że ta kontrola prewencyjna ma istotne znaczenie z punktu widzenia ładu prawnego w Polsce, a także bezpieczeństwa prawnego. Jeżeli mówię o bezpieczeństwie prawnym, to przede wszystkim dlatego, że gdyby okazało się - po wprowadzeniu ustawy w życie - iż jest ona niezgodna z Konstytucją, to powodowałoby to ogromne i trudne do przewidzenia skutki. Co zrobić z ludźmi, którzy w ramach abolicji podatkowej przyznali się do środków nieopodatkowanych, gdyby później okazało się, że jednak ten przepis nie jest zgodny z Konstytucją. To samo dotyczyłoby deklaracji majątkowych. Wydaje się więc bardzo sensowne, aby przed podpisaniem, wejściem ustawy w życie sprawdzić, jak to wygląda z punktu widzenia zgodności z Konstytucją, które z tych przepisów - po orzeczeniach Trybunału pod koniec listopada - obowiązują, a które nie. Rząd twierdzi, że wszystkie przepisy są zgodne z Konstytucją. Myślę, że powinniśmy w tej chwili zaczekać do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które przypominam, mają w polskim systemie charakter ostateczny.
Następnie Prezydent Aleksander Kwaśniewski odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Kilka dni, kilkanaście dni temu mówił Pan, że mimo tych wątpliwości podpisze Pan ustawę. Czy jeszcze był jakiś fakt, oprócz oczywiście zdania profesorów, który zaważył na tej decyzji?
Prezydent RP: Przede wszystkim ten, co będzie, jeżeli podpiszę ustawę, ustawa wejdzie w życie, a będzie wchodziła w życie bardzo szybko, a Trybunał Konstytucyjny zakwestionowałby te przepisy. Wprowadzilibyśmy stan zamieszania prawnego tak poważny, że nie wiem, jak by z tego można było wybrnąć. Więc uznałem, że odwrócenie tej kolejności jest lepszym pomysłem - najpierw mieć orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdzi "zgodne", "niezgodne" a później już mieć ustawę, która będzie miała charakter ostateczny. Dam prosty przykład: gdyby świadectwa majątkowe zostały złożone i znalazły się w posiadaniu odpowiednich urzędów, a później zostały zakwestionowane, jako niezgodne z Konstytucją, to państwo polskie znalazłoby się w trudnej sytuacji, co zrobić z tymi oświadczeniami, które zostały już złożone, jaki jest status tych oświadczeń, jakie byłyby konsekwencje gdyby te oświadczenia zaczęły przenikać czy wypływać z odpowiednich urzędów i być wykorzystywane w różnych celach itd. Jest to ustawa o takim znaczeniu i na tyle ważna - doceniam istotę i wagę tych propozycji, że powinniśmy przeprowadzić ją w jak najbardziej czystej formie prawnej tak, żeby nie można było tego zakwestionować. Skutki abolicji podatkowej jak i oświadczeń majątkowych mają charakter dalekosiężny więc tym bardziej powinniśmy być pewni, że prawo, które tworzymy, będzie prawem i konstytucyjnie czystym, i obowiązującym.
Panie Prezydencie, czy rozmawiał Pan z Leszkiem Millerem o tym, a jeśli tak, to jak przyjął Pańską decyzję?
Prezydent RP: Rozmawiałem zarówno z premierem Millerem jak i z wicepremierem Kołodko i przedstawiłem moje racje. Jestem przekonany, że ta decyzja jest również w interesie rządu, tzn. w momencie, kiedy ma to działać, powinno to być absolutnie pewne, nie do zakwestionowania. W moim przekonaniu, gdybym podpisał nawet ustawę o abolicji podatkowej, a byłby "gdzieś w powietrzu" wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, to nie byłoby to zachętą dla tych, którzy chcieliby skorzystać z abolicji. W momencie, kiedy abolicja zostanie uznana jako prawo obowiązujące i ostateczne, to wtedy niewątpliwie skuteczność takiego rozwiązania będzie dużo większa. Zarówno ze strony premiera jak i wicepremiera jest oczekiwanie w tej chwili na orzeczenie Trybunału. Decyzja z punktu widzenia rządu jest bardzo ważna, bo jest wyliczalna dla budżetu. Pamiętajmy, że w projekcie budżetu 600 mln. zł. to są wpływy z abolicji podatkowej, to jest również powód, że Trybunał Konstytucyjny zajmie się sprawą pilnie - wiedzą o tym, iż ma to swoje skutki budżetowe, że odpowiedź z Trybunału powinna być wcześniej niż kolejne czytania budżetu w Sejmie (...).
Czy z tego, że Pan taką decyzję podjął można wysnuć wniosek, że Pan zmienia zaplecze polityczne, Panie Prezydencie? Apelowała do Pana Platforma, żeby Pan to zrobił. Pan to robi, a SLD, jak rozumiem, apelował, żeby Pan podpisał i Pan tego nie zrobił.
Prezydent RP: Nie, nie. W tej sprawie muszę oddalić jakiekolwiek polityczne tła i podejrzenia. Tak naprawdę wniosek Platformy to było jednostronicowe pismo z apelem, a ja mam całą teczkę ekspertyz, które są bardzo merytoryczne, osób, prawników, do których mam pełne zaufanie i z mojego punktu widzenia tylko i wyłącznie te ekspertyzy dla mnie były istotne, tego się trzymałem. Natomiast jeśli chodzi o polityczne oceny, będą zróżnicowane. Jedni powiedzą, że dobrze, inni powiedzą, że źle, ale to już jest poza moimi możliwościami. Natomiast jestem przekonany, że z punktu widzenia ładu prawnego i bezpieczeństwa prawnego w Polsce, to jest rozwiązanie najlepsze. Nie wchodzimy w sytuację ryzykowną, czyli wprowadzamy prawo, które jest dyskusyjne, które jest bardzo daleko idące, a jednocześnie ryzykujemy, ze za chwilę może być ono zakwestionowane. Jeżeli ono wejdzie w życie, to będzie już decyzja ostateczna i wiążąca i obowiązująca (...).
Panie Prezydencie, Radio "Zet" uzyskało potwierdzenie z Kancelarii Prezydenta Kuczmy, że przyjedzie z krótką, roboczą wizytą w środę do Polski. Jak Pan myśli, co wpłynęło na zmianę decyzji Prezydenta Kuczmy?
Prezydent RP: Proszę Państwa chcę powiedzieć, konferencja jest już przygotowana. Będzie się odbywała we wtorek i środę. Otrzymałem również informację, że Pan Prezydent Kuczma, który nie może uczestniczyć w konferencji ze względu na wizytę oficjalną prezydenta Iranu na Ukrainie, chce przybyć na kilka godzin. Będzie to miało miejsce w środę po południu. Dojdzie do spotkania ze mną, z Javierem Solaną. Myślę, że to będzie również interesująca wymiana poglądów co do spraw bieżących a także ciekawa, bo odbywająca się już po konferencji, w której wezmą udział czołowi przedstawiciele zarówno władz ukraińskich jak i z opozycji ukraińskiej. Myślę, że może być to ważne spotkanie. A jakie były czy są motywy Prezydenta Kuczmy? Sądzę, że chce wyjawić swoje racje i chce uczestniczyć w tym dialogu, który ma miejsce i wokół Ukrainy i wobec Ukrainy. Jest ciekaw opinii wyrażonych przez swoich partnerów i polskich i europejskich. Oceniam tę decyzję jako bardzo dobrą (...).
Czy zgodnie z zapowiedziami wcześniejszymi Pana premiera, ta krótka wizyta prezydenta Kuczmy może być wykorzystana do jakiegoś zbliżenia stanowisk między władzą a opozycją, która będzie też obecna?
Prezydent RP: Zrobimy wszystko, żeby do przełamania lodów doszło. Czy to się uda? Zobaczymy. Sam jestem ciekaw tego spotkania, jestem ciekaw jak wyglądają relacje między poszczególnymi ludźmi. Trochę sądzę, że te podziały dzisiaj opozycja i rząd są bardzo ostre, jeśli chodzi o wypowiedzi publiczne, a nie są tak ostre gdy idzie o codzienne działanie. Słyszę, że szef administracji prezydenckiej, który będzie tu przylatywał samolotem rządowym bierze na pokład niektórych przedstawicieli opozycji. To by świadczyło o tym, że jednak tam jakiś dialog, kontakty są. Ale zobaczymy. Będziemy mieli interesującą konferencję. Będziemy mieli ważną kolację w tym Pałacu, bez żadnych dodatkowych atrakcji, tylko po to, żeby w swoim gronie porozmawiać. Wierzę, że gościnność Warszawy i ten szczególny duch miejsca Pałacu Prezydenckiego, gdzie odbywały się nasze rozmowy, pomoże również w znalezieniu takiego kontaktu, dialogu między naszymi ukraińskimi gośćmi. My będziemy w każdym razie dokładać wszelkich starań, żeby wyjechać stąd w większym zrozumieniu dla siebie, a przynajmniej w większym szacunku dla siebie aniżeli będą nasi goście przyjeżdżać.
Panie Prezydencie, czy to, że Pan poddaje w wątpliwość pewne rządowe propozycje zmian w ustawach podatkowych, oznacza, że nadzieje mogą mieć również i widzieć światełko w tunelu ci przedsiębiorcy, którzy protestują przeciwko niższej niż sądzono, obniżce podatku CIT. Jeśli zmiana podatku CIT znajdzie się na Pana biurku, to czy również będzie Pan miał tutaj jakieś wahania?
Prezydent RP: Nie. Tu na pewno nie ma żadnych zastrzeżeń natury konstytucyjnej, bo podatek może wynosić i tyle procent, i dwa więcej. To są decyzje rządu. Wiem, że rząd bardzo chciał głębiej obniżyć ten podatek, ale z rachunku wyniknęło, że to niemożliwe, że w tym roku czy na przyszły rok 2003 jedyna obniżka to jest o jeden procent. Tu w pełni ufam ministrowi finansów, wicepremierowi, że on to policzył. Znam jego poglądy. Wiem, że chciał pójść dalej z tą obniżką. Jest to niemożliwe ze względu na rachunek budżetu. Więc w tej sprawie uważam absolutnie, że rząd czyni to co z jego rachunków wynika jest możliwe.
Panie Prezydencie, tu w Pałacu stoi antyczny mebel. Czy on ma zostać? Mówię o Ukrainie i szansie wykorzystanych spotkań.
Prezydent RP: Ten mebel nie stoi w Pałacu. Zajmowałby za dużo miejsca, ale jest oczywiście składowany. Nawet na rocznicę wyciągnęliśmy go. Tylko mówię o tym z najwyższą ostrożnością. Nawet, żeby nie było skojarzeń, to nasze obrady w Belwederze będą przy stole kwadratowym. Dlatego, że stół okrągły, tak jak my go rozumiemy i tak jak on zapisał się w historii Polski musi mieć swoje miejsce w tym kraju, gdzie chcą porozumienia i jeżeli byłaby kiedyś prośba, żeby przewieźć ten mebel do Kijowa czy gdziekolwiek indziej na Ukrainę, to uczynimy to. Na razie trzeba przygotować, ułatwić ten proces. Wierzę, że jest to możliwe i jestem przekonany, że nasze rozmowy, w Warszawie, będą krokiem naprzód. Nie wykluczam, że ta konferencja może być pierwszą z kilku konferencji, które będą się odbywały. Zobaczymy. Będziemy o tym rozmawiać. Pamiętajmy, Ukraina jest nadzwyczajnej wagi i dla nas tu w Polsce, ale także dla Europy. Stąd porozumienie polityczne na Ukrainie, rozwój instytucji demokratycznych, rozwój gospodarczy Ukrainy i także włączanie Ukrainy do współpracy europejskiej, to dla nas, ma ogromne również znaczenie. Stąd będziemy czynić wszystko, żeby porozumienie między elitami politycznymi Ukrainy ułatwić. Natomiast my ich nie zastąpimy. My nie jesteśmy w stanie wejść w ich skórę, w ich but, w ich pozycję, mandaty demokratyczne, którymi dysponują. To wszystko musi stać między nimi przy życzliwości sąsiadów - nie przez sąsiadów, ani przy zasadniczym udziale sąsiadów. Pamiętajmy, że tak samo jak my jesteśmy czuli wobec inicjatyw wobec swoich sąsiadów, Ukraińcy mają prawą być bardzo wrażliwi na nasze pomysły. Stąd podkreślam, w Warszawie nie ma obrad okrągłego stołu, w Warszawie odbywa się ważna międzynarodowa konferencja. W skrócie tytuł tej konferencji jest "Ukraina w Europie". Pomysł urodził się odpowiednio dawno, by przygotować taką konferencje. Wynikał z dwóch przesłanek. Oto w listopadzie 7 kolejnych państw będzie przyjętych do NATO. Rosja w Rzymie podpisała porozumienie z NATO. Ukraina zaczyna jakby w tym procesie odstawać. W UE Polska i kolejnych wiele krajów Europy Środkowej będzie od początku 2004 r., Ukraina w tym gronie się nie znajdzie. Jest więc czas na zdefiniowanie zarówno miejsca Ukrainy w integrującej się Europie, jak i naszych relacji w stosunku do Ukrainy. Naszych to znaczy polskich, kraju, który za chwilę będzie w UE, całej Unii Europejskiej a także czas na zdefiniowanie przez samych Ukraińców swojej polityki. Co chcą zrobić, żeby znaleźć się w jakiejś perspektywie zarówno w NATO czy tak blisko NATO, jak to możliwe i w UE. To jest pytanie o politykę ukraińską nie w tym roku, następnym, ale przez najbliższych kilkanaście lat i my oczekujemy, że elity polityczne Ukrainy właśnie w tej mierze się wypowiedzą. Jak wyobrażają sobie przyszłość Ukrainy, gdzie ją lokują, jakie warunki chcą i są gotowi spełnić. Pamiętajmy, że są to warunki poważne. To jest dojrzałość instytucji demokratycznych, społeczeństwo obywatelskie, transparentność w działaniach instytucji publicznych, szacunek dla przeciwnika politycznego itd. itd. Ta konferencja, jak każda konferencja niczego nie rozstrzygnie z dnia na dzień, natomiast jestem przekonany, że jest ważnym wydarzeniem i polskim wkładem w określanie i budowanie właściwego miejsca, godnego tego dumnego narodu we współczesnej Europie. Swoje zadanie wykonamy. Wierzę, że skutecznie.