25 czerwca 2002
25 czerwca 2002 roku wystąpieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego rozpoczęła się w Pałacu Prezydenckim dwudniowa konferencja pt. "Strategia integracyjna z Unią Europejską na okres poakcesyjny: 2004 - 2015". Konferencja została zorganizowana przez Biuro Integracji Europejskiej Kancelarii Prezydenta RP oraz Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" Polskiej Akademii Nauk.
W konferencji biorą udział m. in. Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek - Deresz, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec, Pełnomocnik Rządu ds. Informacji Europejskiej Sławomir Wiatr oraz licznie zgromadzeni przedstawiciele świata nauki.
Otwierając konferencję Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha powiedział m. in.:
W imieniu organizatorów pragnę powitać Państwa na optymistycznej konferencji. Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" Polskiej Akademii Nauk doszedł do wniosku, że warto podjąć następujący temat: Strategia Polski na lata 2004 - 2015 po akcesji do Unii Europejskiej. Prezydent RP zdecydował, że o takiej dobrej perspektywie wypada rozmawiać w tym szczególnym miejscu dla polskiej historii - sali znanej choćby z obrad Okrągłego Stołu. Konferencja współorganizowana przez Polską Akademię Nauk i Kancelarię Prezydenta stają się już tradycją. Rok temu, w kwietniu, w tej sali spierano się o strategię rozwoju Polski u progu XXI wieku. Dzisiejsza konferencja jest kontynuacją naszej współpracy. Pragnę poinformować, że w celu doradzania w sprawach przyszłości Unii Europejskiej i Polski Prezydent RP powołał Grupę Refleksyjną, złożoną z wybitnych przedstawicieli naszego życia publicznego i nauki. Dziękuję Komitetowi Prognoz "Polska 2000 Plus" za to, że do programu tej konferencji zdecydował się włączyć referat przygotowany przez członka Grupy Refleksyjnej. Życzę nam wszystkim udziału w ciekawej oraz inspirującej konferencji. Życzę też, aby temat tej konferencji był nie tylko prognozą naukową, ale też, aby stał się - szybko, bo za półtora roku - rzeczywistością.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.. in.:
Witam w Pałacu Prezydenckim. Cieszę się ogromnie, że znowu mam zaszczyt gościć uczestników konferencji, której celem jest szukanie odpowiedzi na pytania o polskie perspektywy. Z satysfakcją przyjmuję fakt, że podjęty przed ponad rokiem wysiłek znalazł kontynuację i przypominam, że poprzednia debata, poświęcona strategii rozwoju Polski u progu XXI wieku, odbyła się także w tej sali i uporządkowała nasze ogólne myślenie o przyszłości kraju. Jestem wdzięczny, że tamta dyskusja była tak bogata jeśli chodzi o treści, wystąpienia, żałuję jednocześnie, że odzew, szczególnie medialny, nie był taki, jakiego oczekiwałem. Ale dzisiaj spotykamy się na temat jeszcze bardziej istotny, bowiem dotyczący strategii na lata 2004-2015, czyli na okres po przystąpieniu do Unii Europejskiej. Chcę podkreślić, że to, o czym będziemy tutaj mówić nie jest futurologią, jest dyskusją o przyszłości, ale przyszłości bardzo nieodległej, którą właściwie można już odczuwać w powietrzu, która jest na wyciągnięcie dłoni. Polska będzie w Unii Europejskiej - głęboko w to wierzę, niezależnie od wszystkich trudności, jakie przyjdzie nam jeszcze pokonać. I dlatego inicjatywę podjęcia przez Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" tych zagadnień, przyjąłem nie tylko zadowoleniem, ale także z nadzieją, że uda nam się wokół tych spraw wywołać zainteresowanie i debatę. Będziemy rozmawiać przede wszystkim o konsekwencjach bardzo rychłego przystąpienia Polski do Unii. Nie możemy tej debaty odkładać na później. W przypadku procesów tak historycznych jak ten spóźnień się nie usprawiedliwia. Pozycja Polski w zjednoczonej Europie zależeć będzie przede wszystkim od tego, jak szybko uda się nam sprostać nowym wyzwaniom, takim które przed nami: naukowym, gospodarczym, technologicznym i społecznym. W jakim stylu "dotrzemy" się z unijnymi strukturami. Będziemy do tych wyzwań tym lepiej przygotowani, im prędzej zaczniemy o tym mówić, myśleć i działać. Tymi sprawami zajmujemy się już od wielu miesięcy w ramach powołanej przeze mnie Grupy Refleksyjnej, z udziałem wybitnych, polskich polityków i ekspertów. Dorobek wymiany poglądów tej grupy oceniam bardzo wysoko i chcę w tym gronie również serdecznie powitać członków Grupy Refleksyjnej, którzy będą uczestniczyć w dyskusji.
Chcemy, by Polska była w Unii Europejskiej krajem liczącym się i aktywnym, by nasze członkostwo pozwoliło wykorzystać nowe możliwości zarówno na poziomie państwa, regionu, jak i zwykłego obywatela. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy nowe kraje członkowskie nie przystępowały do Unii tak silnie zintegrowanej i obejmującej tak szeroki zakres kompetencji. Wiemy, że dołączamy do grupy państw, która nieustannie się rozwija, która stawia sobie nowe cele i wymagania. Wiemy również, że finalizujemy proces rozszerzenia w momencie, w którym sama Unia prowadzi debatę o sprawach fundamentalnych: o swojej istocie, roli na kolejne lata i przyszłym kształcie instytucjonalnym. Odbywający się Konwent w sprawie Przyszłości UE nie miał do tej pory precedensu, także dlatego, że do pracy w nim zostali zaproszeni przedstawiciele krajów kandydujących. Uczestniczą w nim przedstawiciele Sejmu, Senatu i rządu. Chciałbym, aby i ich głos był w tej dyskusji słyszalny i żebyśmy wykorzystali tę wiedzę, którą to grono zebrało w ciągu dotychczasowych prac. Myśląc o przyszłości musimy zastanowić się, jak Polska będzie uczestniczyła w tym właśnie projekcie europejskim. Dlatego też - zdając sobie oczywiście sprawę, że akcesja będzie naszym wielkim historycznym osiągnięciem, ukoronowaniem wysiłków ostatnich kilkunastu lat - Polska musi jak najlepiej przygotować się, musi wykorzystać to wszystko, co do tej pory osiągnęliśmy, ale także dokonać kolejnych postępów. Bez dojrzałego i naukowego wręcz przygotowania się do członkostwa, nasza obecność w Unii nie będzie na miarę naszego potencjału i nie wykorzystamy tych wszystkich szans, które są przed nami. To jest intencją dzisiejszego i jutrzejszego spotkania.
Przyjęte w negocjacjach rozwiązania instytucjonalne zapewniają Polsce w rozszerzonej wspólnocie godne i odpowiadające naszym aspiracjom i potencjałowi miejsce. 27 głosów w Radzie, 50 deputowanych w Parlamencie Europejskim gwarantuje, że polski głos będzie wyraźnie słyszalny. Musimy zastanowić się, jak najlepiej wykorzystać go zgodnie z polską racją stanu, ale przyczyniając się jednocześnie do rozwoju i wzmocnienia Unii.
Ze względu na położenie geograficzne, doświadczenia historyczne, a także dobrą znajomość realiów politycznych i gospodarczych w Rosji, na Ukrainie i Białorusi, Polska po przystąpieniu do UE może odgrywać ważną rolę w kształtowaniu polityki wobec naszych wschodnich sąsiadów. Możemy i powinniśmy mieć wkład w ożywienie współpracy Unii z tymi krajami. W interesie tak Polski, jak i naszych unijnych partnerów, leży budowanie Europy, która nie będzie z góry wykluczać żadnego z państw.
Członkostwo Polski w Unii Europejskiej to także szansa dla polskiej gospodarki. Stworzy możliwości długofalowego i stabilnego rozwoju oraz pełnego wykorzystania atutów i potencjału polskich przedsiębiorstw. Nasze członkostwo będzie źródłem cennych impulsów rozwojowych, inwestycji, awansu cywilizacyjnego naszego kraju. Musimy podjąć energiczne działania przygotowawcze, żeby z tej szansy skorzystać. Przygotowania na poziomie państw, regionów - tak, ale także i przedsiębiorstw. Niepokojąco w tym kontekście przedstawiają się wyniki badań Zrzeszenia Europejskich Izb Gospodarczych, w których 49 procent przedsiębiorców z 12 państw kandydujących przyznało, że jeszcze nie rozpoczęło przygotowań do członkostwa, a tylko jeden na dziesięciu uważa, że jego firma będzie gotowa sprostać unijnej konkurencji po 2004 roku.
Musimy przy tym pamiętać, że gospodarka europejska - mimo wszystkich kłopotów - rozwija się, nie stoi w miejscu, a więc nasze przygotowania to jest ciągle pogoń za uciekającym celem. W marcu 2000 roku w Lizbonie państwa członkowskie zobowiązały się podjąć kompleksowe działania zmierzające do przekształcenia, do 2010 roku, gospodarki unijnej w najbardziej konkurencyjną, opartą na wiedzy i innowacji, gospodarkę światową. Już dla obecnych członków Unii Europejskiej oznacza to podjęcie ambitnych działań w takich dziedzinach, jak liberalizacja rynków energetycznych, zwiększenie poziomu zatrudnienia, znaczące zwiększenie nakładów na naukę, badania i edukację. Zdajemy sobie sprawę z tego, że osiągnięcie celów zdefiniowanych w strategii lizbońskiej, jeszcze przez wiele lat niestety będzie poza zasięgiem Polski i innych krajów kandydujących. Wielkim wyzwaniem będzie osiągnięcie obecnych standardów w konkurencyjności gospodarki, rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych, strukturze zatrudnienia. Istotne jest jednak to, że już na przedakcesyjnym etapie państwa kandydujące zostały objęte strategią lizbońską i mogą bezpośrednio uczestniczyć w jej realizacji. Dobrym przykładem jest m.in. program eEurope Plus, realizowany przez państwa kandydujące na wzór rozwiązań przyjętych w krajach Unii, którego celem jest upowszechnianie najnowocześniejszych technologii informacyjnych i komunikacyjnych w gospodarce, nauce, edukacji i administracji.
Wykorzystanie impulsów rozwojowych, wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, będzie w dużej mierze zależne od realizacji Narodowego Planu Rozwoju. Obejmie on pierwsze - od 2004 do 2006 roku - lata po akcesji. Priorytetowe zadania Planu, przygotowywanego obecnie przez rząd, dotyczą poprawy konkurencyjności gospodarki, inwestowania w zasoby ludzkie oraz w rozwój terenów wiejskich. Na te trzy obszary planuje się przeznaczyć 55 procent ogółu środków dostępnych w ramach pomocy strukturalnej. Nie mam wątpliwości, że w takim katalogu "najpilniejszych spraw" powinny znaleźć się również: rozwój społeczeństwa informacyjnego oraz bardziej aktywne wspieranie edukacji i nauki. Bez zwiększania dostępu do najnowocześniejszych technologii informacyjnych, otwartego systemu edukacji, usprawnienia systemu organizacji i finansowania nauki, nie tylko nie stworzymy tak potrzebnych nam dodatkowych impulsów rozwojowych, lecz także nie będziemy w stanie wykorzystać tych, które wiązać się będą z naszą obecnością w UE.
Musimy zainteresować się ludźmi młodymi. To jest być może największy kapitał, jakim dysponujemy w naszym procesie i dostosowawczym, i w późniejszej obecności w Unii Europejskiej. Jest bardzo wiele dowodów na to, że młodzi Polacy potrafią współzawodniczyć ze swoimi rówieśnikami z państw europejskich - nie mówię tutaj o piłce nożnej. Kilka tygodni temu warszawscy licealiści wygrali prestiżowy Międzynarodowy Turniej Młodych Fizyków. Przed kilkoma dniami w tej sali wręczałem nagrody laureatom finału drugiej edycji konkursu "EuroSzkoła w Internecie", w którym uczestniczyło blisko 400 szkół z całej Polski. Pod hasłem "Unia Europejska - przybliż innym", powstało 400 witryn o tematyce europejskiej, każda prowadzona w kilku oficjalnych językach Unii. I co ciekawe, trzy pierwsze miejsca w tym konkursie zajęli uczniowie z Radomia, Nysy i Sycowa - małych miast, w których zapotrzebowanie na wiedzę europejską wydaje się znacznie większe niż w dużych aglomeracjach. Tym setkom młodych ludzi, którzy mają tyle talentu, zapału i entuzjazmu, musimy stworzyć właściwe warunki, żeby mogli dalej rozwijać swoje umiejętności. To jest wielkie wyzwanie dla naszego pokolenia, dla tu obecnych, dla tych wszystkich, którzy pracują nad polskim wejściem do Unii Europejskiej, bowiem jest to nasze zobowiązanie wobec kolejnej generacji Polek i Polaków, którzy muszą być jak najlepiej przygotowani, żeby mądrze kształtować i zbudować członkostwo Polski w Unii Europejskiej w kolejnych dekadach.
Pytanie o najważniejsze problemy do rozwiązania w okresie poakcesyjnym w latach 2004-2015 zmierza de facto do ustalenia tych czynników, od których w największym stopniu zależeć będzie rozwój gospodarczy i społeczny Polski po przystąpieniu do Unii. Warto w tym kontekście zastanowić się między innymi nad tym, jakie powinno być miejsce Polski w europejskim obszarze badawczym. Chciałoby się, by obecność w nim naszej nauki była przynajmniej proporcjonalnym odbiciem obecności Polaków w Europie. Spróbujmy się zastanowić, czy to możliwe, na ile możliwe, i co należałoby zrobić, by temu wyzwaniu sprostać. Co jeszcze - poza edukacją sprzyjającą budowie społeczeństwa informacyjnego i państwa obywatelskiego - powinno stać się przedmiotem szczególnie intensywnych, niezbędnych z punktu widzenia naszej przyszłości, badań. Rozważmy, jakie możliwości daje nam umiejętne wykorzystanie technologii informacyjnych.
Zagadnieniem o wyjątkowym znaczeniu, jest skuteczne szukanie możliwości wykorzystania potencjalnych nadwyżek podaży pracy w interesie tak Polski, jak i Unii Europejskiej. Niezwykle obfity przyrost zasobów pracy, ogromny, niespotykany nigdy wcześniej na rynku pracy przypływ ludzi młodych, znacznie lepiej wykształconych niż poprzednie pokolenia, stanowi dla polskiej gospodarki wielką szansę. Niektóre kraje europejskie odczuwają niedobór pracowników w rozmaitych zawodach i działach gospodarki. My musimy myśleć już teraz, jak najlepiej spożytkować wielkie polskie rezerwy pracy? Wiem, jak ogromne wrażenie robi na naszych rozmówcach unijnych, że w Polsce dzisiaj na studiach wyższych jest ponad 1,5 miliona, blisko 1,6 miliona ludzi. Jeżeli to się zderzy z informacją, że niektóre państwa kandydujące takie jak Słowenia mają około 2 miliony mieszkańców, Estonia podobnie, Malta - około 500 tysięcy, Cypr - 700 czy 800 tysięcy mieszkańców, to widać, że samych studentów z Polski przybywa mniej więcej tyle, co niejeden kraj kandydujący. To jest i problem, ale i nadzieja, ogromna możliwość.
Każda z kwestii będących przedmiotem tej dyskusji, ma dla przyszłości Polski znaczenie ogromne. W pewnym stopniu przychodzi nam jednak dzisiaj rozpoznawać nieznane. Mamy przesłanki do tego, by przypuszczać, w jakim kierunku potoczą się losy Polski, Europy i świata, ale przecież na tej sali nikt nie jest jasnowidzem, więc stawiając pytania, szukając na nie odpowiedzi, musimy więc czynić z jednej strony z największą ambicją znalezienia odpowiedzi, ale także i z pokorą, widząc niezdolność do przewidzenia wszystkiego, co nas spotka. Mamy szanse, są zagrożenia, ale musimy się zastanowić, co zrobić, aby Polskę w tym okresie najbliższych lat, Polskę obecną już w Unii Europejskiej, skierować nie tylko na właściwe tory, które wiodą ku pomyślnej przyszłości, ale żeby ten polski wagon był rzeczywiście mocny w składzie europejskiego pociągu.
Wizja kreślona na tak odległe lata posiada pewien walor szczególny. Ona nie ma charakteru doraźnego, a więc nie musi być związana z jakimikolwiek politycznymi kalkulacjami. To powinna być strategia na lata, w których pracować będzie w Polsce nie tylko jeden, ale kilka kolejnych parlamentów, kolejni szefowie i członkowie rządu, będą także następcy na urzędzie prezydenckim. A więc mówimy o perspektywie, która jest perspektywą rzeczywiście wspólna. I mam nadzieję, że ta świadomość będzie sprzyjała odwadze myśli, ale również będzie pozwalała stawiać śmiałe tezy i snuć plany, które wolne są od bieżących uwarunkowań, ale to nie powinno oznaczać, że są to plany czy projekty nierealne.
Chcę podziękować Polskiej Akademii Nauk, Komitetowi Prognoz "Polska 2000 Plus", a w szczególności Panu Profesorowi Leszkowi Kuźnickiemu i wszystkim jego współpracownikom, za przygotowanie podstaw dzisiejszej dyskusji. Dziękuję wszystkim uczestnikom konferencji, że zechcieli wziąć w niej udział. Liczę, że ta dyskusja będzie interesująca, owocna, że zainteresuje również dziennikarzy i opinię publiczną. Obiecuję, że podobnie tak jak przy poprzedniej konferencji, żadna myśl nie zostanie uroniona, zapiszemy to wszystko, co będzie tutaj zapowiedziane i bardzo szybko po zakończeniu konferencji opublikujemy tak, aby pomysły, oceny, opinie, projekty mogły krążyć jak najszerzej zarówno w Polsce, jak i również w innych środowiskach. Drodzy Państwo! Korzystajcie z tego szczególnego ducha miejsca, jaki panuje w tym Pałacu, niewątpliwie jak spojrzymy na historię, to genius loci jest w tym miejscu silny, czasami sprzyjał projektom znakomitym, czasami gorszym, natomiast wierzę, że nasze spotkanie może