Menu rozwijane

15 sierpnia 2002
Odpowiadając na pytania dziennikarzy odnośnie wizyty Jego Świątobliwości Jana Pawła II, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Jestem ogromnie rad, że już po raz trzeci będę mógł jako Prezydent Rzeczypospolitej witać Ojca Świętego w Ojczyźnie. To jest za każdym razem wydarzenie ogromne o wielkim ładunku emocjonalnym, intelektualnym i religijnym ale także patriotycznym. Tak będzie zapewne i tym razem. Wizyta przypada w okresie szczególnym, chociaż każda z papieskich wizyt miała swój bardzo wyjątkowy kontekst historyczny - od pierwszej wizyty w roku 1979. Pamiętajmy, że to jest wizyta, która ma miejsce w czasach bardzo trudnych, których nie spodziewaliśmy się. Mieliśmy nadzieję, że świat wkracza w epokę pokoju i bezpieczeństwa, a tu okazało się, że mamy zamachy terrorystyczne, a poziom różnego rodzaju zagrożeń jest bardzo wysoki. Okazało się, że demokracja, która jest wielkim i pożądanym dobrem, jest również źródłem wielu trudności, które musimy pokonywać. Przeżywamy kłopoty ekonomiczne, społeczeństwo jest bardzo zróżnicowane, mamy szerokie strefy biedy i bezrobocia, staramy się sobie z tym poradzić, zmierzamy do integracji europejskiej co także nakłada na nas poważne obowiązki. W takim oto trudnym kontekście wydarzeń przyjeżdża Papież, któremu ufamy. Mamy nadzieję że powie słowa, które będą swoistym drogowskazem, które przyniosą nam nadzieję i wskazania jak pokonywać te wszystkie trudności, które piętrzą się przed nami i co uczynić, żebyśmy byli lepsi. Jestem przekonany, że Papież jest tą osobą, która potrafi takich odpowiedzi udzielić. Czynił to przez cały okres swojego pontyfikatu i myślę, że i tym razem usłyszymy słowa ważne. Ze strony państwowej wszystkie przygotowania zostały przeprowadzone w bardzo bliskiej współpracy z Kościołem. Wszystko to co należało uczynić zostało zrobione. Jestem przekonany, że w sensie organizacyjnym ta wizyta będzie udana i nie ma tutaj jakiś poważniejszych zagrożeń czy obaw. Natomiast apeluję i proszę wszystkich, którzy chcą uczestniczyć w spotkaniach o zachowanie rozwagi, dyscypliny i wsłuchiwanie się w głosy osób, które bezpośrednio odpowiadają za organizację i bezpieczeństwo, ponieważ takie wspólne poczucie odpowiedzialności jest bardzo potrzebne, żeby wielomilionowe zgromadzenia stanowiły dla wszystkich ważne przeżycie duchowe, a nie były powodem bólu czy jakichkolwiek ryzykownych zdarzeń. Mam nadzieję, że Polacy, którzy w końcu mają za sobą już siedem wizyt papieskich i uczestniczyli w tego typu wielkich zgromadzeniach, znają reguły takich spotkań i będą ich przestrzegać bardzo skrupulatnie. (...) Myślę, że usłyszymy od Papieża bardzo podstawowe sformułowania czyli powrót do źródeł, nawiązywanie do tego, żebyśmy byli wobec siebie bardziej życzliwi, żebyśmy miłowali bliźniego jak siebie samego, byli bardziej otwarci, trzymali się tych wartości bardziej uniwersalnych, które są podstawą wiary katolickiej, kościoła katolickiego. Mam takie oczekiwanie, że właśnie wobec tych bardzo skomplikowanych procesów Papież będzie nam mówił o bardzo podstawowych zupełnie zasadniczych wartościach i być może to jest właśnie odpowiedź co czynić w trudnych czasach - być dobrym człowiekiem, choć brzmi to być może na pozór banalnie to w tym jest bardzo głęboka treść. Jeżeli nie wiemy jak się zachować, zachowujmy się przyzwoicie. Jeżeli nie potrafimy ogarnąć wszystkich tych problemów z jakimi mamy do czynienia, starajmy się dobrze służyć ludziom. Nie krzywdźmy ludzi, nie eksperymentujmy na nich. Sądzę, że w tym duchu możemy oczekiwać papieskich wypowiedzi. Ale pamiętajmy, że Papież jest tą osobą, która zawsze widziała daleko i jeszcze dalej i potrafiła zaskakiwać przemyśleniami i sformułowaniami, które kiedy wypowiadała były takie prawie, że nierealne, prawie niemożliwe, a później się spełniały. Często wracam i zresztą też mówiłem o tym w rozmowie z Papieżem, do Jego wystąpienia w 1979 roku, kiedy mówił o "dwóch płucach Europy", o Wschodzie i Zachodzie, o tym, że to musi być połączone, w czasach kiedy przecież istniał Związek Radziecki, Układ Warszawski, kiedy to wszystko wydawało się całkowicie niemożliwe do pokonania, jednak stało się. To stało się w czasie nie tak znowu długim, bo już w roku 1990 nie było ani Układu Warszawskiego, ani muru berlińskiego. Sądzę, że trzeba wsłuchiwać się w słowa Papieża, bo jest tym człowiekiem, który widzi daleko i jeszcze, jeszcze dalej.