13 grudnia 2002
Minister Barbara Labuda poprowadziła 13 grudnia br. w 21. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - lekcję dla 30 uczniów klas III Gimnazjum nr 42 w Warszawie. Lekcję zorganizowano w ramach akcji Gazety Wyborczej „Lekcję z ... - czyli sławni ludzie was uczą”.
Wprowadzenie stanu wojennego „dla naszego kraju, dla naszej ojczyzny oznaczało zatrzymanie się w rozwoju. To była jedna z najstraszniejszych rzeczy jaka wydarzyła się w Polsce. Zostały zamrożone nadzieje ludzi. Przedtem był wspaniały wybuch najwspanialszej organizacji jaką znał świat, czyli Solidarności. Na szczęście, i to jest dla mnie ważne, ta historia skończyła się dobrze, bo dzisiaj żyjemy w wolnym kraju. Jesteśmy szczęśliwi, bezpieczni. Mamy demokratyczny kraj, próbujemy się dogadywać także z naszymi przeciwnikami” - mówiła minister Labuda.
Jej zdaniem było to możliwe ponieważ Solidarność powstała jako ruch pokojowy. Również jej struktury podziemne w czasie stanu wojennego wyrzekły się przemocy choć po wprowadzeniu stanu wojennego było w nas dużo gniewu i nienawiści.
Nie sięgaliśmy jednak po broń. Nie chcieliśmy terroryzmu, nie chcieliśmy zabijania. Naszą bronią było słowo. To jedno z najpiękniejszych przesłań, jakie mogę przekazać młodym ludziom, takim jak wy - powiedziała do uczniów. Stosowanie przemocy zawsze wywołuje przemoc. Bardzo łatwo zbudować grupę terrorystyczną, ale terroryzm nie przynosi niczego dobrego. Nawet najgorsze sprawy można załatwić pokojowo - powtarzała podczas lekcji kilkakrotnie.
Pytana przez uczniów jaki ma stosunek do generała Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedziała: „buddyjskie współczucie”. Decyzja jaką podjął wprowadzając stan wojenny to była okropna, bardzo trudna decyzja, choć sądzę, że nie chciał nikogo skrzywdzić jednostkowo. Dokonał jednak krzywdy na narodzie - dodała.
Pytana jaka była jej zdaniem prawdziwa przyczyna wprowadzenia stanu wojennego, odpowiedziała: niemożność, z powodów ideologicznych i praktycznych, zaakceptowania przez władze i Sowietów istnienia kraju, który był oazą wolności. Nie można było nim sterować, tak jak nie można sterować morzem.
Trzeba nauczyć się różnicować ludzi. Zarówno wśród ZOMO-wców, wśród oficerów SB i wśród działaczy PZPR byli różni ludzie. Były jastrzębie, które chciały nas zniszczyć, byli też liberałowie, którzy chcieli zmian- odpowiedziała pytana, dlaczego współpracuje teraz z ludźmi, którzy w czasie stanu wojennego stali po drugiej stronie.
Wtedy priorytetem było dla nas zmienić system. Gdy został on zmieniony okazało się, że przy rozwiązywaniu określonych problemów jest mi bliżej z moimi dawnymi przeciwnikami - powiedziała. Teraz mamy inny kraj. Kraj w którym każdy ma prawo głosować na kogo chce, współpracować z kim chce. O to właśnie między innymi walczyliśmy - dodała.
Mam nadzieję, że zła passa 13 grudnia zostanie przełamana. Grudzień jest taką datą, która dotychczas kojarzyła się w Polsce, kojarzyła się też mnie, ze złymi wydarzeniami - powiedziała minister Barbara Labuda nawiązując do trwającego w Kopenhadze Szczytu państw Unii Europejskiej.
Jestem euroentuzjastką. Mam nadzieję, że podczas szczytu zostanie podjęta taka decyzja, że Polska zostanie przyjęta do struktur europejskich na dobrych warunkach - dodała.