12 grudnia 2002
12 grudnia 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się w Pałacu Prezydenckim z Prezesem Rady Ministrów Leszkiem Millerem.
Tematem spotkania był finał negocjacji akcesyjnych.
Po zakończeniu rozmów prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miller spotkali się z dziennikarzami.
Podczas konferencji prasowej obaj politycy wygłosili oświadczenia.
Oświadczenie Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego
Panie Premierze, Szanowni Państwo
Wszyscy mamy świadomość, że przed Polską, przed Europą, przed nami również - jako obywatelami stoją wydarzenia o ogromnym, historycznym znaczeniu. Szczyt w Kopenhadze przesądzi o rozszerzeniu Unii Europejskiej, przesądzi więc o stworzeniu nowej jakości na kontynencie, który - nie podzielony - będzie mógł gwarantować bezpieczeństwo, pokój, rozwój nam wszystkim, który będzie mógł konkurować w globalnej gospodarce z innymi centrami cywilizacyjnymi współczesnego świata. Kopenhaga symbolizuje nie tylko rozszerzenie o kolejnych 10 państw, Kopenhaga to symbol Europy zjednoczonej, Europy wolnej od podziałów XX wieku, Europy dysponującej pełnymi szansami.
Polska nie wraca do Europy, Polska zawsze była w Europie. Polska od początku swej państwowości, od 1000 lat jest częścią kultury, tradycji i dziedzictwa europejskiego. Wierzymy, że w Kopenhadze Europa wróci do Polski, że przywódcy Europy Zachodniej, Unii Europejskiej zrozumieją, że to my jesteśmy nadzieją dla zjednoczonej Europy - mówię tu nie tylko o Polsce, ale także o innych krajach kandydujących.
Jestem przekonany, że to myślenie będzie obecne w Kopenhadze, że nie zostanie ono ograniczone do kwestii szczegółowych, technicznych czy finansowych. Po moich rozmowach z liderami świata zachodniego, a także po rozmowach pana premiera, raz jeszcze apelujemy tuż przed Kopenhagą: pamiętajcie drodzy przyjaciele, pamiętajcie nasi koledzy, prezydenci, premierzy, ministrowie, że w naszych rękach decyzja o ogromnym znaczeniu; nie można jej rozmienić na drobne, nie można się pomylić. Europa potrzebuje rozszerzenia, a my chcemy być w UE, ponieważ od dawna na to zasłużyliśmy.
Drodzy Państwo,
Jesteśmy po negocjacjach, które mają swoją dynamikę i logikę. Pan premier przedstawił mi rezultaty negocjacji i udzieliłem pełnego poparcia dla pana premiera, dla rządu RP oraz negocjatorów. Uważam, że dokonują dzieła o nadzwyczajnym znaczeniu, jestem przekonany, że polskie stanowisko, które zostanie przedstawione w Kopenhadze, jest dojrzałe i wymaga poważnego potraktowania, zaś pan premier Miller musi dysponować swobodą podjęcia ostatecznej decyzji.
Ten rząd jest kolejną zmianą w sztafecie polskich rządów od roku 1989, które realizują plan polskiej obecności w UE. Cieszę się, że wczoraj szefowie polskich rządów, prawie wszyscy, spotkali się w Kancelarii Premiera. Wszystkie polskie rządy podjęły wielki wysiłek dopasowywania polskiej gospodarki do standardów unijnych, reformowania polskiej gospodarki, polskiego społeczeństwa, polskiego prawa. Teraz jesteśmy przed ostateczną decyzją - czy idziemy dalej, w tę samą stronę, czy też zmieniamy polską politykę i podejmujemy plan alternatywny, który jest, moim zdaniem, niejasny, słaby, nieczytelny i - powiem to od siebie zupełnie szczerze - zły i szkodliwy. Polskie rządy od 1989 r. starały się czynić jak najwięcej dla integracji Polski z Europą. Rząd Leszka Millera przyspieszył negocjacje, dzisiaj będzie finalizował - za to składam serdeczne podziękowanie premierowi, rządowi, negocjatorom, wszystkim specjalistom, ekspertom, którzy uczestniczyli w tym procesie. Chcę powtórzyć słowa, które mądrze wypowiedział jeden z dziennikarzy, opisując cały proces integracji Polski z Unią: nie czas na określanie zasług, nie czas na dyskusje, kto lepszy, kto gorszy, czas powiedzieć - Polska jest u progu UE dzięki wielkiemu wysiłkowi 38 milionów Polek i Polaków, dzięki wielkiemu narodowemu wysiłkowi, który został podjęty. Dzięki tej próbie, temu egzaminowi, który zdajemy i który, wierzę, że zdamy ostatecznie w Kopenhadze i po Kopenhadze i później - jako pełnoprawny członek UE.
Panie premierze, za kilka godzin będzie Pan prowadził ostatnie rozmowy z UE. Proszę mieć pewność, że ze strony mojej jest poparcie, jest wiara, przekonanie, że powinniśmy być w UE, że powinniśmy doprowadzić do dobrego, pożytecznego dla Polski finału i że Pana rozmowy, Pana prace zakończą się takim wynikiem. Dziennikarzom chcę dodać tylko jeszcze jedno, coś bardzo osobistego. Otóż urodziłem się w trudnych warunkach, ponieważ moja mama była w bardzo ciężkim stanie i później wielokrotnie mówiła mi: „pamiętaj: wszystko to, co się trudno zaczyna, kończy się zazwyczaj wielkim sukcesem i wielką radością”. Nie wierzyłem bardzo w te słowa, ale w moim życiu później to się potwierdzało. Panie Premierze, pan znał moją mamę i pan wie, że ona miała rację - tak samo będzie z Unią Europejską. Im bardziej w bólu i trudzie urodzimy, tym lepiej będzie się wychowywać...
Oświadczenie Premiera RP Leszka Millera
Już za kilka godzin udaję się do Kopenhagi na Szczyt przywódców państw członkowskich Unii Europejskiej oraz dziesięciu krajów kandydujących. Moim celem jest dokończenie negocjacji po ponad pięciu latach intensywnych, skomplikowanych i pełnych napięcia rozmów akcesyjnych. Zamknięcie ostatnich spraw, których przesądzenie pozwoli uznać, że uzgodniliśmy najkorzystniejsze warunki polskiego członkostwa. Idea integracji jest konsekwencją polskiego Sierpnia i okrągłego stołu. Zawdzięczamy ją wszystkim kolejnym rządom demokratycznej Polski – począwszy od gabinetu Tadeusza Mazowieckiego, porozumieniu sił politycznych, a przede wszystkim wysiłkowi całego społeczeństwa. Teraz wszyscy stoimy przed niezwykłą szansą doprowadzenia tego wielkiego narodowego projektu do końca. Charakter Szczytu w Kopenhadze jest bezprecedensowy, nigdy jeszcze tak wiele państw członkowskich Unii nie prowadziło negocjacji z tak wieloma państwami aspirującymi i nigdy jeszcze porozumienie dotyczące wielkiego rozszerzenia nie było tak blisko, niemal w zasięgu ręki. Nigdy wcześniej tak wiele dla przyszłości współczesnej Europy nie zależało od wyników jednego spotkania. To wyznacza skalę odpowiedzialności, która ciąży na wszystkich jego uczestnikach. Ta ogromna odpowiedzialność towarzyszy mi od samego początku objęcia obowiązków premiera: odpowiedzialność za najkorzystniejsze dla Polski warunki członkostwa. I choć nie znamy jeszcze ostatecznego wyniku negocjacji, jedziemy na Szczyt z konkretnymi oczekiwaniami i nadzieją, że zostaną one spełnione. Rada Ministrów zapoznała się z sytuacją negocjacyjną przed rozpoczęciem kopenhaskiego Szczytu. Rząd upoważnił mnie i moich współpracowników do prowadzenia dalszych rozmów w stolicy Danii. Rozpoczynają się one jutro o godzinie 8.00. O planach negocjacyjnych poinformowałem Pana Prezydenta, uzyskując pełne wsparcie i życzliwość dla wynikających stąd działań. Bardzo sobie to cenię Panie Prezydencie. W Europie znani jesteśmy z twardej walki o polskie interesy do ostatniego momentu, w którym możliwa jest jeszcze zmiana na lepsze. Wierzę, że w wyniku podjętych na Szczycie decyzji zyskają wszyscy uczestnicy negocjacji. Jeśli w Kopenhadze zostanie osiągnięte porozumienie będzie to oznaczało, że rząd zrobił wszystko co do niego należało, że warunki polskiego członkostwa w Unii Europejskiej są najlepsze z możliwych, a w negocjacjach uzyskaliśmy wszystko co było możliwe do uzyskania.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.:
Dzisiaj naprawdę nie pytajcie o szczegóły negocjacji o to z kim będziemy, w jakiej kolejności rozmawiać. To są ostatnie godziny. Ostatnie godziny charakteryzują się tym, że pięć minut często znaczy więcej niż pięć godzin. Dobry gest, dobry argument znaczy więcej. Dajmy tę szansę. Nie wierzymy w żadne cuda ale wierzymy w rzetelność naszych europejskich partnerów. Oni muszą na końcu tej drogi zrozumieć, że to my jesteśmy tą wielką szansą europejską, to my jesteśmy nadzieją. I naprawdę ani Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Łotwa, Litwa, Estonia, Słowenia, Cypr, Malta nie są problemem europejskim. Są europejską szansą, nadzieją. Są krajami, które wnoszą nową wartość, nawet jeśli to jest związane z pewnymi trudnościami w ciągu najbliższych kilku lat. Europa potrzebuje świeżego powietrza, nowych sił witalnych. Europa potrzebuje nowych ludzi, wiary w Europę. I my mamy jej nie porównywalnie więcej, aniżeli ci wszyscy, którzy znają Unię Europejską i wszystko co wydarzyło się w Europie uważają za oczywistość. W Kopenhadze nie dyskutujemy o kwotach mlecznych, o glukozie, życie etc. W Kopenhadze decyzje dotyczą przyszłości kontynentu europejskiego. Kopenhaga może być ważniejsza, aniżeli Poczdam, Jałta i dziesiątki innych spotkań, które miały miejsce w Europie i które cieniem złowieszczym położyły się na późniejszych czasach Europy. Niech to wreszcie moi przyjaciele politycy europejscy zrozumieją, niech oni wiedzą, że nie chodzi tutaj o pięć groszy, czy pięć euro w lewo czy w prawo. Niech oni pojmą, że ta decyzja naprawdę decyduje o przyszłości całego kontynentu. Nie mojej , nie pana premiera, nie tu obecnych, bo każdy z nas ma ograniczony czas, ale Europy, pokoleń (...).
Błędem jest traktować rozmowy w Kopenhadze, jako sto procent rozmów, które się toczą, bo to nieprawda. 98, 99 procent rozmów jest zakończonych. One są znane opinii publicznej, były wielokrotnie przedstawiane, one są korzystne dla Polski. W Kopenhadze zostaje ważny fragment, ale tyko częściowy całego pakietu pt. „Integracja Europejska” i mam nadzieją, że tak będzie to traktowane z obu stron zarówno ze strony Unii jak i Polski... Tu już bardziej liczy się kalkulacja polityczna, ale jaka by ona nie była to ufam, że wszyscy którzy będą podejmować decyzję będą liczyć się z interesem Polski. A interes Polski został już dawno zdefiniowany. To jest nasza obecność w strukturach europejskich, to jest nasza obecność w NATO, którą osiągnęliśmy , nasz wpływ, nasza obecność za stołem tych, którzy podejmują decyzję, a nie tych, którzy przez całe lata w przedpokojach oczekują, jakie te decyzje będą . Jest ogromnie ważne to o czym pan premier Miller powiedział - będziemy tę decyzję podejmować suwerennie. Suwerenność przejawi się w referendum i decyzja w referendum będzie uszanowana . Natomiast oczywiście chodzi nam o to, żeby w referendum społeczeństwo wiedziało jak najwięcej o czym decydujemy, jakie są alternatywy