Menu rozwijane

01 lipca 2002
1 lipca 2002 roku w Ogrodach Pałacu Prezydenckiego Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się ze Spółdzielcami z okazji Międzynarodowego Dnia Spółdzielczości. Spotkanie poprzedziła rozmowa Prezydenta RP z Ivanem Barberinim, Prezydentem Międzynarodowego Związku Spółdzielczego. W uroczystości udział wzięli m.in.: Prezydent Międzynarodowego Związku Spółdzielczego Ivan Barberini, Przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej Alfred Domagalski, Prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej Jerzy Jankowski oraz ministrowie w Kancelarii Prezydenta RP: Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek – Deresz, Sekretarz Stanu, Szef Gabinetu Prezydenta RP Marek Ungier. Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Witam bardzo serdecznie w Ogrodach Pałacu Prezydenckiego. Cieszę się, że mogę spotkać się z tak licznym i szacownym gronem przedstawicieli ruchu spółdzielczego. Pierwszy lipca obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień Spółdzielczości, dlatego pragnę właśnie dzisiaj i tutaj złożyć Państwu najlepsze życzenia i gratulacje. Proszę też, byście przekazali je, w moim imieniu, swoim kolegom i współpracownikom - każdemu polskiemu spółdzielcy. Gratuluję laureatom konkursów „Spółdzielczego Znaku Jakości”, „Menadżer – Spółdzielca” oraz „Prymus 2002”. Te zaszczytne tytuły, którymi za chwilę zostaniecie wyróżnieni, trafiają w ręce prawdziwych liderów. Zasłużyliście na nie menedżerskimi talentami, umiejętnością dostosowania się do nowych warunków gospodarczych, wyjściem naprzeciw rosnącym wymaganiom rynku. Prowadzone przez Was spółdzielnie są przykładem sukcesu, przynoszą zysk i dają zatrudnienie. Są wizytówką dobrej organizacji pracy, świadczą o przedsiębiorczości i zaradności odpowiedzialnych za nie ludzi. Właśnie takie wartości, jak zaradność i szacunek dla pracy były zawsze wielkim atutem ruchu spółdzielczego, którego korzenie na ziemiach polskich sięgają początków XIX wieku. Idea spółdzielczej gospodarności sprawdziła się w trudnych latach zaborów i zdała swój egzamin w czasach odbudowy państwowego bytu. Obroniła się także przed wszechwładzą gospodarki centralnie sterowanej, będąc - podobnie jak i rzemiosło - prawdziwą ostoją dla ludzkiej inicjatywy i aktywności. Wreszcie, udało jej się przetrwać niełatwe, pierwsze lata transformacji gospodarczej i powrotu praw rynkowych, kiedy próbowano podważać i podważano sens istnienia spółdzielczych struktur. Dzisiaj na szczęście nikt rozsądny tego już nie robi. Półtora wieku funkcjonowania spółdzielczości w różnych systemach społecznych, gospodarczych i politycznych dowiodło, iż jest ona formą, która potrafi przystosować się do zmieniających się warunków. Nie przypadkowo jeden z pionierów tego ruchu, Stanisław Thugutt, jako główny cel spółdzielczości określił wychowanie „obywateli zdolnych do walki o samodzielny byt”. Spółdzielczość sprawdziła się w handlu i w rolnictwie. Szczególnie w przemyśle mleczarskim, który uzyskał wysokie oceny u wymagających, unijnych kontrolerów. Coraz lepiej radzą sobie banki spółdzielcze. Słowa uznania należą się spółdzielczości inwalidzkiej, która uczyniła tak wiele dobrego dla ludzi niepełnosprawnych. O tym, że spółdzielcza idea jest ciągle żywa, może świadczyć przykład powstałych przed 10-laty i dynamicznie rozwijających się Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo – Kredytowych. Uważam, że ruch spółdzielczy może i powinien odegrać ważną rolę w zwalczaniu bezrobocia, w promowaniu zawodowej aktywności, we wspieraniu rozwoju przedsiębiorczości na wsi. Jest to szczególnie ważne w regionach objętych wysokim bezrobociem. Silna spółdzielczość to większe możliwości obrony własnych interesów i większa siła przebicia zorganizowanych w jej strukturach obywateli. Widać to na przykładzie państw Unii Europejskiej, gdzie spółdzielczość, zwłaszcza w sektorze rolniczym, ma mocną pozycję. Doświadczenia innych krajów dowodzą, że możliwości rozwoju spółdzielczych form istnieją w sferze usług medycznych i socjalnych i również tam, gdzie do niedawna dominował jeszcze typowy biznes prywatny. O możliwościach spółdzielczości przekonuje mnie również rozmowa, którą przed chwilą zakończyłem z Prezydentem Barberinim, który mówi o blisko sześciuset milionach spółdzielców na całym świecie i o tym jak wielką rolę odgrywa spółdzielczość szczególnie tam gdzie trzeba tworzyć nowe miejsca pracy. Dynamika firm spółdzielczych jest nieporównanie większa, ich elastyczność umiejętność przystosowania się jest godna podziwu także w porównaniu do prywatnych firm czy globalnych koncernów. Jestem przekonany, że polska spółdzielczość ma przed sobą dobre perspektywy. Musi mieć jednak sojuszników wśród polityków i władz lokalnych, musi mieć sojuszników, którzy powinni widzieć w niej pełnoprawnego uczestnika rynku i sprzymierzeńca w podnoszeniu poziomu życia społecznego. Spółdzielczość w żadnym wypadku nie może być traktowana po macoszemu ani gorzej od innych podmiotów działających na rynku. Ta specyficzna, ale jakże potrzebna forma działalności gospodarczej powinna znaleźć odpowiednie uregulowania w przepisach prawnych i fiskalnych. Porozumieliśmy się, że gdyby środowisko spółdzielcze było gotowe z propozycją już nienowelizowanej ustawy o spółdzielczości ale pełnej, nowej ustawy na miarę pierwszych dekad XXI wieku - ustawy o spółdzielczości to po wakacjach gotów jestem przedstawić tę ustawę jako inicjatywę prezydencką. Jestem przekonany, że dla tych – nowych rozwiązań znajdziemy wsparcie zarówno ze strony rządu, koalicji rządzącej, jak i posłów. Na zakończenie chcę powiedzieć, że jesteście siłą obecną w naszym życiu społecznym i gospodarczym, to, że zachowujecie tak wiele witalności świadczy po prostu o Waszej sile, o wielkim dorobku minionym, ale także o tych nowych możliwościach jakie ma spółdzielczość w Polsce. Gratuluję wszystkiego co udało się Wam osiągnąć, dziękuję za wielki trud, za wytrwałość jak miała miejsce i która dała te efekty, dziękuję za konsekwencję, za pracę na rzecz Waszych spółdzielni - małych ojczyzn, pracę, która tak dobrze przysłużyła się Polsce. Wszystkim Państwu życzę sukcesów i pomyślności