Menu rozwijane

09 grudnia 2002
9 grudnia 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości odsłonięcia pomnika Gabriela Narutowicza. W uroczystości uczestniczyli m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego oraz kościoła rzymsko-katolickiego z prymasem Józefem Glempem, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Barbara Labuda, władze Warszawy z prezydentem Lechem Kaczyńskim, władze dzielnicy i mieszkańcy stolicy. Zwracając się do uczestników uroczystości prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: To miejsce i ten plac czekały na tę chwilę. Człowiekowi, którego popiersie mamy przed sobą, winniśmy od dawna pomnikowe utrwalenie jego postaci. Na placu nazwanym jego imieniem, opodal domu studenckiego, też jego imienia, Gabriel Narutowicz - w brązie - powraca do stolicy. W osiemdziesiątą rocznicę jego wyboru na najwyższy urząd w państwie, tą manifestacją, dzisiejszym spotkaniem - my mieszkańcy Warszawy, ale i Polski składamy hołd, dopełniamy aktu uszanowania pamięci pierwszego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej. Był jednym z tych Polaków, których przemoc zaborcy zmusiła do rozstania się z Ojczyzną, ale którzy na wieść o jej powstaniu rzucili wszystko, by powrócić i z zapałem oddać się w jej służbę. Gabriel Narutowicz, podobnie jak inny Polak tamtej doby - Ignacy Jan Paderewski - przywiózł Polsce hojny dar swojego wielkiego patriotyzmu i talentu. Był sławnym w Europie inżynierem-konstruktorem elektrowni wodnych, wybitnym profesorem Politechniki w Zurichu. Na jego wykłady czekała już Politechnika Warszawska. Był też cenionym od Algieru i Portugalii po Niemcy i Finlandię ekspertem hydroenergetyki, organizatorem ogromnych, międzynarodowych przedsięwzięć gospodarczych. Był także doświadczonym negocjatorem z doskonałą znajomością świata i stosunków zagranicznych. Władał dziewięcioma językami. Miał licznych przyjaciół w całej Europie, a ich przyjaźń jakże mogła być ważna dla odradzającego się kraju. Tacy ludzie wszędzie są na wagę złota. Odbudowujące się, młode państwo polskie doceniło wartość znakomitego rodaka - Gabriela Narutowicza, którego wchłonęła polityka. Jako minister robót publicznych, a później minister spraw zagranicznych w krótkim czasie dokonał wiele. Podziwiano jego mądrość, pracowitość, konsekwencję działania, prawy i niezależny charakter. Gdy Konstytucja Marcowa w 1921 roku określiła ostatecznie kształt ustrojowy państwa, i – zgodnie z jej postanowieniami przeprowadzono w listopadzie 1922 roku wybory parlamentarne – na Zgromadzeniu Narodowym spoczął obowiązek dokonania demokratycznego wyboru prezydenta Rzeczypospolitej. W atmosferze rozhuśtanych antagonizmów ówczesnych partii, z których każda rościła pretensje do jedynie słusznej wizji przyszłości kraju, Gabriel Narutowicz zdał się tym wyborcom właściwym stróżem godności i autorytetu Rzeczypospolitej. Ale nie potrafiono pogodzić się z werdyktem demokracji. Niektórzy uznali, że zagrożony został narodowy charakter państwa. Jawnie podsycana histeria nienawiści i nietolerancji ogarnęła tłumy. Na ulicach Warszawy, w prezydenta-elekta, zdążającego do Sejmu na zaprzysiężenie, ciskano błoto i kamienie. W salonie sztuki, pod łagodnym pejzażem przedstawiającym „Ranek zimowy”, z brauningiem w kieszeni czyhał na niego zabójca. Do tamtej chwili Polacy nie zabijali przywódców swojego państwa. Po latach historyk Norman Davies zwróci uwagę, że było to pierwsze z długiej serii zabójstw politycznych w Rzeczypospolitej. Szanowni Państwo! Demokracja i system rządów parlamentarnych jest sztuką,, w której trzeba podporządkować się wolom większości, w której słyszany musi być również głos mniejszości. Jest sztuką, której praw i zasad wszystkie społeczeństwa uczą się długo, często płacąc wysoką cenę. Choć minęło już 80 lat, po tragicznym zabójstwie głowy państwa z ręki rodaka pozostał nam do dziś zbiorowy wstyd. Tą ręką kierowała fanatyczna nienawiść. Niestety i dzisiaj możemy odnajdować nienawiść i możemy widzieć taki sposób myślenia i postępowania. Nienawiść jest siłą groźną, bo tylko destrukcyjną. Dlatego należy w porę ją rozpoznawać i przeciwstawiać się jej z całą mocą. Nie wolno pozostawać wobec niej biernym, nie wolno jej tolerować. Różne są jej źródła, ale skutki zawsze podobne. Idee tolerancji i demokracji, za które Gabriel Narutowicz zapłacił ofiarę życia, są dziś powszechnie cenione i szanowane. Zwyciężyły. I dajemy tego dowody tu w Polsce i dziś. Obchodom 80. rocznicy tamtych wydarzeń patronuje prezydent III Rzeczypospolitej. Pamięć Gabriela Narutowicza czci Warszawa, odsłaniając ten pomnik, organizując specjalną sesję naukową. Pamięta również o tej rocznicy Politechnika Warszawska i Akademia Inżynierska w Polsce, bo przecież pierwszy polski prezydent był też pierwszym prezesem polskiej Akademii Nauk Technicznych. Jesteśmy tu po to, by oddać hołd wielkiemu Polakowi, który zginął z ręki innego Polaka. Ale także po to, by zamanifestować nasz sprzeciw wobec nienawiści, ksenofobii i fanatyzmu. Dzisiaj powtarzamy ponownie – chcemy Polski demokratycznej, tolerancyjnej otwartej na świat, takiej Polski, jaką chciał budować wielki Polak i Europejczyk – Gabriel Narutowicz! Na zakończenie uroczystości Prezydent RP złożył wieniec przed Pomnikiem Gabriela Narutowicza.