17 października 2002
17 października 2002 roku na Zamku Królewskim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Konferencji z okazji V rocznicy wejścia w życie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele parlamentu i rządu, Kancelarii Prezydenta RP, władz wojewódzkich, samorządowych i sądownictwa, a wśród nich: Marszałek Senatu Longin Pastusiak, Wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz, Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz, Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan oraz Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek - Deresz.
Zwracając się do zebranych Prezydent Rzeczypospolitej Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.:
Nieczęsto Polacy mieli okazję, aby cieszyć się takimi jak ten jubileuszami - świadczącymi o stabilności państwa, o trwałości gmachu ustrojowego i systemu prawnego, o dojrzałości demokracji. Pięć lat, które przeżyła Rzeczpospolita pod rządami nowej, ciągle niezmienionej, ustawy zasadniczej, to w historii naszego demokratycznego konstytucjonalizmu dziejowy rekord.Cieszy to - jako wielki sukces współczesnej Polski. Ale nasuwa się także refleksja nad polską przeszłością; nad szansami, które nie były nam dane lub których nie potrafiliśmy wykorzystać.
Przecież pamiętamy, że pierwsza, owiana legendą - uchwalona tutaj, na tym Zamku - Konstytucja 3 Maja w ogóle nie weszła w życie. Konstytucja marcowa z 1921 roku formalnie obowiązywała 14 lat - jednak faktycznie tylko trzy i pół, od wejścia w życie najważniejszych postanowień do Noweli Sierpniowej. Konstytucja kwietniowa z 1935 roku żyła jeszcze tylko przez cztery lata polskiej niepodległości, a mocno jest też dyskusyjne, czy można ją uznać za całkowicie demokratyczną. Konstytucja z lipca 1952 roku obowiązywała co prawda długo, ponad 40 lat - ale przecież trudno zapomnieć, że poprawki do niej nanosił osobiście Stalin i że konstytucja ta nie wyrażała idei demokratycznego pluralizmu, a wiele praw i swobód gwarantowała tylko na papierze. Dlatego warto, abyśmy piątą rocznicę wejścia w życie Konstytucji z 1997 roku nie tylko godnie uczcili, ale również potraktowali ją jako okazję do szerszej refleksji nad współczesnym polskim konstytucjonalizmem i nad rolą ustawy zasadniczej w naszym systemie prawnym i życiu politycznym i społecznym.
Konstytucje można porównać do ubiorów, które społeczeństwa na siebie przywdziewają. Są konstytucje, które pełnią rolę jakby odświętnej szaty, wkładanej od parady - i są takie, które służą jak wygodna marynarka, noszona na co dzień, bez której niepodobna się obyć. Te pierwsze to wzniosłe akty, demonstrujące dobre intencje władzy; do cytowania, ale niekoniecznie do stosowania. Te drugie są instrumentem samorealizacji jednostki, modelowania pozycji obywatela w państwie prawa. I właśnie taka jest polska Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku.
Uchwalenie Konstytucji było jednym z najważniejszych dokonań Polski, odkąd weszliśmy na drogę transformacji. Rodziła się ona w ostrej debacie, wśród sporów i rozdźwięków, ale to trudne dzieło ostatecznie uwieńczył mądry i dobry kompromis. Chcę dzisiaj jeszcze raz złożyć wielkie podziękowania i wyrazy szacunku wszystkim, którzy tę Konstytucję współtworzyli i - zdobywając się na oderwanie od doraźnych politycznych czy ideologicznych uwarunkowań, skupieni na dobru Rzeczypospolitej - przyczynili się do naszego wspólnego sukcesu.
Ustawa zasadnicza, która weszła w życie pięć lat temu, jest dzisiaj akceptowana przez wszystkie siły polityczne. Nawet ci, którzy u jej narodzin byli sceptyczni wobec wielu konstytucyjnych zapisów, teraz często się na nie powołują. Nikt obecnie nie domaga się poprawek w tej Konstytucji argumentując, że nie zapewnia ona stabilności państwa, że jest destruktywna, że dzieli i konfliktuje Polaków.
Przekonaliśmy się wszyscy, że ustawa zasadnicza przejrzyście i skutecznie uporządkowała system podziału i równowagi władz. Od 1997 roku nie było właściwie poważnego konfliktu kompetencyjnego między organami władzy państwowej. A przecież przedtem były - i to dość zasadnicze. To świadczy o jakości nowej Konstytucji.
Każdemu z nas, żyjącemu w społeczeństwie, Konstytucja gwarantuje prawa i wolności. Wyrasta ona z dorobku europejskiej demokracji i praworządności, inspiruje się Europejską Konwencją Praw Człowieka. Uznaje, że wiele praw i wolności służy nie tylko obywatelowi, ale jednostce jako takiej, z racji przyrodzonej każdemu człowiekowi wolności i godności. Konstytucja zawiera w sobie narzędzia do egzekwowania swoich własnych zapisów - takie jak możliwość zaskarżania ustaw i innych przepisów prawa do Trybunału Konstytucyjnego, którego orzeczenia zyskały rangę ostateczną, czy też instrument skargi konstytucyjnej. Te walory naszej Konstytucji cenione są także za granicą, przez wybitnych specjalistów. Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazuje wręcz na polskie dokonania konstytucyjne, jako wzór dla krajów przechodzących transformację ustrojową.
Bardzo istotne zapisy znalazły się w rozdziale "Finanse publiczne". Dyscyplinują one poczynania władz w tej ważnej dla państwa sferze, oddzielają politykę od gospodarki. Wielkie znaczenie ma konstytucyjny mechanizm ograniczania długu publicznego, a także niezawisłość Rady Polityki Pieniężnej. Rada - mimo pewnych kontrowersji dotyczących jej funkcjonowania - jest ważnym i potrzebnym organem decyzyjnym w Rzeczypospolitej.
W ciągu minionych pięciu lat pojawiło się również szereg pytań związanych z nową ustawą zasadniczą. Najczęściej chodziło nie tyle o braki w Konstytucji, ile raczej o właściwe odczytanie jej rozstrzygnięć i przesłań. Uwidoczniły się też zagadnienia, nad którymi warto się dzisiaj zastanowić.
Jednym z najpoważniejszych ustrojowych problemów jest to, że wymiar sprawiedliwości ciągle pozostaje jedną z najsłabszych części systemu państwa. W Konstytucji nie zagwarantowano sądownictwu określonego minimum środków publicznych, które pozwoliłoby tej władzy zachować całkowitą i autentyczną niezależność. Kondycja sądownictwa jest zła - choć z nadzieją i satysfakcją trzeba odnotować, że w ostatnim budżecie przyznano sądom więcej środków niż do tej pory. Dopóki ta sprawa nie zostanie systemowo uregulowana, niejeden ważny przepis Konstytucji może pozostawać w praktyce martwy. Na przykład, artykuł 45, który daje każdemu prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez sąd bez nieuzasadnionej zwłoki - tymczasem w sądach warszawskich na samo wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy trzeba czekać przynajmniej rok.
Musi niepokoić, że ciągle niedostateczna jest w społeczeństwie znajomość Konstytucji. Potrzeba w tym względzie zdecydowanie większej aktywności instytucji państwowych i organizacji pozarządowych, mediów i samych środowisk prawniczych. Należy pamiętać, że powszechna wiedza na temat praw i obowiązków zawartych w ustawie zasadniczej ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Na wykorzystanie czeka artykuł 8 - stanowiący, że przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio. Wyrażam nadzieję, że do Konstytucji aktywniej niż do tej pory odwoływać się będą sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych, a także wszyscy urzędnicy.
Osobny problem ze zrozumieniem i wykorzystaniem konstytucyjnych zapisów dotyczy sfery szczególnie wrażliwej - praw socjalnych. Gdy jeszcze tak wiele mamy w Polsce biedy i bezrobocia, ludzie skłonni są traktować "prawo do" jako prawo do roszczenia, które mogą egzekwować. Tak rozumieją prawo do pracy, do mieszkania, do godziwego zabezpieczenia społecznego czy zdrowego środowiska. Tymczasem niektóre zapisy Konstytucji, a prawa socjalne do nich należą, ujęte są jedynie jako zadania państwa lub jako normy programowe. Rozdźwięk między tym, co jest ujęte jako prawo egzekwowalne, a tym, co wedle ludzkich aspiracji być nim powinno - w dużym stopniu decyduje o społecznym odbiorze Konstytucji i często o jej krytyce. To problem, z którym jeszcze nie raz będziemy musieli się zmagać.
Zauważmy jednak z satysfakcją, że chociaż świadomość prawna polskiego społeczeństwa pozostawia jeszcze wiele do życzenia, to jednak obserwujemy znamienną ewolucję. Coraz bardziej upowszechnia się wizja prawa-tarczy, która zaczyna górować nad wizją prawa-miecza. Podobnie jak rozumieją to współczesne doktryny europejskie, tak i Polacy w coraz większym stopniu zaczynają postrzegać prawo już nie jako coś odgórnie narzuconego, jako narzędzie panującej władzy - ale jako receptę na prawidłowe funkcjonowanie państwa, instrument do ochrony obywatelskich interesów. Ma to również i ten skutek, że bardziej drażnią wszystkie niedomagania systemu: niedoskonała legislacja, opieszałe sądy czy nieprzychylna biurokracja.
Listę problemów związanych z Konstytucją można by wydłużać, ale nie to jest moją intencją dzisiaj.Podałem raczej niektóre przykłady, aby na ich tle zobrazować kwestie bardziej generalne, dotykające natury współczesnego polskiego konstytucjonalizmu. Gdy się im przyjrzymy - zobaczymy drogę, którą Polska idzie i która się przed nami rysuje.
Co, na przykład, oznacza, że mamy Konstytucję mechanizmów, a nie deklaracji? To zaleta, ale i problem. Nasza ustawa zasadnicza ma wielki potencjał, który może - ale nie musi - być wykorzystany. To zależy od aktywności i umiejętności tych, którzy Konstytucję stosują: zarówno władzy, jak i obywatela. Jestem przekonany, że Konstytucja z 1997 roku ma jeszcze wiele do zaoferowania tym, którzy chcą z niej korzystać. Czy będą oni umieli puścić w ruch mechanizmy konstytucyjne? To pytanie o perspektywy naszej kultury prawnej, naszego zmysłu obywatelskiego. W istocie jest to pytanie o przyszłość Polski.
Mimo pewnych niedoskonałości Konstytucji, które dzisiaj dostrzegamy, ustawa zasadnicza z 1997 roku zdała praktyczny egzamin. Stwierdzam to z satysfakcją, bo jest na mnie jako Prezydenta Rzeczypospolitej nałożony konstytucyjny obowiązek czuwania nad przestrzeganiem ustawy zasadniczej. Staram się więc uważnie śledzić proces "dojrzewania" naszej Konstytucji i naszej świadomości konstytucyjnej. Moje inicjatywy ustawodawcze w znacznym stopniu służyły wypełnieniu konstytucyjnych postanowień - jak choćby w przypadku ustaw o stanach nadzwyczajnych, ustaw dotyczących dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego czy ostatnio złożona, dotycząca referendów ogólnokrajowych.
Staram się dostrzegać - podobnie jak inni uczestnicy polskiego życia publicznego - zalety i wady Konstytucji. Widzę, że nie jest ona aktem idealnym. Rozumiem niektóre propozycje zmian. Ale chcę jasno powiedzieć, iż uważam, że nie powinny być one w tym momencie wprowadzane. Musimy pozwolić naszej Konstytucji okrzepnąć; potrzebny jest jeszcze czas. Musimy poczekać, aż ukształtują się mechanizmy konstytucyjne w pełni. Trwałość i możliwie długa niezmienność naszej ustawy zasadniczej jest wartością samą w sobie. Konstytucja powinna służyć stabilizowaniu polskiego życia publicznego, a nie powinna stawać się przyczyną rozchwiania i konfliktów. Dlatego jestem przekonany, że zmiany, które będą wynikały z krytycznej analizy Konstytucji z 1997 roku, a także zmieniających się warunków i politycznych i społecznych powinniśmy odłożyć na później, Nie powinniśmy dzisiaj wznawiać konstytucyjnej debaty, choć dyskusja o Konstytucji, wokół Konstytucji powinna trwać stale.
Musimy pozostawić sobie więcej czasu także i dlatego, że przed nami są nowe doświadczenia, wynikające z członkostwa w Unii Europejskiej. Niezależnie od wszystkich problemów, tych które znamy, i tych, które pojawiają się, jak choćby sytuacji w Holandii, ten moment zbliża się, i wierzę, że dzieli nas od tej chwili nie więcej, czy niewiele więcej niż rok. Uczestnicząc w unijnym klubie, a także jeszcze aktywniej angażując się we współpracę międzynarodową, zapewne odczujemy potrzebę wprowadzenia jakichś dodatkowych modyfikacji w polskiej Konstytucji.
Trzeba będzie je dobrze rozważyć. Trzeba będzie oprzeć się o właśnie zdobyte doświadczenia, ale myśląc o tym, powinniśmy postrzegać naszą Konstytucję jako wielką narodową wartość i jako akt, który powinien być przed prawem Unii. Tożsamość konstytucyjna musi być chroniona. Bierzmy wzór z innych - na przykład z Niemiec czy Włoch, gdzie przepisy konstytucyjne mają pierwszeństwo przed prawem unijnym. Nie oznacza to i nie musi oznaczać wcale eurosceptycyzmu. Umiejmy cenić i rozróżniać to, co wspólnotowe, a co państwowe, narodowe i polskie. Czy Unia Europejska będzie miała swoją Konstytucję - nie wiemy, prace Konwentu mówią o stworzeniu swoistego Traktatu, który mógłby spełniać rolę europejskiej Konstytucji, i nasi przedstawiciele już dziś w pracach Konwentu uczestniczą, a później, już jako kraj członkowski, będziemy niewątpliwie w ten proces bardziej zaangażowani. Jest pewną satysfakcją, że pewne z rozwiązań polskiej Konstytucji, jak choćby Preambuła, o której wiemy jak dużo kontrowersji w Polsce wprowadzała, dziś stanowi zachęcający przykład dla pracujących nad Konstytucją Europejską. Wierzę więc, że nasza Konstytucja z 1997 roku będzie nadal dobrze służyła polskiemu społeczeństwu, a może być także istotnym, twórczym wkładem w debacie na temat przyszłej, choć jeszcze ciągle nieokreślonej Konstytucji Europejskiej. .
Nowa Polska Konstytucja działa już od pięciu lat, i jest to działanie wzmacniające: wzmacniające dla polskiej demokratycznej państwowości, wzmacniające dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, i wzmacniające dla kształtowania się i upowszechniania nowoczesnej kultury prawnej.
Na drogę, którą przebyliśmy przez tych 5 lat, patrzymy z satysfakcją, ale i realizmem. Nasza Konstytucja nazywa Polskę państwem prawnym. Mamy jednak świadomość, że to nam nie gwarantuje w sposób automatyczny, iż pod każdym względem i zawsze jesteśmy takim państwem. Stajemy się nim, to jest proces, cel, który być może w pełni nigdy nie jest osiągalny, ale to jest kierunek, którym możemy podążać. Stawanie się państwem prawnym jest możliwe dzięki mechanizmom zawartym w naszej Konstytucji, które stanowią również dla tego procesu istotne źródło inspiracji. I mam nadzieję, że wspólnymi siłami osób tu siedzących, i wszystkich, którzy są zaangażowani w tworzenie polskiego prawa, egzekwowanie tego prawa, będziemy potrafili zbudować w naszym kraju wyższą na razie, a w przyszłości wysoką kulturę konstytucyjną. Stworzyliśmy do tego warunki, potrzeba jeszcze woli działania, potrzeba odwagi, potrzeba wizji przyszłości! Jestem przekonany, że w 5 rocznicę wejścia w życie Konstytucji możemy z pełną satysfakcją i przekonaniem powiedzieć, że minionych 5 lat nie straciliśmy, ale droga do budowania demokratycznego państwa prawnego ciągle jest długa, wymagająca pracy, i wierzę, że nikogo z państwa na tej drodze nie zabraknie.