19 lipca 2002
19 lipca 2002 roku - podczas trzeciego i ostatniego dnia oficjalnej wizyty Prezydenta RP w Stanach Zjednoczonych Ameryki - Aleksander Kwasniewski wziął udział w uroczystej ceremonii złożenia wieńca na Grobie Nieznanego Żołnierza na Cmentarzu Arlington oraz złożył wiązankę kwiatów na grobach ofiar 11 września.
Po ceremonii Prezydent Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Polsko-Amerykańskim Forum Gospodarczym. W swoim wystąpieniu Prezydent przypomniał, że Stany Zjednoczone były jednym z pierwszych krajów, które zdecydowały się pomóc Polsce na początku okresu transformacji po 1989 roku: Jesteśmy wdzięczni amerykańskim przedsiębiorcom za to, że w Polskę uwierzyli - powiedział Kwaśniewski i dodał, że Polska, która jest w przededniu wejścia do Unii Europejskiej może stać się wrotami do UE dla amerykańskich firm. Kończąc swoje wystąpienie Aleksander Kwaśniewski zachęcał do dalszego zwiększania inwestycji amerykańskich w Polsce: Polsce jest potrzebna wiedza i doświadczenie amerykańskich biznesmenów. Zapraszam do inwestowania w Polsce.
Następnie, w obecności Prezydenta RP Prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski i Wiceprezes US Chamber of Commerce W.A. Workman podpisali `Memorandum intencyjne w sprawie współpracy małych i średnich przedsiębiorstw z Polski z amerykańskimi firmami oraz ich dostępu do rynku amerykańskiego`.
Z US Chamber of Commerce Prezydent udał się do Ambasady RP w Waszyngtonie gdzie spotkał się z dziennikarzami polskimi i polonijnymi. Podsumowując wizytę i zwracając się do dziennikarzy Prezydent powiedział:
Cieszę się, że mogliście uczestniczyć w tej wizycie, wizycie na pewno wyjątkowej, nie tylko dlatego, że jest to wizyta do Stanów Zjednoczonych - kraju o największym znaczeniu we współczesnym świecie - ale także dlatego, że była to wizyta państwowa, po 11 latach od wizyty poprzedniego prezydenta. Nadano jej najwyższą rangę w sensie ceremoniału protokolarnego. Jest to także dopiero druga wizyta państwowa podczas prezydentury George`a W. Busha, pierwsza po 11 września 2001 roku, po ataku terrorystycznym i jedyna w tym roku.
Wszystko to spowodowało, że ranga rozmów, które prowadziliśmy była nadzwyczajna. Będziemy jeszcze zastanawiali się nad efektami tej wizyty, ale w największym skrócie mogę powiedzieć, że odnoszę wrażenie, że udało się nam zrealizować cztery cele:
Pierwszy - to niewątpliwie fakt, ze Polska jest uznawana przez Stany Zjednoczone za partnera o wadze daleko wykraczajacej poza nasz potencjał gospodarczy i pozycję jaka zajmujemy w świecie. Jesteśmy uznawani za kraj, który jest dowodem udanych przemian demokratycznych, rynkowych - kraj, który w regionie odgrywa bardzo pozytywną rolę eksportera stabilności, właściwych standardów, i który umie znależć odpowiednią równowagę między wątkiem amerykańskim a europejskim w swojej strategii politycznej. Jest to tutaj bardzo doceniane. Sądzę, ze Polska i dziś, i jutro, i wobec bardzo ważnych decyzji, które Stany Zjednoczone chcą podjać będzie traktowana jako istotny partner co najmniej w regionie Europie Środkowo-Wschodniej, z którym się konsultuje, rozmawia i wymienia poglądy.
Drugi cel to jest rozwój naszych stosunków dwustronnych - mamy taką szansę. Klimat, który udało się stworzyć w tej wizycie będzie po obu stronach wykorzystany - po polskiej i amerykańskiej, szczególnie jeśli chodzi o klimat inwestycyjny, współdziałanie gospodarcze, inwestycje amerykańskie w Polsce, współprace wojskowa, a także współpracę w tych dziedzinach, gdzie jest ona możliwa.
Trzeci, bardzo istotny cel to jest przywrócenie - dzięki tej wizycie - szansy na aktywne istnienie polityczne polskim środowiskom. To co wydarzyło się w Michigan, w Troy, to są wydarzenia bez precedensu. Jeżeli nawet chcemy przyjąć taką interpretację, że cała wczorajsza wizyta miała kontekst wyborczy związany z wyborami do Kongresu w tym roku, wyborami gubernatora, czy wyborami prezydenckimi w roku 2004, to chcę powiedzieć, że jeżeli prezydent amerykański chce zabiegać o głosy Polaków i czyni tak wielki wysiłek, ze organizuje się do tego tak wielka oprawę - to to jest wielka szansa, żeby polskie środowiska podkreśliły swoją rangę w Stanach Zjednoczonych. Blisko milion ludzi polskiego pochodzenia w Stanie Michigan, prawie dziesięć milionów zgodnie z ostatnim spisem, to jest potencjał, ale potencjał, który może znaczyć bardzo wiele albo może nie znaczyć nic. Mam nadzieję, że to wczorajsze spotkanie będzie sygnałem dla środowisk polskich, aby z tej okazji skorzystać, aby współdziałać ze sobą, aby wykreować grupy liderów, które będą umiały poruszać się na politycznym rynku amerykańskim.Taka szansa otworzyła się wczoraj.
Czwarta sprawa, o której chce powiedzieć, to fakt, że Prezydent Bush przywiazuje ogromną wagę do kontaktów osobistych, jest osobą, która albo nawiazuje takie kontakty i przyjaźnie, albo nie, i myślę, że udało się nam nawiązać bardzo przyjazne kontakty, także już wcześniej podczas wizyty w Warszawie, ale tutaj zostało to potwierdzone i myślę, że będzie to owocować bardzo dobrze na przyszłość, będzie stwarzało możliwość bezpośrednich konsultacji i współdziałania. Wczoraj spędziłem z Prezydentem Bushem na spotkaniach, w samolocie, w limuzynach siedem i pół godziny. Takiego ciągu rozmów nie miałem z żadnym z przywódców. Mieliśmy okazje do rozmowy o absolutnie wszystkim - o sprawach globalnych, regionalnych, wewnętrznych polskich, amerykańskich, mówiliśmy o naszych politycznych kolegach z różnych krajów, o kulturze, sporcie, gospodarce.
Uważam tę wizytę za wielki sukces Polski, za wielki dowód szacunku dla polskich przemian, dla tego co Polacy osiagnęli ponosząc niemałe koszty i ofiary. Mam również osobistą satysfakcję, że przyjechałem do Ameryki jako prezydent Polski, która nie jest tylko inna, ale także lepsza, jest krajem cenionym. Jeżeli w ostatnich dniach, bez żadnej kartki i pomocy wszyscy przedstawiciele administracji amerykańskiej wymieniają nazwisko Kwaśniewski, to mogę to traktować jako osobisty sukces.
Ostatnim kończącym wizytę punktem była wizyta Prezydenta RP w Forcie Bragg, gdzie znajduje się dowództwo XVIII Korpusu Powietrzno desantowego, największej jednostki sił zbrojnych USA, a także odbywają się szkolenia żołnierzy sił specjalnych. Prezydent uczestniczył w specjalnym Briefingu 75 Pułku Ranger, Dowództwa Sił Specjalnych, 160 Pułku Lotnictwa Operacji Specjalnych. Po Briefingu Prezydent udał się na Plac Pamięci Sił Operacji Specjalnych gdzie odbył się pokaz wyposażenia, uzbrojenia i działania żołnierzy amerykańskich sił specjalnych oraz grup wspierających operacje antyterrorystyczne - żołnierzy Sił Specjalnych, Zespołów ds. Cywilnych, Grupy Operacji Psychologicznych, Grupy Wsparcia Operacji Specjalnych.
Po obejrzeniu pokazu Aleksander Kwaśniewski złożył wiązankę kwiatów przy Ścianie Pamięci i Pomniku Żołnierzy Sił Specjalnych, oddając hołd poległym żołnierzom sił specjalnych.
W krótkim okolicznościowym przemówieniu Prezydent RP podkreślił, że Polska i USA są partnerami strategicznymi i przypomniał, że generał Bryan D. Brown, dowódca garnizonu, był trzy lata temu w Polsce, gdzie uczestniczył z żołnierzami swojej jednostki we wspólnych ćwiczeniach z żołnierzami jednostki GROM.
Z Bazy Lotniczej Pope w Forcie Bragg Prezydent Aleksander Kwaśniewski odleciał samolotem specjalnym do Bazy Lotniczej Andrews, skąd po krótkiej ceremonii pożegnania odleciał do Berlina.