08 listopada 2002
8 listopada 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji „Rola wschodnich regionów Polski we współpracy polsko-ukraińskiej a perspektywa członkostwa w Unii Europejskiej”, która odbyła się na Uniwersytecie Rzeszowskim.
Podczas konferencji, w której uczestniczyli m. in. parlamentarzyści regionu podkarpackiego oraz przedstawiciele władz wojewódzkich z wojewodą Zdzisławem Siewierskim i władz uczelni z rektorem Włodzimierzem Bonasiakiem, Prezydent RP stwierdził m in.:
Pamiętam pierwsze spotkanie prezydentów Europy środkowej i wschodniej w Łańcucie w 1996 roku. Niepisanym prawem gospodarza takich spotkań było zaproszenie prezydenta jednego z nowych państw. Nie było to proste; spotkałem się z oporami z niektórych stron, ale wtedy właśnie zdecydowałem się zaprosić prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Można powiedzieć, że od tego momentu Rzeszów i Łańcut, to miejsce i ten region są szczególnymi dla naszych dwustronnych relacji, to brama, poprzez którą Ukraina wkracza do zjednoczonej demokratycznej Europy. Wtedy powstała idea corocznych
spotkań gospodarczych, które są tu organizowane przy współudziale władz Rzeszowa, a także dziś obecnego pana Grzegorza Tuderka.
Zawsze zgadzałem się z poglądem Juliusza Mieroszewskiego i Jerzego Giedroycia, wielkich twórców paryskiej „Kultury” i wielkich postaci powojennej emigracji, że aktywna polityka wschodnia, otwarta na Ukraińców, Białorusinów i Litwinów, jest racją stanu niepodległej Rzeczypospolitej. To przeświadczenie legło u podstaw współczesnych stosunków polsko-ukraińskich. Jestem przekonany i czynię to każdego dnia, dzisiaj także podczas rozmów z premierem Słowacji, że wspieranie suwerenności Ukrainy i okazywanie jej wszechstronnej pomocy w reformach politycznych i gospodarczych jest nie tylko w interesie Ukrainy, ale leży głęboko w naszym interesie – współczesnym i przyszłym. To, że Polska była pierwszym krajem na świecie, który uznał niepodległość Ukrainy, nie było przypadkiem. Dobrze, że potrafimy być na tej drodze konsekwentni.
Kiedy obejmowałem urząd prezydenta RP, w stosunkach polsko-ukraińskich kończył się pewien etap. Mniej więcej do połowy lat dziewięćdziesiątych szczególny akcent kładliśmy na stworzenie bazy prawno-traktatowej. To było zrozumiałe, bowiem w tej mierze były zaległości, albo wręcz nie było nic. Kolejny etap był już przejściem od deklaracji dobrej woli i tworzenia mechanizmów konsultacyjnych do praktycznego współdziałania Polski i Ukrainy w sferze politycznej, gospodarczej i społecznej.
Uważam za szczególne osiągnięcie we wzajemnych stosunkach: wzbogacenie dialogu polsko-ukraińskiego, a także refleksję nad naszą trudną historią, nad którą pochylamy się nie tylko w sensie politycznym jako historycy, ale pochylamy się nad ludźmi, nad ich losami, nad dramatami, jakie przeżyli. To zrozumienie, jak odkrywając prawdę budować na tej podstawie nasze współczesne relacje.
Chcę państwu przypomnieć moje i prezydenta Ukrainy oświadczenie o porozumieniu i pojednaniu z 21 maja 1997 r., które podpisaliśmy w sposób bardzo spektakularny – na jednej z uczelni kijowskich, w otoczeniu tysięcy młodych ludzi, ponieważ ono dotyczyło przyszłości, było naszym aktem wobec tego młodego pokolenia, które powinno być wolne od sporów i tragedii, jakie były udziałem ojców i dziadków. Napisaliśmy w nim: „przemilczanie lub jednostronne naświetlanie (...) faktów nie łagodzi bólu pokrzywdzonych i ich bliskich, nie sprzyja pogłębieniu zrozumienia między naszymi narodami.
Droga do autentycznej przyjaźni wiedzie przede wszystkim przez prawdę i wzajemne zrozumienie. Uznajemy, że żaden cel nie może stanowić usprawiedliwienia dla zbrodni, przemocy i zastosowania odpowiedzialności zbiorowej”.
Są to słowa ciągle aktualne, ważne, głębokie i oby wynikały z tego również ważkie działania. Deklaracja nie może pozostać jedynie papierową. Musimy
jej zasady wcielać w życie. Zapewne wiele jeszcze mamy do zrobienia, ale też dla uczciwości trzeba powiedzieć, że musimy dostrzec ogromny postęp, jaki dokonał się w ostatnich latach w kwestii pojednania polsko-ukraińskiego. Polacy i Ukraińcy powoli uczą się nowego, otwartego spojrzenia na własną historię. Tragiczne karty dziejów przestały być tematem tabu i białą plamą. Badania historyków rozwiewają stereotypy o „polskich panach i ukraińskich rezunach”, ale również przedstawiają bogactwo wspólnego dziedzictwa kulturowego, uczą prawdy. Tej bowiem w latach komunizmu nie przywoływano. A pojednanie to przede wszystkim – wiedza, wrażliwość na innych, otwartość i tolerancja. Z całą pewnością, po ponad dziesięciu latach poszukiwań dróg do pojednania, Polacy i Ukraińcy patrzą dziś na siebie z większym zrozumieniem i otwartością.
W kwietniu tego roku z okazji 55.rocznicy akcji „Wisła” wyraziłem
ubolewanie z powodu tamtych tragicznych wydarzeń sprzed lat. W naszej wspólnej historii są ciągle jeszcze rocznice, które niosą ze sobą ogromny ból i olbrzymi ładunek emocji. Wiemy, że zbliża się 60.rocznica zbrodni wołyńskiej. Chciałbym wyrazić pragnienie, aby obchody tej rocznicy – a są one naszym obowiązkiem, naszym darem wobec wszystkich ofiar i ich rodzin - stały się okazją do zasypywania przepaści, nie zaś do pogłębiania różnic. Żebyśmy umieli z godnością i uczciwie, w duchu pojednania, rozmawiać o tamtych dramatycznych wydarzeniach.
Chcę również odnotować istotny postęp, jaki nastąpił także w budowie i odbudowie miejsc pamięci i spoczynku osób poległych i pomordowanych na skutek wojen i represji politycznych, tak na terytorium Polski, jak i Ukrainy. Ciągle jeszcze mamy wiele do zrobienia, ale są widome powody satysfakcji – łącznie z odbudowanym Cmentarzem Łyczakowskim, dla którego przyjdzie jeszcze pora na uroczyste otwarcie. Można więc powiedzieć, że bohaterowie polegli o wolność Polski i Ukrainy odnieśli ostatecznie zwycięstwo. Dziś cieszymy się zarówno wolną Polską, jak i wolną Ukrainą – i wierzę, że wspólnymi siłami, zgodnie z interesem obu naszych narodów, będziemy umieli godnie uczcić ich pamięć i uczynić wszystko, aby miejsca ich pochówków, miejsca pamięci były ważnymi dla naszej wspólnej historii, budowały porozumienie, a nie wzniecały stare spory.
Ocieplenie stosunków polsko-ukraińskich to nie tylko poczucie elit, ale także rosnące wzajemne zaufanie polskich i ukraińskich przedsiębiorców, samorządowców, historyków, czy też zwykłych ludzi. W tym kontekście wspominam Nagrodę Pojednania, której pierwsza edycja miała miejsce w czasie wizyty Jana Pawła II na Ukrainie, a której laureatami były osoby nie z pierwszych stron gazet, ale ludzie, którzy działali na rzecz porozumienia obu narodów, nie nazywając tego wielkimi słowami.
W okresie ostatnich sześciu lat nastąpiło zacieśnienie kontaktów polskich i ukraińskich organizacji pozarządowych. Do wypróbowanych „weteranów” tej współpracy należą: Forum Polska-Ukraina, Fundacja Batorego i Fundacja „Wiedzieć Jak”, które co roku organizują dziesiątki wspólnych przedsięwzięć, takich jak dyskusje historyków i intelektualistów, spotkania młodzieży, warsztaty dla samorządowców, działaczy Trzeciego Sektora, czy dziennikarzy niezależnych mediów. Dołączają do nich kolejne instytucje, jak na przykład Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności ze swoim dorobkiem we wspieraniu drobnej przedsiębiorczości, czy amerykańsko-polsko-ukraińska inicjatywa współpracy (PAUCI), która wspiera wprowadzanie reform rynkowych, rozwój małego biznesu oraz reformy samorządności. Wymieniłem jedynie największe organizacje, ale proszę mi wierzyć, że są ich dziesiątki. A wszystkie one wspierając budowę społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie, dzielą się naszym, polskim sukcesem minionej dekady i bez poczucia wyższości starają się pomóc ukraińskim przyjaciołom w znalezieniu odpowiedzi na wiele trudnych pytań.
Perspektywiczny charakter mają wspólne projekty edukacyjne. Po latach dyskusji i planów w 2001 roku akademickim rozpoczęło działalność Polsko - Ukraińskie Kolegium w Lublinie – wierzę, że jest to zaczątek wspólnego Uniwersytetu Polsko - Ukraińskiego. Na polskich uczelniach kształci się coraz więcej ukraińskich studentów. Cieszę się, że Konferencja Rektorów Uczelni Niepublicznych, która na mój wniosek zobowiązała się do przyznawania stypendiów dla młodych Ukraińców, przyznała ich już sto.
Cieszę się, że rozwija się polsko-ukraińska współpraca regionalna, unormowana ponad 50. umowami i prowadzona przez 16 województw z 15 obwodami ukraińskimi. Ze strony polskiej największą aktywność wykazują województwa: podkarpackie i lubelskie.
Rośnie wymiana handlowa pomiędzy naszymi krajami. Udaje nam się przezwyciężać negatywne skutki załamania handlu w 1998 roku. Rynek ukraiński robi się coraz bardziej atrakcyjny dla polskich średnich i małych przedsiębiorstw, choć martwi nas, że obecność polskich inwestorów na Ukrainie jest ciągle skromna i ogranicza się przede wszystkim do sektora bankowo-finansowego. Wierzę, że w dłuższym czasie takie wydarzenia jak rzeszowski szczyt gospodarczy, udane kontynuacje spotkania we Lwowie, w Dniepropietrowsku i w innych miejscach przyczynią się do dalszego rozwoju współpracy między naszymi krajami.
Polska jest zorientowana na zachód, jesteśmy członkami NATO, będziemy - Unii Europejskiej. Ale Polska nie tylko nie chce, ale i nie może, nie ma prawa i nie odwróci się od swoich wschodnich sąsiadów. Chcemy rozwijać współpracę. Popieraliśmy i popieramy – niezależnie od wszelkich trudności, jakie przeżywa Ukraina – będziemy wspierali euroatlantyckie aspiracje Ukrainy (...).
Kilka tygodni temu w Warszawie odbyła się konferencja poświęcona miejscu Ukrainy w Europie. W Belwederze miałem zaszczyt gościć przedstawicieli elit politycznych Ukrainy - tak przedstawicieli władz ukraińskich, jak i opozycji -oraz przedstawicieli Unii Europejskiej. Usłyszeliśmy wówczas z obu stron, tych, którzy sprawują władzę, i tych, którzy są w opozycji, że na Ukrainie panuje zgoda co do proeuropejskiego kierunku tego kraju. Wierzę, że za tymi deklaracjami będą szły konkretne działania, że doczekamy się reform, które pomogą w pokonaniu obecnych problemów wewnętrznych, a jednocześnie dostosują Ukrainę do standardów ogólnoeuropejskich. Wierzę, że kłopoty zostaną przezwyciężone, a demokracja na Ukrainie będzie miała coraz silniejsze podstawy, coraz wyższą jakość. Ukraina musi wiedzieć, że respektowanie zasad demokracji, solidność, działanie zgodne ze standardami jest podstawowym kryterium oceny tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Trzeba więc pomagać naszym sąsiadom, ale też wymagać od naszych sąsiadów.
Jeżeli tak będzie, Ukraina będzie coraz bardziej włączona do integracji europejskiej, a to na końcu będzie oznaczało, iż zjednoczymy całą Europę.
Cieszymy się z deklaracji władz ukraińskich dotyczących członkostwa Ukrainy w NATO. Chcemy mówić o tym podczas zbliżającego się szczytu w Pradze. Będziemy mówić również o tym, że obecność w NATO oznacza zapewnienie wysokiej jakości demokracji, praworządność, odpowiednie reformy dotyczące wojska i kontroli nad wojskiem. Jesteśmy gotowi służyć naszym doświadczeniem i chcemy wierzyć, że w Pradze takie właśnie stanowisko, taką determinację wykażą nasi ukraińscy sąsiedzi. A wtedy będzie szansa, aby NATO wypracowało nowe procedury i mechanizmy, za pomocą których będziemy wspierać Ukrainę w jej dążeniach integracyjnych. Będziemy mogli coraz aktywniej włączać Ukrainę do wielu projektów (...).