15 grudnia 2003
15 grudnia 2003 roku w Belwederze odbyła się z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego konferencja na temat „Zdrowie obywateli – w poszukiwaniu wspólnych działań”.
W konferencji udział wzięli m.in.: Minister Zdrowia Leszek Sikorski, Wicepremier, Minister Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej Jerzy Hausner, Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Krzysztof Panas, Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-Deresz, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Szef Gabinetu Prezydenta RP Marek Ungier, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Barbara Labuda, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha oraz przedstawiciele rządu, parlamentu, przedstawiciele polskiej medycyny, naukowcy i praktycy, eksperci organizacji rządowych i pozarządowych, specjaliści od organizacji ochrony zdrowia.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.:
Chciałem podziękować za przyjęcie zaproszenia, udział w tej konferencji. Pragnę podziękować autorom referatów, myślę, że bardzo interesujących i inspirujących do dalszych rozmów. Dziękuję bardzo premierowi Hausnerowi za udział. Wiem, że nie jest to takie łatwe w jego kalendarzu, a także za wypowiedź. Minister Sikorski tu bardziej jest z obowiązku i w swoim środowisku. Chcę także podziękować wszystkim Państwu reprezentującym organizacje, środowiska, za udział.
Tu nie może być żadnego podsumowania, bo głosów ważnych a jednocześnie niejednolitych było tak dużo, że nie jestem w stanie tego podsumować szukając jakichś punktów wspólnych. Ale pozwólcie na taką refleksję bardziej ogólną. Jak wiadomo, na medycynie znają się wszyscy i trzeba to przyjąć do wiadomości, że nie ma debaty o służbie zdrowia, leczeniu, medycynie, która by nie angażowała wszystkich, i to jest zrozumiałe, bo tak naprawdę wszyscy jesteśmy tym zainteresowani. Ktoś mówił, że 90% populacji w Polsce miała lub ma kontakt ze służbą zdrowia. Ja jestem przekonany, że przy tym poziomie, jaki osiągnęliśmy, jednak 100% ma kontakt, bowiem to się dzieje od samego urodzenia, później on jest w różnej formie kontynuowany. Nie ma co się dziwić, że to jest temat, który wywołuje tego typu reakcje i zainteresowania.
Drugi punkt, to ważniejsze. Ja w swojej koncepcji bezpieczeństwa państwa uważam, że są trzy filary bezpieczeństwa, które być może brzmią paradoksalnie jak się je połączy, ale tak naprawdę one decydują o tym, czy obywatel ma poczucie dobrostanu w swoim państwie czy nie. To jest oczywiście bezpieczeństwo ogólne, które zapewniają żołnierze na granicach, dyplomaci, żeby kraj miał najlepsze sojusze, policjanci, aby było spokojnie na ulicach i aby ruch drogowy był opanowany. Ogólnie, jest to bezpieczeństwo rozumiane bardzo prosto, które jest zadaniem dla państwa, żeby je zapewnić obywatelom. Drugie bezpieczeństwo jest związane z obrotem prawnym. Działalność sądów, cały system prawny, od konstytucji poprzez przepisy poczynając, aby obywatel miał przekonanie, że choć nie musi do sądu iść, to jak pójdzie walczyć o swoje, czy będąc w kłopocie, będzie oceniony i osądzony sprawiedliwie, to także jest obowiązkiem struktur państwa, żeby takie bezpieczeństwo zapewnić. Jak w Polsce jest, o tym nie mówię, bo musiałbym rozwijać kolejną długą dyskusję. Trzecie bezpieczeństwo związane jest ze służbą i ochroną zdrowia. Bo to jest bezpieczeństwo obywatela polegające nie na tym, że kiedy już mu będzie bardzo źle, będzie chory, to on spotka dobrego specjalistę czy lekarza, który mu pomoże, tylko, że on musi każdego dnia wstając i podejmując ryzykowne dzieło, jakim jest życie człowieka, mieć pewność, że gdyby coś się stało, to to zadziała i on nie może sobie tym zaprzątać głowy. On musi mieć pewność, że ten system, za który również odpowiada państwo, jest skuteczny. Nikt nie pyta czy to jest organizowane na zasadzie wyłącznej odpowiedzialności państwa, czy współfinansowania, czy współfinansowania plus z ubezpieczeń prywatnych, po prostu ten system ma być tak stworzony, że daje poczucie bezpieczeństwa.
Skupię się na tej trzeciej sprawie, dlatego że ona jest tematem naszej konferencji. Chcę powiedzieć, że w tej dziedzinie bezpieczeństwa obywatela rozumianego jako zapewnienie mu sprawnego systemu ochrony zdrowia, jesteśmy w sytuacji, nie chcę tego stopniować, ale bodajże najtrudniejszej. Apeluję też, aby traktować wszystko to, co mówimy o kolejnych pomysłach, projektach związanych z ochroną zdrowia w takich kategoriach. Już miałem spotkanie z niektórymi z Państwa, gdzie powiedzieliśmy sobie nawzajem, że pora przestać mówić o pacjencie, a trzeba mówić o obywatelu, bo to jest prawdziwe zadanie systemu ochrony zdrowia, żeby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Ten obywatel może być pacjentem, ale przecież życzymy mu, aby nie musiał być pacjentem. Życzymy mu, aby żył zdrowo, szczęśliwie i sto lat. W związku z tym cała rzecz polega na tym, żebyśmy mieli ten system rozpracowany od samego początku, przez całą profilaktykę, przez rejestr usług medycznych, żebyśmy mieli pełne dane na temat tego obywatela, co mu dolega, z czego korzystał, jakie są trudności, i oczywiście na końcu drogi, żeby miał odpowiednią opiekę medyczną, tę podstawową, oraz specjalistyczną, która nie może być wyłącznie uzależniana od stanu finansowego obywatela, bo to by oznaczało, że tylko człowiek bogaty może bogato chorować. Jest to sprzeczne z jakąkolwiek zasadą nie lewicową, czy prawicową, ale cywilną.
Mówię o tym dlatego, gdyż chciałbym aby w dyskusjach na ten temat zwrócić się właśnie ku obywatelom. Żeby przestać tak wiele myśleć o interesach środowiskowych, o instytucjach, którymi kierujemy, o całym tym przywiązaniu do własnych koncepcji które miały lub mają miejsce, natomiast z większą troską pomyśleć o obywatelu, który po prostu musi mieć pewność, że gdyby coś mu się stało, od kataru poczynając, a na ciężkiej chorobie nowotworowej kończąc, że może w Polsce, w kraju cywilizowanym, w XXI wieku uzyskać niezbędną opiekę, która jest zorganizowana, ma swoje źródła finansowania, wymaga również od niego wysiłku, choćby takiego, że powinien bardziej troszczyć się o własne zdrowie. O tym też możemy dyskutować, jak to powinno wyglądać.
Zgadzam się w pełni z panem premierem Hausnerem, że wszystko to co od wielu lat dzieje się w polskiej służbie zdrowia, odbywa się metodą, jak on to dyplomatycznie nazwał wahadła. Wahadło ma to do siebie, że potrafi wprowadzić zegar w ruch. Natomiast to, co nazwał tłumacząc zasadę wahadła „od ściany do ściany” powoduje, że jesteśmy mocno poobijani, właściwie już nam się trochę w głowie zamieszało i nie wiemy, w którą stronę idziemy. My stosujemy tę metodę moim zdaniem nie tylko ryzykownie i nieodpowiedzialnie, ale co jest najważniejsze, że całe środowisko medyczne, a pamiętajmy, że Polska jest tym krajem, gdzie ciągle wszystkie zasadnicze reformy służby zdrowia wychodzą ze środowisk lekarskich. To nie jest tak, że oto inżynierowie, architekci, aktorzy, politycy wymyślają reformy służby zdrowia. One są wymyślane przez różne grupy w środowiskach lekarskich. Nie nazwę tych grup lobby, bo to słowo jest dzisiaj zakazane, ale przecież tak jest. i dziwię się, powiem szczerze, że w tych środowiskach medycznych, które również zarządzają służbą zdrowia, nie respektuje się tej zasadniczej medycznej zasady, primum non nocere, czyli przede wszystkim nie szkodzić, a później jak można coś zbudować, to warto to uczynić.
Chciałbym bardzo, żeby na tym etapie, na którym jesteśmy, była po prostu próba odejścia od tych zachowań i tych stereotypowych wypowiedzi, które słyszymy, a które sprowadzają się w pewnym momencie do katalogu pretensji. Pretensji słusznych, bo i prawdą jest, że jest za mało pieniędzy w systemie, i prawdą jest, że jest marnotrawstwo środków w służbie zdrowia, i prawda jest, że jest współfinansowanie i szara strefa. I ta szara strefa w służbie zdrowia nie jest z obrzydzeniem traktowana przez wielu ludzi. Takich prawd moglibyśmy powiedzieć sobie dużo więcej. Chodzi o to, żeby z tego wyniknęła pewna konkluzja i refleksja, która będzie powodowała możliwość współdziałania i za chwilę o tym powiem.
Mamy pewien istotny kłopot, który warto zaawizować. W najbliższych dniach Trybunał Konstytucyjny będzie rozpatrywał wniosek o zgodność ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia z Konstytucją. Oczywiście Trybunał jako niezależny podejmie decyzję, jaką podejmie, natomiast proszę pamiętać, że będzie to decyzja ostateczna i nieodwoływalna. Gdyby się okazało, że Trybunał jest krytyczny wobec tej ustawy, ja niczego nie wiem i niczego nie przesądzam, natomiast gdybym był na miejscu kierujących tą sferą w Polsce, to bym się zastanawiał, co uczynimy, jeżeli taki będzie wniosek, i wtedy rzeczywiście trzeba mieć taki projekt, który wyeliminuje wszystkie błędy i słabości, a spowoduje, że w zgodzie i jakimś niedługim czasie będziemy mieli projekt zmian, które będzie można przedstawić obywatelom, opinii publicznej, jako dojrzały i jako ten, który gwarantuje to bezpieczeństwo. Proszę pamiętać, że dzisiaj rozedrgaliśmy nastroje tak, że bardzo wiele osób, mimo że spotyka się w ośrodkach służby zdrowia z dobrą opieką, to ciągle jest w niepokoju, jak to będzie i czy w ogóle coś z tego da się zrobić.
Teraz kilka uwag, nie specjalisty, bo nie chcę takiej roli odgrywać, aczkolwiek chcę Państwu powiedzieć, że od początku swojej kadencji współpracuję z zespołem doradców zajmujących się problematyką służby zdrowia. To są znakomici specjaliści, świetni ludzie i wielokrotnie dyskutowaliśmy o różnych sprawach, także bardzo krytycznie wypowiadając się na temat różnych projektów, które do nas docierały, natomiast wydaje się, że kilka rzeczy w tym budowaniu programu na przyszłość trzeba uwzględnić, zresztą idę też w kierunku myślenia Pana Premiera Hausnera. Jedna rzecz jest dość oczywista i trzeba ją głośno przedstawiać polskiej opinii publicznej. Mianowicie niewątpliwie nakłady na służbę zdrowia, ochronę zdrowia, na zdrowie muszą rosnąć. I to jest zjawisko cywilizacyjne, to nie jest żadne widzimisię, a w Polsce to zjawisko cywilizacyjne jest dodatkowo jakby jeszcze spotęgowane faktem, że do tej pory te nakłady nie były tak wielkie. W porównaniu do wysoko rozwiniętych krajów europejskich czy światowych, one nie były wielkie. Ale jakie są przyczyny, że te nakłady muszą rosnąć? Prof. Czapiński mówił o wyższym wykształceniu. Oczywiście tak. Ludzie z wyższym wykształceniem chcą mieć wyższy komfort życia, w związku z tym – większa troska o własne zdrowie, czasami nawet w takich skrajnych formach medycyny kosmetycznej, żeby jeszcze i lepiej wyglądać.
Druga przyczyna – społeczeństwo, co jest wspaniałą wiadomością, co jest w ogóle jednym z naszych największych sukcesów ostatnich kilkunastu lat, ma wyższą średnią życia. Kobiety dożywają niemal 80 lat, mężczyźni średnio przekraczają 70 lat – pamiętajmy, że te wskaźniki piętnaście lat temu były mniej więcej o 10 lat niższe. To oznacza, że oczywiście coraz więcej jest zapotrzebowania na medycynę wieku późnego, na medycynę paliatywną, na opiekę zdrowotną, na uzdrowiska i na dziesiątki takich rzeczy, które są typowe dla społeczeństw starzejących się. To wymaga oczywiście pieniędzy, które muszą być w systemie i nie ma żadnej wątpliwości, ja w tej chwili nie mówię, jakie źródła finansowania muszą mieć miejsce, natomiast nie mam żadnej wątpliwości, że trzeba Polakom powiedzieć: jesteśmy w takim momencie, w którym po prostu bardziej odpowiadamy za własne zdrowie, chcemy je mieć, cenimy to, ale to też kosztuje drożej. Trzeba pamiętać również, że medycyna należy do tych dziedzin w świecie, które w ostatnich kilkudziesięciu latach dokonały największego postępu. Medycyna, inżynieria materiałowa, może jeszcze genetyka – to dziedziny, gdzie dokonał się największy postęp. Co to oznacza? To oznacza, że dzisiaj nie można proponować usług medycznych na poziomie, który będzie uznawany za dziewiętnastowieczny czy nawet z początku XX wieku, że dzisiaj oczekiwanie na USG, na zastosowanie wszystkich najnowocześniejszych metod, że będą implanty, dziesiątki tych spraw po prostu dostępnych także na rynku polskim, nie jest żadnym dowodem przesadnych oczekiwań, tylko po prostu naturalnością. Medycyna należy do dziedzin najbardziej rozwiniętych, rozwijających się z ogromną dynamiką w całym świecie i w związku z tym – coraz bardziej kosztowną. I to też trzeba mówić. Tak jest, w związku z tym także tych pieniędzy musi być więcej w systemie, bo po prostu inaczej się tego zrobić nie da.
Do tego dochodzą oczywiście elementy, które w systemie muszą być, a które powodują, że można to wszystko lepiej zorganizować, to jest cała profilaktyka – to są badania profilaktyczne, które powinny być dostępne, czy gruźlica, a więc płuca, czy mammografia, czy inne rzeczy, czy onkologia cała, która jest związana z wczesnym wykrywaniem, to wszystko musi po prostu działać i to nie może działać wyłącznie w 11 czy 16 o środkach specjalistycznych, to musi działać po prostu dużo bardziej powszechnie jako dostępne. Ja sam pamiętam, wszyscy to pamiętają na tej sali, te autobusy, które robiły nam zdjęcia rentgenowskie w zamierzchłej przeszłości. Dziś okazuje się, że to rozwiązanie zaczyna być próbowane w Japonii, w Stanach Zjednoczonych, bo wraca się już nie tylko w sprawie gruźlicy czy chorób płuc, tylko na przykład wszystkich chorób nowotworowych jako metoda wczesnego wykrywania, a więc skuteczniejszego leczenia, a więc niższych kosztów późniejszych.
Jest rzecz, o której mało się tu mówiło, w jednym tylko wykładzie pojawiła się ta sprawa, która też jest ogromnie ważna do zorganizowania całego systemu, to jest rejestr usług medycznych. Żyjemy w czasach, gdzie nie może być tak, że bank ma pełen przegląd operacji finansowych, które prowadzą obywatele, albo telekomunikacja wie wszystko o rozmowach, bo billingi mówią już w tej chwili tyle, że nawet całą historię można pisać według billingów. Otóż, proszę Państwa, nie może być tak, że jedyna dziedzina, która całkowicie pozbawiona jest takiej informacji to jest medycyna. Że jak nie weźmiesz papierów od jednego lekarza i nie przyniesiesz do drugiego, to właściwie on jest bezradny i musi wszystko zaczynać od nowa. Rejestr usług medycznych musi być absolutnie kluczowym elementem tego systemu, jakby on nie był finansowany i to musi być po prostu zrobione.
I teraz oczywiście finansowanie – ja uważam, że najrozsądniejszą koncepcją, jaką możemy w najbliższym czasie przeprowadzić, to jest ta koncepcja finansowania z tych trzech źródeł, a więc i zwiększenia podatku, krótko mówiąc, i zwiększenia współfinansowania, ale racjonalnie określonego według istniejących zasad oraz ubezpieczeń, jeśli takie systemy ubezpieczeniowe w Polsce, na tym etapie rozwoju ekonomicznego i na tym etapie zamożności społeczeństwa, mogą działać. Tego nie wiem, Pan profesor jest tutaj dużo lepszym ode mnie specjalistą i są inni specjaliści, niech myślą. Natomiast niewątpliwie z takimi propozycjami musimy wychodzić.
Teraz przedostatnia uwaga – różni są politycy, to prawda. Ale wierzcie mi – i naprawdę nie chciałbym, żeby kogokolwiek urazić, a na pewno nie na tej sali, w ogóle w Polsce – ja jestem z rodziny medycznej, właściwie wszyscy w moim otoczeniu są lekarzami, albo są związani ze służbą zdrowia, jestem jedyną czarną owcą, która nie poszła tą drogą medyczną, natomiast chcę też powiedzieć, że zadaniem tego środowiska jest spojrzenie samokrytyczne na to, co się dzieje. Tego nie da się uniknąć. Ale są lekarze wspaniali, są lekarze bardzo dobrzy i są lekarze, którzy co najwyżej wypełniają swoje obowiązki i to z niewielką chęcią, itd. Nie rozwijam tego, bo Wy dobrze wiecie, jako dyrektorzy, ordynatorzy, profesorowie itd. Więc skoro tak, to ten element uporządkowania również frontu wewnętrznego, w postaci racjonalnego wydatkowania pieniędzy, przyjrzenia się, jak wygląda kwestia kwalifikacji, jak wygląda kwestia etyki zawodowej, to jest też ogromnie ważne, żebyśmy dali społeczeństwu więcej poczucia bezpieczeństwa w tej dziedzinie, w dziedzinie ochrony zdrowia. Myślę, że pora, aby poza słusznymi postulatami, które płyną ze strony środowisk medycznych o środki, o mądrą organizację, o więcej dialogu, z czym się absolutnie zgadzam, o konsultacje, o poważniejsze traktowanie się wzajemne, to też powinny wychodzić, te właśnie sygnały o tym, że to środowisko jest również gotowe do samokrytycznego spojrzenia wewnątrz, a nie tylko do solidarności zawodowej, która jest cechą niewątpliwie godną szacunku, ale czasami właśnie powoduje, że ten obraz całego środowiska na tym cierpi. Dlatego proszę – weźcie to pod uwagę i niech ta narada w miejscu tak historycznym jak Belweder, również i do takiej refleksji prowadzi.
I zupełnie na koniec chcę powiedzieć – bardzo bym chciał, abyśmy w wyniku wspólnych prac, nie odmawiam tutaj swojego wsparcia i czasu – dzisiaj poświęciliśmy go też przecież niemało – byśmy zastanowili się, co zrobić, by Polacy na początku XXI wieku mieli zapewnione bezpieczeństwo zdrowia, sprawny system ochrony zdrowia, żeby mieli przekonanie, że niech będą w najlepszej formie, ale gdyby coś się stało, to po prostu będą odpowiednio potraktowani. To jest naprawdę jeden z tych trzech filarów budowania bezpieczeństwa obywateli, a także zaufania do państwa. Zgadzam się w pełni z Panem premierem, który mówi o finansach publicznych, o tym, że to jest dzisiaj priorytet. Również gospodarka i miejsca pracy są ważne, ale tu jest dzisiaj wobec gospodarki więcej przekonania i zrozumienia, że mamy do czynienia z koniunkturami, że wiele rzeczy trzeba wziąć w swoje ręce, że tu jesteśmy bardziej niezależni i bardziej suwerenni w podejmowaniu decyzji. Natomiast człowiek, który ulega wypadkowi samochodowemu jest mało suwerenny w jakiejkolwiek decyzji, którą ma podjąć. I od tego czy otrzyma pomoc natychmiast, czy trafi do odpowiedniego szpitala zależy później jego przyszłe życie. A więc pamiętajmy, że my mówimy o tym elemencie który jest nadzwyczaj wrażliwy i który jest problemem wszystkich we współczesnym świecie. Żebyśmy tez nie wpadali w taką oto przesadę, że my mamy kłopoty z systemem służby zdrowia a inni nie mają, mają nawet Amerykanie, mają Niemcy, Brytyjczycy, którzy też proponują poważne zmiany i właściwie cała Europa na ten temat dyskutuje bo cała Europa przezywa ten sam problem. Społeczeństwa są coraz starsze, środki są za małe, a oczekiwania są bardzo wielkie. Warto także zastanowić się nad służbą zdrowia, która jest elementem także gospodarki, która tworzy miejsca pracy, która powoduje że efektywność ludzi może być wyższa. A ja szczególnie kładę tutaj na serce członkom rządu zajęcie się w Polsce bardzo poważnie kwestią, która może być istotnym miejscem i gospodarczych pomysłów i tworzenia miejsc pracy – to jest cały system uzdrowiskowy. Polska w zjednoczonej Europie może być miejscem, które będzie najbardziej pożądanym jeśli chodzi o bazę uzdrowiskową dlatego, że po pierwsze: my je mamy, po drugie: one są ulokowane w bardzo ciekawych miejscach i mamy tradycję. A przede wszystkim ciągle jeszcze, nie zawsze, ale przez najbliższe kilkanaście lat w Polsce będziemy w stanie wykorzystywać jednak te niższe koszty pracy, które dzisiaj w takich krajach: Francja czy Niemcy są ogromne. Chodzi tu o pielęgniarki, masażystów, rehabilitantów czy lekarzy to my możemy tu wykorzystać pewną przewagę, która spowoduje, że rzeczywiście będziemy prawdziwym zagłębiem uzdrowiskowym nie tylko dla Polski ale dla Europy. A dla niektórych regionów to jest ogromna szansa jak chociażby wałbrzyskie. Ja o tym mówię z kolejnymi rządami i wszyscy machają na to ręką. W Polsce jak się nie mówi o NATO albo o UE albo o Nicei to jakby się o niczym nie mówiło. A tu okazuje się są również inne tematy, które są nie mniej ważne. Do nich należą także i te uzdrowiska.
Można by jeszcze oczywiście wiele ważnych rzeczy powiedzieć, ale to spotkanie przecież nie musi być ostatnie. Zwracam się do Pana ministra Sikorskiego, żeby nasze spotkanie potraktował nie jako jeszcze jeden spełniony obowiązek, ale pewną zachętę i i inspirację do współpracy, do dialogu i do wykorzystania tych myśli, które tutaj były zawarte. Wszystkim nam na tym zależy. Dziękuję państwu za spotkanie, aktywność, wypowiedzi i zgodnie z charakterem naszej dzisiejszej konferencji powiem: obyśmy zdrowi byli i tego życzymy wszystkim naszym rodakom.