10 czerwca 2003
10 czerwca 2003 roku, po zakończeniu konsultacji z liderami partii politycznych, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksander Kwaśniewski spotkał się z dziennikarzami.
Rozpoczynając konferencję prasową Prezydent RP oświadczył
Zakończyły się konsultacje z ugrupowaniami, które włączyły się wiele miesięcy temu w spieranie głosowania na „tak” w referendum europejskim. Nazwałem to umownie frontem proeuropejskim.
Nasze spotkania były po pierwsze okazją do oceny referendum, podziękowania za ogromny wysiłek, który został włożony oraz refleksji, co należy uczynić dalej, aby Polska do UE wchodziła jako kraj zdrowy, zorganizowany, stabilny politycznie, gospodarczo, a także taki, który jest przewidywalny i dla własnych obywateli i naszych partnerów w Unii Europejskiej.
Zanim przejdę do odpowiedzi na pytania chcę podzielić się kilkoma refleksjami. Pierwsza dotyczy referendum. Wynik referendum był lepszy, niż większość z nas przewidywała. Jesteśmy bardzo radzi, że to referendum wywołało tak szeroki społeczny rezonans nie tylko sił politycznych, ale także organizacji społecznych, pozarządowych. Uważam i chciałbym tę pierwszą myśl dedykować wszystkim ugrupowaniom politycznym, że trzeba ten nastrój społecznego entuzjazmu podtrzymać, a warunkiem podtrzymania jest niezawłaszczanie zwycięstwa referendalnego przez jakąkolwiek partię polityczną. To nie jest sukces jednej partii politycznej i to nie jest sukces jakiegokolwiek pojedynczego polityka. To jest wspólny wielki sukces polskiego społeczeństwa, polskiego narodu. I zgadzam się z Panem Premierem, który powiedział w noc po referendum, że zwycięzcą jest Polska, naród polski. Skoro tak, to oddajmy satysfakcję tym wszystkim, którzy pracowali, którzy agitowali, którzy jeździli, spotykali się. Również ten ruch europejski jest nowym zjawiskiem, bardzo pozytywnym. Jest tam bardzo wiele młodych osób, tych które do tej pory nie głosowały. Chciałbym, żebyśmy ten fakt uszanowali, wykorzystali i w nastroju radości po sukcesie refrendalnym szli dalej podejmując potrzebne dla Polski decyzje.
Po drugie mówiąc o referendum chcę raz jeszcze wyrazić podziękowania wszystkim, którzy się zaangażowali. Raz jeszcze wyrazić moje słowa najwyższego szacunku dla Kościoła katolickiego, dla księży i biskupów, dla Episkopatu za jego stanowisko. Uważam za głęboko niesprawiedliwe i niemądre stwierdzenia, które umniejszają rolę poparcia Kościoła jakie w czasie kampanii referendalnej zostało udzielone. Jestem przekonany, że miało to istotne znaczenie i słowa Papieża, i list Episkopatu i działania poszczególnych księży i proboszczów miały znaczenie dla tego referendum. Mówię o tym, bo w ostatnich godzinach pojawiły się głosy umniejszające rangę tego udziału i tego zaangażowania. Jako Prezydent chciałbym wyrazić w tej mierze absolutnie jasne, czytelne i pełne uznania stanowisko.
Po trzecie jesteśmy po referendum. I oczywiście czas jest na rozwiązywanie poszczególnych problemów, przed którymi stoi Polska. Jestem zdania i takie jest moje oczekiwanie zarówno do Parlamentu, rządu jak i do wszystkich sił społecznych, także do mojego otoczenia, abyśmy najbliższe miesiące przede wszystkim poświęcili jak najlepszemu przygotowaniu Polski do akcesji do UE z dniem 1 maja 2004 roku. To wymaga żmudnej, codziennej pracy. Wiem, że mało spektakularnej, wiem, że nie będą na konferencjach prasowych poświęconych tym kwestiom tłumy dziennikarzy, ale to jest nam potrzebne, abyśmy przejrzeli wszystkie elementy przygotowań, czyli prawo, czyli organizacje, czyli ludzi, którzy zajmują się tym. Zeby resort po resorcie można było zbadać jak wygląda stan naszego przygotowania, aby 1 maja przyszłego roku można było jasno powiedzieć, że jesteśmy do akcesji gotowi i żeby nie można było sformułować wniosku, iż po akcesji nie możemy skorzystać z tych możliwości, które przed nami otwiera obecność w UE. Z tego też względu sformułowałem oczekiwania wobec rządu, iż tak szybko jak to możliwe zajmie się programem naprawy finansów publicznych, założeniami do budżetu na rok 2004. Chcę z satysfakcją powiedzieć, że dzisiaj na posiedzeniu rząd przyjął już założenia do budżetu na rok przyszły, główne wskaźniki makroekonomiczne. W tej chwili trwa dyskusja na temat tzw. ustaw około budżetowych, czyli tego wszystkie, co jest niezbędne, by można było ten budżet przygotować w ustawowym terminie do końca września tego roku.
Jeśli chodzi o zgłaszany wczoraj przez premiera Millera pomysł wprowadzenia podatku liniowego uważam, iż wymaga on dyskusji. Wymaga on przygotowania, poważnych analiz ekonomicznych i powinniśmy się zastanowić, czy tego typu bardzo istotna zasadnicza reforma mogłaby wejść w życie, ale w 2005 roku. Jestem również przekonany, że ważnym elementem przygotowania do ewentualnego wprowadzenia podatku liniowego jest nie tylko kwestia wyliczeń, kwestia likwidacji ulg, również praw gwarantowanych przez Konstytucję, praw nabytych, które dotyczą pewnych ulg podatkowych. Oczekuję, że program, który rząd przedstawi, to zajęcie się biedą i bezrobociem. Musimy w pierwszej kolejności przekazać informacje temu społeczeństwu, które nawet jeżeli miałoby płacić podatek liniowy, to często nie ma z czego zapłacić tego podatku. A więc tym ludziom, którzy dzisiaj cierpią biedę, czy odczuwają skutki bezrobocia. Dopiero połączenie tych dwóch elementów, czyli poważnego, głębokiego programu przeciwdziałania biedzie i bezrobociu oraz ewentualnego wprowadzenia podatku liniowego może być istotną podstawą dla dalszej dyskusji.
Chcę poinformować państwa, że premier Miller mówił mi przed godziną, iż projekt związany z podatkiem liniowym będzie przedstawiony partnerom społecznym, a więc związkom zawodowym i pracodawcom do dyskusji, tak aby mogła ona już po przyjęciu rozwiązań na rok 2004 być kontynuowana w dalszych pracach.
Chcę również poinformować Państwa, iż oczekuję, że nie zmarnujemy tego kapitału, jakim jest aktywność społeczna w regionach. Moje oczekiwanie kieruje do samorządów lokalnych, aby nie tracić z pola widzenia tych ludzi, którzy włączyli się do kampanii referendalnej, żeby oni stanowili naturalne zaplecze dla wielu inicjatyw społecznych, które mają miejsce na poziomie lokalnym . Jestem przekonany, że ten wielki front proeuropejski ma ogromne znaczenie dla budowania i wzmacniania polskiej demokracji. Mam nadzieję, że prawie 60 procentowa frekwencja w referendum jest znakiem, że wyszliśmy z tej zapaści niskiej frekwencji, która towarzyszyła w kolejnych wyborach. Że to było dojrzałe stanowisko znaczącej części naszego społeczeństwa, aby dla udziału w decyzjach, udziału w demokracji, udziału w polityce powiedzieć „tak” i chodzi w tej chwili o to, aby tych ludzi nie zniechęcić. A zniechęcenie wynika z jakości życia politycznego w Polsce. Dlatego mam nadzieję, że rząd wypełni swoje zobowiązania i podejmie zdecydowaną walkę ze zjawiskami korupcyjnymi, że ta walka zostanie podjęta we własnych szeregach, a także będzie prowadzona na wszystkich szczeblach władzy, czy to centralnej , czy to lokalnej. W polityce muszą obowiązywać podwyższone standardy. W polityce nie wystarczy być skazanym. W polityce wystarczy, żeby rzucał się niedobry cień na osobę, która podejmuje się działalności publicznej. Wiem, że może być to uznane przez wiele osób za niesprawiedliwe, ale to jest konieczne dla oczyszczenia naszego życia publicznego ze zjawisk dwuznacznych i osób, którym nie można w pełni zaufać. Liczę, że ta deklaracja rządu i premiera zostanie spełniona tak szybko jak to możliwe. I doceniam fakt, że pierwsze oznaki takiej determinacji miały miejsce już przed referendum. Nie mówię o faktach, bo są one Państwu znane.
Po drugie elementem poprawienia jakości życia w Polsce jest przedstawianie społeczeństwu programów zrozumiałych, realizowanych, które podlegają kontroli społecznej. Polska potrzebuje wyjaśniania afer, ale jest to warunek konieczny, a nie wystarczający. Polska potrzebuje przede wszystkim postępu, gdy chodzi o gospodarkę, o tworzenie miejsc pracy, o edukację, naukę, kulturę. O te wszystkie dziedziny, które decydują o naszym codziennym życiu i słuszne jest oczekiwanie naszych rodaków, że będą tu propozycje jasne, czytelne i dobrze wyjaśnione opinii publicznej i konsekwentnie przeprowadzone. Jakość życia politycznego jest związana z dialogiem. Dialogiem, który musi być prowadzony i w Parlamencie i poza nim między różnymi siłami politycznymi. Chciałbym bardzo, żeby nasze przygotowanie do akcesji, do pełnej obecności w UE było objęte porozumieniem ponad partyjnym tak jak objęta nim była kampania przed referendum. Chciałbym , żeby przygotowania Polski do wejścia do Unii nie były w atmosferze walki, oskarżeń, podstawiania nóg, piętrzenia trudności. Dlatego raz jeszcze chcę zaoferować swoją aktywność i Pałac Prezydencki jako miejsce, w którym powinniśmy w gronie sił zarówno rządzących jak i opozycyjnych rozmawiać o różnych sprawach, które są niezbędne do podjęcia w ostatnich już niecałych 11 miesiącach przed wejściem Polski do UE.
Moje rozmowy i konsultacje miały bardzo szczery charakter i cenię sobie ten fakt, bo to oznacza, że przez Prezydentem RP, przede mną ludzie się otwierają, mówią naprawdę, co uważają. Czasami są to stwierdzenia bardzo ostre, zdecydowane. Wysłuchałem dzisiaj bardzo wiele krytycznych uwag dotyczących działalności rządu, samej osoby i dzielności Prezesa Rady Ministrów. Chcę powiedzieć, że te uwagi przyjmuję. Będę je przekazywał. Będziemy nich dyskutować. Moja długa wczorajsza rozmowa nocą z premierem miała również bardzo szczery i czasami nawet brutalny charakter, ale właśnie tylko po to, żeby w takim duchu otwartości mówić prawdę i pokonywać te kłopoty, które mamy przed sobą. Decyzja o kształcie rządu jest przede wszystkim w rękach SLD, który wybory wygrał i który ma pełne prawa, aby tak formułować zarówno koncepcję programową jak i personalną jak wynika to z jego woli. Ale wierzę, że SLD wykaże odpowiednią wrażliwość na te głosy, które płyną z zewnątrz, że nie popełni tego błędu, który wytykał rządzącym w przeszłości, kiedy był w opozycji, a więc głuchoty i ślepoty na różne uwagi krytyczne i podejmie poważną analizę wewnętrzną, która doprowadzi do wyeliminowania tych słabości, czy tych błędów, które mają miejsce. Pamiętajmy, że chodzi tu o interes wspólny, chodzi tu o dobro Polski, o nas wszystkich i o to , czy w UE będziemy od pierwszego dnia krajem silnym i poważanym, czy krajem skłóconym, nieefektywnym, niewydolnym , który choć znalazł się w UE to nie jest w stanie wykorzystać tego potencjału jakim dysponuje.
Wierzę, że te konsultacje, te rozmowy, te dyskusje które przeprowadziłem przez ostatnie dwa dni będą czynnikiem konstruktywnym dla polskiego życia publicznego, że będą wzmacniać działania pozytywne, eliminować słabości. Stoję na straży Konstytucji i respektuję Konstytucję. Rząd dysponujący większością działa. Moje możliwości są zapisane w Ustawie zasadniczej. Moje możliwości perswazji, wykorzystania autorytetu, którym dysonuję to jest sprawa, którą staram się czynić. Wierzę, że zostanie to przyjęte za dobrą monetę i że będziemy się wsłuchiwali w to , co mamy sobie do powiedzenia, właśnie po to, żeby było lepiej, żeby wykorzystać entuzjazm, energię, która ujawniała się przy okazji kampanii referendalnej w samym głosowaniu 7 i 8 czerwca.