20 marca 2003
20 marca 2003 roku w Pałacu Prezydenckim, pod przewodnictwem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego, odbyło się posiedzenie Rady Gabinetowej.
Obrady poświęcone były omówieniu programu naprawy finansów Rzeczypospolitej, aktualnej sytuacji międzynarodowej oraz informacji na temat stanu prac nad programem offsetowym.
Po zakończeniu posiedzenia Rady odbyła się wspólna konferencja prasowa Prezydenta RP i Prezesa Rady Ministrów.
Oświadczenie Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego
Obrady nieco się przedłużyły, przepraszam, że zaczynamy z małym w stosunku do planowanego opóźnieniem. Rada Gabinetowa planowana była nieco wcześniej. Myśleliśmy, iż jej głównym punktem będzie kwestia naprawy finansów publicznych, ale oczywiście to wszystko, co dzieje się w ostatnich dniach związane z sytuacją międzynarodową, kryzysem irackim spowodowało, że zaczęliśmy od tego. Mówiliśmy o naszych ocenach tego, co ma miejsce, skutków, udziału polskich wojsk, naszej decyzji, którą podjęliśmy kilka dni temu, mówiliśmy także o wielkiej woli Polski dla przywrócenia współdziałania transatlantyckiego, transatlantyckiego utrzymania jedności tak w Unii Europejskiej jaki i w NATO. Chcemy jako Prezydent, rząd, minister spraw zagranicznych i wszyscy dołożyć wszelkich wysiłków, aby można było do tego współdziałania, do dialogu, do odbudowania wzajemnego zaufania doprowadzić tak szybko jak to możliwe. Jesteśmy przekonani, że właśnie z Warszawy, z państw, które mają tak dramatyczne doświadczenia ostatnich dziesiątków lat za sobą, które mają taki wkład w przemiany, które zaszły w Europie powinien płynąć sygnał, iż jedność transatlantycka jest wartością i będziemy czynić wszystko, aby jej nie tylko nie zgubić, ale zdecydowanie wzmocnić. W tym duchu rozmawiałem z Prezydentem Bushem, z innymi przywódcami europejskimi, w tym samym duchu pan premier rozmawiał ze swoimi partnerami, w tym samym duchu dzisiaj rozmawiałem z przedstawicielami 17 z Polską, czyli 16 bez Polski państw, reprezentantów władz tych państw Europy Środkowej, którzy przybyli na spotkanie poświęcone inicjatywie ryskiej i dalszym działaniom w tych ramach.
Drugim punktem był plan naprawy finansów publicznych. Premier Kołodko przedstawił główne założenia, dyskusja była oczywiście ograniczona, dlatego, że wczoraj rząd bardzo wiele godzin poświęcił na rozmowy na ten temat. Ja ze swojej strony zagwarantowałem poparcie dla tego planu i przekonanie, o którym chcę państwu powiedzieć i wierzę, że ono wybrzmi w mediach, że wszystkie rozsądne siły polityczne w Polsce wezmą udział w tej poważnej dyskusji o naprawie finansów publicznych, pomogą tej naprawie i temu programowi, dlatego, że jakikolwiek rząd nie byłby w przyszłości i ktokolwiek nie marzy o tym żeby w rządach uczestniczyć powinien wiedzieć, że czas jest ostatni żeby tego dokonać, że decyzje muszą zapaść i że ten rząd - rząd Leszka Millera chce wziąć na siebie tę odpowiedzialność i powinno się spotkać to z szacunkiem, ze zrozumieniem i wsparciem. Szczegóły są oczywiście do rozmowy, między innymi będziemy rozmawiać z partnerami społecznymi, z partiami politycznymi, z Narodowym Bankiem Polskim, z instytucjami biznesowymi, ale w moim przekonaniu program, który idzie w kierunku uproszczenia systemu podatkowego, uporządkowania finansów, wzmocnienia samorządów terytorialnych, zmniejszenie obciążeń dla osób najuboższych, odejścia od różnych form indeksacyjnych, które nie są konieczne wobec bardzo niskiej inflacji, jest godzien rozpatrzenia i z mojej strony będę udzielał temu wsparcia.
I ostatnia kwestia dotyczyła offsetu, w związku z dużym kontraktem na samolot wielozadaniowy. Myślę, że to, co robi rząd jest prawidłowe, stanowisko polskie w tej kwestii jest jasne, czytelne oparte o nasze prawo, twarde i na tej podstawie zadecydujemy. Naszym partnerom amerykańskim możemy powiedzieć, że jeżeli nie wierzą w twardość polskiego stanowiska to niech uwierzą.
Oświadczenie Prezesa Rady Ministrów Leszka Millera
W nawiązaniu do tych treści, które przekazał Pan Prezydent pragnę uzupełnić, że poinformowałem Pana Prezydenta o dzisiejszym posiedzeniu zespołu ds. kryzysowych, organu pomocniczego Prezesa Rady Ministrów. W trakcie porannego spotkania dokonaliśmy oceny stanu przygotowań struktur państwa, jego służb do działania w sytuacji zagrożenia, odebrałem raporty resortów i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i obywateli. Nie ma informacji o jakimś bezpośrednim zagrożeniu terytorium naszego kraju, ale trzeba podejmować działania prewencyjne i takie działania zostały podjęte, wzmocniono ochronę wszystkich obiektów ważnych dla funkcjonowania państwa, normalnego życia Polaków, na bieżąco monitorowany jest graniczny ruch osobowy i towarowy. Policja, Straż Graniczna, Państwowa Straż Pożarna, Żandarmeria Wojskowa oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego postawione zostały w stan podwyższonej gotowości. Jesteśmy przygotowani do wszystkich działań, Polska jest i pozostanie krajem bezpiecznym. Dyskutowaliśmy też wysłuchując obszernej informacji ministra spraw zagranicznych o interesach Polski w tej skomplikowanej sytuacji, uznając, że można je określić w sposób następujący: po pierwsze akcja militarna powinna trwać jak najkrócej i powinna pociągnąć za sobą jak najmniejsze straty zwłaszcza wśród ludności cywilnej, po drugie Polska powinna pozostawać konsekwentnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i pozostałych uczestników koalicji, dążąc do rozbrojenia reżimu Husajna, po trzecie po zakończeniu działań zbrojnych powinniśmy aktywnie uczestniczyć w procesie normalizacji społecznej, politycznej, ekonomicznej Iraku. W tym względzie Polska powinna popierać możliwe jak najszersze zaangażowanie państw i organizacji międzynarodowych, wspólne zaangażowanie, określenie przyszłego kształtu Iraku może pomóc przezwyciężyć skutki dotychczasowych rozbieżności. Ze swej strony będziemy także przekonywać sojuszników, że tożsamości europejskiej nie można budować na kontestowaniu działań Stanów Zjednoczonych, ani też na dzieleniu Europy na starą i nową. Jutrzejszym Szczyt Unii Europejskiej. W dniu jutrzejszym będą uczestniczyć także szefowie rządów krajów aspirujących, zapewne będzie to także dobra okazja do przeprowadzenia rozmów na temat obecnej sytuacji międzynarodowej.
Po oświadczeniach prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miller odpowiadali na pytania dziennikarzy.
Panie Prezydencie, jakich argumentów Pan użyje, żeby przekonać tych, którzy są przeciwni wysyłaniu polskich oddziałów do Iraku. Myślę zarówno o opinii publicznej jak i o polskich parlamentarzystach, bo i taka tematyka sesji parlamentu jest przewidziana.
Prezydent RP: Moja argumentacja do moich rodaków jest taka: doceniamy wszystkie głosy, które mówią pokój, mówią nie wysyłać żołnierzy, nie podejmować ryzyka. To nie jest tak, że te głosy są nieuzasadnione. Natomiast jako politycy i osoby odpowiedzialne musimy wiedzieć, że zagrożenie terroryzmem, zagrożenie bronią masowego rażenia jest faktem. To nie jest dzisiaj walka o wpływy polityczne, czy o ropę, czy jeszcze o coś podobnego. To nie jest tak, jak zwykło się przez lata mówić, że jakieś super mocarstwo buduje swoją pozycją, bo dzisiaj Stany Zjednoczone są super mocarstwem bez konkurencji w związku z tym, nie mają co budować. Natomiast po 11 września 2001 roku są doświadczone dramatem terroryzmu, śmiercią niewinnych osób i trzeba takim zjawiskom przeciwdziałać. Polskie doświadczenie, także historyczne pokazuje, że wziąć udział w akcji wojskowej niesie ryzyko ale być obojętnym czasami niesie ryzyko jeszcze większe. Polska przed drugą wojną światową doświadczyła międzynarodowej obojętności. Pamiętamy Monachium, pamiętamy przekonanie świata zachodniego, że udało się kupić pokój. Okazało się, że ten pokój udało się kupić na bardzo krótki czas. Później pamiętamy znane powiedzenie "dlaczego umierać za Gdańsk". Wiemy, że miliony ludzi zginęło w obozach koncentracyjnych, na frontach, przez akcje eksterminacyjne, Holocaust. Nasza odpowiedź w związku z tym jest taka: uważamy, że świat ponosi wspólną odpowiedzialność i powinien wykazać solidarność w walce z tymi największymi plagami. A dzisiaj te dwie plagi największe to jest terroryzm i rozprzestrzenianie broni masowego rażenia. Jeżeli tak, to my jesteśmy w tym sojuszu, w tej koalicji i na miarę naszych możliwości będziemy konsekwentnie, co dzisiaj Rada Gabinetowa podkreślała, uczestniczyć.
Panie Premierze, jedzie Pan jutro do Brukseli, czy nie obawia się Pan, że tak zdecydowane opowiedzenie się po stronie Stanów Zjednoczonych to jednocześnie kłopoty na drodze w stosunkach między krajami europejskimi. Myślę głównie o Niemcach i Francji.
Premier : Proszę zwrócić uwagę, że UE w tej sprawie jest podzielona. Są kraje UE - Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy, Dania, które zajęły takie samo stanowisko jak Polska. Zatem nie jest przecież tak, iż nasze stanowisko jest odosobnione w UE. Nie jest również tak, że nasze stanowisko jest odosobnione wśród krajów, które wstępują do UE. Wśród 10 tych krajów stanowisko Polski jest podzielane. Oczywiście, mając tę świadomość, trzeba uczynić wszystko, aby nie pogłębiać różnic. Sądzę, że Europejczycy spotkają się w tym samym miejscu , jeśli chodzi o ocenę tych wydarzeń, z tym tylko, że my jesteśmy w tym miejscu troszkę wcześniej, a inni pojawią się troszkę później. Ale spotkamy się w tym samym miejscu. Kiedy zaczyna się dyskusja, co po interwencji, to bardzo wiele państw, także i tych, które zachowują rezerwę do samej interwencji, mówi tym samym językiem. To też będzie dobra okazja, żeby powrócić do tych samych ocen i tego samego stanowiska.
Jeśli chodzi o Parlament, zwróciłem się do Marszałka Sejmu z prośbą o umieszczenie w pierwszym punkcie porządku dziennego informacji o rządowym stanowisku i w najbliższą środę będę miał okazję przedstawić tę informację. Zapewne spotka się ona z dobrym przyjęciem i z przyjęciem negatywnym. Podział politycznych stanowisk jest już określony, ale przedstawię argumenty polityczne, prawne, które czyniły decyzję rządu potwierdzoną decyzją Prezydenta, jako racjonalne.
Panie Prezydencie, Panie Premierze, są sprzeczne opinie dotyczące tego, czy jesteśmy w stanie wojny z Irakiem, czy nie. Politycy jedni mówią tak, eksperci tak, inni mówią nie. Chciałabym jednoznaczności od Prezydenta i Premiera, czy jesteśmy w stanie wojny z Irakiem czy nie?
Prezydent RP: Działamy - i taka jest podstawa decyzji, którą zaproponował rząd, a którą ja podpisałem, na podstawie wypełniania rezolucji ONZ, w szczególności rezolucji 1441, która zapowiedziała, że nie spełnienie warunków tej rezolucji przez Irak, czyli rozbrojenia, demilitaryzacji jest możliwe podjęcie poważnych kroków. W związku z tym działania koalicja międzynarodowa podejmuje i to jest w przekonaniu moim, ale także ekspertów prawa międzynarodowego podstawa poważna i wystarczająca. My nie wypowiadamy wojny Irakowi, jeżeli Pani o to pyta i nie wypowiadamy wojny żadnemu innemu państwu. Działamy w ramach międzynarodowej koalicji i dla wyegzekwowania postanowień rezolucji 1441 i poprzednich.
Premier : Takie samo jest stanowisko rządu i naszych ekspertów. Uważamy, że podstawą prawną są rezolucje ONZ : 1441 z roku 2002, 678 z 1990 i 687 z 1991 roku. Te dokumenty dobitnie potwierdzają, iż obecna interwencja ma podstawę prawną.
Pytanie było Panie Prezydencie, czy jesteśmy w stanie wojny z Irakiem czy nie.
Prezydent RP: Nie jesteśmy. Jesteśmy uczestnikami koalicji międzynarodowej, która wypełnia, egzekwuje rezolucje ONZ
Pojawiła się taka informacja, że przedstawiciel Białego Domu poprosił o pozamykanie na całym świecie ambasad irackich - to taki apel do wszystkich państw świata - czy Państwo rozważali w ogóle taki scenariusz?
Prezydent RP: Jeżeli jest tego typu apel, to oczywiście zastanowimy się, ale ja na pierwszy mój ogląd i intuicję uważam za nietrafny. Nietrafny dlatego, że ambasady właśnie są po to, żeby działały w każdych warunkach, ambasady nie reprezentują wyłącznie przywódców państw, ale narody, interesy obywateli. W Polsce mieszkają Irakijczycy i nie widzę żadnych powodów, żeby im uniemożliwiać wypełnianie tych funkcji, które są związane z normalnymi działaniami placówki dyplomatycznej. Gdyby się okazało, że jakakolwiek - nie tylko iracka - placówka dyplomatyczna prowadzi działania niezgodne z prawem międzynarodowym, z Umową Wiedeńską, która określa zasady prac placówek dyplomatycznych, to oczywiście wtedy są konsekwencje, znane zresztą - wydalanie dyplomatów, zamykanie placówek, oczekiwanie zamykania. Natomiast świat będzie istniał tak długo, jak będą przyczółki do dialogu i współpracy.
Pytanie do Pana Prezydenta - czy jeśli dojdzie do potrzeby mediacji choćby w parlamencie nad projektem naprawy finansów publicznych, czy Pan Prezydent oferuje się z taką mediacją? A do Pana Premiera mam takie pytanie - czy powrót do tego programu przez rząd za miesiąc, co usłyszeliśmy wczoraj w komunikacie po Radzie Ministrów nie jest zbyt odległym terminem, skoro ten program jest tak pilny, czy rząd nie powinien się nad nim pochylić już choćby za tydzień albo w nadchodzącym tygodniu?
Prezydent RP: Jestem do dyspozycji. Mediacja to jest może za mocne słowo, natomiast wierzę, że ten program właśnie dzięki dyskusji nad nim w różnych środowiskach, nie tylko w parlamentarnych, ale także biznesowych, finansowych, społecznych, związków zawodowych, uzyska zrozumienie, że będzie można go przeprowadzić w Sejmie we właściwym czasie, przy szerszym poparciu niż tylko rządowe. O terminach mogę powiedzieć tylko tyle - ten program jest podstawą do zbudowania budżetu na 2004 rok. Czyli w moim przekonaniu nie ma tutaj dzisiaj żadnego powodu do jakiegoś dramatycznego pośpiechu. To nie jest sprawa na dni czy tygodnie, to jest sprawa na kilka miesięcy, tak żeby we wrześniu można było zaproponować już budżet oparty o te zmiany, czy o część zmian, czy o jeszcze więcej zmian, ale wszystko to, co jest sugerowane w programie naprawy finansów publicznych.
Premier: Przypomnę Państwu, że Rada Ministrów zobowiązała ministra finansów do przeprowadzenia konsultacji z partnerami społecznymi, samorządem, partiami politycznymi, zainteresowanymi środowiskami oraz Narodowym Bankiem Polskim i przedstawienia w ciągu miesiąca dokumentu ponownie pod obrady rządu, wraz z informacją o wynikach tych konsultacji. Z tego punktu widzenia patrząc, jeden miesiąc to jest termin bardzo krótki. Tu chodzi o poważne potraktowanie partnerów. Przecież trzeba im ten dokument doręczyć, dać im czas na jego przestudiowanie. Z doświadczeń wiem, że zwykle partnerzy społeczni, zwłaszcza związki zawodowe, proszą o dłuższy czas konsultacji, albowiem muszą dokonać konsultacji ze swoimi ekspertami, ze swoimi środowiskami. Z tego punktu widzenia patrząc, miesiąc to jest bardzo krótki termin i tak będzie wymagał bardzo dużej dyscypliny i bardzo operatywnych działań, ale po miesiącu rzecz cała zostanie sfinalizowana i Rada Ministrów zapoznając się z wynikami konsultacji przyjmie ostateczną wersję tego dokumentu, co oczywiście nie przeszkadza, aby w Ministerstwie Finansów biegły prace nad podstawowymi projektami ustaw, bo jeśli nawet w konsultacjach pojawią się jakieś nowe rzeczy, nowe propozycje, czy coś zostanie zanegowane, to lepiej mieć szkielet ustawy, który potem może być zmieniony, niż zaczynać pracę do początku. Zatem także i równoległe prace będą miały miejsce.
Chciałam zapytać Pana Prezydenta - ponieważ słyszymy wiele zapewnień o tym, że możemy się czuć bezpieczni, natomiast rząd uruchomił dzisiaj specjalne infolinie i tam dzwoni dużo ludzi, którzy i tak mają pewne obawy. Oni pytają, czy mają robić jakieś zapasy żywnościowe, czy mogą bezpiecznie podróżować. Chciałam zapytać, czy Pan się czuje bezpieczny, bo wiem, że czuwał Pan dzisiaj w nocy - może pierwszy raz, może nie ostatni?
Prezydent RP: Czas jest taki, który nakazuje podwyższenie stanu bezpieczeństwa, a więc wszystko to co dotyczy ochrony budynków publicznych, dróg, przestrzeni powietrznej, granic jest po prostu w stanie wyższej gotowości. My nie mamy tego systemu określania kolorem światła stanu gotowości, ale to jest bardzo podwyższony stan gotowości. Z tego podwyższonego stanu gotowości maja płynąć nie wnioski o niepokój czy jakiekolwiek reakcje niekontrolowane przez społeczeństwo, ale odwrotnie: ma płynąć sygnał, który Pan Premier przedstawił w czasie tej konferencji. Ja potwierdzam, wszystko jest normalnie. Panujemy nad sytuacją, nie ma zagrożenia polskiej przestrzeni powietrznej, nie ma zagrożenia polskich granic, nie ma zagrożenia bezpośrednim atakiem terrorystycznym, wszystkie zagrożenia które mamy są nasze, polskie, ojczyźniane, kochane. Nie wolno tego zwalać póki co na żaden czynnik zewnętrzny. Jak ukradną torebkę to naprawdę nie dlatego, że to Saddam Husajn czy ktokolwiek inny. Nie ma również żadnych powodów żeby zaopatrywać się w sposób nieplanowany czy nadmierny. Nie ma żadnych powodów do paniki. Również chcę poinformować, że nieprawdą jest jakoby nastąpiło jakieś masowe szczepienie członków władz państwa. Kto się zaszczepił ten się zaszczepił, kto się nie zaszczepił to ma oczywiście szansę. Mówię o grypie i o innych dolegliwościach np. ospie. Nie ma żadnej paniki. Nie ma powodów do jakiejkolwiek paniki. Natomiast oczywiście jak ktoś mnie zapyta czy dzisiaj jest bezpieczeństwo większe czy mniejsze, to jest mniejsze bo na świecie dzieje się bardzo wiele niepokojących rzeczy. I trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Jeżeli ktoś mnie zapyta czy należy jechać w ten region to bym odpowiedział, że tylko w warunkach podwyższonej konieczności. Oczywiście osoby o bardzo silnych nerwach mogą sobie pozwolić ma urlop w niebezpiecznej okolicy, bo to nie musi być aż tak bezpieczne. Nie ma powodów do paniki, sytuacja jest kontrolowana, wszystkie służby działają w warunkach wyższej czy podwyższonej gotowości. Tak to wygląda. Ja od razu mówię, ponieważ w czasie Rady Gabinetowej przekazano nam takie plotki, to są wszystko plotki. Ja osobiście zaszczepiłem się na grypę i zrobiłem to bodajże w listopadzie. Proszę mi ufać, że nie miałem żadnych innych planów politycznych, poza tym, że co roku się szczepię na grypę.
Premier: Ja jestem w gorszej sytuacji bo się nie zaszczepiłem.
Chciałbym zapytać Pana Prezydenta o nieco bardziej szczegółową ocenę programu reformy finansów publicznych, mianowicie czy zaproponowane rozwiązania stanowią podstawę do stabilnego rozwoju gospodarczego i czy być może nie należało pójść nieco śmielej w ograniczaniu wydatków sztywnych budżetu państwa po to aby uwolnić środki konieczne na inwestycje.
Natomiast Pana Premiera chciałbym zapytać czy podczas obrad rządu Minister Hausner poparł rozwiązania Pana Premiera Kołodki, szczególnie zaś w kwestii indeksacji?
Prezydent RP: Ja mogę powiedzieć tylko tyle - uważam, że program rządowy i sądzę, że taki będzie oraz wierzę, że uzyska poparcie istotnej większości Parlamentu będzie bardziej śmiały niż mniej śmiały. Będzie szerszy, aniżeli węższy, będzie odważniejszy, aniżeli mniej odważny. Trudno mi mówić w tej chwili o szczegółach. Oczywiście główny problem zaczyna się tam, gdzie zakończył Pan swoje pytanie czyli mniej wydatków. Oczywiście mniej wydatków to już jest problem dotykający poszczególnych ludzi, grupy społeczne, dziedzin ale moja filozofia i jak rozumiem filozofia rządu i Premiera Kołodko jest identyczna. To musi być odpowiednio głęboki, odważny program. Czy tak odważny program może zyskać odpowiednią większość w Parlamencie, to już jest pytanie trudniejsze, ale wierzę, że tak.
Premier: Pragnę Państwa poinformować, że program naprawy finansów publicznych został przyjęty przez Radę Ministrów bez zdania odrębnego żadnego z ministrów, aczkolwiek prowadziliśmy długą, bardzo ciekawą dyskusję. Jeśli zaś chodzi o śmiałość tych rozwiązań Rada Ministrów działa w tym wypadku, zresztą jak i w odniesieniu do każdego innego programu w warunkach różnych ograniczeń. Mam na myśli Parlament, a więc ograniczenie wynikające z możliwości uzyskania większości parlamentarnej dla danych rozwiązań, Trybunał Konstytucyjny, a więc z warunków ewentualnej interwencji Trybunału Konstytucyjnego jeżeli jakieś rozwiązanie byłoby sprzeczne z Konstytucją i chociażby prawa nabyte oraz weta prezydenckiego, aczkolwiek w tym wypadku życzliwość Pana Prezydenta dla rozwiązań zawartych w tym programie nie ulega wątpliwości. Dzisiaj to w dyskusji zostało potwierdzone. Zatem wczorajsza dyskusja musi uwzględniać również te punkty widzenia i tez nie bez powodu Rada Ministrów zaleciła aby w dalszych pracach minister finansów zrezygnował z rozwiązań, których realizacja wymagałaby zmian w Konstytucji RP. Zaleciła również zlecenie dodatkowych obliczeń zmierzających do precyzyjnego określenia skutków proponowanych rozwiązań, jak też dokonania ostatecznej redakcji programu. Ale zwracam uwagę na ten aspekt. Jeśli nasze działanie ma być skuteczne to musimy mieć świadomość ograniczeń, w których przychodzi nam działać.
Panie Premierze od wczoraj wszystkich nas intryguje to słowo w komunikacie po obradach rządu "kierunkowo przyjął". Czy kryje się tu jakaś tajemnica, czy to są kierunki, a przyjęcie będzie zależało od szczegółów i konkretów, których jednak wielu nie ma w tym programie.
Premier: Nie, to oznacza tylko tyle, że dokument będzie jeszcze raz rozpatrywany po zakończeniu konsultacji. I jeśli Państwo znają komunikat, a nie chcę go odczytywać, to mówi się w komunikacje jakie zwłaszcza kwestie powinny być przedmiotem konsultacji. Więc proszę traktować iż Rada Ministrów przyjęła ten program, teraz odbędą się konsultacje, Rada Ministrów powtórnie zapozna się i z wynikami konsultacji podejmie ostateczne decyzje, ale program jest przyjęty