Menu rozwijane

30 października 2003
30 października 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji „Diagnoza stanu państwa i społeczeństwa polskiego po 14 latach transformacji”, odbywającej się w Pałacu Prezydenckim. Otwierając konferencję, w której uczestniczyli liczni przedstawiciele władz państwowych, liderzy partii politycznych, wybitni reprezentanci świata nauki, komentatorzy i publicyści, Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: Szanowny Panie Marszałku Sejmu, Panie Marszałku Senatu, Panowie Premierzy, Ministrowie, Parlamentarzyści, Ekscelencjo Księże Biskupie, Panie Prezesie Narodowego Banku i wszyscy Państwo, którzy przyjęli moje zaproszenie! Przede wszystkim ogromnie dziękuję za Waszą gotowość do wysłuchania analiz, opinii, które zostały na dzisiejsze spotkanie przygotowane. Chcę poinformować, iż Premier Miller prosił o usprawiedliwienie, ponieważ właśnie jest z wizytą oficjalną w Portugalii i stąd jego nieobecność. Chcę bardzo serdecznie podziękować wszystkim referentom, którzy podjęli się niemałego trudu przygotowania swoich bardzo autorskich i na moją prośbę nadzwyczaj szczerych, powiedziałbym szczerych aż do bólu, opinii o stanie państwa i społeczeństwa po 14 latach transformacji. Dziękuję więc prof. Staniszkis, prof. Reykowskiemu, prof. Sztompce i dr Głuszyńskiemu za to, że tego trudu się podjęli. Chcę wszystkich Państwa powitać i zacząć od takiego przekonania, że jest to miejsce szczególne, które powinno wywołać refleksje, bo tu jest owo genius loci. W tym pomieszczeniu poczynając od najdawniejszej historii, kiedy był to pałac namiestnikowski, a później też od czasów, kiedy w tym kącie podobno, to jest udowodnione naukowo, nawet otrzymałem pracę na ten temat, w 1818 roku 6-cio czy 7-mio letni Fryderyk Chopin grał jeden ze swoich małych koncertów (dla kogo grał zostawmy to na boku, bo to jest może bez większego znaczenia, ale grał i pięknie grał), jeżeli wspomnimy, że w tym miejscu urzędowali prezesi Rady Ministrów okresu międzywojennego, i że w tym miejscu po wojnie dokonywały się takie ważne wydarzenia jak podpisanie Układu Warszawskiego... Mnie jako prezydentowi zajmuje wiele czasu, żeby wytłumaczyć młodemu pokoleniu polityków z Zachodu, że Układ Warszawski nie dlatego był Warszawski, że myśmy go chcieli, tylko że był Warszawski, bo był podpisany w Warszawie. Niby my to wszystko wiemy, ale to nie jest takie proste, żeby wytłumaczyć jak bardzo ta nasza historia była uwikłana w globalną politykę, w dramaty i traumatyczne wydarzenia XX wieku. Tutaj, proszę Państwa, i do tego chcę nawiązać już bardzo bezpośrednio, w 1989 roku, na sali są uczestnicy tamtych wydarzeń, odbyły się obrady Okrągłego Stołu. Przez blisko dwa miesiące czy ponad dwa miesiące w różnych pomieszczeniach pracowaliśmy nad pomysłem zmiany Polski. Dzisiejsze spotkanie nie dotyczy tamtych wydarzeń, więc nie chcę mówić ile było wtedy wyobraźni, naiwności, nadziei, konieczności i odwagi, ja bym nawet powiedział, że momentami szaleństwa. Ale dokonaliśmy tej odmiany, która stała się zaproszeniem do zmian w całym Bloku Wschodnim i w istocie zapoczątkowała zmiany w Europie, które przywiodły nas, po czternastu latach, nie tylko do tego miejsca, ale do sytuacji, w której w naszych sercach mamy dwa nastroje. Jeden, wielkiej nadziei i, jak myślę, uzasadnionego optymizmu związane z faktem, iż oto Polska jest bezpieczna, bo jest w NATO, i Polska za chwilę uzyska ogromne możliwości rozwojowe, bo stanie się członkiem Unii Europejskiej. A z drugiej strony, mamy to poczucie frustracji, depresji, że tak wiele nam się nie udało, że mówimy o kryzysie państwa, kryzysie demokracji, o zjawiskach, które, gdyby czytać je wyłącznie z pierwszych stron gazet, doprowadzają do stwierdzenia, że jest tak źle, że już właściwie nawet trudno wyobrazić sobie, że może być gorzej. To jest ogromna przesada i moja przewaga nad wieloma uczestnikami życia publicznego w Polsce polega na tym, że ja podróżuję, jestem zapraszany do różnych krajów. Ja wymienię tylko ostatnie moje wizyty. Byłem w Mołdawii i chcę Państwu powiedzieć, że nasz pesymizm jest naprawdę nieuzasadniony. Ale to nie tylko tam. Ja byłem również w tych krajach, jak Portugalia, Hiszpania, Dania, gdzie opinie o Polsce są nieporównanie lepsze niż to wszystko, o czym my mówimy między sobą. Przepraszam za ten trochę żartobliwy ton, ale żebyśmy po prostu znali umiar i żebyśmy wiedzieli, gdzie jesteśmy. Sądzę, że trzeba zachować właśnie taką równowagę i balans. Skąd zrodziła się idea tego spotkania. Otóż uznałem, że będzie nadzwyczaj ważne, jeżeli tu właśnie, w Pałacu Prezydenckim, i w tym miejscu, które jest tak związane z duchem ostatnich lat posłuchamy wypowiedzi socjologów, politologów, uczonych, intelektualistów, którzy bardzo osobiście przedstawią nam swoją diagnozę stanu państwa i społeczeństwa po czternastu latach transformacji. Będziemy skonfrontowani - Państwo siedząc na tych krzesłach, a referenci mówiąc do nas, z problemami, które oni podnoszą, o których piszą, które znamy, które nie są dla nas nowe, bo ufam, że ogromna większość tu obecnych czyta to, co się publikuje. Ale takie spotkanie bezpośrednio jest potrzebne, żebyśmy mogli sobie powiedzieć, zobaczyć, co komu w duszy gra i jak patrząc z naukowego warsztatu wynika opinia o Polsce, którą kierujemy, w której jesteśmy ważnymi personami od bardzo długiego czasu. Dla mnie idea tego spotkania była szczególnie ryzykowna, bo w odróżnieniu od wielu tu obecnych na swoim miejscu jestem najdłużej. Ja już nie chcę wspominać z iloma premierami miałem honor współpracować, ilu ministrów za moich czasów się zmieniło, nie będę już wspominał komendantów policji czy innych sił. To jest ósmy rok mojej prezydentury, 14 lat transformacji, 8 lat prezydentury, w sposób nieuchronny te 2 sprawy się wiążą i każą mnie samemu spojrzeć z całą szczerością i wnikliwością na to co udało nam się zrobić, a czego nie. Stąd wysłuchanie prof. Reykowskiego za chwilę, prof. Staniszkis za chwilę, nie musi być dla mnie łatwym doświadczeniem. Ale podjąłem to ryzyko, z tego względu, że ta debata jest nam potrzebna. Jest potrzebne spojrzenie bardzo szczere na to, co zrobiliśmy a co jeszcze trzeba zrobić. Więc pozwólcie Państwo, kilka uwag. 14 lat transformacji mamy za sobą i jesteśmy przed datą niewątpliwie historyczną, czyli 1 maja 2004 roku, bo to będzie swoiste zwieńczenie, ukoronowanie reform, które podjęliśmy w roku 1989. Decyzja narodu wyrażona w referendum była absolutnie jednoznaczna. Polska chce być w Unii Europejskiej, Polska ma poczucie swojej europejskiej tożsamości, ale Polska powinna również mieć świadomość jak wiele wyzwań jest z tym związanych i co jeszcze trzeba zrobić, aby nasza obecność w tych strukturach miała sens. Dziś nie pora już mówić o członkostwie, bo jest już przesądzone. Dzisiaj pytanie do referentów i do nas samych w naszej działalności brzmi, jak chcemy zbudować najwyższą jakość tego członkostwa. Jak chcemy spowodować, żeby Polska w Europie była rzeczywiście krajem liczącym się, szanowanym i odgrywającym rolę. Pytanie jest łatwe, odpowiedź jest trudna. Myślę, że wymaga z naszej strony wspólnego zastanowienia. Po drugie jesteśmy bezpieczni i chciałbym to powiedzieć. Ja wprowadzam specjalnie takie wątki optymistyczne, dlatego że my nie możemy w tej debacie o państwie dzisiaj zapomnieć o ogromnych dokonaniach. Polska dzisiaj jest w NATO, Polska dzisiaj dysponuje gwarancjami bezpieczeństwa, jakich nie miała kiedykolwiek. Polska dzisiaj ma również, co traktuję jako własny sukces, świetne kontakty ze wszystkimi sąsiadami. W regionie w istocie poza Białorusią, co nie jest przez nas spowodowane, możemy oprzeć się i współdziałać z każdym, który również chce szukać porozumienia, dialogu i bezpieczeństwa. To też jest bardzo ważna cecha tego momentu, w którym ta dyskusja się odbywa. Natomiast oczywiście, i tu trzeba powiedzieć jasno, coś się stało, coś się wyczerpało, coś się zmieniło i będziemy słuchać naszych referentów, bowiem pytanie, czy można mówić o kryzysie państwa, czy mamy do czynienia wyłącznie z problemami transformacji, kosztami i niedoskonałościami, które są charakterystyczne zarówno dla okresu transformacji, jak i dla polskiej natury, mówiąc tak bardzo ogólnie od początku, jest niewątpliwie pytaniem. Ja nie przyjmuję ciągle do wiadomości takiego oto stwierdzenia, że nam się transformacja nie powiodła. Jak mówię, widziałem za dużo i byłem w zbyt wielu krajach, obserwowałem zbyt wiele rzeczy zarówno na zachodzie, wschodzie jak i w innych miejscach, żeby powiedzieć że to nam się nie udało. Jak ktoś mi powie że ona kuleje, to już jest troszkę inna dyskusja, natomiast niewątpliwie dorobek tego przekształcenia, przemian, które się odbyły, jest ogromny. No, ale pytanie oczywiście brzmi jasno, co zrobić, żeby nie było owego stanu kryzysu państwa, kryzysu demokracji, żebyśmy my zastanowili się również, i tu liczę bardzo na naszych uczonych, żeby nam pokazali na ile demokracja jest mechanizmem całkowicie wystarczającym dla samoregulacji, dla eliminowania zjawisk negatywnych, a na ile demokracja ma swoje słabości, że ona w niektórych sprawach nie działa. Aspiryna jest dobra na jedne choroby, ale nie koniecznie na inne i z demokracją być może jest dość podobnie. Bynajmniej nie zachęcam tu do rezygnacji z instytucji demokratycznych, ze społeczeństwa demokratycznego, a po tylu latach pracy ze mną wiecie Państwo, że jestem ostatnim, który chciałby z tego zrezygnować, ponieważ jak mówił klasyk, i to nie ten, o którym większość na tej sali myśli, niczego lepszego od demokracji nie wymyślono, chociaż ona sama w istocie jest systemem dość skomplikowanym i słabym. Mamy do czynienia również nie tylko z objawami wyczerpania możliwości instytucji demokratycznych i systemu, ale mamy również do czynienia ze zjawiskami demograficznymi, które będą tworzyć rozliczne problemy. Polskie społeczeństwo się starzeje. Polskie społeczeństwo ma coraz niższy przyrost naturalny. 38 mln Polaków dzisiaj, w ciągu kilkudziesięciu lat to może być trzydzieści parę milionów. Polska będzie coraz bardziej krajem imigracji, także tej zewnętrznej. Polska musi mentalnie przygotować się do obecności cudzoziemców, co wcale nie jest takie proste, bo my mamy na to taką odpowiedź o naszej tradycyjnej tolerancji, ale z tą tolerancją różnie i w historii i dzisiaj bywa. Mamy do czynienia z bolączkami społeczeństwa postindustrialnego i mówiąc krótko, pytanie brzmi, na ile uświadamiamy sobie w konstruowaniu polityki bieżącej ten właśnie horyzont – demograficzny, zetknięcia z problemami globalnymi, z wyzwaniami, które są przed nami. Trzecia uwaga i ostatnia już. Jesteśmy w istocie reprezentantami dość podobnego pokolenia. Oczywiście to jest plus minus parę lat, natomiast to oznacza, że pytanie dzisiaj o przyszłość Polski musi również dotyczyć sposobu myślenia, zachowań, aktywności młodego pokolenia. To, co mnie najbardziej niepokoi, to fakt, że ludzie dzisiaj 18-to, 20-to letni w ogóle nie wiążą swojego konceptu z polityką, z zachowaniami publicznymi, aktywnymi. Patrzymy na to w gruncie rzeczy trochę z przymrużeniem oka, jak zazwyczaj patrzy się na własne dzieci, ale to jest problem. Na ile możemy ogromną rzeszę młodzieży w Polsce zaangażować bardziej czy zaproponować im bardzo autentyczną podmiotową działalność w strukturach państwa. Co zrobić, żeby młody człowiek chciał głosować, wybierać, być aktywny w różnych strukturach, co zrobić żeby w ogóle chciał identyfikować się z państwem, społeczeństwem, z Polską. Rzecz jest nadzwyczajnej wagi, dlatego że 2 mln młodych ludzi w Polsce jest dzisiaj na uczelniach wyższych,7 mln w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach średnich. Ja wiem, jakie wrażenie robi ten argument na moich partnerach z Unii Europejskiej, kiedy rozmawialiśmy, że nie porównujcie nas tak łatwo z Maltą, Cyprem i Estonią, ponieważ u nas studentów jest tyle co mieszkańców Łotwy, a dzieci w przedszkolach jest więcej niż mieszkańców Malty i mniej więcej porównywalnie z tymi którzy mieszkają na Cyprze. A mówimy tutaj o krajach kandydujących do członkostwa. Ale odwracając tę tezę trzeba powiedzieć: dobrze, ale co chcecie robić z tym ogromnym potencjałem, który powinien być wykorzystany nie tylko na rzecz przyszłości europejskiej, ale także na rzecz przyszłości Polskiej aktywności, itd. Przepraszam za nieco przydługi może wstęp, ale chciałem stworzyć atmosferę debaty bardzo otwartej, żebyśmy się nie wahali wypowiadać sądów, które rzeczywiście chcemy ogłosić. Pierwsza sesja odbędzie się z udziałem pani prof. Jadwigi Staniszkis i prof. Jerzego Reykowskiego, a druga sesja, po przerwie, z udziałem prof. Piotra Sztompki, prof. Jerzego Głuszyńskiego . Myślę, że będą to dobre inspiracje dla naszego myślenia. Jest pewien kłopot zasadniczej natury mianowicie dyskusja. Chcę państwu powiedzieć od razu, że biorąc pod uwagę inne obowiązki, ten nasz czas musi być przestrzegany. Stąd moja propozycja, aby po wypowiedziach referentów była okazja na pytania do nich nie dłuższe, niż minuta, żeby to mogła być w jakimś sensie interwencja intelektualna w naszą dyskusję, natomiast nie przewiduję dyskusji, bo chciałbym żeby profesorowie raz mieli przekonanie, że mają słuchaczy a nie tylko oponentów, i żebyśmy w ten sposób 14 lat po rozpoczęciu polskiej transformacji udowodnili, że w Polsce profesor więcej znaczy niż marszałek, premier, minister a nawet prezydent, chociaż ja chyba zająłem już zbyt dużo czasu. Rozpoczynam to seminarium, naszą konferencję, nasze spotkanie, Pan minister Ungier je dalej poprowadzi. Dziękuję bardzo za uwagę. W trakcie konferencji referaty wygłosili: · Prof. Janusz Reykowski - „Diagnoza stanu polskiego społeczeństwa po 14 latach transformacji”, · Prof. Jadwiga Staniszkis – „Diagnoza stanu państwa po 14 latach transformacji”, · Prof. Piotr Sztompka – „Diagnoza stanu systemu ustrojowego po 14 latach transformacji”, · Dr Jerzy Głuszyński – „Polska za 10 lat: scenariusze rozwoju”.