03 czerwca 2003
3 czerwca 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, wraz z przebywającą w Polsce z wizytą oficjalną Prezydent Irlandii Mary McAleese, wziął udział w zorganizowanym przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych III Forum Polityki Zagranicznej, odbywającym się na Zamku Królewskim w Warszawie.
W wystąpieniu wygloszonym podczas Forum Prezydent Aleksander Kwasniewski powiedział:
Spotykamy się na Zamku Królewskim - miejscu przepełnionym wielką historią. Tutaj rezydowali polscy monarchowie; tutaj, ponad dwa wieki temu, uchwalona została pierwsza w Europie konstytucja. Dziś także przeżywamy historyczną chwilę. Za cztery dni Polacy nakreślą swoją przyszłość; rozstrzygną w referendum o udziale naszej ojczyzny w jednoczącej się Europie.
To dla nas zaszczyt i wielka satysfakcja, że w tak wyjątkowym momencie polskiego życia jest tu dziś razem z nami Prezydent Irlandii, Pani Mary McAleese. Serdecznie witamy, Panią Prezydent! Dziękujemy za ten ujmujący gest solidarności, za życzliwość. Z całego serca dziękujemy Irlandii za poparcie naszych dążeń, za zrozumienie i pomoc, których wielokrotnie doświadczaliśmy na całej naszej drodze do Unii Europejskiej.
Pod niejednym względem Polacy mają w sobie coś z Irlandczyków, a Irlandczycy z Polaków. Niezwykle sugestywne są podobieństwa naszej historii - dumnej, ale i zawiłej, niełatwej. Z tym większą satysfakcją myślimy o naszych współczesnych osiągnięciach. Teraz do serdecznych więzi między naszymi narodami dopisujemy nowy wątek, któremu na imię: zjednoczona Europa.
Przed rokiem Irlandczycy stanęli przed ambitnym wyzwaniem. Na irlandzkie referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu z Nicei obrócone były oczy całej Europy. Nicejskie decyzje zostały przez Irlandczyków zaakceptowane, co de facto pozwoliło na rozszerzenie Unii. Teraz my, Polacy, mamy niezwykłą możliwość opowiedzenia się za uczestnictwem w głównym nurcie polityki europejskiej i współdecydowaniem o losach kontynentu.
Odpowiedzi na "TAK" udzieliły już społeczeństwa pięciu krajów przystępujących. Jestem przekonany, że dołączy do nich Polska! Dzień 1 maja 2004 roku zapisze się w historii jako data rozszerzenia Unii Europejskiej o dziesięć nowych państw.
Polska w zjednoczonej Europie - to Polska w gronie najbardziej rozwiniętych krajów świata, to akces do obszaru stabilności, bezpieczeństwa i pozbawionego granic wewnętrznych rynku. Członkostwo w Unii stanowić będzie kolejny etap - po przystąpieniu do Rady Europy, zawarciu układu stowarzyszeniowego ze Wspólnotami, akcesji do WTO, OECD i NATO - umacniania pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Zdecydowanie zmierzamy do I ligi. Bierzemy udział w zasadniczych politycznych i gospodarczych procesach integracyjnych. Wspólnie z najlepszymi szukamy odpowiedzi na wyzwania globalizacji. Uczestniczymy w budowie nowego modelu bezpieczeństwa międzynarodowego. Polska z początku naszych przemian, z roku 1989, i Polska dzisiejsza - to zupełnie inny kraj, także na mapie Europy i świata.
Polityki nie można opierać tylko na wizji, na strategicznych dążeniach. Liczą się także konkretne interesy. Polacy słusznie pytają dzisiaj, czego mogą oczekiwać po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej. Co nasze członkostwo w Unii przyniesie lokalnym społecznościom i regionom, przedsiębiorstwom, nam samym?
Tutaj najlepszą odpowiedzią są doświadczenia innych krajów. W Polsce ze szczególną sympatią i podziwem spoglądamy na niezwykły sukces, jaki w ostatnim okresie odniosła Irlandia. Pragniemy pójść tą samą drogą rozwoju, którą obrał przed trzydziestu laty "celtycki tygrys" Europy. Irlandczycy, prowadząc aktywną politykę europejską i osiągając znaczne korzyści społeczno - gospodarcze z udziału w jednolitym rynku, stali się zamożniejsi, pewniejsi siebie, a jednocześnie ich tożsamość kulturowa i suwerenność zostały wzmocnione. Członkostwo w Unii pozwoliło Irlandii przekształcić się w jedno z najbardziej dynamicznie rozwijających się państw Europy i świata.
Środki finansowe z funduszy strukturalnych przyczyniły się do poprawy infrastruktury technicznej kraju, wsparły przemiany cywilizacyjne, pozwoliły znacząco zainwestować w edukację. Rynek irlandzki przyciągnął wiele zagranicznych kapitałów, są tam obecne najbardziej renomowane europejskie i światowe firmy. Spektakularny rozwój sprawił, że irlandzki dochód narodowy w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrósł z niecałych 60% przeciętnego poziomu we Wspólnotach w roku akcesji do ponad 120% obecnie. Bezrobocie zmalało o kilkanaście procent, a w miejsce emigracji pojawiła się imigracja o charakterze ekonomicznym. Irlandia to historia sukcesu na europejskiej drodze. Chcemy pójść tym śladem.
Polska znajdzie się w Unii na warunkach, jakie zostały przypieczętowane w Kopenhadze. Jestem przekonany, że są to dobre warunki. Będą one jednak decydowały o naszej pozycji we wspólnocie tylko w pierwszym okresie członkostwa. Najważniejszym pytaniem jest to, czy będziemy potrafili wykorzystać szanse, przed którymi stanie nasze społeczeństwo i system gospodarczy, rolnictwo, firmy i regiony. Oznacza to wielkie wyzwanie także dla polityki polskiej. Trzeba będzie klarownie definiować nasze interesy oraz umiejętnie godzić je z interesami naszych partnerów i całej wspólnoty europejskiej. To rozstrzygnie, jak będziemy postrzegani i ile będziemy znaczyli.
Istotny będzie również kierunek zmian w samej Unii. Już dzisiaj polscy przedstawiciele biorą aktywny udział w debacie nad przyszłością Unii w ramach Konwentu Europejskiego.
Oblicze wspólnocie nadaje coraz ściślejsza integracja przy jednoczesnym poszanowaniu narodowego charakteru państw i czerpaniu korzyści ze wspólnie prowadzonej polityki. Dlatego opowiadamy się za wzmacnianiem, tam gdzie jest to możliwe, metody wspólnotowej oraz za utrzymaniem równowagi instytucjonalnej w łonie Unii Europejskiej. Za niezwykle ważne uważamy także zwiększenie demokratycznej legitymizacji Unii oraz przejrzystości jej działania.
Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że stanowiska Polski i Irlandii w wielu kwestiach instytucjonalnych pozostają zbieżne. Oba nasze kraje przeciwne są m.in. podważaniu kompromisu z Nicei w kwestii głosów ważonych i liczby deputowanych w Parlamencie Europejskim. Oba kraje popierają ideę powołania europejskiego ministra spraw zagranicznych oraz zachowanie elementów rotacyjnego sprawowania przewodnictwa.
Z reformą instytucjonalną Unii wiąże się wielkie przedsięwzięcie, jakim jest przyjęta w 2000 roku Strategia Lizbońska. Przed czterema dniami, właśnie tutaj, na Zamku Królewskim, uczestniczyłem, wraz z premierem Wielkiej Brytanii Panem Tony`m Blairem, w inauguracji Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej. Przyjęte w 2000 roku kierunki w polityce gospodarczej, społecznej, ochrony środowiska, badań naukowych i edukacji - stały się jednym z najważniejszych długofalowych programów Unii. Strategia Lizbońska powinna sprawić, że nowoczesna, spójna, oparta na wiedzy gospodarka UE będzie zdolna do długotrwałego wzrostu i tworzenia nowych miejsc pracy.
Wejście naszego kraju do wspólnoty europejskiej będzie istotną cezurą w polskiej polityce zagranicznej. Ale przecież ta polityka ani się na tym kończy, ani od tego zaczyna. Już dzisiaj mamy znaczące osiągnięcia, mamy sprecyzowane koncepcje, które pragniemy rozwijać także w przyszłości.
Wielką wartością jest to wszystko, co udało się nam stworzyć w relacjach z naszymi sąsiadami i w polityce regionalnej. Pojednanie, przezwyciężanie urazów z przeszłości i stereotypów, wspólna praca dla wspólnego bezpieczeństwa i stabilności, najróżniejsze formy współdziałania, znoszenie barier i podziałów - ten rejestr dokonań możemy zapisać jako wielki, historyczny sukces. Polska ma w tym istotny udział - i jest to wiano, jakie wnosimy do jednoczącej się Europy.
We wspólnocie europejskiej bez wątpienia powinniśmy mieć znaczącą pozycję w kształtowaniu unijnej polityki wschodniej. Po rozszerzeniu wielkim wyzwaniem będzie współpraca Unii z Rosją, z Ukrainą; a w perspektywie również z Mołdową, i - mimo wszystkich obecnych ograniczeń - z Białorusią. Nie możemy pozwolić, by Europa na nowo została rozdzielona jakimś murem, czy choćby nawet aksamitną kurtyną.
We współczesnej polskiej polityce celem i misją uczyniliśmy rozpalanie solidarności, otwieranie drzwi, budowanie mostów. Jestem przekonany, że taka misja płynie po prostu z ducha naszych czasów. Dlatego tak gorąco opowiadamy się za otwartością Unii Europejskiej i NATO, za gotowością do przyjmowania nowych członków. Ważną rolę ma do spełnienia także zaproponowana przeze mnie Inicjatywa Ryska. Trzeba rozwijać współpracę w naszym regionie między tymi krajami, które w Unii i w NATO są lub będą, a państwami, które pozostaną poza tymi strukturami.
Zaangażowanie Polski sięga ostatnio bardzo daleko. Z przekonaniem, że idzie o międzynarodowe bezpieczeństwo, o przeciwstawienie się złu, o wolność i sprawiedliwość w miejsce krwawej dyktatury - Polska wzięła udział w akcji wojskowej w Iraku. Teraz pragniemy się przyczynić do stabilizacji tego kraju, do powołania przez Irakijczyków demokratycznych władz, do odbudowy i rozwoju gospodarczego. Podejmujemy się odpowiedzialnego zadania, jakim jest dowodzenie, obok Amerykanów i Brytyjczyków, jedną ze stref stabilizacyjnych. Wierzę, że nowy Irak wyłoni się już niedługo, także dzięki polskiemu zaangażowaniu i pomocy.
Przychodzi nam dziś patrzeć coraz bardziej globalnie. Natarczywe staje się pytanie o polityczne miejsce Unii Europejskiej w zmieniającym się świecie. Wydarzenia ostatnich tygodni uświadomiły nam wszystkim, że bez zasadniczego postępu - zarówno, jeśli chodzi o wolę do wspólnego działania, jak i posiadane instrumenty - Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa pozostanie jedynie w sferze postulatów. Musimy skupić się nad tym, aby rola polityczna Unii w świecie była adekwatna do jej potencjału gospodarczego i aspiracji oraz, odzwierciedlała wspólne interesy jej członków.
Europa się integruje i umacnia; staje się - jak powiedziałem w Parlamencie Europejskim - światową potęgą. My, Europejczycy, jesteśmy z tego dumni - ale nie powinniśmy zapominać o wielkim znaczeniu partnerstwa transatlantyckiego oraz o kluczowej roli NATO w europejskiej polityce bezpieczeństwa. Utrzymanie i wzmocnienie współdziałania Europy i Stanów Zjednoczonych jest dzisiaj kwestią fundamentalną dla nas wszystkich. Problemy i zagrożenia, przed którymi stajemy na początku XXI wieku, mają wymiar globalny - począwszy od walki z terroryzmem, a skończywszy na liberalizacji handlu światowego. Musimy być świadomi, że Europa tylko w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi będzie w stanie skutecznie je rozwiązywać.
Szanowni Państwo!
Ostatnie tygodnie dobitnie pokazują, jak bardzo wzrosła rola Polski na scenie międzynarodowej. Widać to m.in. po sekwencji wizyt, jakie składają w naszym kraju wybitni mężowie stanu, po ważnych i krzepiących przesłaniach, jakie do nas kierują. Niedawno usłyszeliśmy od naszego wielkiego rodaka, Papieża Jana Pawła II, słowa rady i zachęty, wspierające nas na drodze do Unii Europejskiej, których nie waham się nazwać historycznymi. Gościliśmy przed kilkoma dniami Prezydenta USA George`a Busha, który właśnie w Polsce przedstawił nową wizję polityki międzynarodowej. Gościliśmy Prezydentów Francji i Tadżykistanu, Kanclerza Niemiec, Premierów Wielkiej Brytanii i Szwecji oraz Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego - a dziś gościmy Panią Prezydent. To wspaniałe czuć, że mamy tak wielu i tak znakomitych przyjaciół.
Myślę, że to powodzenie, tak dziś dostrzegalne, zawdzięczamy także temu, iż polska polityka jest konsekwentna, odpowiedzialna i przewidywalna. Chcę bardzo podziękować wszystkim tu zgromadzonym; wszystkim, którzy przez ostatnie czternaście lat naszą politykę zagraniczną współtworzyli. Było i pozostaje wielkim atutem Rzeczypospolitej, że w sprawach racji stanu, wokół strategii Polski na arenie międzynarodowej - udawało się zawsze budować szeroki konsens, współdziałanie wszystkich najważniejszych sił politycznych, porozumienie ponad podziałami. Dzisiaj mamy tego owoce. Umiejmy je pomnażać, ponieśmy ten dorobek porozumienia i dialogu dalej w przyszłość, już w Unii Europejskiej.
Polska stoi w otwartych drzwiach Unii Europejskiej. Pragnę na zakończenie raz jeszcze złożyć na ręce Pani Prezydent serdeczne podziękowania dla władz i całego społeczeństwa Irlandii. Przystąpienie dziesięciu nowych państw, a wśród nich Polski, do Unii Europejskiej podczas sprawowania Prezydencji przez Irlandię w pierwszej połowie 2004 roku będzie swoistym ukoronowaniem wspaniałej postawy Irlandczyków. Polska pamięta, Polska potrafi być wdzięczna! Otwiera się przed nami nowy rozdział Waszych i naszych dziejów, otwierają się wielkie europejskie perspektywy. Razem, w unijnej rodzinie, poprowadzimy Europę ku sukcesom, które obiecuje nam XXI wiek!
Prezydent Irlandii Mary McAleese powiedziala:
Dziękuję za miłe słowa powitania
To dla mnie wielki zaszczyt móc przemawiać do gremium reprezentującego Polski Instytut Spraw Międzynarodowych w momencie tak ważnym zarówno dla rozwoju Polski, jak i dla całego świata. Jako pierwszy, występujący w tym roku na Forum Instytutu, mówca spoza granic Polski, z prawdziwym zadowoleniem korzystam z okazji, żeby przedstawić Państwu rolę Irlandii w rozszerzonej Europie.
Instytut ma wyjątkowe zasługi na polu dialogu i wymiany poglądów, które promują zrozumienie między przedstawicielami narodów o różnej przeszłości i odmiennych punktach widzenia. W miarę jak rozszerza się krąg Unii Europejskiej, przyciągając do unijnej rodziny nowe narody, ważne jest to, że prowadzicie działania skierowane w szczególny sposób na najbliższych sąsiadów Polski i wykazujecie zrozumienie dla ich niepokoju o niebezpieczeństwo powstania nowych linii podziału w rozszerzonej Europie. Zrozumienie dla ich obaw i wysiłki zmierzające do ich rozwiania to dla nas najlepsza gwarancja spokojnej przyszłości nas wszystkich, bez względu na to, czy jesteśmy członkami Unii, czy też sąsiadami jej członków.
Po latach zabiegów, planowane rozszerzenie Unii wkrótce ma się stać faktem. Bez wątpienia jest to jedno z najdonioślejszych pozytywnych wydarzeń od czasu powstania Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w 1957 roku. Nie ulega też wątpliwości, że stanowi ono dobitne potwierdzenie wielkich, szlachetnych marzeń ojców założycieli Unii, powstałej w okresie, kiedy Europa znajdowała się w ruinie po barbarzyńskich wojnach XX wieku: marzeń o dynamicznym procesie partnerstwa pomiędzy wolnymi, demokratycznymi narodami, z których każdy, korzystając z pełnej niezawisłości, tworzy fundament porozumienia, gwarantującego stabilność, pokój i dobrobyt dzieci Europy.
Irlandia jest dumna z tego, że stanowi część takiej Unii, takich marzeń. Istnieje silne poparcie dla rozszerzenia, a także uczucie sympatii dla krajów wstępujących. Unia okazała się dobrym rozwiązaniem dla Irlandii, dlatego wierzymy, że kraje kandydujące mają prawo do takiej samej szansy, jaką kiedyś nam dano.
Za rok, 1 maja, kiedy Irlandia obejmie Prezydencję Unii, będziemy mieli zaszczyt powitać w naszych szeregach przystępujące do Unii kraje jako starych przyjaciół, ale nowych partnerów. Każdy z tych krajów podjął ogromny wysiłek, żeby zakwalifikować się do członkostwa Unii. Każdy z nich zasłużył na uznanie ze strony swoich europejskich braci i sióstr, i na miejsce przy unijnym stole. Dla Irlandii jako kraju przewodniczącemu Unii najważniejszym wyzwaniem będą dalsze działania fazy przejściowej po rozszerzeniu, przy jednoczesnym sprawnym wypełnianiu zadań wynikających z planów Unii Europejskiej.
Rozszerzenie nadaje Unii nową dynamikę. Każdy nowy członek wnosi własną tożsamość narodową i bogate dziedzictwo, własny punkt widzenia na sprawy tego świata. Zadzierzgną się nowe przyjacielskie więzi pomiędzy nowymi a dawnymi członkami Unii. Wokół wspólnych interesów i wartości zawiążą się nowe sojusze. Istnieją na przykład wszelkie dane po temu, żeby powstało takie przymierze pomiędzy Irlandią i Polską, ponieważ w wielu dziedzinach mamy ze sobą wiele wspólnego, a z naszych historycznych doświadczeń ucisku i biedy rodzi się wzajemna sympatia.
W 1973 roku, kiedy przystąpiliśmy do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, traktowaliśmy nasze członkostwo jako bodziec rozwoju gospodarczego i społecznego. Co równie istotne, z politycznego i psychologicznego punktu widzenia patrzyliśmy na członkostwo we Wspólnocie jako na fundament naszej niepodległości. Wiążąc się z innymi i zawierzając im naszą drogo okupioną niezależność państwową, ufaliśmy, że zyskamy bardziej efektywną kontrolę nad własnym losem, niż gdybyśmy mieli pozostać sami gdzieś na marginesie. Nie rozczarowaliśmy się.
Unia Europejska okazała się potężną siłą sprawczą gospodarczego i społecznego rozwoju Irlandii. Bez dostępu do rynków europejskich i bez pomocy Europy, bez tej podstawy, jaką stanowi członkostwo w Unii Europejskiej, ten niezwykły postęp ostatnich lat byłby niemożliwy.
Irlandia pozostająca poza strukturami Unii Europejskiej byłaby dawną Irlandią ogromnego bezrobocia i emigracji. Wielu Irlandczyków po prostu opuściłoby kraj, lub też żyłoby w nim na marginesie. Tak się nie stało. Coraz więcej Irlandczyków pozostaje w ojczyźnie i coraz więcej powraca do Irlandii, kraju nowego i silnego, kraju pewnego własnych możliwości, kraju, który pokazał, na co go stać.
Nasze członkostwo w Unii Europejskiej nie oznacza jedynie rozwoju gospodarczego, ale także głębokie, pozytywne przemiany społeczne. Równe zarobki i szanse dla kobiet, wraz z ogólnie lepszymi warunkami zatrudnienia, to w dużym stopniu skutek naszego członkostwa w Unii Europejskiej, a wielki wzrost udziału kobiet we wszystkich sektorach gospodarki znacznie umocnił podstawy sprawiedliwego sytemu równości społecznej.
W miarę upływu czasu łatwo się zapomina o tym, że poprawa losu Irlandii nie nastąpiła z dnia na dzień. Nie był to też proces bezbolesny. Członkostwo w Unii, tworząc niezbędne podstawy, nie gwarantowało samo w sobie sukcesu. Dawało raczej szansę i stanowiło ważny impuls, natomiast reszta należała do nas - tak jak wykorzystanie szansy i zamienienie jej w sukces należy do każdego z państw członkowskich.
W przypadku Irlandii, proces transformacji społecznej i gospodarczej wspomagały w dużym stopniu środki z Funduszy Strukturalnych i Spójności. Środki te stały się siłą napędową naszego rozwoju. Irlandia potrzebowała znacznych inwestycji w zakresie budowy dróg, transportu publicznego, ochrony środowiska i rozwoju nowych gałęzi produkcji. Dzięki nim zmnieszyła się przepaść w dziedzinie infrastruktury, dzieląca Irlandię od innych krajów członkowskich.
Ponadto pomoc finansowa odegrała ogromną rolę jeśli chodzi o system szkolnictwa i nowoczesne kształcenie młodych, motywowanych kadr pracowniczych, na co znaczne środki otrzymaliśmy z Funduszu Socjalnego Unii Europejskiej. Środki te pomogły nam ściągnąć wielką liczbę zagranicznych inwestorów, a w konsekwencji stworzyć nowe miejsca pracy, zbudować dobrobyt i umocnić wiarę w swoje siły - wiarę, która prowadzi do rozwoju własnej przedsiębiorczości.
Dzięki członkostwu w Unii poszerzyły się nasze horyzonty. Dało nam ono również szansę odegrania ważnej roli na szerszym forum europejskim i upragnioną okazję rozwoju zdrowszych stosunków z naszym najbliższym sąsiadem, Wielką Brytanią. W przeszłości nasze wzajemne stosunki były napięte i wrogie, natomiast ich obecną dojrzałość i siłę można ocenić po podejmowanych przez rządu obu państw poważnych inicjatywach pokojowego rozwiązania konfliktu w Irlandii Północnej.
Zanim przystąpiliśmy do Unii, niektórych Irlandczyków niepokoiło to, że jako nieduży kraj staniemy wobec zagrożenia i osłabienia umiłowanej tożsamości narodowej i odrębności kulturalnej. Trzydzieści lat później okazuje się, że Irlandzka tożsamość narodowa nigdy nie była silniejsza. Nie tylko nie utraciliśmy świadomości narodowej, ale przeciwnie - mamy jej więcej. Odczuwamy dumę z tego, że w ramach Unii odgrywamy bardzo poważną rolę, mamy wpływ na przyszłość Europy i wkład w kształtowanie nie tylko własnego losu, ale i losu naszych sąsiadów. Czujemy się dobrze i jako Irlandczycy, i jako Europejczycy. To zespolenie okazało się bardzo udaną kombinacją.
A teraz otwieramy nasze serca i umysły przed jeszcze większą Unią, chcemy bowiem lepiej poznać naszych nowych partnerów, a poprzez nich lepiej zrozumieć naszą wspólną ojczyznę, Europę, i nas samych. Jakie więc będą najważniejsze kwestie teraz, kiedy kształt Unii ma się zmienić tak radykalnie? Odpowiedź jest prosta: pozostają te same, dobrze znane kwestie priorytetowe, które nadal stanowią fundament stałego sukcesu Unii.
Nadal w centrum zainteresowania działań Unii pozostanie Wspólna Polityka Rolna oraz efektywna, spójna polityka reform strukturalnych. W ciągu trzydziestu lat naszego członkostwa, Wspólna Polityka Rolna w znacznym stopniu umożliwiła nam rozwój i modernizację rolnictwa i całego sektora rolnego, zapewniając właścicielom gospodarstw pracę na roli i stwarzając warunki do życia społecznościom wiejskim. Okres przejściowy i restrukturyzacji na pewno był bolesny i trudny, ale dostęp do rynków Unii Europejskiej oraz do rynków krajów nie należących do Unii przyczynił się do wzrostu zarobków w rolnictwie i do poprawy stopy życiowej wśród rolników. Tak więc w wielu wiejskich regionach Irlandii rolnictwo jest nadal podstawą gospodarki.
Irlandia pragnie nadal rozwijać bliskie kontakty z nowymi krajami członkowskimi, żeby wzmocnić interesy rolników i społeczności wiejskich w Radzie Ministrów rozszerzonej Europy. Wraz z Irlandią kraje te będą miały do odegrania bardzo istotną rolę w dalszym rozwoju Wspólnej Polityki Rolnej.
Dalsze prowadzenie silnej polityki regionalnej jest ważną zasadą leżącą u podstaw Unii Europejskiej. Muszę po raz kolejny podkreślić, że tu również Irlandia stanowi doskonały przykład tego, co można osiągnąć w tej dziedzinie. Rozszerzona Unia Europejska powinna nadal prowadzić właściwie ukierunkowaną i finansowaną politykę, która sprawi, że w przyszłości regiony rozszerzonej Unii, zwłaszcza te najuboższe, dostaną wsparcie, dzięki któremu poradzą sobie z różnicami gospodarczymi i społecznymi, jakie są ich udziałem. Jest to kwestia bliska naszemu sercu, jako że mamy świadomość korzyści stąd płynących. Dlatego też odegramy szczególnie konstruktywną rolę w tej dziedzinie. Pragnę zapewnić, że w tej ważnej sprawie nadal chętnie będziemy służyć naszym polskim przyjaciołom radą i pomocą.
Jak już wcześniej wspomniałam, członkostwo Unii umożliwiło Irlandii odegranie ważnej roli na szerszym forum.
Jako państwo młode i nieduże, Irlandia nigdy nie rezygnowała z aktywnego zaangażowania w politykę globalną. Nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a także w Organizacji Narodów Zjednoczonych, dało nam niewątpliwie szersze pole do popisu i zwiększyło efektywność naszych działań. Jak zawsze zdecydowanie popieramy Narody Zjednoczone oraz organizacje przez nie powołane. Opowiadamy się, tak jak i one, za stworzeniem międzynarodowego łady prawnego respektowanego przez wszystkich. Obecnie, kiedy Unia rozszerza się i zaczyna odgrywać należną jej rolę w stosunkach międzynarodowych, oczekujemy na wspólną prace z naszymi nowymi unijnymi partnerami w dziele propagowania wspólnych wartości demokracji, poszanowania praw człowieka i praworządności.
Irlandczycy dobrze pamiętają nędzę i konflikty zbrojne. Stąd mocno wierzą, że do walki z nędzą, chorobami, wojną, do stworzenia spokojniejszego świata, musimy wykorzystać Organizację Narodów Zjednoczonych, żeby budować przyszłość, w której potęga militarna będzie iść w parze z rozwagą moralną, zasobność świata z rozsądkiem, a siła z determinacją. Gorąco wierzymy w to, że Unia Europejska jest najwiekszym w dziejach doświadczeniem demokratycznego partnerstwa pomiędzy narodami, a w jej sukcesach szukamy tak bardzo nam potrzebnej nadziei na to, że pewnego dnia przed ludzkością otworzy się bezpieczna, pogodna przyszłość oparta na współpracy, poszanowaniu dla odmienności, wzajemnym zrozumieniu i równym udziale całego społeczeństwa.
Szczytowym momentem irlandzkiej prezydencji Unii będzie niewątpliwie dzień 1 maja 2004 roku. Tego dnia wydarzy się w Europie coś doniosłego: zamknimy drzwi przeszłości i otworzymy drzwi na przyszłość. Z niecierpliwością czekamy na tę chwilę, stanowiącą wyzwanie w związku z ogromem odpowiedzialności, która być może wiązać się będzie również z przygotowaniem nowego Traktatu o Przyszłości Europy. Irlandia jako przewodniczący Unii tak jak przedtem postara się nie zawieść zaufania jeśli chodzi o efektywność, sumienność i bezstronność. Będzie również brać pod uwagę aspiracje i uczucia wszystkich i postara się gorąco przyjąć w progach Unii wszystkich naszych europejskich sąsiadów.
Irlandczycy mają dla Polski wiele sympatii. Obserwowaliśmy Waszą budzącą powszechne uznanie walkę o demokrację i wiemy, że wynik referendum unijnego będzie przemyślaną decyzją narodu, który przeszedł wiele ciężkich prób i który z dumą nazwiemy naszymi przyjaciółmi - i to bez względu na to, czy 1 maja Polska będzie obecna w Dublinie, czy też nie.
Go raibh mait agaibh go leir. Dziękuję bardzo.