Menu rozwijane

17 lutego 2003
17 lutego 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Międzynarodowej Konferencji Sportu i Rozwoju w Magglingen w Szwajcarii. Konferencja zorganizowana pod honorowym patronatem Specjalnego Doradcy Sekretarza Generalnego ONZ ds. Sportu, Rozwoju i Pokoju, Szwajcarskiej Agencji Rozwoju i Współpracy oraz Federalnego Biura ds. Sportu rozpoczęła się od powitania uczestników przez Sekretarza Generalnego ONZ Kofi Annana oraz przez Adolfa Ogi, byłego prezydenta Konferederacji Szwajcarskiej, Specjalnego Doradcy Sekretarza Generalnego ONZ ds. Sportu, Rozwoju i Pokoju. Jako pierwszy mówca wystąpił Prezydent RP, który powiedział: Serdecznie dziękuję za zaproszenie na tę konferencję. Czuję się zaszczycony wyznaczoną mi rolą pierwszego mówcy. Odbieram ten gest jako wyraz uznania dla naszego kraju i uhonorowania polskich osiągnięć także w dziedzinie kultury fizycznej. Tematyka obrad, co stwierdzam z satysfakcją, jest mi podwójnie bliska. Wagę zagadnień, o których będzie dziś mowa, dobrze znam bowiem zarówno jako polityk, jak i wielki admirator sportu. Moją radość budzi także i to, że spotykamy się w miejscu wyjątkowym - w sportowym sercu Szwajcarii. Szwajcaria to kraj, którego wkład w dzieło wychowania fizycznego jest bardzo bogaty. Warto wymienić w tym miejscu zasługi wielkiego pedagoga, Johanna Heinricha Pestalozziego, który w - wydanej w 1807 roku w Zurychu - rozprawie "O kształceniu ciała" zarysował potrzebę wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży, podkreślając wagę jedności wychowania fizycznego z wychowaniem moralnym i umysłowym. Warto przypomnieć, że dziś jest Szwajcaria wielkim centrum kierowania sportem światowym - tu ulokował się Międzynarodowy Komitet Olimpijski, tu mają siedziby liczne międzynarodowe organizacje i federacje sportowe. Warto również podkreślić ogromną rolę, jaką w hartowaniu ducha i ciała odgrywa wielki, znany ośrodek badań i szkolenia sportowego, kształcący rzesze trenerów i zawodników: Szwajcarska Szkoła Wychowania Fizycznego i Sportu w Magglingen, gdzie obradujemy. Doskonale wiemy dziś, jak wielką rolę sport odgrywa - lub mógłby odgrywać - w życiu każdego człowieka i większych społeczności. Jak bardzo pomaga żyć - i to nie tylko tym, którzy go uprawiają. Tę jego siłę dostrzegał już Pierre de Coubertin, podkreślając, że "kultura wysiłku jest przydatna i korzystna dla wszystkich. Jest nerwem każdej cywilizacji i zalążkiem każdej wielkości". Warto dodać do tego, że historia nie zna drugiego fenomenu o tak uniwersalnym znaczeniu i tak powszechnej akceptacji światowej opinii, jak właśnie sport. Nieoczekiwanym, tragicznym symbolem wkroczenia ludzkości w trzecie tysiąclecie stał się terrorystyczny atak na World Trade Center. Nie możemy wymazać z pamięci tej barbarzyńskiej zbrodni. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszyscy oczekujemy pojawienia się zupełnie innego wyrazu wejścia w nowe milenium; wyrazu, który byłby świadectwem naszego człowieczeństwa. Czekają nas igrzyska olimpijskie w ich kolebce, w Grecji, w Atenach. Pragnąłbym, aby właśnie to święto sportu stało się tym świetnym symbolem. Olimpijskie zawody rozegrane zostaną w roku, w którym zjednoczona Europa powiększy się o nowe państwa członkowskie. Dla wielu narodów naszego kontynentu, w tym dla Polaków, będzie to czas nadziei. Życzę wszystkim ludziom na świecie, aby ateńskie igrzyska stały się znakiem nadziei dla każdego z nich. Nadziei na przyjazną politykę, na przyszłość, na życie bez wojny i przemocy. Takie pragnienia nie muszą być mrzonkami. Igrzyska olimpijskie są najlepszym potwierdzeniem możliwości stworzenia wspólnoty ludzi różnych kultur, religii i języków, w której nie ma miejsca na przemoc, tylko na radość, zdrową rywalizację i eksponowanie tego, co w człowieku najpiękniejsze. Te wyjątkowe sportowe zawody są zarazem okazją do jeszcze lepszego poznania i zrozumienia drugiego człowieka. To spotkanie, które wszystkich uczestników i widzów może tylko do siebie przybliżyć, a gdy trzeba - zmienić na lepsze. Zdarza się, że sport sprzyja wyładowywaniu negatywnych społecznych emocji, jak to bywa, niestety, podczas niektórych spotkań piłkarskich. Był też czas, w którym mecze piłki nożnej czy mecze bokserskie rozgrywane między zawodnikami z Polski i Związku Radzieckiego stanowiły dla moich rodaków nieomal substytut walki zbrojnej. Znacznie częściej jednak sport służył porozumieniu, tworzył dla niego dobry klimat. Pretekstem do nawiązania kontaktów między Chińską Republiką Ludową i USA stał się przecież turniej tenisa stołowego, na który w 1971 roku Chińczycy zaprosili amerykańskich graczy, co skądinąd zaowocowało także pojawieniem się terminu "dyplomacja pingpongowa". Myślę, że wszyscy pamiętamy też mecz, który przed niespełna pięcioma laty na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej we Francji rozegrały drużyny - skonfliktowanych - Stanów Zjednoczonych i Iranu. Obawiano się brutalnej gry, fauli, nieczystych zagrań. Było dokładnie odwrotnie. Uznano to spotkanie za dobry prognostyk dla dalszych kontaktów między obu krajami. Dziś uwaga świata skupia się na zabiegach dyplomatycznych wokół rozwiązania konfliktu w Iraku, na poszukiwaniu gwarancji globalnego bezpieczeństwa, na znalezieniu sposobu zlikwidowania poniżającej biedy i głodu w krajach najuboższych. Powstaje pytanie: czy wobec aż tak wielkiej skali problemów sport może być do czegokolwiek przydatny? Czy może mieć realne znaczenie polityczne? Czy sportowe idee mogą w czymkolwiek pomóc? Wielu w to wątpi. Tymczasem - gdy brakuje nam nadziei i sił na rozwiązanie spornych kwestii, możemy je odnaleźć właśnie w sporcie. W igrzyskach, w których biorą udział sportowcy i kibice z całego świata, tworząc jedność. Sport jest tej jedności wzorem. Jest ideałem - jak się okazuje - możliwym do osiągnięcia! U progu nowej epoki świat potrzebuje nie tyle nowych wartości, ile nowego odczytania tych zasad, które odwiecznie stanowią jego podwaliny. Jakże pomocne w tym może być odwołanie się do ideałów olimpijskich! W zachodniej cywilizacji zawsze zresztą były one obecne. Dziś śmiało i twórczo powinniśmy do nich powrócić, biorąc je za wskazówki pokazujące co robić, by pokonywać podziały między ludźmi i społecznościami. Czysta, sportowa konkurencja, niezbędny do podjęcia rywalizacji szacunek dla przeciwnika, komplementarność ćwiczenia ciała i umysłu - te reguły zawsze miały charakter uniwersalny! Nieprzypadkowo w starożytności znalazła się pośród nich także piękna idea olimpijskiego pokoju. W imię sportu zawieszano spory, by w dobrej atmosferze wspólnie zwrócić uwagę ku zawodom. Oczekiwanym efektem antycznych igrzysk była pogoda ducha i szczęście. Pindar z Teb, którego ody olimpijskie głosiły wielkość sportowych bohaterów, tak oddawał ten nastrój: "Proszę, byś to miasto zdobił sławą i dzielnością ludzi. I obyś ty zwycięzco olimpijski radość znajdując w miłych Posejdonowi rumakach miał do końca starość pogodną". Sportowe mistrzostwo polega nie tylko na perfekcyjnym opanowaniu ciała i ducha. Składa się na nie także umiejętność przegrywania oraz wynikający z niej respekt i podziw dla zwycięzców. Dowodem mistrzostwa jest też poszanowanie reguł fair play. Chcąc osiągnąć mistrzostwo w polityce, nie sposób nie brać tych cnót pod uwagę. Zasada politycznego fair play oznacza szacunek dla opozycji i jawność życia politycznego. Wyćwiczone umiejętności fizyczne odzwierciedlają w polityce - niezbędne do podejmowania dobrych decyzji - kompetencje. Wreszcie - politycznym odpowiednikiem sportowej woli walki powinna być nieustająca chęć rozwiązywania konfliktów za pomocą wszystkich możliwości dostępnych prawem. Nie tylko jednak polityka potrzebuje sportu - on także potrzebuje polityki. Sport odgrywa bowiem jedną z ważniejszych ról w rozwoju każdego społeczeństwa. Jest alternatywą dla "cywilizacji człowieka siedzącego", w której ogromna populacja młodych ludzi większość czasu spędza unieruchomiona w ławkach szkolnych i uniwersyteckich, w bibliotekach, przy komputerach i pulpitach sterowniczych. Sprzyja ograniczaniu patologii społecznej. Daje możliwość samorealizacji, zrobienia kariery. Przede wszystkim jednak kształtuje niezwykle ważne - i jakże przydatne w życiu społecznym i zawodowym - dyspozycje charakterologiczne: dyscyplinę i konsekwencję. Nie bez racji hiszpański filozof Jose Ortega y Gasset nazwał kiedyś sport "bratem pracy". Sport to nie tylko rozrywka. To także żmudne treningi i przygotowania, które w ostatecznym rachunku służą, po prostu, rozwojowi człowieka. Trudno ten rozwój zmierzyć i wyliczyć, bo ma on charakter bardzo indywidualny, jest ukryty w każdym z osobna. Jak napisał dr Kaspar Wolf, były dyrektor szkoły wychowania fizycznego w Magglingen, "sport ma tyle postaci, ilu ludzi go uprawia", a przy tym "nie jest ani lepszy, ani gorszy niż my sami". Wiedzą o tym najlepiej ci, którzy za sprawą sportu odnaleźli swoje miejsce w świecie, wyszli z nałogów lub dojrzeli do dorosłości. Ich rozwój możemy po części poznać i określić dopiero po czynach, jakie z czasem podejmą. Jedno wszakże jest bezsporne: popierając sport - popieramy rozwój człowieka. Lekceważąc sport - tracimy tę szansę, a tym samym zubażamy ludzi o ważny aspekt życia. Z dumą możemy powiedzieć, że współczesny sport daje szansę rozwoju także osobom niepełnosprawnym. To dzięki niemu mogą odzyskać wiarę w siebie i zrozumieć, że ułomność, z którą żyją, nie umniejsza ich roli w społeczeństwie. Stawiając na sport, pośrednio dajemy im szansę poprawy jakości bytu. Czyniąc to zaś zyskujemy jeszcze coś więcej: stajemy się bogatsi o przekonanie, że to nie ciało i tężyzna fizyczna są w sporcie, w życiu, najważniejsze, lecz chęć walki o zwycięstwo oraz wola przekraczania samego siebie i swoich ograniczeń. Ciesząc się z tego co dobre, nie sposób zapomnieć o wszystkim, co złe. Tym bardziej, że im szybciej wydamy walkę pojawiającym się we współczesnym sporcie nieprawidłowościom, tym lepiej i silniej damy wyraz naszego stosunku do jego szlachetnych idei. Dlatego z ogromną satysfakcją przyjąłem słowa przewodniczącego MKOl, Pana Jacquesa Rogge, który podczas obrad Światowego Zgromadzenia Olimpijskiego zapowiedział zdecydowaną walkę z dopingiem, nadmierną komercjalizacją sportu oraz gigantyzmem igrzysk, który sprawia, że z pola widzenia znikają przesłania zawarte w idei olimpijskiej. Nie ulega wątpliwości, że bez uznania wielorakiej roli sportu trudniej byłoby zrozumieć dzieje XX wieku i określić perspektywy rozwoju świata w XXI stuleciu. Głęboko wierzę w to - a utwierdza mnie w tym przekonanie milionów ludzi, którzy myślą podobnie - że sport, zwłaszcza idea olimpijska, jeszcze nie raz i nie dwa okaże swoją moc dobroczynnego oddziaływania na nasz świat. Jednocześnie pragnę wyrazić nadzieję, że efekty tej konferencji umocnią to właśnie znaczenie sportu. Zróbmy wszystko, by olimpijskie ideały pomogły uczynić ten świat miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla jego mieszkańców. Życzę Wam, Drodzy Państwo, aby zawodnicy z reprezentowanych przez Was krajów osiągali jak największe sportowe sukcesy. Życzę nam wszystkim, abyśmy zawsze umieli się nimi jednakowo cieszyć. Wszystkiego dobrego!