14 maja 2003
14 maja 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w nadzwyczajnej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.
Zwracając się do deputowanych Prezydent RP powiedział:
Wystąpienie w Parlamencie Europejskim jest dla mnie zaszczytem i niezapomnianym przeżyciem. Jestem szczęśliwy, że mogę tutaj reprezentować Polskę w tak wyjątkowym czasie. Miesiąc temu został podpisany w Atenach traktat akcesyjny. Za trzy i pół tygodnia odbędzie się w moim kraju referendum, w którym Polacy - wierzę w to głęboko - powiedzą "TAK", "TAK" dla Polski i "TAK" dla jednoczącej się Europy, "TAK" dla siebie samych i następnych pokoleń.
Serdecznie dziękuję Przewodniczącemu Parlamentu, Panu Patowi Coxowi, za zaproszenie mnie do Strasburga właśnie teraz. Dziękuję wszystkim Paniom i Panom Deputowanym za przyjęcie i za życzliwość. Chcę wyrazić wielką satysfakcję, że dołączyli do Waszego grona parlamentarzyści z Polski i innych krajów przystępujących do Unii, którzy mogą zabierać głos w toczących się tu debatach jako aktywni obserwatorzy. Witam ich dzisiaj serdecznie.
Europa jednoczy się i zrasta. To już nie tylko wizja, to czas teraźniejszy. To fakt.
Wielkim symbolem i zarazem wyrazistym odzwierciedleniem tego faktu była niedawna decyzja Parlamentu Europejskiego. Nikt nie otworzył przed nami drzwi do Unii Europejskiej tak prędko i tak zdecydowanie, jak deputowani tego Parlamentu. Nigdzie procesowi integracji nie towarzyszyło tak jednoznaczne poparcie, jak właśnie tutaj, w tej Izbie.
Przed dwoma tygodniami gościliśmy w Polsce Pana Przewodniczącego Pata Coxa - wielkiego Europejczyka i wielkiego Irlandczyka, o którym pozwoliłem sobie powiedzieć, że jest Irlandczykiem "z polską duszą". Pan Przewodniczący przekazał nam wówczas przesłanie płynące stąd, ze Strasburga. Było to przesłanie otwartych drzwi, ale także Waszych otwartych umysłów i serc. Pozwólcie mi, Drodzy Państwo, powiedzieć dzisiaj, w imieniu Polski, a także w imieniu wszystkich krajów wstępujących do Unii Europejskiej: za Waszą postawę, za Waszą decyzję, za Wasze głosy dziękujemy! Dziękujemy Wam, przyjaciele i współdomownicy naszej rodzinnej Europy!
To nie jest przypadek, że właśnie tutaj, w strasburskim zgromadzeniu, idea europejskiej jedności znajduje tak wiele życzliwości i wsparcia. Kiedy moi rodacy pytają mnie, po co jest Unia Europejska, dlaczego do niej wchodzimy, jaki jest sens europejskiej integracji - najbardziej oczywista dla mnie odpowiedź płynie właśnie stąd, z Parlamentu Europejskiego. Z miejsca, gdzie różnorodność narodowych tradycji, doświadczeń i języków łączy się w jednym wspólnym przekonaniu, że warto w Europie być razem.
Dzisiejsza Europa wyraża się w tym, co wspólne, jak nasze cywilizacyjne korzenie - i jednocześnie w tym, co zróżnicowane, co pluralistyczne, jak nasze narodowe kultury. Robert Schuman słusznie powiedział, że bez swojej różnorodności Europa nie byłaby Europą. I jest jeszcze jeden wyróżniający nas element - zawdzięczamy go "ojcom założycielom", ale również konsekwentnym wysiłkom kilku pokoleń Europejczyków. Tym elementem jest wola współpracy. Ta wola jest jak kompas, który prowadzi nas po szlakach historii.
I to jest siła Europy. Nie wiem, czy istnieje bardziej czytelny jej symbol, niż ten wielojęzyczny, wielonarodowy Parlament. I nie mam przecież na myśli murów tego budynku, ale Was, Szanowni Państwo - żywych ludzi, pełnych emocji, własnych doświadczeń i pragnień. Jesteście przedstawicielami swoich narodowych wyborców, ale zabiegając o ich interesy, kierujecie się dobrem całej europejskiej wspólnoty. Z Waszej codziennej pracy coraz pełniej wypływa przekonanie, że sukces moich partnerów jest również moim sukcesem. Ta prawda jest filarem wspólnej Europy, a teraz jestem pewny - będziemy umacniać ten filar razem!
Jeszcze nigdy w półwiecznej historii europejskiej wspólnoty nie następowało tak wielkie i radykalne jej rozszerzenie. Do piętnastu krajów członkowskich dołącza dziesięć nowych. Po raz pierwszy wspólnota obejmie swym kręgiem kraje zza dawnej "żelaznej kurtyny". To także nowa jakość.
W negocjacjach poznaliśmy się już nieco. Ale choć zapełniliśmy tysiące stron danymi statystycznymi, choć wśród polityków, negocjatorów i ekspertów zawiązało się wiele przyjaźni - nasze społeczeństwa nadal wiedzą o sobie zbyt mało. Tymczasem gdy przedrzemy się przez zasłonę uproszczeń i stereotypów, gdy pozwolimy działać naszej wzajemnej ciekawości - dostrzeżemy, jak wiele mamy ze sobą wspólnego. Jestem przekonany, że umacnianie Unii Europejskiej, liczącej 25 krajów, nie musi być zlepianiem odmiennych substancji. Będzie to przede wszystkim rozwijanie wszystkich potencjałów, którymi dysponują różne regiony Europy.
Kraje, które stają dziś na unijnym progu, wrośnięte są w europejski krąg cywilizacyjny od co najmniej tysiąca lat. A Cypr, Malta i Słowenia - nawet dłużej. Ale także polski Kraków, czeska Praga, węgierski Esztergom, słowacka Lewocza, litewskie Wilno, łotewska Ryga, estoński Tallin - to są znaki uniwersalnego kodu kulturowego, w których Europa przegląda się jak w lustrze. Braliśmy udział w przygodach europejskiego ducha, myśli, idei. W przypadku Polski, historia parlamentaryzmu sięga wieku XV. Mamy bogate tradycje demokracji, swobód jednostki, wolności politycznej, tolerancji. Szesnastowieczny polski monarcha Zygmunt August mówił posłom zgromadzonym na Sejmie: "Nie jestem królem sumień waszych". Od roku 1569, ponad 200 lat istniała wielonarodowa Rzeczpospolita, zbudowana na zasadzie unii politycznej, którą wspólnie zamieszkiwali Polacy, Litwini, Ukraińcy, Białorusini, Niemcy, Żydzi i Ormianie. Wielu historyków widzi w niej nawet swoisty pierwowzór późniejszych koncepcji integracyjnych Europy. To właśnie w tej Rzeczypospolitej, w Warszawie w 1791 roku, uchwalona została najstarsza europejska konstytucja.
Burzliwe były dzieje naszego regionu. Nieraz padaliśmy ofiarą europejskich potęg. Walczyliśmy o utraconą wolność. Niepodległość Polsce i wielu narodom naszego regionu przyniósł wiek XX. Niestety ten sam wiek przyniósł też nacjonalistyczne ideologie i sąsiedzkie waśnie. Jest naszym wielkim historycznym sukcesem, że potrafiliśmy je dzisiaj przezwyciężyć, że potrafiliśmy pójść drogą pojednania, zaufania i współpracy. Dziękuję Panu Przewodniczącemu Patowi Coxowi za to, że w swoim słowie wstępnym wspomniał Westerplatte, Stocznię Gdańską, Solidarność, wymienił nazwiska Lecha Wałęsy i Karola Wojtyły - Papieża Jana Pawła II. My taką pamięć Europy doceniamy, my takiej pamięci Europy i o Europie również potrzebujemy.
Obawiano się, że zrzucenie radzieckiej dominacji musi jednocześnie uwolnić w Europie Środkowo-Wschodniej narodowe konflikty i napięcia. W części tego kontynentu tak się stało, na Bałkanach. W naszej części kontynentu stało się na szczęście inaczej. Zajęliśmy się budową mostów, a nie murów. Dziś wchodzimy do Unii jako grupa krajów zaprzyjaźnionych, współpracujących. Wzmacniamy europejską stabilność i bezpieczeństwo - także poprzez nasze dobre stosunki z Rosją i Ukrainą. Wnosimy istotny wkład w dzieło europejskiej otwartości, w dialog między Zachodem i Wschodem, w otwieranie nowych szans integracji.
Takimi nas przyjmujecie. Przyjmujecie nas jako partnerów i członków rodziny; "krew z krwi i kość z kości" europejskiej wspólnoty.
Integracja Europy staje się faktem. Ale nie w sposób magiczny. Fakty tworzą ludzie. To właśnie oni - kilkanaście lat temu - mieli odwagę, zrzucić brzemię totalitarnego systemu, pójść za wizją wspólnej Europy. Zjednoczenie kontynentu umożliwiły wspomniane już pokojowe przemiany w Polsce, w Czechach, na Węgrzech, niepodległościowe aspiracje narodów Litwy, Łotwy, Estonii. Obudziliśmy się do życia w wolności i demokracji. Uczyniliśmy to bez sięgania po broń i przemoc. Gdyby nie ta nasza bezkrwawa rewolucja, gdyby nie obalenie murów i zasieków - projekt Europy zjednoczonej w pokoju, dobrobycie i stabilizacji nie mógłby być zrealizowany.
Ale chcę podkreślić także i to, że o losach kontynentu zdecydowało również stanowisko krajów Europy zachodniej, które niemal od razu, bez żadnych warunków wstępnych, wyraziły gotowość przyjęcia nas do własnej wspólnoty. To był wielki, wspaniały gest, świadczący o odwadze, solidarności i wielkim poczuciu odpowiedzialności. Sukces integracji ma korzenie właśnie w tej postawie zachodnich Europejczyków, którzy w latach wielkiego przełomu na wschodzie Europy dostrzegli w nas partnerów i współgospodarzy kontynentu.
Wolność i demokracja mają to do siebie, że nie znają granic. Zjednoczona Europa nie sprowadza się więc do wspólnego rynku, funduszy i dopłat, ale jest przede wszystkim wspólnotą wartości. Tak jak w życiu społeczeństw nie może być tylko trochę wolności, trochę demokracji, trochę rządów prawa - tak w Europie bez berlińskiego muru nie może być tylko trochę jedności, tylko trochę współpracy i tylko trochę solidarności. Europa jest dla wszystkich - i nasze europejskie marzenia są dla wszystkich. I rad jestem, że te marzenia będziemy wspólnie urzeczywistniać!
Już za rok Unia Europejska będzie organizmem, który skupi w sobie potencjał 25 krajów; który połączy energię, wiedzę, zdolności 450 milionów Europejczyków. Na naszych oczach umacnia się i rozwija prawdziwa światowa potęga. Nie bójmy się tego określenia. Bądźmy z niego dumni. Światowa potęga.
Siłą europejskiej wspólnoty zawsze była jej ewolucyjność, zdolność dostosowywania się do wyzwań czasu, budowania rozłożonego na etapy. Sama Izba, przed którą mam zaszczyt przemawiać, jest tego dowodem. Trzydzieści lat temu nie było jeszcze Parlamentu Europejskiego. Ale odkąd jest, przeżywa zmiany, dąży do umocnienia ducha demokracji w instytucjach wspólnotowych. Spójrzmy na Radę Europejską. Też jej kiedyś nie było, a odkąd się pojawiła, zasady jej działania podlegają stałej ewolucji. To zdrowe, to normalne. Taka jest cała historia jednoczenia kontynentu. I to nie unijne instytucje tworzyły europejską wspólnotę, lecz odwrotnie. Mówię to szczególnie do moich rodaków - to nie mityczna biurokracja w Brukseli powołała do życia europejską integrację, ale integracja wymusiła powstanie centrum w Brukseli. Tak będzie i dzisiaj.
Wyzwań nam nie zabraknie: konstytucja europejska, realizacja strategii lizbońskiej, reformy Wspólnej Polityki Rolnej, prace nad europejską polityką zagraniczną i obronną. Żeby te kwestie skutecznie rozwiązywać, potrzebne jest dobre komunikowanie się i współpraca wszystkich państw; uważne, pełne szacunku wsłuchiwanie się w racje, potrzeby, doświadczenia partnerów. Z jednej strony powinniśmy umacniać metodę wspólnotową, z drugiej zaś - starać się o coraz większą skuteczność. Jeśli to potrafimy - a jestem pewien, że tak - unijne instytucje i procedury nigdy nie staną się "wąskim gardłem" integracji. Jeśli kierować się będziemy perspektywą i wizją, solidarnością i poszanowaniem wzajemnych interesów, umiarem i kompromisem - dojdziemy do najwłaściwszych rozwiązań.
Zjednoczona Europa staje się jednym z najważniejszych ośrodków rozwoju, jednym z globalnych centrów cywilizacyjnych. To powoduje, że są pytania, na które musimy znaleźć odpowiedź, a przynajmniej zadać je sobie w tak kształtującej się Europie.
Jak widzimy w przyszłości stosunki Europy z innym partnerami, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi? Ameryka dwukrotnie pomagała Europie w odzyskaniu pokoju i w pokonaniu totalitaryzmów. Pamiętajmy przy tym, że to nasze,niestety nasze, europejskie spory prowadziły do europejskich katastrof. Więź transatlantycka i amerykańska obecność na naszym kontynencie pozwoliła Europie żyć w pokoju i bezpieczeństwie przez ponad 50 powojennych lat. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, staje się wyzwaniem globalny wymiar naszego sojuszu i partnerstwa. Bo przecież, jeśli ważne jest pytanie o kształt stosunków transatlantyckich, to równie ważne jest rozpatrywanie szans, jakie stwarza współpraca Europy i Ameryki dla rozwiązywania problemów całej ludzkości.
Wiem, szanowni Państwo, że moje wystąpienie poprzedziła debata dotycząca Iraku. Chcę w imieniu Polski powiedzieć, że po walce, po wygranej walce chcemy teraz pomóc wygrać pokój w Iraku. Uważamy, że społeczność międzynarodowa nie może pozostawić Irakijczyków bez wsparcia. Bardzo ważne jest dzisiaj dostarczenie pomocy humanitarnej, prowadzenie działań stabilizacyjnych. Ostatecznym efektem tych wszystkich działań, także wojskowych powinna być demokratyzacja Iraku, stworzenie rządu wyłonionego przez samych Irakijczyków oraz odbudowa gospodarcza dająca temu krajowi szanse trwałego rozwoju. Polska opowiada się za tym, aby istotną rolę w przywracaniu porządku, w procesie demokratyzacji i odbudowy Iraku odgrywała Organizacja Narodów Zjednoczonych. Z nadzieją oczekujemy uchwalenia nowej deklaracji Rady Bezpieczeństwa ONZ stwarzającej warunki do umacniania pozytywnych przemian w Iraku. Polska na miarę swoich możliwości w tych wszystkich działaniach będzie brała udział.
Jestem przekonany, że bez dobrej współpracy Europy i Stanów Zjednoczonych nie będzie możliwe zapewnienie światu trwałego pokoju i bezpieczeństwa. Bez tej współpracy nie stworzymy nadziei na tryumf praw człowieka pod każdą szerokością geograficzną, na zrównoważony rozwój, na przezwyciężenie szkodliwych aspektów globalizacji. Nie pokonamy również międzynarodowego terroryzmu. I co również ogromnie ważne - nie uruchomimy autentycznego i jakże potrzebnego dialogu cywilizacji. Nie zapewnimy również odpowiedniego miejsca i skuteczności Narodom Zjednoczonym, dlatego ta współpraca jest tak ważna.
Ale wyrażam również przekonanie, że Unia Europejska musi wzmacniać swoją siłę. Jednym z tych wzmocnień jest rozszerzenie, które odbywa się w tej chwili. Innym jest konieczność budowania wspólnej polityki zagranicznej i obronnej. Jesteśmy gotowi do współdziałania w tym dziele, w tworzeniu i realizacji takiej wspólnej polityki. Unia Europejska będzie i musi liczyć się na arenie międzynarodowej i nasi partnerzy powinni to również zrozumieć. Budując tę siłę i współdziałając z innymi mamy wtedy największe szanse, by odnieść wspólny sukces. Wierzę, że ta współpraca będzie oparta o partnerstwo, które wśród przyjaciół oznacza zasadę równych praw. Ta zasada równych praw to przecież nic innego jak praktykowana na co dzień unijna zasada równości.
Kolejnym kluczowym pytaniem jest kwestia granic zjednoczonej Europy. Unia będzie "dokończona" nie tylko wtedy, gdy uzyska jedność polityczną; nie tylko, gdy przyjmie za cztery lata Rumunię i Bułgarię, ale także gdy obejmie również Bałkany, rozstrzygnie pytanie o Turcję. Wielkim wyzwaniem jest również rozwijanie współpracy Unii z krajami wschodniej części kontynentu: z Rosją, z Ukrainą, z Mołdawią, także z Białorusią. Polska granica wschodnia będzie najdłuższą granicą lądową poszerzonej Unii Europejskiej. Chcemy aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu unijnej polityki wschodniej, wnosić do niej swoje doświadczenia i kontakty, tak aby po rozszerzeniu nie wyrosła w Europie nowa kurtyna - nawet gdyby miałaby być tylko z aksamitu - między Zachodem i Wschodem. Europa - jak mówi nasz wielki rodak, papież Jan Paweł II - powinna wreszcie oddychać w pełni swymi obydwoma płucami: wschodnim i zachodnim.
Za nami szmat drogi. Wytężona wola, ciężka praca, bogactwo doświadczeń. Gdy w przyszłym roku będziemy wchodzić do Unii - dla Polski będzie to oznaczać finał piętnastoletnich starań. Dla innych krajów przystępujących - podobnie. Wszystko, co robiliśmy w naszych ojczyznach, cały trud transformacji, był jednocześnie naszą drogą do wspólnoty europejskiej. Dorobek naszych przemian jest zarazem dorobkiem naszych przygotowań. I wiemy, że ta praca się nie kończy, wiemy, że wiele jeszcze musimy u siebie usprawnić, wiele się nauczyć - ale też nikt nie będzie mógł powiedzieć, że dostaliśmy się do Unii na skróty.
Wniesiemy do wspólnoty całe bogactwo naszych osiągnięć. Szliśmy do Unii różnymi ścieżkami, ale szczególnie intrygująca wydaje się droga państw, które po odrzuceniu radzieckiej dominacji przeprowadziły jakże trudną, głęboką transformację systemową.
Demokracja, rządy prawa, rozwój społeczeństwa obywatelskiego - stały się w naszych krajach oczywistością. Ogromnym wyzwaniem były przemiany gospodarcze i z tym poradziliśmy sobie. Przykład Polski może służyć za ilustrację sukcesu całego regionu. Od 1990 roku polski PKB wzrósł o ponad 50 procent. Przygniatająca większość tego produktu pochodziła przed laty z sektora państwowego, teraz w ponad trzech czwartych wytwarza go sektor prywatny. To dowodzi zmiany struktury gospodarczej. Na początku naszej drogi 70% polskiej wymiany handlowej przypadało na kraje bloku wschodniego, dziś podobna, a nawet nieco większa, wielkość przypada na kraje UE. Trzynaście lat temu inflacja wynosiła ponad 500 % rocznie - dziś, utrzymuje się na poziomie 0,5%. Nasza gospodarka przyciągnęła ponad 65 miliardów dolarów inwestycji zagranicznych. Wdzięczni jesteśmy tym, którzy kiedyś ryzykowali, a dzisiaj są szczęśliwi z tego, że w Polsce znaleźli dobre miejsce dla swoich pieniędzy, swoich inwestycji i rozwoju swoich firm.
Chcę dodać do tego jeszcze potencjał młodego, dynamicznego polskiego społeczeństwa - społeczeństwa głodnego wiedzy, uczącego się, podnoszącego swoje kwalifikacje. Mamy dziś w Polsce tylko na wyższych uczelniach prawie dwa miliony studentów, to jest mniej więcej tyle, ile ludności mają niektóre kraje przystępujące. Ale wiem, że te sukcesy gospodarcze, zamiany społeczne, wielkie przekształcenia polityczne są nie tylko sukcesem Polski i naszą satysfakcją, ale także - innych krajów przystępujących, że te państwa z podobną energią wkraczają do Unii. A więc chcę powiedzieć szanownym deputowanym, chociaż Wy potwierdziliście to w głosowaniu, że tak myślicie - rozszerzenie Unii Europejskiej to nie kłopot dla Europy, rozszerzenie Unii Europejskiej to wielka szansa dla Europy, szansa, którą - jestem przekonany - wykorzystamy. Rozszerzenie to także wzmocnienie roli naszego kontynentu na scenie świata.
Grecka mitologia opowiada historię Europy. Oto piękna córka Agenora, tak oczarowała Zeusa, że ten przyjąwszy postać byka podstępnie ją uprowadził. Wielu pyta, czy dzisiejsza Europa potrafi aż tak uwieść nas swoim pięknem? Jako prezydent, ale też jako człowiek i mężczyzna odpowiadam: tak.
Wizja Europy zjednoczonej, obejmującej coraz więcej państw, Europy solidarnej i dostatniej jest atrakcyjna, może nas inspirować, może nas zachęcać do podejmowanych działań. Ta wizja jest jak "Oda do radości", pełna entuzjazmu, wiary w lepszą przyszłość, wiary w człowieka i ludzi. Dla tej wizji warto żyć i pracować w całej Europie, w krajach, które są już członkami Unii Europejskiej i tych, które do niej przystępują, a także tych, które mają jeszcze tę perspektywę odległą, ale przecież nie zamkniętą, a szeroko otwartą.
Panie Przewodniczący, Panie i Panowie Deputowani!
Przywożę Wam z Polski nadzieję na dobre dni dla Europy. Dziękuję Wam, że i nam dajecie taką nadzieję na dobre miesiące i lata we wspólnej, zintegrowanej Europie. Razem jesteśmy silniejsi, razem potrafimy uczynić dużo więcej!