Menu rozwijane

01 września 2003
1 września 2003 roku w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wręczył kombatantom, z okazji Dnia Weterana - 64. Rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, ordery oraz akty mianowań na pierwszy stopień oficerski. W uroczystości udział wzięli: Marszałek Sejmu RP Marek Borowski, Wicemarszałek Senatu RP Ryszard Jarzębowski, Minister Kultury Waldemar Dąbrowski, Szef Sztabu Generalnego WP generał Czesław Piatąs, Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Turski, Prawosławny Ordynariusz Wojskowy Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup generał brygady Miron, Naczelny Kapelan Wojskowego Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup pułkownik Ryszard Borski, Prezes Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Leon Kieres, Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari generał brygady Stanisław Nałęcz-Komornicki, Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-Deresz, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Szef Gabinetu Prezydenta RP Marek Ungier, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha, Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Majkowski. Odznaczeni zostali: * Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski - Pan Jan Adamowicz, Pan Leszek Dzikiewicz, Pan Tadeusz Gołacki, Pan Tadeusz Kaklin, Pan Jan Karniewicz, Pan Ignacy Kimszal, Pan Jan Malski, Pan Jan Matwiejczyk, Pan Henryk Milewski, Pan Czesław Sawicz, Pani Krystyna Sempka, Pan Czesław Szczyglewski, Pan Ryszard Świderski, Pan Zbigniew Zembik. * Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - Pan Tadeusz Dąbrowski, Pan Tadeusz Kaczan, Pan Zygmunt Kępski, Pan Edward Tuka, Pan Stanisław Wycech. Na stopień podporucznika mianowani zostali: Pan Jan Baranek, Pan Stanisław Bogusz, Pan Stanisław Chmielowiec, Pani Julia Gorczycka, Pan Mieczysław Guzik, Pan Henryk Guziński, Pan Jerzy Kozera, Pani Barbara Leska, Pani Halina Paśnik, Pan Bronisław Roter, Pan Stanisław Szmidt, Pan Feliks Woliński, Pan Zygmunt Zadrożny. Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Dzień 1 września jest wspomnieniem straszliwej tragedii. Sześćdziesiąt cztery lata temu, wraz z napaścią hitlerowskich Niemiec na Polskę, rozpoczęła się druga wojna światowa. W dziejach ludzkości i w historii naszego narodu odcisnęła się jako krwawy koszmar. Zginęło w niej 55 milionów ludzi - nie tylko w bitewnych zmaganiach. Tamten mroczny czas to również okrucieństwa popełnione przez okupantów na bezbronnej ludności cywilnej, to zbrodnie ludobójstwa, to piekło Holokaustu. Ciągle żywa jest w nas pamięć o doświadczonej tragedii. Bolesna przeszłość wciąż pozostaje ostrzeżeniem dla współczesności. W tamtej wojnie Polska stała się pierwszą ofiarą hitlerowskiej agresji - bo też była pierwszym krajem, który wobec totalitarnego dyktatu powiedział "nie". Do dzisiaj trwają spory historyków, czy można było zahamować rozrastanie się faszystowskiej potęgi? Czy była szansa, aby zawczasu powstrzymać grożącą światu tragedię? Główne potęgi europejskie wybrały drogę, której symbolem stał się niesławny układ monachijski. Polska natomiast uznała, że nie można ustępować przed złem. Są chwile ostatecznych wyzwań, gdy trzeba walczyć w obronie międzynarodowego ładu, bezpieczeństwa i sprawiedliwości; "za wolność naszą i waszą", w obronie ludzkiej godności. Chcieliśmy żyć w pokoju, tak jak wiele narodów Europy. Jednak pokój, budowany na oportunizmie, jednostronnych ustępstwach, nie liczeniu się z faktami, zawsze okazuje się kruchy. Historia przyznała rację Polsce, a nie tym, którzy próbowali obłaskawić Hitlera i ucywilizować Stalina. Z wielką czcią pochylamy dziś głowy przed wszystkimi, którzy stanęli do walki w godzinie próby. Przed wszystkimi obrońcami naszej Ojczyzny; przed tymi, którzy nie szczędzili swej krwi w dniach tragicznego września 1939 roku i w późniejszych latach, na tak wielu wojennych frontach. Składamy hołd tym, którzy walczyli w kraju i na obczyźnie, na Zachodzie i Wschodzie, w mundurach regularnego wojska i w podziemnym ruchu oporu, więźniom hitleryzmu i stalinizmu. Tym, którzy zawsze wierzyli, że "jeszcze Polska nie zginęła" i którzy potrafili swoją niezłomnością przekuć tę wiarę w zwycięstwo. Jestem zaszczycony, że mogłem, w imieniu niepodległej Rzeczypospolitej i wszystkich Polaków, uhonorować zasługi obecnych tu dziś weteranów. Są w tym gronie obrońcy kraju z września 1939 roku, żołnierze Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, uczestnicy Powstania Warszawskiego i walk frontowych, "synowie pułku" oraz zesłańcy - założyciele Związku Sybiraków. Wiele postaci; wiele wspaniałych, heroicznych dokonań. Ze szczególną atencją chciałbym pokłonić się panu Stanisławowi Wycechowi - stuletniemu weteranowi, w którego imponującej biografii odbija się cała dwudziestowieczna historia Polski, pełna zmagań i poświęceń. Wszystkim Państwu - wszystkim dziś odznaczonym i nominowanym, ale także wszystkim polskim weteranom w kraju i za granicą - składam wyrazy najgłębszego szacunku. Jesteście pokoleniem, które oddało swą młodość, aby stanąć w służbie polskiej wolności i niepodległości. Dzisiaj uczycie młode pokolenia patriotyzmu i cnót obywatelskich, pogłębiacie w nich znajomość historii i dumę z polskiej tożsamości. Dziękujemy Wam, Czcigodni Weterani, za wszystko, co uczyniliście i co nadal robicie dla swoich rodaków, dla Rzeczypospolitej. Zawsze będziemy Waszymi dłużnikami! Historia powinna być dla nas nauką, źródłem refleksji. Nawet z jej najstraszniejszych i najbardziej gorzkich lekcji można wyciągać wnioski, które pomogą nam budować lepszy świat. Dowodzą tego przemiany w Europie. Idea zjednoczeniowa wykiełkowała przecież na powojennych zgliszczach! Dzisiaj święci ona swój wspaniały tryumf, gdy zachodnia i wschodnia część kontynentu łączą się ze sobą we wspólnocie Unii Europejskiej. Dowodem na to, że historia mądrze i odpowiedzialnie odczytana ma wielką, inspirującą moc - jest także pojednanie polsko-niemieckie i wszystko, co udało się osiągnąć Polakom i Niemcom we współpracy, przyjaznym sąsiedztwie, bliskim partnerstwie i sojuszu. Dlatego z niepokojem myślimy o podjętym w Niemczech przedsięwzięciu, które może zaszkodzić procesowi pojednania; być krokiem wstecz we wspólnym, wrażliwym odczytywaniu nauk historii. Nie możemy pozostać obojętni wobec inicjatywy utworzenia w Berlinie "Centrum przeciwko Wypędzeniom" - czyli muzeum i placówki badawczej, dokumentującej krzywdy doznane przez ponad 10 milionów Niemców wysiedlonych ze swych stron rodzinnych podczas drugiej wojny światowej. Zgadzam się z tymi - w Niemczech i w Polsce - którzy są krytyczni wobec tego przedsięwzięcia. Niesie ono w sobie wielkie ryzyko, moralne i polityczne. Dramat niemieckich wysiedleńców jest poruszający i na pewno nie powinien być tematem "tabu". Każde niezasłużone ludzkie cierpienie zasługuje na współczucie. Trzeba jednak pamiętać o całym historycznym kontekście wypędzeń, których w 1944 i 1945 roku doświadczyła niemiecka ludność. Trzeba odróżniać przyczyny od skutków, pamiętać o tym, kto rozpętał wojnę; kto był agresorem, a kto ofiarą napaści. Trzeba ogarnąć wszystkie zbrodnie nazizmu, popełnione na narodach Europy. My, Polacy - szczególnie dzisiaj, w rocznicę tragicznego września 1939 roku - mamy moralne prawo, aby wołać o ukazywanie pełnej prawdy; bez przemilczeń, wybiórczych przedstawień i relatywizacji zła. Samo tylko to miasto, Warszawa, w którego sercu dziś i w tym momencie jesteśmy, może być wielkim mauzoleum polskiej martyrologii. Miasto, które po wypędzeniu stąd całej ludności cywilnej zostało na rozkaz Hitlera kompletnie zniszczone, dom po domu, dzielnica po dzielnicy! Ponad osiem milionów polskich obywateli było podczas wojny deportowanych i przesiedlonych - przez hitlerowską III Rzeszę i przez reżim stalinowski. Polska lekcja historii wypędzeń jest wstrząsająco wymowna. Ale Polacy nie chcą żyć wyłącznie tragiczną przeszłością. Patrzymy w przyszłość; chcemy pojednania, pragniemy zaufania i braterstwa w Europie, szczególnie między Polską a Niemcami. Z wielkim uznaniem i wzruszeniem przyjmujemy wszystkie gesty i słowa strony niemieckiej, świadczące o odpowiedzialności, wrażliwości i rozwadze w sprawie utworzenia "Centrum przeciwko Wypędzeniom". Jestem osobiście wdzięczny Panu Prezydentowi Niemiec Johannesowi Rauowi, Panu Kanclerzowi Gerhardowi Schroederowi i Panu Ministrowi Spraw Zagranicznych Joschce Fischerowi za takie właśnie stanowisko w tej kwestii. Doceniam mądrość i dalekowzroczność wielu wybitnych osobistości niemieckiego życia publicznego. Szczególnie inspirująca wydaje się inicjatywa Pana Posła Markusa Meckela, aby "Centrum" miało wymiar nie tylko niemiecki, lecz europejski - i dokumentowało cały dramat przymusowych wysiedleń i czystek etnicznych w Europie XX wieku. W takie dzieło, wspólne dzieło podjęte ku zrozumieniu i przestrodze na rzecz pojednania Polska chętnie się zaangażuje. Dzisiaj, w Dniu Weterana, w rocznicę wybuchu II wojny światowej, z całą mocą apeluję, stąd, z serca Warszawy: Niech doświadczenia wyniesione z bolesnej przeszłości łączą nas, a nie dzielą. Niech historyczna pamięć nie stawia nas w konfrontacji, ale skłania do poszukiwania dróg, na których możemy doskonalić się w naszym człowieczeństwie, w poczuciu narodowej tożsamości i europejskiej wspólnoty. Głęboko wierzę, że jesteśmy na takiej właśnie drodze, że nigdy z niej nie zawrócimy, że Wasza ofiara szanowni weterani, że Wasze dzieło, że Wasza obecność i nauki, które nam przekazujecie będą nas skłaniały i zmuszały aby taką drogą - pokoju, porozumienia, pojednania i dialogu- iść w XXI wieku we wspólnej Europie.