09 października 2003
9 października 2003 roku, w drugim dniu wizyty Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z Premierem Rumunii A. Năstase.
Następnie Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się z Przewodniczącym Izby Deputowanych V. Dorneanu i wygłosił na Forum Zgromadzenia Rumunii wystąpienie.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
Szanowny Panie Prezydencie, Szanowny Panie Przewodniczący Izby Deputowanych, Szanowny Panie Przewodniczący Senatu, Szanowni Państwo!
To dla mnie wielka radość i satysfakcja, że mogę gościć w parlamencie Rumunii. Chcę Wam, Szanowni Państwo, przekazać serdeczne pozdrowienia od Polski i Polaków, które są jednocześnie wyrazem naszej sympatii i przyjaźni dla całego społeczeństwa rumuńskiego.
Łączy nas historia i współczesność. Już ponad pięćset lat temu kraj wołoski i mołdawski był ważnym partnerem Polski. Razem broniliśmy Europy przed ekspansją otomańską. Prowadziliśmy ożywione kontakty gospodarcze. Przenikały się nasze kultury, rodzinne koligacje łączyły naszych władców. Polski król Jan Sobieski, sławny zwycięzca w bitwie wiedeńskiej w 1683 roku, mówił biegle w Waszym języku. Piękną kartę wspólnej historii stanowią dzieje rodu Mohyłów.
Gdy przyszedł dla naszego państwa tragiczny czas utraty niepodległości, polscy patrioci znajdowali schronienie na gościnnej rumuńskiej ziemi. Gdy oba nasze kraje cieszyły się już wolnością – w latach międzywojennych trwała między nami znakomita współpraca. Nigdy nie zapomnimy, że w czarnym dla nas wrześniu 1939 roku Polacy doświadczyli od Rumunów wielkiej życzliwości i pomocy.
W powojennej Europie musieliśmy żyć w ponurym cieniu „żelaznej kurtyny”. Odważnie i skutecznie upomnieliśmy się w 1989 roku o wolność, o poszanowanie ludzkiej godności. Dzisiaj korzystamy z owoców wywalczonej suwerenności i demokracji, podejmujemy ambitne reformy, modernizujemy nasze kraje. Jesteśmy bliskimi partnerami i przyjaciółmi. Razem uczestniczymy w historycznych procesach, budujących jedność europejską.
Panie i Panowie!
Rumunia przeżywa szczególny czas. Osiągacie cel swoich wytrwałych dążeń. Coraz bliższa jest chwila, gdy będziemy mogli oficjalnie powitać Rumunię w gronie członków NATO. Stanie się to w kwietniu przyszłego roku, na szczycie Sojuszu w Stambule. Rumuńska flaga załopocze wśród 25 innych flag sojuszniczych.
Dosłownie tydzień temu, w obecności między innymi Pana Przewodniczącego rumuńskiego Senatu, ratyfikowałem w imieniu Polski protokoły akcesyjne w sprawie rozszerzenia NATO. I chcę Państwu powiedzieć, że uczyniłem to z wielką radością i satysfakcją. Od początku byliśmy z Wami, popieraliśmy Wasze aspiracje. Polska i Rumunia dzielą w tej części Europy wspólny historyczny los, mają wiele wspólnych interesów. Jesteśmy wobec siebie solidarni. Jest nie do pomyślenia, by ta więź solidarności nie dotyczyła kwestii tak podstawowej jak bezpieczeństwo.
Dobrze pamiętam chwilę, gdy w 1999 roku ówczesny sekretarz generalny Sojuszu, Javier Solana, powiedział mi radośnie: „Hombre, jesteście w NATO!”. W tych prostych słowach zawierała się długa i nieprosta historia, epokowy przełom. Oznaczały one, że kontynent europejski naprawdę się zrasta, że na zawsze upadają zimnowojenne mury. Wzmocnieniu uległ proces demokratycznych reform w Europie Środkowej i Wschodniej. Umocniony został nurt scalania tej części kontynentu z zachodnim światem.
I teraz mamy tego wielkie potwierdzenie i rozwinięcie. Kontynuacja procesu rozszerzenia NATO stanowi ważny sygnał polityczny. Zamykamy ostatecznie epokę Jałty i Poczdamu, układu Ribbentrop – Mołotow, rywalizujących ze sobą bloków militarno – politycznych i równowagi strachu. Dajemy świadectwo naszej konsekwencji w jednoczeniu Europy. Rozciągniecie przez NATO gwarancji bezpieczeństwa na Rumunię, Bułgarię, Słowację, Słowenię i kraje bałtyckie umacnia stabilność w skali kontynentu i całego obszaru euroatlantyckiego. Oznacza to więcej wzajemnego zaufania, więcej otwartości, więcej współpracy – i więcej możliwości rozwoju.
Polska przywiązywała i przywiązuje ogromną wagę do tego, by proces rozszerzania NATO miał swoje kolejne etapy, ujęte w konkretny kalendarz. W miarę swoich możliwości – jako kraj z krótkim przecież stażem w sojuszniczym gronie – staraliśmy się uczynić wszystko, aby tak się stało. Cieszymy się, że Sojusz okazał wielkie zrozumienie i jednomyślność wobec historycznego wyzwania, jakim jest rozszerzenie.
Myślę jednak, że największe słowa uznania należą się krajom, które są dziś u celu swojej drogi do NATO. Kraje te – jak Rumunia – odważnie podjęły wielki wysiłek, by sprostać kryteriom członkostwa. Jest to praca ogarniająca wiele dziedzin, polegająca na umacnianiu instytucji demokratycznych, budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, tworzeniu procedur cywilnej kontroli nad armią, reorganizacji i modernizacji sił zbrojnych. Z własnych, polskich doświadczeń dobrze wiemy, że wymaga to wiele trudu, determinacji i niemałych nakładów.
Uczestniczyłem we wszystkich spotkaniach Grupy Wileńskiej, skupiającej kraje aspirujące do NATO – i chcę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Waszych osiągnięć. Polska i Rumunia to wielcy przyjaciele Ukrainy. Tutaj, w parlamencie Rumunii, pragnę złożyć pełne podziwu gratulacje. Cieszymy się z Waszego sukcesu! Polska raduje się razem z Rumunią!
Szanowni Państwo!
Etap rozszerzenia NATO, który znajdzie swój finał w Stambule, nie może być etapem ostatnim. Bezpieczeństwo jest wartością niepodzielną. Drzwi do NATO nadal powinny zostawać otwarte. Na zaproszenie do struktur Sojuszu oczekują kolejni kandydaci, pozostali uczestnicy Grupy Wileńskiej: Albania, Chorwacja i Macedonia. Nie koniec na tym – perspektywę udziału w NATO powinno uzyskać każde państwo, które jest zdecydowane wypełniać kryteria członkostwa i któremu bliskie są wartości, na jakich opiera się Sojusz.
Byłoby wskazane, aby ze szczególnym wsparciem spotkały się proatlantyckie aspiracje Ukrainy, której znaczenia dla europejskiego bezpieczeństwa i stabilności nie można nie doceniać. Polska i Rumunia – jako najwięksi sąsiedzi Ukrainy należący do NATO – mogą uczynić niemało, aby pozyskiwać sympatyków dla ukraińskich dążeń i by droga tego kraju do Sojuszu była krótsza niż dłuższa.
W dzisiejszym globalnym i współzależnym świecie coraz pełniej odczuwamy, że nasze losy stopione są z problemami nurtującymi całą społeczność międzynarodową i że pożądanego przez siebie bezpieczeństwa i stabilności trzeba czasem bronić także i daleko od własnych granic. Zaledwie w dwa tygodnie po przystąpieniu do Sojuszu, Polska przeszła swój „chrzest bojowy”, biorąc udział w międzynarodowej misji pokojowej na Bałkanach. Dzisiaj kraje naszego regionu wspólnie uczestniczą w misji stabilizacyjnej w Iraku.
Dajemy wymowny dowód, że czujemy się odpowiedzialni za umacnianie zbiorowego bezpieczeństwa. Od biegu wydarzeń w Iraku zależy stabilność na Bliskim Wschodzie i w świecie. Międzynarodowa misja stabilizacyjna jest tam po to, aby po upadku reżimu Saddama Husejna przywrócić Irak Irakijczykom, umocnić szanse normalizacji, demokratyzacji i rozwoju. Głęboko wierzę, że misja zakończy się sukcesem, choć nie jest to zadanie łatwe.
W imieniu Polski pragnę wyrazić wdzięczność Rumunii za skierowanie Waszych żołnierzy pod polskie dowództwo w irackiej strefie centralno – południowej i okazane przez to wsparcie i zaufanie. Obok oddziałów z wielu krajów, razem z nami służą tam również, w znacznej liczbie, żołnierze ukraińscy, a także bułgarscy, litewscy, łotewscy i słowaccy. W Iraku są również siły czeskie i węgierskie. Udział – nawet symboliczny – wszystkich tych państw w misji stabilizacyjnej pokazuje, że nasz region Europy dobrze rozumie nowe wyzwania, jakie niesie współczesność. Trzeba jak najściślejszej, międzynarodowej współpracy, aby wygrać pokój, aby pokonać upiora terroryzmu i zapobiec niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu broni masowej zagłady.
Zarówno kwestia iracka, jak i wcześniejsze dramatyczne wydarzenia na Bałkanach, dobitnie przemawiają za tym, że w obliczu zagrożeń i sytuacji kryzysowych światu bardzo potrzebne jest bliskie, pełne wzajemnego zrozumienia, współdziałanie Europy i Ameryki. Więź transatlantycka pozostaje także jednym z fundamentów bezpieczeństwa europejskiego. Pamiętając, z jakim sukcesem przeszła ona półwieczną próbę historii – powinniśmy tę więź pielęgnować i umacniać również w przyszłości.
Panie i Panowie!
Szczególnym znakiem naszych czasów jest proces integracji europejskiej. Wchodzi on w fazę, która kiedyś, w Europie podzielonej „żelazną kurtyną”, mogłaby się wydawać jedynie nierealnym marzeniem. Integracja wychodzi poza krąg zachodni, Unia Europejska już niedługo przesunie się znacząco na wschód. 1 maja 2004 roku do Unii przystąpi dziesięć nowych państw – a wśród nich Polska. Nie jest to tylko zmiana ilościowa, ale oznacza ona także nową jakość. Będzie to zadośćuczynienie wobec niesprawiedliwych wyroków historii, które w przeszłości zamknęły naszą część kontynentu w okowach totalitarnego systemu. Będzie to również nowy impuls dla rozwoju, z którego skorzystają tak kraje przystępujące do Unii, jak i cała powiększona wspólnota.
Ta sama jest droga, po której Polska i Rumunia zdążają do struktur zjednoczonej Europy. Z całego serca życzymy powodzenia Waszym wysiłkom! Pragniemy, aby – tak, jak zostało to wcześniej nakreślone – rok nie późniejszy niż 2007 stał się datą uczestnictwa we wspólnocie Rumunii, a także Bułgarii. Jesteśmy gotowi dzielić się z Wami naszym doświadczeniem z negocjacji o członkostwo.
Więzi integracji europejskiej ulegają dziś znaczącemu rozszerzeniu – ale także pogłębieniu. Jesteśmy właśnie w ważnym momencie, w którym rozstrzyga się przyszły kształt struktur wspólnotowych, ich kompetencje i wzajemne relacje oraz procedury podejmowania decyzji. Pięć dni temu, w Rzymie, na konferencji międzyrządowej, rozpoczęły się rozmowy, które powinny doprowadzić do sformułowania ostatecznej wersji traktatu konstytucyjnego dla Unii Europejskiej.
Negocjacje te potrwają przez najbliższe miesiące, najpewniej do końca roku. Kraje przystępujące do Unii uczestniczą w nich na takich samych zasadach jak obecne kraje członkowskie, łącznie z prawem weta. Polska ma kilka istotnych uwag do obecnego projektu traktatu konstytucyjnego. Sądzę, że nasze stanowisko jest zbieżne także z interesami Rumunii, jako przyszłego uczestnika europejskiej wspólnoty.
Nasz kraj opowiada się za zachowaniem Traktatu Nicejskiego, widząc w tym szansę na budowanie Europy spójnej i solidarnej. Ponadto sądzimy, że nie należy wyrzucać czegoś, co powstało w trudnych negocjacjach i zaakceptowane zostało przez wszystkie kraje członkowskie i jeszcze nie zostało sprawdzone. Polska uważa, że w poszerzonej Unii – nawet liczącej 27 państw – nadal powinna obowiązywać zasada, że każdy kraj członkowski ma swego komisarza w składzie Komisji Europejskiej. Opowiadamy się również za kontynuowaniem rotacyjnego przewodnictwa w Unii, proponując, aby było to przewodnictwo pełnione wspólnie przez kilka państw. Pragniemy także, aby w katalogu wartości duchowych, na których wspiera się Unia, zostało uwzględnione dziedzictwo i tradycje chrześcijaństwa. Myślę, w Rumunii – kraju tak wspaniale łączącym tradycje chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego – ten postulat znajduje szczególne zrozumienie i poparcie.
Panie i Panowie!
Obecny czas – dokonujące się w latach 1999 – 2007 rozszerzenie NATO i Unii Europejskiej – to czas naszego regionu. Na światło wielkiej polityki wychodzą z cienia kraje, tworzące dziejową wspólnotę losu na obszarze od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne. Mieszka tutaj razem 120 milionów ludzi. Od wieków jesteśmy obszarem, na którym spotykały się i przenikały różne kultury, religie i mentalności. Tu rywalizowały też ze sobą wielkie europejskie potęgi, toczyły się wojenne zmagania, nieraz kosztem naszej wolności. Dzisiaj to, co bywało fatum historii, staje się naszym atutem. W jednoczącej się Europie możemy być ważnym czynnikiem dialogu i otwartości, łącznikiem komunikacyjnym, pomostem między Zachodem i Wschodem.
Niezwykle ważne jest pytanie, jak będziemy umieli spożytkować dorobek naszej regionalnej współpracy. Na ile uda nam się ponieść w przyszłość to, co zyskaliśmy i czego nauczyliśmy się w takich strukturach jak Grupa Wileńska, Grupa Wyszehradzka, Inicjatywa Środkowoeuropejska czy CEFTA.
Państwa Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej; zarówno te, których droga wiedzie do członkostwa w NATO i w Unii Europejskiej, jak i te, które pozostaną na razie poza tymi strukturami – powinny umacniać wzajemne więzi i dzielić się doświadczeniami. Z taką właśnie myślą przedstawiłem Inicjatywę Ryską. Cieszę się, że została ona podjęta i pomyślnie się rozwija. To ważny test naszej regionalnej solidarności (...).
Szanowni Państwo!
W polskiej polityce zagranicznej postrzegamy Rumunię, jako jednego z najbliższych partnerów. Doceniamy rolę, jaką Wasz kraj odgrywa w regionie i w Europie. Obok Polski, Rumunia jest największym państwem tej części kontynentu, ma liczący się potencjał. Jest znaczącym czynnikiem stabilności w Europie Środkowo – Wschodniej i Południowo – Wschodniej. Wraz z wejściem do NATO i coraz bliższym już członkostwem w Unii Europejskiej, znaczenie Rumunii jeszcze bardziej wzrośnie. Tak jak starożytna Dacja była istotną częścią rzymskiego uniwersum, tak współczesna Rumunia zyskuje sobie ważną pozycję w jednoczącej się Europie.
Trzeba z satysfakcją podkreślić, że na wiele kwestii regionalnych i europejskich, a także globalnych, nasze kraje mają zbliżone, jeśli nie wręcz identyczne spojrzenie. Myślę, że również w kontekście przyszłych wyzwań – takich jak umocnienie roli naszego regionu w strukturach zjednoczonej Europy – polityczne partnerstwo polsko-rumuńskie rysuje się bardzo obiecująco.
Bardzo cenimy to, co udało nam się osiągnąć we współpracy dwustronnej. Stosunki polsko-rumuńskie wypełnia zaufanie i serdeczność. Wymowne jest to, że goszczę w Rumunii w miesiąc po wizycie Pana Prezydenta Iona Iliescu w naszym kraju. Wy, Szanowni Państwo, wiecie dobrze, jak częste i owocne są również polsko-rumuńskie kontakty parlamentarne.
Obiecująco rozwija się współpraca gospodarcza, na którą pozytywny wpływ ma nasz wspólny udział w CEFTA. Wzrastają obroty handlowe – w pierwszych sześciu miesiącach 2003 roku były one niemal o 70 procent większe niż rok temu. Jednak w całej rumuńskiej wymianie handlowej Polska nadal zajmuje dopiero 16 miejsce. Myślę, że powinno być naszą wspólną ambicją, aby ten wynik wydatnie poprawić.
Tu, w parlamencie Rumunii, chcę podkreślić jeszcze jedną więź między naszymi krajami. Od wielu lat, a nawet od stuleci, tworzą ją mieszkający tutaj Polonusi – potomkowie emigrantów i dobrowolnych osiedleńców, którzy znaleźli w Rumunii swą drugą ojczyznę. Bardzo się cieszę, że przedstawiciele Polonii zasiadają w rumuńskim parlamencie. Cieszę się, że polska społeczność wnosi swój wkład w rumuńskie przemiany i sukcesy.
Polskie przysłowie mówi, że stara miłość, stara przyjaźń – nie rdzewieje. Serdeczna więź między naszymi krajami jest tego najlepszym przykładem. Bliskie partnerstwo, łączące Warszawę z Bukaresztem, to nie tylko znak współczesności, ale i przyszłości. Jestem przekonany, że nasza przyjaźń będzie jednym z filarów współpracy i otwartości w zjednoczonej Europie.
Po wizycie w rumuńskim Parlamencie Prezydent Aleksander Kwaśniewski z Małżonką spotkał się ze zwierzchnikiem rumuńskiego Kościoła prawosławnego patriarchą Teoktystem.
W godzinach popołudniowych Prezydent RP, wraz z Prezydentem Rumunii, spotkał się w siedzibie polskiej ambasady z przedstawicielami rumuńskiej Polonii. W trakcie spotkania prezydent Aleksander Kwaśniewski wziął m. in. udział w uroczystym przekazaniu Polonii darów od Kancelarii Prezydenta RP oraz od Fundacji "Semper Polonia" .