Menu rozwijane

02 maja 2003
2 maja 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski z Małżonką przebywał z wizytą w Ciechocinku. Swój pobyt w Ciechocinku Prezydent Aleksander Kwaśniewski rozpoczął od spotkania z uczestnikami festynu pro unijnego na ciechocińskim stadionie. Zwracając się do zgromadzonych Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Być w Ciechocinku to wielka radość. Wiem, że zawsze spotkam tu przesympatycznych gospodarzy miasta i regionu, jego mieszkańców, a także ludzi z całego kraju. Witam całą Polskę! Chciałbym prosić wszystkich rodaków, żeby 7 i 8 czerwca wzięli udział w referendum. Proszę, aby nikogo z ludzi odpowiedzialnych, z tych, którzy w sercu noszą troskę o naszą Ojczyznę, nie zabrakło tego dnia przy urnach. Powiecie „tak” albo „nie” – to Wasze suwerenne prawo. Ale nie możemy być wobec tej decyzji obojętni. Nie możemy pozostać w domach. Nikt nam nie da usprawiedliwienia za nieobecność. Nie będziemy mogli wytłumaczyć się ani przed własnymi dziećmi, ani przed wnukami, dlaczego nie wzięliśmy udziału w podejmowaniu tej wielkiej – najważniejszej w ostatnich kilkuset latach, nie waham się tego powiedzieć – decyzji, jaka stoi przed Polską. Stoimy u progu Unii Europejskiej. Nie wracamy do Europy. Jesteśmy w niej od początku. Przez tysiąclecie, od czasów, kiedy powstało państwo polskie, kiedy przyjęliśmy chrześcijaństwo, Polacy byli obecni w kulturze i nauce europejskiej, we wspólnej historii. To my byliśmy uczestnikami większości dramatów, do jakich doszło w Europie – wojen, powstań, tragicznych wydarzeń, które jakże często toczyły się na naszej ziemi. Jesteśmy narodem, który ma istotny wkład w tradycję europejską, w chrześcijaństwo, w to wszystko, co dziś stanowi europejskie bogactwo. Chciałbym, abyśmy pamiętali, że w strukturach europejskich możemy zająć miejsce należne dumnemu, blisko 40-milionowemu narodowi o bogatej historii, tradycji, o wielu wartościach, którymi chętnie będziemy dzielić się z innymi. Od początku nie tylko prezydentury, lecz całej mojej działalności politycznej jestem przekonany, że powinniśmy wejść do Unii Europejskiej, że jest to dla nas ogromna szansa. Uważałem tak wówczas, kiedy byłem parlamentarzystą, kiedy w 1991 roku uczestniczyłem w wielkiej debacie nad układem stowarzyszeniowym z Unią. Wejście do niej to czwarty wielki kamień milowy, który chciałbym – jako prezydent sprawujący urząd już ósmy rok – pozostawić potomnym. Pierwszym było uchwalenie nowej Konstytucji, w referendum, w 1997 roku. Drugim – zapewnienie Polsce bezpieczeństwa dzięki obecności w NATO. Trzecim – ustanowienie dobrych, przyjaznych stosunków ze wszystkimi naszymi sąsiadami: na zachodzie z Niemcami, na wschodzie z Ukrainą i Rosją, na południu i na północy. Czwartym powinno być wejście Polski do Unii Europejskiej. Przystąpienie do niej oznacza włączenie Polski do rodziny państw europejskich, które od pół wieku zapewniają sobie rozwój, bezpieczeństwo, pokój, wzajemny szacunek – dla różnorodności, tradycji, dla mniejszości narodowych – oraz takie standardy, które spowodowały, że po 50 latach Europa Zachodnia, 15 państw, które są w Unii, mogą być dzisiaj przykładem dla innych. Pragniemy znaleźć się w gronie tych państw nie tylko z uwagi na zasługi historyczne, nie tylko dlatego, że to w Polsce rozpoczął się demontaż komunizmu, że od Polski zaczęły się procesy, które doprowadziły do upadku muru berlińskiego, do upadku Związku Radzieckiego, do zjednoczenia Niemiec. To ważne i chcielibyśmy, żeby nasi partnerzy europejscy o tym pamiętali. Ale tę prawdziwą przepustkę Polski do Unii Europejskiej stanowi wielki wysiłek Polek i Polaków, jaki podjęliśmy blisko 15 lat temu, w roku 1989, który doprowadził do zmiany systemu politycznego, gospodarczego i spowodował, że kraj, eksportujący kiedyś blisko 80 procent produktu na Wschód, do RWPG, dzisiaj ponad 70 procent swojej produkcji lokuje w Unii. Odbyło się to przy ogromnym wysiłku Polek i Polaków w każdym miejscu Polski – także tu, w Ciechocinku – których imion i nazwisk nie znamy, a którym należą się słowa uznania. To Wasza wytrwałość, Wasza praca i cierpliwość, wszystko to, czego dokonaliśmy przez ostatnie blisko 15 lat, jest prawdziwą przepustką Polski i Polaków do Unii Europejskiej. Jako prezydent z całego serca Wam za to dziękuję. Często jestem pytany – przez ludzi bezrobotnych, przez tych, którzy nie widzą dla siebie i swoich rodzin jasnej perspektywy – jakie szanse otwiera Unia przed Polakami. Odpowiadam tak: nie można, oczywiście, oczekiwać cudów. Mylą się ci, którzy przedstawiają przystąpienie Polski do wspólnoty jako remedium na wszystkie nasze troski. 1 maja 2004 roku, za rok, kiedy będziemy już członkami Unii, nasz los nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Biedni nie staną się bogatymi, chorzy nie staną się zdrowi, bezrobotni nie znajdą natychmiast pracy. Ale mylą się również bardzo głęboko ci, którzy mówią, że oto 1 maja 2004 roku mogą dotknąć nas nieszczęścia – nagle wzrosną ceny, nagle zwiększy się bezrobocie, nagle znajdziemy się w bardzo trudnej sytuacji, której nie sprostamy. To nieprawda. To, czy możliwości, które pojawią się za rok wykorzystamy w stu procentach, czy pójdziemy drogą hiszpańską czy inną będzie zależało od nas. 1 maja 2004 roku uzyskamy wielką szansę rozwoju gospodarczego – szybszego, jak pokazują ekspertyzy specjalistów z różnych szkół ekonomicznych, niż do tej pory. Możemy liczyć na stały rozwój na poziomie wyższym niż pięć procent wzrostu produktu krajowego brutto rocznie. W praktyce oznacza to, że dystans, który nas dzieli od średniej europejskiej będzie się zmniejszał. Oczywiście nieprędko dorównamy najbogatszym. W miarę szybko możemy jednak osiągnąć poziom życia średnio zamożnych Hiszpanów, Greków, Portugalczyków. Pięcioprocentowy wzrost gospodarczy oznacza też tworzenie nowych miejsc pracy – także z myślą o młodzieży, której mamy najwięcej w Europie. Młodzi ludzie, którzy kształcą się dzisiaj w szkołach i wyższych uczelniach, będą mogli z ufnością patrzeć w przyszłość. Wejście do Unii Europejskiej oznacza możliwość skorzystania z funduszy akcesyjnych, które pomogą nam w zbudowaniu dróg, autostrad, w lepszej ochronie środowiska, w budowaniu sieci telekomunikacyjnych, w tworzeniu takich warunków, które będą sprzyjać rozwojowi gospodarczemu w przyszłości. Akcesja oznacza przyjęcie standardów, które obowiązują we wspólnocie. Często jestem pytany o – tak krytykowany dziś – świat polityczny: cóż on zrobi, gdy wejdziemy do Unii? Odpowiadam, że będzie musiał być lepszy, będzie musiał sprostać wymaganiom. Nie wyobrażam sobie urzędników, ministrów, którzy już po przystąpieniu do wspólnoty nie będą kompetentni, nie będą mówić w obcych językach, nie będą umieli poruszać się w strukturach europejskich. Po prostu – standardy europejskie są wysokie i będziemy musieli im sprostać. Unia oznacza swobodę w poruszaniu się, możliwość podejmowania za kilka lat pracy na europejskich rynkach, oznacza wielką szansę dla polskich przedsiębiorców, także dla polskich rolników. Przyjechałem tu do Was, do Ciechocinka, ze spotkania w leżących kilkadziesiąt kilometrów stąd Osięcinach, gdzie spotkałam się z rolnikami, laureatami Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP. Już dzisiaj sprzedają 60, 70 procent swoich produktów – pomidorów, truskawek, mleka, produktów mlecznych – do Unii. Już w niej są, a wkrótce w jeszcze większym stopniu zaczną korzystać z wolności rynkowej, z wolności gospodarczej, która będzie wpisana w naszą unijną obecność. Uzyskujemy więc wiele szans. To, czy z nich skorzystamy zależy od nas. Ufam Polakom, wiem, że jesteśmy rozsądnym narodem. Gdy ktoś wątpi, zawsze z uśmiechem odpowiadam: czy naród, który dwukrotnie wybrał mnie na Prezydenta RP może być nierozsądny? To chyba dowód ostateczny i najsilniejszy. Wierzę w polskie talenty, wierzę w naszą pracowitość, nawet jeżeli czasami ma w sobie coś ze zrywów. Wierzę, że Polacy mają poczucie, iż są Europejczykami i że śmiało mogą skorzystać z wielkiej europejskiej szansy. Zdaję sobie, oczywiście, sprawę z obaw przed nowym, nieznanym. Rozumiem ludzi starszych, którzy zastanawiają się, co dla nich oznacza nasza akcesja. I chcę powiedzieć, że nie oznacza ani wzrostu cen, ani jakichkolwiek innych dolegliwości i trudności. Zostaniemy skonfrontowani z nowymi wymaganiami, trzeba będzie im sprostać, ale – odbędzie się to z korzyścią dla nas. Wejście do Unii daje nam możliwość skorzystania z jej doświadczeń, pieniędzy, projektów. Drogę unowocześnienia Polski możemy dzięki nim przejść szybciej, taniej i z lepszymi efektami. Zastanówmy się, proszę – po co staramy się modernizować polskie rolnictwo, budować drogi i autostrady, lepiej chronić środowisko naturalne, lepiej zorganizować służbę zdrowia, kształcić na wyższym poziomie? Czy robimy to dlatego, że chcemy wstępować do Unii? Nie. Robimy to przede wszystkim dla siebie. Robilibyśmy to w każdej sytuacji – czy to wchodząc do Unii, czy też nie. Nie ma dylematu, czy Polskę zmieniać czy nie. Musimy zmieniać, jeśli chcemy, by była lepsza. Jesteśmy zobowiązani wobec siebie samych i następnych pokoleń, żeby Polskę zmieniać, poprawiać, aby ją unowocześniać, starać się, by była bardziej konkurencyjna. W drodze do wspólnoty możemy zadbać o to lepiej i skuteczniej. Dlatego apeluję do tych, którzy noszą dzisiaj różne obawy w sercu, żeby się nie lękali, żeby też powiedzieli w referendum „tak”. Środowiska wiejskie mają dylemat – dyskutowaliśmy dzisiaj o tym – czy polskie rolnictwo, mocno rozdrobnione, jest w stanie stawić czoła Unii Europejskiej. Na pewno nie będzie to łatwe. Ale chcę powiedzieć, że system dopłat bezpośrednich, pomoc w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, przede wszystkim wspiera rolników gospodarujących na niewielkich polach. W dużo większym stopniu dotyczy tych ludzi, niż właścicieli gospodarstw wielkich. Takiego wsparcia nasze rolnictwo dawno nie miało. Tym bardziej więc ci, którzy najbardziej na nim skorzystają, nie powinni mówić Unii „nie”. Byłoby to nielogiczne, nierozsądne. Wierzę, że polscy rolnicy – gdy wszystko spokojnie przeliczą, kiedy zobaczą, że nie ma innej grupy zawodowej, która byłaby objęta dopłatami bezpośrednimi, bo nie dotyczą one ani hutników, ani górników, ani lekarzy, ani prawników – zrozumieją, że wejście do Unii leży właśnie w ich interesie. Inna obawa – nadużywana przez przeciwników Unii Europejskiej, demagogów – wyrażana jest w przekonaniu, że przystępując do wspólnoty wyrzekamy się tożsamości, że akcesja zagrozi naszym wartościom, naszej tradycji, temu, z czego jesteśmy dumni. Drodzy Państwo – 50 lat wspólnej Europy, 50 lat doświadczeń takich krajów jak Francja, Belgia, Holandia, Niemcy, Włochy, a także tych, które wstąpiły do Unii nieco później, myślę o Hiszpanii czy Portugalii – dowodzi, że żadne z nich niczego ze swojej tożsamości nie utraciło. Obywatele wszystkich tych państw mówią w swoich językach, zachowali swoje tradycje, mają swoje narodowe dania, cieszą się z własnej kultury, wspierają odrębności regionalne. Co więcej, to odrębności cieszą się największym zainteresowaniem. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest prosta: dlatego, że fenomenem i europejską siłą jest właśnie różnorodność, która nie prowadzi do konfliktów, jak w wielu innych miejscach na świecie. Różnorodność, która jest naszym wspólnym bogactwem. Różnorodność, która oznacza, że w jednym kraju jest dobre wino, a w drugim piwo. Pokazanie dorobku stanowi również nasz atut, bo Europa w granicach dotychczasowej piętnastki już się dobrze poznała i chce poznać kraje leżące dalej na wschód, chce poznać Polskę, chce dowiedzieć się jak żyjemy, co wprowadzamy do wspólnej kultury i tradycji europejskiej. Nie grozi nam więc żadne ograniczenie tożsamości. Jeżeli ktoś uważa, że zagrożony jest język polski, bo trzeba dobrze nauczyć się jeszcze jakiegoś języka obcego, to muszę odpowiedzieć, że znajomość języków obcych jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a historia uczy, że niejednemu nawet uratowała życie. Nie lękajmy się języków, uczmy się ich, to przepustka do wspólnej Europy. Piękno języka polskiego, nasza literatura, z których słusznie jesteśmy dumni, i za które nasi poeci i pisarze honorowani byli nagrodami Nobla, będzie istniała. Będzie naszym wkładem do europejskiej wspólnoty. Ujrzyjmy nasze cechy jako coś, co wnosimy do Europy – mówię o pozytywnych, bo jesteśmy w swoim gronie i wiemy, że mamy też takie, których lepiej nie wnosić nigdzie. Stanowisko episkopatu, prymasa, zachęca do udziału w referendum. Polski Kościół zdecydowanie opowiedział się za wejściem do Unii Europejskiej, ponieważ jest z Europą związany długotrwałymi więziami. To nie przypadek, że wybrano Polaka papieżem. Ten historyczny wybór to dowód wielkiego znaczenia polskiego Kościoła, wyraz uznania dla jego roli – z całym szacunkiem dla ogromnych talentów samego papieża. Wchodzimy do struktury, której powstanie Robert Schuman i inni wielcy twórcy Unii oparli na wartościach chrześcijańskich. Europa była rozbita i strasznie zraniona. Podczas II wojny światowej stanęły naprzeciw siebie wielkie europejskie narody: Niemcy wystąpili przeciwko Francuzom, Brytyjczykom, Włosi przeciwko Brytyjczykom i Holendrom... Europa była tragicznie podzielona. W kręgach polityków chrześcijańskich, i nie tylko, zaczęto się zastanawiać, co zrobić, żeby podziały, które doprowadziły do milionowych ofiar, do zniszczenia, nie mogły się powtórzyć. Tak zrodziła się idea integracji, oparta na najbardziej solidnych fundamentach europejskiej kultury, takich jak chrześcijaństwo, wartości humanistyczne, szacunek dla drugiego człowieka, tolerancja dla jego odrębności, gotowość do dialogu. Nie ma obaw, że zostaniemy w Unii dopasowani do jednego obowiązującego wzorca, bo dotyczy on gospodarki, handlu, prawa, zagadnień technicznych, ale nie moralnych. Każdy kraj indywidualnie reguluje kwestie moralne – tak, jak uważa za stosowne. Nie ma w Europie jednego prawa aborcyjnego, nie ma jednego prawa dotyczącego kwestii światopoglądowych. Każdy naród wypracowuje je sobie sam, zgodnie z tym, jak kwestie te rozumie, zgodnie z jakim kodeksem moralnym chce postępować. Zachowamy więc pełną suwerenność dotyczącą kwestii światopoglądowych, zasad etycznych. A to, że będziemy się o nie spierać, że będą różne zdania, to już wynika z istoty naszego społeczeństwa, które jest w poglądach na te sprawy zróżnicowane. Nie ma to jednak nic wspólnego z Unią Europejską. Ostatni argument na „tak”: co by się stało, gdybyśmy powiedzieli „nie”? Co to oznacza dla Polski? Oznacza jedną z najbardziej ryzykownych decyzji, jaką jako polityk, jako prezydent mogę sobie wyobrazić. Proces rozszerzenia nie zostanie zahamowany. Do Unii wejdzie nie dziesiątka państw, tylko dziewiątka czy ósemka, te wszystkie, które powiedzą „tak”. Polska znajdzie się w otoczeniu krajów, które są członkami Unii. Wszystko trzeba będzie budować opierając się na naszym rynku, który jest mały, zdecydowanie za mały, abyśmy mogli prowadzić gospodarkę autarkiczną, a poszukiwania innych więzi integracyjnych albo blisko na wschodzie, albo daleko, jest całkowicie teoretyczne i niemożliwe. Istnieje więc realna groźba, że mówiąc Unii „nie”, mówimy „nie” Polsce i zostawiamy kraj w swoistej próżni politycznej, gospodarczej i społecznej. Gdybyśmy się przekonali po kilku latach, że to zła droga, cały proces integrowania z Unią będziemy musieli rozpoczynać od nowa. To referendum jest nietypowe. To jest egzamin, którego terminu poprawkowego nie znamy, a może się zdarzyć tak, że tego terminu w ogóle nie będzie. Chciałbym, żebyście to, Drodzy Państwo, głęboko wzięli sobie do serca. Musimy powiedzieć „tak”, bowiem zmienić decyzję może być bardzo trudno przez dziesiątki następnych lat. Mówię to jako człowiek, który wiele widział, wiele rozmawiał, spotykał się z różnymi środowiskami w kraju i zagranicą. Jestem głęboko przekonany, że właśnie we wspólnocie jest nie tylko szansa na rozwiązanie wielu naszych codziennych problemów, lecz szansa na to, by Polska zajęła w rodzinie europejskiej istotne miejsce. Żebyśmy byli krajem liczącym się, jak dawno temu. Wniesiemy do Unii 40-milionowy potencjał ludzi z pomysłami, energią, z cechami, z których nie zawsze może jesteśmy najbardziej dumni, ale które są również wartością – myślę o umiejętności improwizacji, elastyczności w zachowaniu, o szczególnych talentach, typowych dla narodów, które leżą na rozstajach dróg, na skrzyżowaniu różnych nurtów, jak Polska od 1000 lat. Pamiętajmy, że decyzja, którą Panie i Panowie podejmiecie 7 i 8 czerwca, ma zasadnicze znaczenie dla kolejnych pokoleń, dla młodych. To im w sposób szczególny stwarzamy szansę. Nie mamy prawa zatrzasnąć przed nimi unijnych drzwi. Polska należy do największych narodów Europy. Blisko dwa miliony ludzi studiuje na wyższych uczelniach. Mamy ponad siedem milionów uczniów w szkołach średnich i podstawowych. To ogromna rzesza ludzi, którym należy się przepustka do lepszej przyszłości, i którą my dzisiaj musimy im dać. Ciechocinek w Europie jest od zawsze. Spotykają się tutaj kuracjusze z różnych stron Europy. Ciechocinek będzie jeszcze bardziej na nią otwarty wraz z naszym przystąpieniem do wspólnoty. Skorzystajcie z tej szansy, a także z środków, które nam Unia oferuje, żeby rozwiązać niektóre lokalne problemy. Zdaję sobie sprawę, że są wśród nas ludzie o różnych poglądach politycznych. Każdy zagłosuje tak, jak będzie uważał za stosowne. Chciałbym jednak, żebyśmy przy referendum europejskim oderwali się od sympatii bądź antypatii politycznych. To nie jest głosowanie nad takim czy innym rządem, to nie jest głosowanie nad parlamentem, tym czy innym prezydentem. To jest głosowanie nad przyszłością Polski. Dlatego apeluję, aby zagłosować nie bacząc na to, jak wiele mamy pretensji do rządu, do świata politycznego, jak bardzo krytycznie oceniamy niektóre jego elementy. To trzeba tego dnia zostawić na boku. Pat Cox, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, który był kilka dni temu w Polsce powiedział, że przed drugim referendum w Irlandii mówił: „Nie strzelajcie do rządu, jeszcze będziecie mieć wystarczająco dużo okazji, żeby strzelać”. Myślę, że to bardzo rozsądny apel, dlatego że do różnych krytyk, pretensji, do kolejnych wyborów, będziemy mieć jeszcze dziesiątki okazji. Referendum unijne to okazja jedyna. Na krytykę mamy 365 dni. Wyzbądźmy się na dwa z nich, 7 i 8 czerwca, stanów napięć, frustracji, złości, niechęci, bo wtedy naprawdę musimy pokazać, że jesteśmy ludźmi z wyobraźnią, że mamy poczucie wielkiej odpowiedzialności za losy Polski. W takim duchu do Państwa się zwracam: proszę o udział, proszę o głosy na „tak”, a otworzymy Polsce pełną nadziei i szans drogę do mocnej obecności w UE. Apeluję do Państwa: powiedzcie 7 i 8 czerwca „tak” dla Polski, „tak” dla Europy, „tak” dla obecności naszego kraju w strukturach europejskich. To oznacza również „tak” dla Was, dla każdej polskiej rodziny, dla młodego pokolenia. Bardzo na Was liczę i proszę – przekażcie te słowa jak najszerzej, do Waszych miejscowości, Waszych bliskich, tych, co jeszcze wątpią. Nadal będę jeździł po Polsce i przekonywał, ale liczę na Was jako ambasadorów wielkiej europejskiej sprawy! Po spotkaniu z uczestnikami festynu Prezydent RP wraz z Małżonką wzięli udział w otwarciu rezydencji „Dworek Prezydenta RP”. W uroczystości uczestniczyli m.in. przedstawiciele rządu, posłowie, senatorowie, przedstawiciele władz wojewódzkich, władz miasta, duchowieństwa, ministrowie z Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha i Edward Szymański. Zwracając się do zebranych gości Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: To zawsze jest radość, kiedy nasze otoczenie, nasze miasta, nasz kraj wzbogaca się. Dzisiaj niewątpliwie mamy z takim faktem do czynienia. Wracamy do Dworku Prezydenckiego w Ciechocinku, który będzie służył i mieszkańcom i kuracjuszom, ale który przede wszystkim będzie przypominał polską historię i współczesność. Kiedy zastanawiałem się, czy podjąć ten trud, co nigdy nie jest łatwe w warunkach ograniczeń budżetowych, to wspólnie z Panem ministrem Szymańskim, który od początku temat podjął i stał się jednym z najbardziej zaangażowanych współtwórców tej idei, uznaliśmy, że warto. Warto, dlatego, że przywracamy do życia budynek historyczny, muzealny z niejako swoim miejscem w dziejach Polski. W 1932 roku prezydent Igancy Mościcki otrzymał go do swojego użytkowania i dzisiaj ponownie budynek wraca do Prezydenta RP. Drugi powód to Ciechocinek. Uważamy, że takie wyjątkowe miejsce w Polsce, gdzie spotykają się osoby z całego kraju, a także z zagranicy jest świetnym dla pokazania historii i dla wzbogacenia właśnie przez taki budynek. Dziękuję władzom Ciechocinka za inicjatywę i rad jestem, że dzisiaj możemy rzecz zakończyć takim właśnie efektem. Prezydent jest gwarantem ciągłości państwa Gdyby to przełożyć na język prosty, to powiedziałbym, że właśnie przekonanie o tym, że nasza historia składa się ze wszystkich elementów, z których jesteśmy bardzo dumni i obowiązkiem prezydenta jest troszczyć się o całość - to właśnie oznacza ową odpowiedzialność za ciągłość państwa. Rad więc jestem, że mogę przywrócić do blasku dworek, który był przeznaczony dla Ignacego Mościckiego, a który jest częścią naszej historii. Ta ciągłość jest jeszcze tym bardziej ważna wobec rychłego, jak wierzę, wejścia do UE. Chciałbym, żeby wobec wejścia do UE to miejsce traktować jako jeszcze jeden dowód naszej historii i tego, co wnosimy do wspólnoty europejskiej jako Polska. Chcemy, żeby ten Dworek był otwarty dla publiczności, żeby odbywały się tutaj nie tylko konferencje, ale również wystawy. Pierwsza wystawa będzie dość oryginalna. Będzie to wystawa orderów i odznaczeń różnych państw, które otrzymał Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski od początku kadencji. Zobaczycie, że tych odznaczeń jest wiele, że są częścią historii tych narodów, które postanowiły nadać polskiemu prezydentowi swoje najwyższe odznaczenia,. Jest tu również wykład o polskich orderach: o Orderze Orła Białego i Krzyżu Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Myślę, że jest to dobra edukacja nie tylko dla młodzieży, ale dobra edukacja obywatelska dla wszystkich Państwa, którzy zechcą obejrzeć tę i wiele następnych wystaw. *** DWOREK PREZYDENTA RP W CIECHOCINKU Ciechocinek, jedno z najpiękniejszych uzdrowisk w Polsce, oprócz Walorów klimatycznych i leczniczych, posiada ciekawą architekturę i obiekty o historycznym rodowodzie. Jest wśród nich rezydencja Prezydenta RP. Odrestaurowany i pieczołowicie wyremontowany, Dworek Prezydenta RP mieści dzisiaj pamiątki po Prezydencie Ignacym Mościckim oraz wystawy czasowe przedstawiające działalność Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Co łączy obu mężów stanu z Ciechocinkiem? Dlaczego właśnie tu powstała rezydencja Prezydenta RP? Odpowiedzi należy szukać w wydarzeniach z przeszłości i opowieściach mieszkańców Ciechocinka. A także, może przede wszystkim, w czasach współczesnych. Obaj Prezydenci odwiedzili uzdrowisko. Ignacy Mościcki w 1932 r., a Aleksander Kwaśniewski dokładnie 70. lat później - w 2002 r. Wizyty te wiązały się dla miasta z ważnymi wydarzeniami. Park Zdrowia Był upalny dzień, 4 czerwca 1932 r. W Ciechocinku oczekiwano niezwykłego gościa. Miasteczko już od dłuższego czasu przygotowywało się do tej wizyty. Oto, na otwarcie nowo zbudowanego kąpieliska, miał przyjechać Prezydent RP prof. Ignacy Mościcki. Udekorowane gmachy i dworki przybrały odświętny wygląd. Na tężniach powiewały chorągwie w narodowych barwach. Zaproszeni goście zasiedli na krzesłach ustawionych na placu obok kąpieliska. Fotel Prezydenta był jeszcze pusty. Punktualnie o godz. 15.30 umówionym sygnałem z tężni dano znać, że nadjeżdża Prezydent. Gdy samochód gościa minął tunel, orkiestra zagrała hymn narodowy. Wszyscy stanęli na baczność, pochylono sztandary. Po powitaniach zaczęły się oficjalne przemówienia. Rozpoczął je dyrektor departamentu zdrowia. Podkreślił, jakim zaszczytem jest wybór Ciechocinka na miejsce dłuższego pobytu Prezydenta i jak ważne jest szukanie zdrowia i odpoczynku we własnej ojczyźnie, bogato obdarowanej przez przyrodę. Następnie skupił się na drugim aspekcie - oddaniu do użytku kąpieliska termalno-solankowego. "Popłynęła" lista podziękowań dla osób i firm. Na koniec wzniósł okrzyk: "Najjaśniejsza Rzeczpospolita i Jej Pierwszy Obywatel nasz Dostojny Gość Prezydent Rzeczypospolitej Prof. Ignacy Mościcki, niech żyją!" Było jeszcze wiele innych podniosłych przemówień w duchu patriotycznym i otwarcie obiektu, od tej pory nazywanego parkiem Zdrowia. Jak podała prasa, podczas prywatnego, kilkutygodniowego pobytu (od 3 czerwca do 2 lipca 1932 r.) prezydent mieszkał w "Domu Zdrojowym". Ciechocinek bardzo mu się spodobał i na pewno wyraził to w rozmowach z władzami miasta, dyrekcją uzdrowiska. Być może wtedy zrodził się pomysł wybudowania dworku-pałacyku, przeznaczonego na rezydencję Prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Prezydent Mościcki w uzdrowisku miał też dwóch chrześniaków. Przed wojną każdy siódmy syn wielodzietnej rodziny był ustawowym chrześniakiem prezydenta. Historia dworku Państwowy Zakład Zdrojowy prawdopodobnie rozpoczął i zakończył budowę "Dworku Prezydenta" w połowie lat trzydziestych XX wieku. Niestety, w archiwach nie zachowała się dokumentacja z tego okresu. Dworek stanął u zbiegu dzisiejszych ulic Leśnej i Wojska Polskiego, na skraju lasu sosnowego. Miejsce lokalizacji nie było przypadkowe. Oddalone od gwaru uzdrowiska, miało także inną zaletę. Sosnowy lasek niwelował negatywne skutki zbyt długiego przebywania w okolicach tęźni. Prezydent Mościcki nigdy już nie przyjechał do Ciechocinka. Dworek gościł natomiast w latach 1933-39 urzędników państwowych wyższych szczebli, a w 1934 r. noc spędził w nim marszałek Józef Piłsudski. Przeważnie jednak domek stał pusty, pod opieką dozorcy. Tak było do wybuchu wojny, kiedy przejęło go gestapo. Po wojnie obiekt pozostawał do 1952 roku w gestii Kancelarii Prezydenta, ale Prezydent Bolesław Bierut w nim nie zagościł. Po przyjęciu nowej konstytucji i zniesieniu urzędu prezydenta, dworek w latach 1952-1956 należał do Kancelarii Rady Państwa. W 1956 roku został przekazany uzdrowisku, które przeznaczyło go na siedzibę dla Ośrodka Badawczo-Naukowego Kliniki Laryngologicznej Akademii Medycznej w Warszawie. Sanatoria korzystały z niego sporadycznie. W 1967 roku został przejęty przez Wojewódzką Radę Narodową w Bydgoszczy. Po remoncie stał się domem gościnnym. W związku z reformą podziału administracyjnego kraju, w 1975 roku dworek przechodzi we władanie Wojewódzkiej Rady Narodowej we Włocławku. Na początku lat osiemdziesiątych XX w. oddany władzom miasta Ciechocinka, zamieniony został na przedszkole. Po kilku latach przedszkole przeniosło się do nowego budynku. Opuszczony i zniszczony dworek podzieliłby pewnie los innych tego typu zabytków, gdyby nic Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Z jego inicjatywy odremontowano dworek i przeznaczono na cel publiczny. Zanim jednak do tego doszło, Rada Miejska Ciechocinka podjęła uchwałę o przekazaniu w formie darowizny całej nieruchomości Kancelarii Prezydenta RP. Umowa darowizny została zawarta w dniu 3 grudnia 2001 roku. Po 70 latach 27 sierpnia 2002 r. Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyjechał do Ciechocinka na spotkanie z przedstawicielami Związku Gmin Kujawskich. Podczas spotkania prezentowano doświadczenia samorządu lokalnego w podejmowaniu wspólnych przedsięwzięć w zakresie m.in. gospodarki komunalnej, nauki, ochrony środowiska, rozwoju turystyki. Przy okazji Prezydent przekazał - w ramach Programu "Internet w Szkołach - Projekt Prezydenta RP" - pracownię komputerową Szkole Podstawowej nr l w Ciechocinku. Spotkał się również z uczniami i gronem pedagogicznym szkoły. Podczas tego pobytu na spotkaniu z władzami miasta Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, powiedział: "Cieszę się, że po 70 latach jako prezydent mogę być w Ciechocinku i mogę docenić to, co w tym mieście się odzieje dla mieszkańców, dla kuracjuszy. Pragnę panu burmistrzowi pogratulować osiągnięć i życzyć następnych. Jako prezydent chcę wnieść swój wkład w przyszłość Ciechocinka, w jego rozwój. Mianowicie postanowiliśmy, iż przejmujemy we władanie historyczny obiekt, który tu, w Ciechocinku, się znajdował. Był nazywany Dworkiem Prezydenta Mościckiego. W tej chwili chcemy, żeby miał tytuł Dworku Prezydentów Polski. Jest to bardzo ładna budowla, wymagająca głębokiej w tej chwili rekonstrukcji, odnowienia po wielu latach braku takich remontów. Jestem przekonany, że już w przyszłym roku będziemy mogli otworzyć ten dworek z odpowiednią wystawą, która będzie interesująca dla mieszkańców Ciechocinka i dla osób przyjeżdżających, także dla młodzieży. I mam nadzieję, że w ten sposób Ciechocinek wzbogaci się o jeszcze jedną atrakcję, jeszcze jedno miejsce, które będzie łączyło historię z teraźniejszością, i które będzie swoistym punktem informacyjnym o działalności prezydenta Rzeczypospolitej, ale również będzie dawało szansę spojrzenia wstecz, w to, co w naszej historii ostatnich dziesiątek lat miało miejsce, i z czym także Ciechocinek jest związany". Dworek Działka, na której znajduje się dworek Prezydentów RP ma 7268 mkw. powierzchni. Od południa i południowego zachodu przylega do parku Sosnowego, objętego ochroną konserwatorską. Na samej działce, zwłaszcza od strony parku, rośnie dużo drzew. Piętrowy dworek, w stylu neoklasycystycznym, jest stosunkowo niewielki. Z przedsionka na parterze wchodzi się do hallu. Schody po lewej stronie prowadzą na piętro, po prawej stronie jest sala wystawowo-konferencyjna, na wprost biblioteka. Tu na parterze znajdują się wystawy stałe i czasowe. Te poświęcone historii dworku i Prezydentowi Ignacemu Mościckiemu umieszczone są w hallu głównym. Ekspozycje czasowe (pierwsza poświęcona orderom i odznaczeniom Prezydenta RP) znajdują się w sali będącej również salą konferencyjną . Mieszkanie służbowe z niezależnym wejściem z zewnątrz, pomieszczenia kontroli teletechnicznej, komunikację wewnętrzną itp. zlokalizowano w części pomocniczej. Na piętrze znajdują się trzy apartamenty. Obok apartamentów jest również jadalnia z balkonem. Parterowy budynek na terenie rezydencji mieści garaż, pomieszczenia gospodarcze. Otoczenie dworku, oprócz naturalnego drzewostanu, wzbogacają kompozycje krzewów i roślin ogrodowych. W ogrodzie jest amfiteatr (na 90 osób), fontanny, altany, kaskady, kamienne ławy i ławki ogrodowe, maszty flagowe. Całkowita powierzchnia obiektu wynosi 1058,59 mkw. w tym: piwnice 199,1; parter 353; piętro 303,98; poddasze 165,19 mkw. Autorem opracowania architektonicznego, głównym projektantem modernizacji i przebudowy dworku jest inż. Marcin Oborski . Pracami kierowali bezpośrednio Zbigniew Nowicki - naczelnik wydziału technicznego Kancelarii Prezydenta RP oraz inż. Ryszard Kupis. Generalnym wykonawcą była firma Zakład Budowlany Sp. z o.o. Waldemara Bosia. Prace remontowe w dworku rozpoczęto 14 sierpnia 2002 roku. Zakończono tuż przed oddaniem obiektu do użytku, 2 maja 2003 roku. Obecnie Dworek Prezydenta RP dołączył do reprezentacyjnych zabytkowych zabudowań Ciechocinka. Wystawy Otwarta w dniu 2 maja 2003 r. wystawa składa się z dwóch ekspozycji. Pierwsza, stała, poświęcona jest Prezydentowi II Rzeczypospolitej Ignacemu Mościckiemu . Drugą - czasową - zainaugurowała wystawa pt. "Ordery i odznaczenia Prezydenta RP". Pokazano na niej nadawane przez Prezydenta RP obywatelom obcych państw polskie ordery i odznaczenia oraz zagraniczne odznaczenia, które otrzymał Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Kolejna wystawa ukazywać będzie działalność Prezydentów RP. ORDERY Ordery, to przyjęta w większości państw świata najwyższa forma uznania dla obywateli kraju i państw zaprzyjaźnionych. Łaciński źródłosłów tej nazwy (ordo), oznaczającej regułę, prawo, tj. zakon, odzwierciedla pochodzenie orderów od wielkich zakonów rycerskich epoki wypraw krzyżowych. Cechą charakterystyczną orderów jest przejęta z tych zakonów organizacja, urząd wielkiego mistrza stojącego na czele zgromadzenia kawalerów, kapituła, tj. rada zakonna oraz symbole członkostwa, czyli odznaki orderowe uformowane najczęściej na kształt krzyża. Mimo potocznego obecnie utożsamiania orderów tylko z ich odznakami, order jest, zatem swego rodzaju instytucją, którą tworzą kawalerowie. Także i ta nazwa ma związek z zakonami rycerskimi. Kawaler orderu oznacza, bowiem to samo, co rycerz. Nazwy orderów mają różne odniesienia, niekiedy do legend rycerskich, czy historii dworskich. Niektóre nazwy przywołują godła herbowe państw, występują także imiona panujących, albo imiona słynnych przedstawicieli dynastii. Dostojną tytularną wyróżniają się ordery brytyjskie: Wielce szlachetny Order Podwiązki, Wielce Zaszczytny Order Łaźni czy Wielce Znamienity Order Świętego Michała i Świętego Jerzego. W orderach nie posiadających wewnętrznych podziałów na klasy, kawaler (rycerz) jest jedynym tytułem odznaczonego. W orderach wieloklasowych, tytuł służy albo najniższemu członkowi w hierarchii, albo używany jest jako dopełnienie tytułu w poszczególnych klasach: Kawaler Krzyża Wielkiego (I klasy), Kawaler Krzyża Komandorskiego (II klasy), itd. Odznaki orderowe I klasy-, czyli krzyże wielkie, noszone są na tzw. Wielkiej wstędze, szerokiej, biegnącej najczęściej przez prawe ramię do lewego boku, rzadziej odwrotnie, z gwiazdą orderową przypinaną do lewej piersi. Odrębną, najbardziej uroczystą formą odznaki orderowej są łańcuchy orderowe. Łańcuch często jest specjalną odznaką, wyższą od klasy wielkiego krzyża, nadawaną tylko głowom państw. Odznaki orderowe nosi się w określonych przepisami sytuacjach i na odpowiednim ubiorze, wieczorowym, lub wizytowym. Szczególną formą obyczaju orderowego, jest kurtuazja orderowa obecna do dziś w międzynarodowym życiu politycznym. Jest to wzajemne odznaczanie się przez głowy państw, zwykle z okazji oficjalnych wizyt państwowych. Zwyczaj ten wziął początek z przyjmowania przez dawnych władców w poczet kawalerów swego orderu innych zaprzyjaźnionych panujących. Współcześnie akt odznaczenia ustalany jest wcześniej na drodze dyplomatycznej, a sama dekoracja polega najczęściej już tylko na wręczaniu, a nawet samym tylko zaprezentowaniu, a nie zakładaniu odznak orderowych. Akt Nadania, zwykle w formie zdobnego dyplomu, dołącza się później. Ponieważ sama uroczystość ma miejsce na ogół na początku wizyty, ta sama kurtuazja orderowa wymaga, by na najbliższym przyjęciu, często odbywającym się jeszcze tego samego dnia, odznaczeni wystąpili z odznakami wręczonych orderów. Podczas kolejnych dni wizyty, występują już tylko z odznakami markującymi otrzymane odznaczenie, czyli z rozetkami z wstążek orderowych, zakładanymi w butonierkach ubrań wizytowych. W Polsce, po odzyskaniu niepodległości, na mocy ustaw z 1921 r.- odnawiającej Order Orła Białego oraz ustanawiającej Order Odrodzenia Polski, ( co ponowiono w 1992 r. ustawą o orderach i odznaczeniach), Prezydent Rzeczypospolitej z tytułu swego wyboru na ten urząd jest Kawalerem Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski I klasy oraz Wielkim Mistrzem obu orderów, przewodnicząc ich Kapitułom. Sprawujący urząd od 1995 r. Prezydent Aleksander Kwaśniewski, jest już kolejnym, XII Wielkim Mistrzem obu najwyższych orderów polskich. Mając na podstawie Art. 4.2 ustawy z 1992 r. prawo do nadawania orderów cudzoziemcom stosownie do zwyczajów międzynarodowych, korzysta z tych uprawnień, odznaczając głowy państw odwiedzających lub goszczących w Polsce. Sam na zasadzie wzajemności jest zaliczany przez innych w poczet kawalerów najwyższych orderów świata, podobnie jak i jego poprzednicy na urzędzie.