02 czerwca 2003
2 czerwca 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski w ramach prezydenckiej kampanii przedreferendalnej odwiedził Gniezno.
Wizytę w Gnieźnie Prezydent RP rozpoczął od uroczystego otwarcia Collegium Europeaum Gnesnense. Zwracając się do zebranych Prezydent RP pogratulował szybkiej realizacji inwestycji i wyraził przekonanie, że będzie ona służyć wielu pokoleniom i przyczyni się do rozwoju edukacji europejskiej. W ramach prezydenckiego programu „Internet w szkołach” została ufundowana pracownia internetowa dla Kolegium.
Następnie Prezydent RP spotkał się ze studentami oraz przedstawicielami kadry naukowej Collegium Europaeum. W spotkaniu pod hasłem „Gniezno miastem duchowej jedności Europy” uczestniczył również arcybiskup Henryk Muszyński. Spotkanie było połączone z promocją książki abp H. Muszyńskiego pt. „Nie samym chlebem....w rodzinnej Europie” .
Podczas spotkania Prezydent RP powiedział:
Panie Profesorze serdecznie dziękuję, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie, Magnificencjo, Panie rektorze, Panie Premierze, Panie i Panowie,
Przede wszystkim chcę jeszcze raz wyrazić radość, że możemy tak zainaugurować Kolegium Europejskie w Gnieźnie. I moment historyczny i budynek znamienity, wierzę, że i przyszłość bardzo dobra przed tym miejscem. Ale przede wszystkim chcę powiedzieć, że sprawia mi ogromną radość fakt, iż 5 dni przed referendum akcesyjnym jestem właśnie w Gnieźnie, kolebce polskości, w pierwszej polskiej stolicy, w miejscu, w którym w 966 roku odbył się chrzest państwa powołanego przez Mieszka Pierwszego, i gdzie w1000 roku odbył się doniosły w skutkach polityczny zjazd, a w roku 1025 Bolesław Chrobry koronował się na króla Polski. Swoją przedreferendalną podróż rozpocząłem w Płocku, grodzie Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego, jednej z późniejszych polskich stolic a dziś stolicy Mazowsza Płockiego i stolicy polskiego przemysłu naftowego. Mój przyjazd do Gniezna, dzisiejsze tu spotkanie i to, które jeszcze nastąpi traktuję jako klamrę, która spina nie tylko tę podróż ale i która właśnie wobec referendum europejskiego i wobec decyzji, które mamy podjąć, spina naszą historię, pokazuje nasze korzenie, wskazuje na naszą przeszłość, współczesność i przyszłość. Mówiono już tutaj, powtórzę, Zjazd Gnieźnieński wprowadził nas do rodziny narodów europejskiej cywilizacji. Podjęte na nim decyzje oznaczały bowiem faktyczne uznanie niezależności Polski i włączenie jej do grona krajów chrześcijańskiej Europy. Wydarzenie to wprost nawiązywało do planów Cesarza Ottona Trzeciego, Papieża Sylwestra Drugiego, którzy pragnęli aby w nowej formie uniwersalnego cesarstwa zapewnić jedność Europy przez zjednoczenie Italii, Galii, Germanii Słowiańszczyzny i Węgier. W tej wizji, nasz region odgrywał znaczącą rolę, czego miejsce zjazdu było dobitnym potwierdzeniem. W tamtym odległym czasie tkwią więc początki nie tylko naszego państwa, lecz także tej Europy jaką znamy dzisiaj. Można powiedzieć, choć historycy mogą zarzucić pewną przesadę, że właśnie wtedy zaczęła się rysować wizja zjednoczonego kontynentu. O duchowej jedności Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje, Zachodu i Wschodu mówił w homilii wygłoszonej tu na Wzgórzu Lecha 24 lata temu 3 czerwca 1979 roku - przypominam 1979 roku, to ważne by pamiętać wszystkie okoliczności historyczne. Wtedy oto Jan Paweł Drugi nasz wielki rodak mówił o korzeniach z których wyrosły narody i kultury Europy. Później przypominał to w 97 roku w czasie mszy świętej odprawionej na placu przed katedrą. Wypowiedział wówczas słowa, w obliczu których nasze współczesne starania o dołączenie do europejskiej wspólnoty nabrały pełniejszego wymiaru. Papież powiedział: „ Zjazd Gnieźnieński otworzył dla Polski drogę ku jedności z całą rodziną państw Europy. U progu drugiego tysiąclecia naród polski zyskał prawo by na równi z innymi narodami włączyć się w proces tworzenia nowego oblicza Europy.” Przed trzema laty na uroczystych obchodach milenijnej rocznicy Zjazdu Gnieźnieńskiego spotkali się tu prezydenci pięciu państw: Litwy, Niemiec, Polski Słowacji, i Węgier. Ogłoszono wówczas 12.03.2000 roku Gnieźnieńskie Orędzie Milenijne a w nim wspólnie wyraziliśmy pragnienie podzielane również przez nieobecnych prezydentów Czech i Ukrainy, prezydentowi Havlowi już wtedy nie dopisywało zdrowie, a prezydent Ukrainy musiał zaniechać wyjazdu ze względu na katastrofy górnicze jakie miały miejsce w jego kraju - ale oni dołączyli się do tego Gnieźnieńskiego Orędzia Milenijnego, a mówiło ono, iżby nauki ze Szczytu Gnieźnieńskiego sprzed tysiąca lat były dla nas przykładem tego, co należy zrobić teraz, dokąd iść w trzecim tysiącleciu. Apelowaliśmy, cytuję:” Dzisiaj pamiętając o dalekowzrocznych ideach wielkich europejskich wizjonerów spoglądamy w przyszłość. Na progu trzeciego tysiąclecia Europa stoi przed historyczną szansą bezpiecznego rozwoju i trwałej integracji. Uczyńmy wszystko aby tej wielkiej szansy nie zaprzepaścić.”
Przez minione trzy lata na wiodącej przez Brukselę, Kopenhagę i Ateny drodze ku integracji pokonaliśmy ogromny dystans. Przed nami jeszcze jeden krok, kto wie czy nie najważniejszy, jeśli go postawimy i w Unijnym Referendum powiemy „tak”, damy nie tylko Europie, lecz przede wszystkim sobie historyczną szansę bezpiecznego rozwoju. Powtórzę za milenijnym orędziem z Gniezna: „Uczyńmy wszystko aby tej wielkiej szansy nie zaprzepaścić.” Jesteśmy w Europie od tysiąca lat, od dziesięciu wieków aktywnie uczestniczymy w jej politycznym i cywilizacyjnym rozwoju. Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, na którym studiowało wielu cudzoziemców sięgają XIV wieku. Wzbogacaliśmy europejską kulturę i naukę dziełami Jana Łaskiego i Mikołaja Kopernika, muzyką Fryderyka Chopina i Krzysztofa Pendereckiego, wirtuozerią Ignacego Paderewskiego, Krystiana Zimmermana, słowami Henryka Sienkiewicza, Władysława Reymonta, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej - wymieniłem tylko noblistów a przecież ta lista mogłaby być dalece dłuższa od osiągnięć Marii Curie – Skłodowskiej, Aleksandra Wolszczana. Polacy byli tam, gdzie toczyła się walka za wolność naszą i waszą. I przez wszystkie te stulecia towarzyszyło Polakom chrześcijaństwo. Doskonale wiemy jaką rolę odegrało i nadal odgrywa jako inspiracja dla filozofii, kultury, architektury, muzyki, zwyczajów. Pamiętamy zasługi, jakie rodzimy katolicyzm położył w umacnianiu poczucia polskości oraz w walce o polską niepodległość i demokrację, także w tych czasach nam najbliższych, najnowszych. Z satysfakcją myślę o duchu dialogu i współpracy jaki obecnie otacza stosunki między państwem i Kościołem, a także o wysiłkach podejmowanych przez Kościół z myślą o godnym życiu rodaków dziś i ich przyszłości.
Szanowny Księże Arcybiskupie,
w nurt współczesnych dokonań Kościoła wspaniale wpisuje się działalność Waszej Ekscelencji. Jest Ksiądz Arcybiskup autorytetem, który doskonale wie, że nie wystarczy mieć rację, lecz trzeba również przekonywać do niej innych. Dobrze rozumiejąc związane z integracją europejskie lęki Polaków z ogromnym zaangażowaniem szuka Wasza Ekscelencja argumentów, które mogły rozwiać ich obawy. Najnowszym wyrazem tych starań jest książka :”Nie samym chlebem – Kościół w rodzinnej Europie.” To niezwykle ważna pozycja, chciałbym, żeby z opiniami tam zawartymi zapoznało się jak najliczniejsze grono naszych rodaków, tym bardziej, że są to opinie głębokie, które ważne są nie tylko przed referendum i dla sprawy referendum ale są ważne dla definicji naszej obecności w tej zmieniającej się współczesnej Europie. Chcę podziękować za honor, że mogłem do książki tej napisać przedmowę. I została ona zaakceptowana przez autora i wydawnictwo, tym bardziej mi miło. Ksiądz Arcybiskup w książce podejmuje szalenie ważne tematy. Czy w Konstytucji europejskiej jest miejsce dla Boga? Czy Kościół rozumie sukces? Czy Stary Kontynent myśli tylko o pieniądzach? Jakiej pomocy potrzebuje Europa? Czy tylko władza i Kościół mają myśleć o Polsce w Europie? Podkreślam wagę tych pytań i przede wszystkim towarzyszących im refleksji. Bowiem w dyskusjach o przyszłości zjednoczonej Europy kwestie duchowego wymiaru wspólnoty nie zawsze, stwierdzam to z ubolewaniem, znajdują właściwe odzwierciedlenie. Zwykle przedstawiane są powierzchownie, często w krzywym zwierciadle, bywa też, że giną w powodzi pytań o to , co materialne. A przecież pamiętajmy, że 51 lat temu jeden z ojców - założycieli Unii Europejskiej Jean Monet mówił: „my nie łączymy państw, my łączymy ludzi.” Jestem przekonany, że u progu naszego życia we wspólnocie, u progu trzeciego tysiąclecia pełnego wyzwań i zagrożeń znacznie częściej niż dotąd powinniśmy odwoływać się do tej myśli. Musimy wrócić do unijnych fundamentów, i w pełni podzielam opinię Księdza Arcybiskupa, że Unia Europejska nie ma być tylko unią gospodarczą, polityczną i monetarną, lecz ma łączyć ludzi na płaszczyźnie duchowej, musi się dopracować minimum wspólnych celów, zadań ale i metod oraz kryteriów, które pozwolą stworzyć także unię opartą na międzyludzkich wizjach wspólnoty. Możemy mieć w tym swój wkład. Ze słów wypowiadanych przez Papieża Jana Pawła Drugiego i polskich biskupów wyłania się przekonanie o katolicyzmie silnym i otwartym, o chrześcijaństwie, które nie boi się tego co nowe, o wierze, która czuje się na tyle mocna, że chce podjąć współodpowiedzialność za losy kontynentu, jest gotowa na wysiłek i trud. Podczas dyskusji o odwołaniu do Boga w konstytucji europejskiej wielu zachodnich polityków wyraziło uznanie dla preambuły do naszej konstytucji. Preambuły, która łączy a nie dzieli, jednoczy nikogo nie wykluczając i nie obrażając i jest to dowód, że związana z chrześcijaństwem Polska ma w kwestiach duchowych naprawdę sporo do powiedzenia i powinniśmy dawać temu wyraz.
Mówiliśmy lecąc tu do Gniezna w gronie gości, którzy mi towarzyszą, iż jest czymś całkowicie niezrozumiałym, że w dyskusjach na temat traktatu konstytucyjnego, konstytucji europejskiej, nie ma zrozumienia dla podkreślenia tych wspólnych europejskich fundamentów. Odwołania się do tradycji, do wiary-tradycji chrześcijańskiej, wiary katolickiej. Wierzymy, że to, co jest w tej chwili dyskutowane, jest jeszcze do przepracowania i tak ufam będą działać nasi przedstawiciele w Konwencie, jeden z nich Pan Premier Józef Oleksy jest wraz z nami. A wracając do tego paradoksu powiedziałem, że przecież nieodwoływanie się do chrześcijaństwa, nieodwoływanie się do katolicyzmu i do roli Kościoła jest wręcz obrażające także dla ateistów i agnostyków. Bo czymże była cała ta dyskusja tocząca się setki lat z Kościołem z hierarchami Kościoła, jeżeli dzisiaj okazuje się, że to wszystko było nieważne. Nawet z tego punktu widzenia trzeba znaleźć te bardzo silne argumenty, które powinny prowadzić do prawdy. Do powiedzenia co jest fundamentem Europejskim i jest prawdziwe stwierdzenie jednego z moich gości, a było ich ostatnio bardzo wielu z Europy, który powiedział:” będziemy różnić się w ocenie ważności poszczególnych źródeł ale przecież nie da się ukryć tego faktu, że jeżeli przybywamy do dowolnego miasta europejskiego, mówię właśnie szeroko europejskiego, to najczęściej tym punktem odniesienia, tym punktem stałym, miejscem, które organizuje życie tego miasta i społeczności to jest katedra i ten fakt musi być uznany pozostawiając całą wolność człowiekowi w określeniu jego postawy, jego poglądów oraz jego działania”. Wierzę, że Polska, której znaczenie wyraźnie rośnie będzie również miała silny głos w pracach konwentu i będziemy mogli minąć tę trudność, która dziś zdaje się dosyć poważną na drodze do zbudowania dobrego i odpowiadającego Europie Traktatu Konstytucyjnego.
Jeszcze kilka uwag. Tym co dzisiaj ludzi powinno łączyć powinna być troska o innych ludzi. W swej społecznej misji Kościół zawsze był wrażliwy na krzywdę bliźniego, pochylał się nad ludźmi pozbawionymi pracy, zdrowia i nadziei i wiem, że nie bogactwo i dobrobyt stanowią dla wierzących wartości najwyższe. A więc jeżeli istnieje możliwość stworzenia lepszych perspektyw ludziom, którzy żyją dzisiaj w bezrobociu, niemocy, to naszym obowiązkiem dać im szansę. I chciałbym powiedzieć, że z mojej wiedzy a także i z rozlicznych debat, które prowadziłem właśnie obecność Polski w Unii Europejskiej taką szansę stwarza, więc jest odpowiedzią także w tej dziedzinie, dziedzinie, która dotyczy codziennych, bardzo uciążliwych ludzkich sytuacji i dramatów. To można uczynić oczywiście pod warunkiem, że owoce naszej obecności w unii będą dzielone sprawiedliwie i solidarnie, że będziemy budować Polskę bez podziałów na tych lepszych i gorszych i że będziemy również takiej domagać się Europy, w której zasada społecznej sprawiedliwości, społecznej solidarności jest obecna. Jest jedną z konstruujących zarówno koncepcję rozwoju gospodarczego jak i podziału owoców tego rozwoju.
Ekscelencja, Ksiądz Arcybiskup słusznie przypomina, że od nas samych zależy w głównej mierze, jakie miejsce zajmiemy w nowej rzeczywistości europejskiej i dodaje, że Papież upomina się o właściwe nam miejsce. Dalej, Ksiądz Arcybiskup mówi, że do takiego miejsca trzeba nie tylko pretendować, ale także do niego dorastać. Ja podkreślam te słowa jako ogromnie ważne, bowiem zauważam u wielu moich rozmówców, że traktują 7 i 8 czerwca jako wręcz finał, jako zamknięcie wysiłków i starań, a przecież pamiętajmy, że to jest ważna granica, którą musimy pokonać ale ona jedynie jest częścią ogromnego budowania nas samych, budowania Polski, budowania pozycji europejskiej. a więc powtórzę, do tego miejsca, należnego nam w Europie nie można tylko pretendować, trzeba do niego dorastać. Proces dorastania trwa i musi być z jeszcze większą intensywnością kontynuowany w przyszłości. Wierzę, że Polacy są w stanie dorastać do tego miejsca szybko, że piętnaście już blisko lat naszej transformacji pokazuje na ogromne talenty i umiejętności naszych rodaków, zarówno te konstruujące, budujące, jak i te okazujące cierpliwość, gotowość do wyrzeczeń. To jest ważne dzisiaj, pretendujemy do ważnej roli europejskiej, pamiętajmy, że ona wynika z naszych doświadczeń z ostatniego piętnastolecia. My jesteśmy partnerem ciekawym, bo przeszliśmy tę drogę, która jest drogą nielicznych w Europie i tylko w drobnej części obecnej Unii Europejskiej, to tylko ta część wschodnich Niemiec czyli dawnego NRD w jakimś sensie może mówić o podobnych doświadczeniach jakie my mamy już za sobą. To jest ogromna cecha, to jest wielka wartość, którą możemy wnosić i chcę powiedzieć, że te osiągnięcia czternastu lat niesłusznie przez niektórych kwestionowane, spojrzę tu w oczy niektórym obecnym ale niesłusznie kwestionowane, bo oczywiście nikt nie jest doskonały. Także nasze państwo nie jest doskonałe i mamy wiele trudności do pokonania ale dorobek tego piętnastolecia jest bezdyskusyjny, jest widziany, doceniany i myślę, że on określa nasze miejsce we współczesnej Europie. Guenter Verheugen, który w ubiegłym tygodniu był tu w Warszawie mówił:” praca Polaków zmieniła i zmieniała Polskę i sprawiła, że dojrzała ona do członkostwa w Unii Europejskiej i możecie być przede wszystkim wdzięczni samym sobie, bowiem otworzyliście drogę do zjednoczonej Europy sobie i nam wszystkim”. Myślę, że to nie komplement ale potwierdzenie faktów, które my znamy lepiej niż inni.
Szanowni Państwo chcę serdecznie podziękować Ekscelencji, za refleksje o ludzkiej egzystencji, za przypominanie o duchowym wymiarze życia człowieka, za nieustanne nawoływanie do dialogu i porozumienia. Już miałem okazję Księdzu Arcybiskupowi szczególnie za to dziękować ale to jest wartość, która ma niezmiennie wysokie znaczenie i chciałbym to powtórzyć. A ponieważ jestem przekonany, że Jego Ekscelencja również nie kończy pracy w przekonywaniu nas na referendum, bo potem będzie 9 czerwca i 10, kolejne miesiące i lata. Jestem pewien, że jeszcze nie raz będziemy mogli korzystać z tych głębokich mądrych rad. Z tej emocji, którą nas Ksiądz Arcybiskup przekonuje w pokonywaniu trudności i w budowaniu tej pozycji Polski i Polaków w Europie, do której nie wystarczy pretendować ale do której należy dorastać. Raz jeszcze Księdzu Arcybiskupowi za Jego słowa, wsparcie, za książkę i za wszystko, co czynił i czyni serdecznie dziękuję.
Ksiądz Arcybiskup Henryk Muszyński powiedział:
Szanowny Panie Prezydencie, Panie rektorze, magnificencjo, Panie premierze, szanowni przedstawiciele władz, uprzejmi i drodzy uczestnicy i drodzy goście. Czuję się ogromnie zaszczycony że mogę tu dzisiaj wespół z Panem prezydentem zasiąść przy jednym stole i mówić na jeden temat. Temat duchowej jedności Europy właśnie tutaj w Gnieźnie. Muszę nieskromnie powiedzieć, jeżeli jest takie miejsce gdzie tak debata powinna się odbyć to Gniezno jest miastem odpowiednim. Dlaczego? Dlatego, że to wielkie wydarzenie tysiąclecia, ten wielki milenijny jubileusz jest jednocześnie jubileuszem narodowym jak i kościelnym. Tysiąc lat temu za Wojciecha istnienie metropolii było warunkiem inwestytury królewskiej. A inwestytura królewska, król z kolei był namaszczany przez arcybiskupa i to arcybiskupa gnieźnieńskiego. A więc są to jak gdyby dwa filary suwerenności narodowej Polski. Dziękuję bardzo serdecznie Panu prezydentowi za miłe słowa skierowane pod moim adresem. Nie chciałbym jednak aby ta moje książka stała się punktem ciężkości rozważań. Jedna z dziennikarek zapytała mnie co chciałem w tej książce udowodnić. Powiedziałem:” Nic nie chciałem udowodnić”, odpowiadałem na pytania dziennikarzy po prostu. Chciałbym podziękować bardzo serdecznie panu Mikołajczakowi za tę księgę milenijną, która się ukazała. Bardzo mi na tym zależało, aby te ważne wydarzenia roku 1997, 1999, 2000, wydarzenia europejskie, wydarzenia polskie, wydarzenia ogólnokościelne, aby one znalazły wyraz właśnie w jednym tomie. Myślę że pan profesor Mikołajczak doskonale wywiązał się z tego dzieła. Od samego początku zabiegałem aby te uroczystości miały wymiar zarówno kościelny jak i państwowy. Chcę tutaj zaświadczyć że zarówno Ojciec Święty jak i Pan prezydent od samego początku odnieśli się do tej rzeczywistości z ogromnym uznaniem. Za co dzisiaj z tej perspektywy serdecznie dziękuję. Nie dla wszystkich było to oczywiste, i po jednej i po drugiej stronie. I trzeba było zabiegać, aby te uroczystości i miały taki kształt, taki wymiar jaki one rzeczywiście miały. I zawdzięczamy to Ojcu Świętemu i Panu prezydentowi. Były tylko sprawy formalne do omówienia, pełne zrozumienie od samego początku.
Gniezno, wracając do tematu, Gniezno szczyci się podwójnym tytułem, była stolica Polski i miasto świętego Wojciecha. Pan prezydent jak można było oczekiwać w bardzo szerokiej panoramie, w aspekcie współczesnych wydarzeń, które przeżywamy w kontekście bardzo bliskiego referendum, ukazał nam ten wymiar duchowy w wymiarze politycznym, społecznym. Ja mam zamierzenia bardziej skromne. Mianowicie chciałbym ukazać wkład biskupów gnieźnieńskich w budowanie jedności Polski. Bo w gruncie rzeczy te dwie rzeczywistości, pierwsza stolica Polski i miasto świętego Wojciecha splatają się w jedną rzeczywistość, a mianowicie, obecność św. Wojciecha, dokładnie drogą świętego Wojciecha w Gnieźnie. Tej obecności zawdzięczamy zarówno powstanie metropolii, jak i powstanie zrębów państwa. Bez tego fundamentalnego faktu nie byłoby tej stolicy ani pierwszej metropolii w Polsce więc jest tym czym jest dzięki świętemu Wojciechowi. Papież tutaj w Gnieźnie powiedział” Świadectwo św. Wojciecha jest nieprzemijające i cechuje je między innymi umiejętność łączenia różnych kultur”. Św. Wojciech jest natchnienie, dla tych, którzy dzisiaj pracują nad zbudowaniem nowej Europy z uwzględnieniem jej korzeni kulturowych i religijnych. Pan profesor Mikołajczyk doskonale zinterpretował te słowa. Odsyłam do tej książki. Od momentu kiedy dostałem tę książkę czytam ją prawie bez przerwy. I to w kontekście” Czas pożera rzeczy, pożera wszystko”(cytat Owidiusza). Ale są pewne rzeczy trwałe, nieprzemijające, do tych rzeczy do tych wydarzeń należy bez wątpienia śmierć męczeńska świętego Wojciecha, który był pierwszym Europejczykiem i do którego grobu przychodziła Europa. Osobiście jako biskup gnieźnieński odczuwam to jako wielkie moralne zobowiązanie, właśnie w tym miejscu. I to jest jeden z tytułów dlaczego tak angażuję się osobiście także w sprawy europejskie. Chcę tutaj wskazać jak arcybiskupi gnieźnieńscy , ci moi wielcy poprzednicy byli animatorami procesu jedności Polski, europejskiej. Wystarczy wspomnieć że metropolia gnieźnieńska do roku 1375, do powstania metropolii w Haliczu była jedyną metropolią, która na początku jak wiemy obejmowała 4 diecezje, łącznie z gnieźnieńską, całe terytorium Polski, Kraków, Wrocław, Kołobrzeg, a więc dużą cześć Wielkopolski, z wyjątkiem Poznania, tu trzeba być bardzo uważnym, Małopolskę, ziemie zachodnie. Ale proszę państwa na przełomie 16 i 17 wieku metropolia gnieźnieńska obejmowała 21 diecezji, w tym także diecezję lubuską. I do połowy 18 wieku do rozbiorów Wrocław należał do metropolii gnieźnieńskiej. Są to fakty niezaprzeczalne. Utworzenie metropolii gnieźnieńskiej określane jest przez historyków jako arcydzieło dyplomacji Bolesława Chrobrego. I miało wielorakie konsekwencje, zarówno religijne, polityczne. W tamtych czasach, jak mówiłam metropolia i korona stanowiły dwa filary suwerenności państwa. Pan prezydent jako spadkobierca korony i ja jako skromny przedstawiciel metropolitów gdańskich, chciałem przez to powiedzieć, że obydwaj jesteśmy tutaj na swoim miejscu. Utworzenie tej metropolii położyło kres misyjnemu charakterowi chrześcijaństwa polskiego. Odtąd rozpoczęła się systematyczna i zorganizowana chrystianizacja szeroko pojętych mas, wraz z chrystianizacją misjonarze budowali kulturę duchową, szkolnictwo, naukę. A przez rozpowszechnianie Pisma św. i dzieł teologicznych, filozoficznych naukę prawa, w tym także prawa rzymskiego. I rodziła się nowa cywilizacja chrześcijańska i polska i do dziś dnia czerpiemy z tej cywilizacji, cywilizacji łacińskiej. Wystarczy wspomnieć pieśń „Bogurodzica”, najstarsza , osnuta na kanwie gregoriańskim. Przypominam nasze godzinki polskie, które są transpozycją brewiarza łacińskiego, ale w kategoriach już polskich, gdzie jeden obraz biblijny zastępuje drugi obraz biblijny, tak dalece, że do dziś dnia mamy trudności w rozszyfrowaniu tych metafor i tych obrazów które tam występują. To już jest nasze rodzime dzieło polskie, które powstało z inspiracji chrześcijaństwa łacińskiego. Szczególną rolę odegrała metropolia gnieźnieńska w czasie rozbicia dzielnicowego, w XII i XIII wieku, kiedy rozpadło się Reginum Poloniae. Pozostała jednak struktura i instytucje metropolii gnieźnieńskiej. W tym czasie, gdy królestwo polskie było tylko pojęciem geograficznym metropolia spinała łańcuchem swoich granic cały obszar państwa, uniemożliwiając jego definitywne rozbicie. Metropolici gnieźnieńscy zabiegali w sposób niezwykle konsekwentny o zjednoczenie państwa polskiego. Wyrazem jedności były wspólne synody, zwoływane przez arcybiskupa gnieźnieńskiego wtedy gdy nie było Polski, gdy Polska była rozbita. (…)Kiedy obchodzono 900-lecie śmierci świętego Wojciecha w 1897 mój wielki poprzednik Florian Stablewski, kiedy wszedł do katedry i zobaczył Polaków z trzech zaborów wzruszony podobno ogromnie powiedział” Dopóki Polska żyje w sercach Polaków dopóty jest nadzieja. Jedyny symbol jedności Polski w tamtych czasach. I stąd nie bez powodu ojciec święty Jan Paweł II swoje orędzie do Europy ogłosił w 1979 roku właśnie z Gniezna. Wielokrotnie miałem okazję dziękować Ojcu Świętemu za to i przekonać się, że to naprawdę nie był przypadek. Ten płomienny apel, przypomnienie dla starszego pokolenia , jednocześnie przesłanie dla młodego pokolenia. Czy Chrystus tego nie chce? Czy duch święty tego nie rozrządza, żebym ja Papież Polak, Słowianin z tego miejsca skierował płomienny apel do narodów i ludów Europy Wschodu i Zachodu, Kościoła Wschodu i Zachodu? I odpowiedź: tak, Chrystus tego chce, duch święty tak rozrządza . Wtedy mówiono, że jest fantastą, sam czytałem takie słowa. Po 18 latach przyjechał do Gniezna, aby podziękować za spełnienie tej płomiennej modlitwy. I niedawno 18 maja, w czasie pielgrzymki narodowej w Rzymie, której uczestnikiem był również Pan prezydent, Ojciec Święty powtórzył te słowa i dodał” Dziś gdy Polska i inne kraje tego byłego bloku wschodniego wkraczają w struktury Unii Europejskiej raz jeszcze powtarzam te słowa. Nie wypowiadam je, aby zniechęcać, wprost przeciwnie, aby wskazać, że te kraje maja do spełnienia ważną misję na starym kontynencie. Muszę podkreślić raz jeszcze, że Polska stanowiła ważną część Europy. Dziś nie może się wyłączyć z tej wspólnoty, z tej wspólnoty, która wprawdzie na różnych płaszczyznach przeżywa kryzysy, ale która stanowi jedną rodzinę narodów, opartą na chrześcijańskiej tradycji. Budowanie tej jedności wyraża się w burzeniu murów wzajemnych uprzedzeń, lęku, agresji, niezrozumienia w sercach ludzkich, w sercach Polaków”. W 1998 roku Ojciec święty powiedział” To czym Polska może i powinna usłużyć Europie jest w zasadzie identyczne z zadaniem odbudowania wspólnoty ducha, opartej na wierności Ewangelii we własnym domu. Musze przyznać, że dla mnie jest to dosyć bolesne, gdy mnie pytają, czy sądzicie że Polacy potrafią coś wnieść do jedności europejskiej, będąc tak wewnętrznie skłóceni i podzieleni. Myślę, że to jeden z elementów, który zasługuje na naszą głęboką refleksję, bo jest oczywiste, że nie damy Europie tego, czego sami nie mamy. Kościół w Polsce stanie zatem wobec wielkich dziejowych zadań , wyzwań, do których spełnienia potrzebna jest, to są słowa Papieża, misyjna świeżość i apostolski zapał. Moja główna troska polega na tym , jako biskupa czy będziemy dorastali do tych wyzwań. Czy robimy wszystko aby wewnętrznie się mobilizować, aby być coraz pewniej wspólnotą ducha. To bardzo konkretny postulat, skierowany najpierw do ludzi Kościoła, a potem do Polaków i do wszystkich ludzi dobrej woli. Jeżeli nie uda się odbudować jedności duchowej we własnym domu, nie mamy w tym względzie nic do zaoferowania nowej Europie. Odnalezienie drogi do jedności wymaga także porzucenia ideologicznych barier, które stanowią dodatkowe niebezpieczeństwo. Nawiązuję do tego, co powiedział pan prezydent o nowej perspektywie. Ojciec Święty bardzo klarownie to określił, musimy unikać ideologicznej laicyzacji i sekciarskiego integryzmu. Patrzę również z niepokojem na to co się dzieje nad nową propozycją invocatio Dei, ale dla uspokojenia chcę powiedzieć, że 3 podstawowe postulaty, które wnosili biskupi stolicy Apostolskiej, także dzięki poparciu naszych przedstawicieli zostały uwzględnione, mianowicie tożsamość kościołów, pierwszeństwo ustawodawstwa krajowego w sprawach moralnych i religijnych, a także dialog. I dlatego też do pana premiera jako przedstawiciela Polski, jednego z przedstawicieli w konwencie kierujemy naszą prośbę i nasz postulat i z nim wiążemy swoją nadzieję. Mianowicie tam gdzie się wylicza elementy kultury europejskiej, kulturę grecką, prawo rzymskie, oświecenie brak tylko jednego słowa. To, co dało jedność Europie jest cywilizacja chrześcijańska. Nie religia chrześcijańska, stąd też kończę to rozważanie wyrazem nadziei. Wielki plan budowania jedności europejskiej, słowa Papieża, może się powieść tylko wtedy, gdy każdy zdobędzie się na twórczy wysiłek w służbie wspólnoty, którą reprezentuje. I myślę, że to jest w tej chwili najważniejsze zadanie dla nas wszystkich. Dziękuję bardzo.
Po konferencji prasowej Prezydent RP spotkał się z grupą dziennikarzy zagranicznych z Brukseli, którzy przyjechali specjalnie, żeby towarzyszyć Prezydentowi RP w jednym z przedreferendalnych wyjazdów.
Po południu Prezydent A. Kwaśniewski spotkał się z młodzieżą szkolną oraz z mieszkańcami Gniezna.