Menu rozwijane

24 maja 2003
24 maja 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski przebywał z wizytą w Krakowie, gdzie wziął udział sesji Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, zorganizowanej z okazji 25. rocznicy wpisania Krakowa na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i 25-lecia powstania SKOZK. W sesji uczestniczyli m.in.: Minister Kultury Waldemar Dąbrowski, Ministrowie w Kancelarii Prezydenta RP: Dariusz Szymczycha i Edward Szymański, przedstawiciele władz wojewódzkich, samorządowych oraz wybitne osobowości życia publicznego Krakowa. Zwracając się do uczestników sesji prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: Szanowni Państwo! Dzisiejsze spotkanie, zorganizowane wspólnie przez Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa i Międzynarodowe Centrum Kultury jest poświęcone refleksji o miejscu Polski z jej tysiącletnim dziedzictwem w zjednoczonej Europie. Sama idea i pomysł zasługują na uznanie. Jest to kontynuacja poprzedniej sesji, zorganizowanej w roku 1999. Wówczas okazją do debaty nad znaczeniem dziedzictwa Krakowa była decyzja Unii Europejskiej, która uznała miasto za jedną z europejskich stolic kultury w roku 2000. Obecnie skupiamy się na sprawie, którą żyje cały kraj – na rychłym jak jestem przekonany - polskim przystąpieniu do Unii Europejskiej. Na podjęciu wyzwania, które wytyczy przyszłe losy Polski. Już za dwa tygodnie dokonamy wyboru – czy chcemy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wiem, że nie jest to właściwy moment na kampanię, ale ponieważ ją prowadzę to chcę tu taj obecnym Państwu powiedzieć, że 7 i 8 czerwca liczę na Państwa obecność. Ponieważ w tym tygodniu padły słowa tak ważne, że nie namawiam do głosowania na „tak”, bo rozumiem, że poważniejsze autorytety uczyniły to przede mną w stosunku do Was. Ale wierzę, że to referendum będzie powodem nie tylko do radości, bo przekroczyliśmy kolejny próg, ale będzie również dowodem, że Polacy dla takiej sprawy angażują się. Są obecni. Ta decyzja nie odbywa się poza nimi. Decyzja w referendum oznacza w istocie odpowiedzi na pytanie: Czy pragniemy włączenia się do wspólnoty państw wysoko rozwiniętych gospodarczo, kulturalnie i cywilizacyjnie, żyjących od ponad pół wieku bez wojen, wzajemnej agresji i niszczących konfliktów. Wspólnota ta przyniosła państwom europejskim nowe szanse rozwoju we wszystkich ważnych dziedzinach. Umocniły one swoje bezpieczeństwo i społeczny spokój, podniosły poziom życia. Uzyskały dzięki temu również szansę jeszcze lepszego pielęgnowania własnych tradycji i tożsamości kulturowej. Troska o wzbogacanie polskiej tożsamości pozostanie nadal naszym własnym zadaniem. Tak było i tak będzie. Spoglądając wstecz na nasze dzieje, możemy odczuwać uzasadnioną dumę – z osiągnięć polskiej myśli, polskiej duchowości, polskiej sztuki. Dlatego, gdy wstępujemy w polsko-europejski związek, mamy poczucie, iż nie przypada nam rola ubogiego partnera. Wnosimy bowiem do tej wspólnoty wiano, które ma niezaprzeczalną wartość. Jesteśmy krajem, który od ponad tysiąca lat rozwija cenne wartości kulturowe. To nasz wielki, duchowy dorobek, który pragniemy dziś wnieść do Unii Europejskiej. Myślę, że nasze osiągnięcia kulturalne i naukowe, nasze zdolności i doświadczenia, zdobyte w zmaganiach z niełatwą historią, mogą stać się ważnym wkładem w kształtowanie duchowego wymiaru Unii. Ten wymiar jest wspólnocie potrzebny. Pojawiają się opinie, że dla Europy, skupionej przez lata na budowaniu dobrobytu i bezpieczeństwa, przychodzi czas umacniania bytu duchowego, a więc głębszego sięgnięcia do kulturowych korzeni. Polacy, szczególnie przywiązani do swych tradycji, chętnie czerpiący ze swej historii, mogą włączyć się w europejską debatę o ideałach, celach i dążeniach wspólnoty. Mogą uczestniczyć w owej cennej i owocnej wymianie wartości, którą papież Jan Paweł II nazwał w poniedziałek w Rzymie: ubogacaniem Europy. Panie i Panowie! Szczególną szansę i możliwości ma w tym procesie Kraków. To miasto wielowiekowego piękna i mądrości, zachowanych przez setki lat materialnych i duchowych tworów człowieka, prastarych instytucji, jest naszym prawdziwym atutem w dziele wzbogacania europejskiej wspólnoty. W dodatku dbałość Krakowa i krakowian o stan kulturowego dziedzictwa w tym mieście, dbałość, powiedzmy to wyraźnie, wspomagana życzliwością i materialnym wsparciem wszystkich Polaków, budzi uznanie w Europie i na całym świecie. Już choćby tylko krótki spacer po Krakowie potwierdza, że dzieje tego miasta i nagromadzone w nim w ciągu wieków dziedzictwo – to historia wciąż zacieśniających się związków Polski z Europą, a także ilustracja procesu kształtowania się proeuropejskich postaw i zachowań kolejnych pokoleń Polaków. Dlatego też, kiedy mówimy o doniosłym znaczeniu tej wspaniałej narodowej schedy, tak ważnej dla naszej europejskiej teraźniejszości i przyszłości, nie sposób nie wspomnieć o szczególnej trosce o zachowanie krakowskiego dziedzictwa. Ta troska, wspólna dla krakowian i wszystkich Polaków utrzymuje dziedzictwo Krakowa w stanie, który i nam współczesnym pozwala cieszyć się pięknem i bogactwem miasta, napawającym nas wszystkich dumą i historycznym optymizmem. Kiedy ćwierć wieku temu, w 1978 roku, organizacja UNESCO tworzyła sławną i prestiżową listę światowego dziedzictwa kultury i natury – jako jeden z pierwszych skarbów wpisała na nią stary Kraków z Wawelem i Kazimierzem, a także Wieliczkę. Był to wyraz światowego uznania dla kulturalnego dorobku Polski. Był to także sukces polskich uczonych, konserwatorów i historyków sztuki oraz polskich dyplomatów, którzy zabiegali o ten zaszczyt. W tym samym 1978 roku powołany został ogólnopolski Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa. Akt ten wieńczył lata wysiłków ludzi reprezentujących zarówno środowiska twórcze Krakowa, jak i światłych przedstawicieli władz miasta, pragnących, by doceniona została waga odnowy krakowskich zabytków i ich zachowania dla współczesności i przyszłości. Dziś wystarczy po prostu rzucić okiem na Kraków, by przekonać się, że dwudziestopięcioletni plan pracy Społecznego Komitetu przedstawia się zaiste imponująco! Chciałbym profesorowi Chrzanowskiemu, jego współpracownikom, ludziom oddanym zabytkom Krakowa serdecznie podziękować. Szanowni Państwo! Gdy myślę o godnej przyszłości Polski w Unii Europejskiej to sądzę, że byłoby rzeczą pożyteczną, by potencjał światłych i mądrych ludzi Krakowa wykorzystany został jak najobszerniej w realizacji wyzwania, jakie stanęło obecnie przed wszystkimi Polakami. Tym zadaniem jest poszukiwanie właściwego miejsca dla Polski w łonie europejskiej wspólnoty. Chcę Was także, zapewnić, że patronat Prezydenta RP nad dziełem odnowy zabytków Krakowa i nad działalnością Społecznego Komitetu, do końca mojej kadencji nie osłabnie, że kontynuowane będzie finansowe wsparcie tej wielkiej sprawy z budżetu mojej Kancelarii. Jest to ten rodzaj działania, który da nam odpowiedź na doniosłe pytanie: jak być w Unii? Jak, na miarę naszych możliwości i aspiracji, wnieść do jej kultury i życia duchowego, ale także do jej gospodarki, prawa i systemu politycznego, nową jakość? Myślę też, że tu w Krakowie, w tym mieście, trzeba wspomnieć o roli, jaką Polska ma do odegrania w Europie Środkowej i Wschodniej. Wracam ze spotkania Prezydentów z tego regionu w Salzburgu jeszcze bardziej przekonany o naszej roli i zadaniu, którą moglibyśmy wypełniać w naszym regionie Unia Europejska jest wspólnotą państw i narodów kształtującą się także przez rozwój i umacnianie więzi regionalnych. Ważnym elementem jej strategii jest pomoc w przyśpieszonym rozwoju krajów naszego regionu. Kraje te łączy wspólnota losu historycznego ostatniego półwiecza i podobieństwo problemów ustrojowej transformacji. Nasze doświadczenia są interesujące dla partnerów. Jesteśmy gotowi dzielić się z nimi zarówno sukcesami jak i porażkami, które zanotowaliśmy w niedawnym czasie. Chcę tutaj wpierać te aspiracje naszych regionalnych partnerów, którzy chcą być w NATO i korzystać z tego systemu bezpieczeństwa, a także ci którzy podejmują rozmowy i liczą, że znajdą się wraz z nami w UE. Jestem przekonany, że takie myślenie w kategoriach wspólnoty regionalnej jest również obecne w Krakowie, że ono znakomicie wzbogaca ideę europejskiej współpracy i jedności. I że wśród Was, Szanowne Panie i Panowie znajdujemy gotowych do współdziałania w tym właśnie kierunku. Moim najgłębszym przekonaniem jest to, żeby współczesna, zintegrowana Europa, która z naszym udziałem tworzy się nie budowała nowych granic, nowych kurtyn. Nawet gdyby one już nigdy nie miały być żelazne, a tylko aksamitne. To nakłada na nas wielki obowiązek nie odwracania się plecami do sąsiadów na Wschodzie. Ukraińców, Białorusinów, od Krajów Bałkańskich, które stąd z Krakowa są tak blisko. Nie wiem, czy wystarczy wejść na Kopiec Kościuszki, żeby je widzieć, ale to jest blisko i ten samolot lata naprawdę krótko, żeby być miejscach taka ważnych dla wspólnoty europejskiej jak Sarajewo, Belgrad, Skopie. To także nasz obowiązek. Mamy szczególną szansę, aby wszystkim współmieszkańcom naszego rodzimego obszaru pomóc być razem, pomóc znaleźć im skuteczną drogę do wspólnej Europy. Tej Europy, której perłą zawsze był i pozostanie Kraków. Zanim złożę Państwu życzenia owocnych obrad, chcę podziękować Krakowowi, mieszkańcom, Państwu, którzy są zaangażowani także często w spotkania z gośćmi, którzy przybywają tutaj na zaproszenie Prezydenta RP. Ta lista jest wielce imponująca, a będzie jeszcze bardziej, bo 30, 31 maja Kraków będzie gościł Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ale dla mnie jest szczególnie istotne, że spotkanie tych ludzi, wielkich ludzi współczesnego świata – Cesarza Japonii, Prezydentów, Premierów z Krakowem jest zawsze dla nich powodem do zachwytu nad tym miastem, do zrozumienia bogactwa polskiej historii, a jednocześnie pojęcia, iż wszyscy jesteśmy w tej samej strefie kulturowej. Tu w Krakowie, jeśli ktoś miał wątpliwości, co do Europy wie, że jest ona wspólna. Dziedzictwo jakie Kraków prezentuje jest ważną częścią dziedzictwa europejskiego i światowego. Niektórzy z gości posuwają się tak daleko, że gdy w czasie ulewy oglądaliśmy Kraków z Prezydentem Chirakiem w 1996 roku, gdy przybyliśmy na Wawel zapytał mnie zupełnie otwarcie: „ A po co tak właściwie Polacy zdecydowali się przenieść stolicę z Krakowa do Warszawy”. Odpowiedziałem mu, że ze względu na pogodę. Życzę Państwu owocnych obrad, wierzę, że wiedza, którą będziemy dzisiaj tutaj wysłuchiwać będzie dla nas wszystkich bardzo pożyteczna. Chcę powiedzieć, że Wasza praca, praca Społecznego Komitetu, wszystkich ludzi, którzy zajmują się tą problematyką przynosi wiele dobrego Krakowowi, Polsce i całej Europie. Za to serdecznie dziękuję. Następnie Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się ze studentami krakowskiej Akademii Ekonomicznej. Zwracając się do studentów AE w Krakowie Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: Przede wszystkim chcę bardzo serdecznie pozdrowić Akademię Ekonomiczną w Krakowie. Ta Akademia nie tylko uczy, jak dobrze gospodarować, zarządzać, używać kapitału i ludzkiej myśli, ale sama jest przykładem takiego gospodarowania. Za to społeczności akademickiej tej uczelni składam wyrazy szacunku. Chcę wyrazić radość, że jest to uczelnia tak mocno wpisująca się w krajobraz współczesnej Polski. Chcę serdecznie pogratulować laureatom konkursu. Tytuły prac wskazują, jak bardzo wszechstronnie Państwo zajęli się kwestiami integracyjnymi. Zapytałem laureatkę, co wynika z jej badań, i usłyszałem, że to, iż argumentacja przeciwników Unii jest nierzetelna. Ja się w pełni z tym zgadzam. Bardzo doceniam fakt, iż wśród nagrodzonych prac jest praca poświęcona ochronie własności intelektualnej. Pani, która ją napisała, chcę przekazać, iż Pan Minister Dąbrowski wyraził chęć zatrudnienia Pani, gdyż jest to jeden z najważniejszych tematów, którymi się zajmuje. Proszę Państwa, referendum jest bardzo ważnym progiem, ale niczego nie zamyka. Po referendum rozpoczynają się prawdziwe zadania. Zanim jednak o tym wszystkim, to dodam, iż gdzie jak gdzie, ale na uczelni ekonomicznej nie ma co agitować za udziałem w referendum i głosowaniem na „tak”. Dlaczego tak uważam? Jeżeli nie moglibyśmy liczyć, w tym wielkim akcie demokratycznej współodpowiedzialności za losy Polski, na studentów i absolwentów wyższych uczelni, to na kogo mielibyśmy liczyć. Skąd miałaby wypływać ta myśl państwowa, poczucie, że w ważnych momentach dla historii Polski trzeba oddać swój głos, wziąć na siebie cząstkę współodpowiedzialności za podejmowaną decyzję. Jestem przekonany, że środowisko studenckie, absolwenci gremialnie wezmą udział w referendum 7 i 8 czerwca. Proszę, apeluję i wierzę, że młodzi Polacy, studenci pełnym nieskrępowanym głosem powiedzą, co sądzą o swojej i naszej wspólnej przyszłości. Wierzę, że nie odmówicie sobie i nam dania tej szansy, jaka wiąże się z obecnością w UE. Kilka uwaga, dlaczego wejście do UE jest tak ważna. Otóż dlatego, że wkraczamy do struktury, która ma za sobą ponad 50 lat doświadczeń i wielkiego dorobku, którego nie sposób zakwestionować. Nie da się na UE patrzeć wyłącznie przez pryzmat trudności o charakterze biurokratycznym, proceduralnym, prawnym. Na UE trzeba patrzeć jako na wielkie dzieło, stworzone przez wybitnych Europejczyków po II wojnie światowej, wojnie, która pochłonęła miliony ofiar, wojnie, w której nacje europejskie stanęły przeciwko sobie. Na gruzach tej najstraszliwszej z wojen była budowa Europejska Wspólnota Węgla i Stali, później Wspólnota Gospodarcza, Unia Europejska – ta struktura, do której dziś wkraczamy i która zapewniła swojemu regionowi pokój, bezpieczeństwo, rozwój, poszanowanie praw człowieka, tolerancję, szacunek dla mniejszości. A więc to wszystko, co stanowi kondensację dorobku europejskiego. Do takiej struktury wkraczamy. Nie ma dziś żadnego powodu, żeby nie skorzystać z tej nadzwyczajnej okazji, jakim jest włączenie Polski do UE. Drugi argument jest również ważny – co miałoby być alternatywą dla nieprzystąpienia do UE. Wszyscy aspirują do Unii. Mówi o tym i Ukraina, i Bułgaria, i Chorwacja, coraz głośniej mówi Macedonia, Albania. To wszystko oznacza, że powiedzenie dzisiaj przez Polskę „nie” ulokowałoby nas w politycznej i gospodarczej próżni. Słyszę takie młodzieńcze okrzyki: a czemu nie z Ameryką. Z Ameryką będziemy tak czy inaczej, bo jesteśmy zainteresowani rozwijaniem więzi transatlantyckich, ale nie ma struktur zintegrowanych, które mogą być przedmiotem analiz. Nie można wymiany handlowej z Europą zamienić na wymianę z USA, bo jest to niemożliwe, nierealne. Trzeci istotny element. Polska musi się zmienić i unowocześnić. Zaczęliśmy te zmiany, byliśmy pionierami wielu rozwiązań. Droga od gospodarki scentralizowanej do rynkowej jest swoistym eksperymentem, który u nas odbywał się, z naszym udziałem. Przez piętnaście lat zmieniliśmy Polskę w sensie politycznym, gospodarczym, także mentalnym. Jesteśmy dziś powiązani z UE. Ale wielkie zadanie modernizacyjne stoi ciągle przed nami. Jeśli młodzi Polacy chcą żyć w kraju dobrze zorganizowanym, efektywnym gospodarczo, który promieniuje swoją siłą w regionie i Europie, daje poczucie bezpieczeństwa, satysfakcji, to jeszcze przed nami wielka droga, którą tak czy inaczej musielibyśmy przejść. Wchodząc do UE to unowocześnienie może nabrać lepszego tempa, gdyż możemy skorzystać z doświadczeń unijnych, z unijnego wsparcia, z wpisywania Polski do różnych europejskich standardów, co będzie nas przybliżało do nowoczesnego świata. Mam nadzieję, że młodzi ludzie tak właśnie pojmują swoje zadania. Nie ma żadnych wątpliwości, iż jednym z najważniejszych elementów współczesnego świata, także Polski i Europy, będzie kwestia edukacji. Wszystkie dobra, które niegdyś decydowały o potędze kraju, jak dobra naturalne, strategiczne położenia, rozwój przemysłu, nie będą miały już takiego znaczenia, jak w wiekach minionych. Dziś siła państwa jest w największym stopniu oparta o intelekt, edukację, o twórczość ludzi, którzy zamieszkują ten kraj. Stąd tak ogromnie ważne wykształcenie. Bardzo się cieszę, że w Polsce trwa boom edukacyjny. Kiedy mówię partnerom zagranicznym, że w Polsce jest 2 miliony ludzi na uczelniach, to robi wrażenie. Bo 2 miliony to więcej niż populacja Słowenii, czy Estonii, czy Łotwy, ubiegających się o przystąpienie do UE. To pokazuje potencjał, który wnosimy. Polska to kraj przystępujący do Unii, a w nim jeszcze jeden kraj ludzi z wyższym wykształceniem. Ten boom jest ważny i musimy go kontynuować. Tak dużo młodzieży, ile to możliwe, powinno podejmować naukę. Powinniśmy pomagać tym, których na to nie stać, poprzez różne fundusze, fundacje, wsparcia instytucji państwowych i samorządowych, gdyż to jest ogromny kapitał, który powinniśmy stworzyć. Wierzę, że polskie uczelnie będą coraz bardziej dopasowane do wymogów, jakie stawia współczesny świat i integracja europejska. Wierzę, że akademia krakowska, wiele uczelni krakowskich jest do tego przygotowanych. Wiem, że wiele uczelni jest ciągle na tej drodze. Powinniśmy jako jedno z najważniejszych zadań w naszej strategii rozwojowej już po wejściu do Unii utrzymać, a nawet podkreślić edukację młodzieży, bo to może być nasz wyróżnik w UE. Jeżeli młodych ludzi kształcimy, jeżeli dajemy im szansę zapoznania się z nowoczesnymi technologiami, jeżeli będziemy w stanie zastosować skutecznie w Polsce decyzje lizbońskie, to wtedy staje się kwestią zasadniczą, jaką szansę stwarzamy dla wykorzystania tego wykształcenia. Oczywiście będą się otwierać rynki Europy, nawet jeżeli po okresach przejściowych, to przecież 7 lat to niewiele dla perspektywy tego pokolenia. Ale chodzi o to, by strategia rozwoju Polski była chłonna na nowe kadry. By najlepsi nie musieli lokować swe ambicje za granicą. To nakłada na ans wszystkich obowiązek zapewnienia Polsce długotrwałego rozwoju, a to jest możliwe, w moim przekonaniu, tylko w obecności UE. Gdybyśmy nie weszli do Unii, szanse rozwojowe bardzo zminimalizują się. Nie da się budować długotrwałej perspektywy rozwojowej Polski wyłącznie na naszym rynku wewnętrznym. Nie da się jej budować wyłącznie na niższych kosztach pracy, bo one będą się zmieniały, podlegają procesowi wyrównawczemu. Nie da się jej lokować na rynkach wschodnich. Trudno znaleźć inne czynniki rozwojowe, które mogłyby nam zapewnić postęp gospodarczy i społeczny. Jestem przekonany, że Polskę stać na dobre wejście do UE. Nie możemy przyjąć do wiadomości, że nie potrafimy skorzystać z takiej perspektywy, jaką jest wejście do Unii, skorzystać z funduszy, jakie są przewidziane w traktach akcesyjnych, że nie potrafimy dostosować się do standardów, które powodują, że coś idzie lepiej, a nie gorzej. Jest głęboką nieprawdą że Polacy jako naród są leniwi, niezdolni. Przez dziesiątki lat nauczyliśmy się działać w warunkach skrajnie niekorzystnych. Polacy wykazywali się elastycznością w warunkach, w jakich inni złożyli broń, i pokazywali wielkie talenty jeśli chodzi o przedsiębiorczość. Więc do młodych ludzi, do studentów apeluję: nie dajcie sobie narzucić filozofię niemożności. Dorobek polskich ostatnich 15 lat pokazuje, że można iść naprzód, można pokonywać słabości, które dziś mamy. To są zadania, to nie są wyroki. Jestem przekonany, że na młodych ludzi możemy liczyć, że nie tylko 7 i 8 ten egzamin z naszej postawy ku przyszłości zdamy, ale że i później będziemy mogli rozwijać się i zadziwiać Europę, która – jak powiedziałem na placu Świętego Piotra – powinna traktować Polskę jako Europę starą, ale z nową energią, z młodymi zdolnymi ludźmi.