Menu rozwijane

15 października 2003
15 października 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski udał się z wizytą do Krakowa. Prezydent RP spotkał się z władzami i członkami Polskiej Akademii Umiejętności. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.: Dzieje Akademii Umiejętności sięgają początku lat siedemdziesiątych XIX stulecia. Bardzo krzepiąca jest myśl o tym, że w tak trudnym dla narodu czasie – kiedy wizja wolnej i zjednoczonej Ojczyzny wciąż jeszcze pozostawała niespełnionym marzeniem – ludzie nauki zaczęli tworzyć fundamenty instytucji, która miała stać się w przyszłości, w odrodzonej Rzeczypospolitej, niezależną reprezentacją polskiej nauki. Jakże to romantyczne i pragmatyczne zarazem. Jakże polskie. I jakże owocne w skutki! Bardzo znaczącą rolę w życiu naukowym i kulturalnym kraju pełniła Akademia od początku swego istnienia. To z niej promieniowały ożywcze intelektualne prądy, w niej rodziły się koncepcje programów badawczych i wydawniczych, których efektem były cenne osiągnięcia w dziedzinie archeologii, historii, językoznawstwa czy historii sztuki. Śledząc dzieje tej prześwietnej naukowej instytucji nie sposób nie zwrócić uwagi na jej nadzwyczajną, zważywszy warunki w jakich działała, godną podziwu operatywność. Przedstawiciele Akademii Umiejętności nie tylko zaznaczali polską obecność na międzynarodowych kongresach. Gdy w 1881 roku otwarte zostało Archiwum Watykańskie – niemal natychmiast wyruszyła w jego kierunku ekspedycja rzymska, której zadaniem było pozyskanie kolejnych źródeł pomocnych w badaniu naszej narodowej historii. Kiedy, w 1893 roku, Akademia stała się właścicielem Biblioteki Polskiej w Paryżu – utworzyła w niej stację naukową. Przemianowana, w niepodległej już Ojczyźnie, na Polską Akademię Umiejętności, bynajmniej nie wytraciła impetu. Okres międzywojnia był wręcz czasem jej największej aktywności, zwłaszcza na niwie edytorskiej. Opublikowano wówczas ponad sto serii wydawniczych, wśród nich zaś iście monumentalny Polski Słownik Biograficzny. Przypominam te karty historii, bo wystawiają one rodzimej nauce doskonałe świadectwo, dowodzą jej siły i umiejętności rozwoju w każdych warunkach. Odrodzona w III Rzeczypospolitej Akademia w bardzo godny sposób nawiązuje do swojego wspaniałego dziedzictwa. Dziś znowu – skupiając grono wybitnych przedstawicieli polskiego świata wiedzy – wzbogaca życie intelektualne Krakowa, stanowi ważne centrum myśli naukowej. Jestem ogromnie rad, że zachowali Państwo zapisy przedwojennego statutu Akademii, za sprawą których tak jak dawniej, tak i teraz jej protektorem jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Traktuję to jako zaszczyt i zarazem zobowiązanie. Pragnę jak najserdeczniej podziękować Państwu za kontynuowanie najlepszych tradycji Akademii. Przykładów ciągłości jest przy tym tak wiele, że nie sposób powiedzieć o wszystkich. Na szczególne uznanie zasługuje niewątpliwie prowadzenie aktywnej działalności na forum międzynarodowym – myślę m.in. o współpracy z Akademią Nauk Republiki Czeskiej, Słoweńską Akademią Nauk czy Królewską Akademią Flamandzką Nauk, Literatury i Sztuk Pięknych. Moją satysfakcję budzi także promowanie przez Państwa wybitnych osiągnięć badawczych, czemu służą bardzo cenione w środowisku nagrody imienia Mikołaja Kopernika, Mariana Mięsowicza oraz Tadeusza Browicza. Niezwykle cennym przedsięwzięciem jest z pewnością współorganizowanie badań archeologicznych na Ukrainie, w Grecji i w Delcie Nilu. W tej dziedzinie Polska ma od wielu lat ugruntowaną pozycję. Nie sposób przecenić też przygotowywania, we współpracy z Union Academique Internationale (UAI), unikalnych wydawnictw ukazujących zbiory polskich muzeów. Dziękuję za każdą z tych cennych inicjatyw! Za kilka miesięcy Polska stanie się członkiem Unii Europejskiej. Nasza pozycja w niej zależeć będzie od rozwoju gospodarki, od poziomu polskiej nauki i jakości kształcenia. Mamy wiele danych ku temu, by tak jak do tej pory, wzbogacać, współtworzyć wielkie europejskie i światowe cywilizacyjne dziedzictwo. Dobre spożytkowanie tego potencjału wymaga jednak od nas jeszcze intensywniejszej pracy i wysiłku. Wymaga też większego wkładu intelektualnego. Jeśli chcemy zająć w Europie godne, w pełni odpowiadające naszym ambicjom i pragnieniom miejsce, musimy wszyscy dać z siebie więcej. W obliczu tych wyzwań cieszę się z dotychczasowych osiągnięć Polskiej Akademii Umiejętności, z jej aktywnej obecności rodzimym i międzynarodowym życiu naukowym. Tak jak przed laty, tak i dziś swoim dorobkiem wzbogaca nasz wyjątkowy skarb – naukę i kulturę. Podkreślam to tym dobitniej, że ambicją Polski jest szybkie dołączenie do grona najbardziej rozwiniętych państw, skrócenie dystansu dzielącego nas od europejskich standardów. Jeżeli szukamy klucza do sukcesu to właśnie w tych dziedzinach, gdzie mamy już dorobek, gdzie mamy od czego odbijać się i iść naprzód, a więc nauki, edukacji, kultury. To są dziedziny, w których mamy od czego nie tylko zaczynać, ale czym się szczycić, co rozwijać, co włączać do krwiobiegu europejskiego. Jeszcze raz z całego serca dziękuję za to, co już uczynili Państwo dla Akademii, dla przywrócenia należnego jej miejsca w społeczności naukowej. Dziękuję za Państwa pasje i twórczy niepokój, które przynoszą tak wspaniałe owoce. Za aktywną i pełną zaangażowania działalność naukową, która służy nie tylko umacnianiu prestiżu tej zacnej instytucji, lecz także w znaczący sposób sprzyja budowaniu pozytywnego wizerunku naszego kraju, jego autorytetu i dobrej marki w świecie. Życzę Polskiej Akademii Umiejętności rozwoju, kolejnych osiągnięć na polu badawczym i wydawniczym, spełnienia planów osobistych, wszelkiej pomyślności dla całego środowiska Polskiej Akademii Umiejętności, niech to przynosi nam wszystkim jak najwięcej pożytku. Cieszę się, że w tym budynku przywróconym Akademii możemy się znajdować, że środki funduszu odbudowy zabytków służą wam. Jest tutaj ważna postać Pan Minister Szymański i możemy złożyć deklarację, że rzeczywiście będziemy wspomagać na tyle, na ile to możliwe. Nie ma corocznego budżetu, żeby nie było prób zamachu na odbudowę Krakowa, ale jesteśmy już tak wprawieni w tych bojach, że damy sobie radę i kolejnym razem te środki będą. Oczywiście staramy się je rozdzielać na wszystkie instytucje, które potrzebują. Myślę, że Akademia Umiejętności dobrze z tych środków korzysta. Minister Dąbrowski zachował się nadzwyczaj godnie, bo jego również próbowano wykorzystać przeciwko temu funduszowi mówiąc, że na całą odbudowę zabytków w Polsce jest mniej środków niż tylko na odbudowę zabytków Krakowa. W związku z tym, żeby zabrać trochę z Krakowa. A mister Dąbrowski nie bacząc na ryzyko stanął w pierwszym szeregu walki i powiedział: „O nie! Kraków musi swoje pieniądze dostać, a na inne zabytki dajcie po prostu więcej.” No i tak właśnie myślę trzeba działać. Potrzebujemy dokończenia bardzo wielu inwestycji rekonstrukcyjnych w Krakowie, ale proszę się nie obawiać, nie zapomnimy o Warszawie, o Zamku Królewskim. Uspokajam, bo to też jest jedna z tych pereł, które musimy chronić. Uważam, iż biorąc pod uwagę sytuację poszczególnych ośrodków znajdujących się za granicą, ale co tu dużo mówić także i wiek pokolenia, które było związane z tymi ośrodkami, należy przejąć odpowiedzialność za takie miejsca jak właśnie Biblioteka w Paryżu, jak Maison-Laffite, jak Instytut Sikorskiego w Londynie, jak Instytut Piłsudskiego w Nowym Jorku, jak Rapperswill w Szwajcarii. Jeżeli tego nie zrobimy to te miejsca, które są częścią naszej i w pewnym sensie są cząstką i naszego dziedzictwa, ale mówiąc wprost i terytorium, bo przecież tam są te kawalątki Polski, które promieniują wokół... Trzeba ten problem więc właśnie w ten sposób rozwiązać, ja jestem bardzo rad, że prawnie problem Biblioteki w Paryżu jest rozstrzygnięty, bo to było największe ryzyko. Poza tym wszyscy, którzy wiedzą jak wyglądają koszty takich procesów wiedzą, że można wygrać, ale później nie mieć nawet na światło i inne potrzeby. Zaraz poproszę Pana Ministra by dodał słowo w tej sprawie, w każdym bądź razie idea stworzenia funduszu dla ochrony tych wybranych instytucji wydaje mi się nie dość, że konieczna to cieszę się, że już jest zaawansowana. Następnie, w Międzynarodowym Centrum Kultury, Prezydent RP – wraz z przebywającym w Polsce Prezydentem Republiki Wietnamu – zwiedzili wystawę prac Igora Mitoraja. Zwracając się do zebranych, Prezydent RP powiedział: Panowie Ministrowie, Panie Prezydencie Miasta Krakowa, Panie Dyrektorze i Szanowny Doktorze Honoris Causa , Mistrzu! To spotkanie daje mi niezwykle wiele radości, o tej radości będę mówił. (...) Wydarzenie jest nadzwyczajne. Nie tylko na skalę krakowską, ale na ogólnopolską. Zanim powiem parę słów o Mistrzu, to pozwólcie Państwo, że złożę wyrazy szacunku Międzynarodowemu Centrum Kultury w Krakowie. Idea prezentacji prac polskich artystów, którzy tworzą poza granicami kraju, a która tu się realizuje, jest rzeczywiście znakomita. Pozwala na spełnienie kilku celów. Przede wszystkim umożliwia pełne zaznajomienie krajowych amatorów sztuki z wizerunkiem tych artystów, których na co dzień nie ma z nami, a których dzieła są dużo lepiej znane i częściej pokazywane za granicą. To szansa na ukazanie wielkiego bogactwa sztuki polskiej powstającej pod różnymi szerokościami geograficznymi. Po drugie, tak pomyślane wystawy ujawniają międzynarodowe więzi, inspiracje i wzajemne oddziaływanie sztuki współczesnej i rodzimych twórców. Ich związki europejskie, międzynarodowe. Udowadniamy tezę dość oczywistą - na pewno dla nas w Polsce, ale nie koniecznie oczywistą dla innych - jak bardzo głęboko Polska sztuka jest związana z kulturą europejską, jak silnie w tę kulturę wniknęła i jak znaczącą wagę ma w całym dziedzictwie europejskim. Sądzę, że ma to dzisiaj znaczenie ogromne wobec faktu, iż wkraczamy do struktur europejskich. Często i ja, i inni są pytani, co Polska wniesie jako nowy kraj do Unii Europejskiej. Wyrażane są często sądy tak stereotypowe, że aż nieprzyzwoite. Nie będę ich tutaj cytował. Z drugiej strony, też widać ogromną nieznajomość, czy dopiero potrzebę odkrywania tej współczesnej Polski i tej dawniejszej. Sądzę, że właśnie kultura jest czymś całkowicie bezdyskusyjnym, co możemy traktować jako nasz wkład w dziedzictwo europejskie. To nasz atut, który we współczesnym świecie mamy do wykorzystania. Dlatego cieszę się, że Międzynarodowe Centrum taką właśnie rolę spełnia. Dziękuję za wysiłki tu podejmowane. Nie tylko za działalność wystawienniczą, ale także edytorską. Myślę, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Dzisiaj rzeczą nadzwyczajnej wagi jest, aby ten kapitał polskiej kultury, polskiego dorobku artystycznego jak najlepiej wykorzystać dla prezentacji, dla silnego zakotwiczenia Polski w świadomości europejskiej. Musimy pokazać, iż oto do struktur europejskich wkracza kraj, jeżeli nawet ekonomicznie niezamożny, to wyjątkowo bogaty w dorobek artystów, ich talenty, ich umiejętności. I że wśród tych artystów mamy ludzi, którzy na trwałe są zapisani w kulturze europejskiej. Bohater dzisiejszego dni - Pana Igor Mitoraj jest przykładem polskiej sztuki, która wyszła w świat stąd, z Krakowa. Myślę, że w fakcie wczorajszego wyniesienia Mistrza do godności doktora honoris causa, dokonuje się podwójna sprawiedliwość. Z jednej strony syn marnotrawny wrócił późno, bo późno do swojej uczelni, ale z drugiej strony uczelnia zrozumiała, że takich mistrzów warto nagradzać najwyższymi tytułami. Z twórczością Pana Igora Mitoraja spotkałem się po raz pierwszy w Szwajcarii w Lozannie, gdzie przed Muzeum Olimpijskim była wystawa Jego dzieł. Przyznaję, że od pierwszej chwili zrobiło to na mnie, na mojej żonie wrażenie ogromne. Odkryliśmy, mówię to z pokorą, artystę, którego nie znaliśmy. Z jeszcze większą radością stwierdziliśmy, że jest Polakiem, człowiekiem związanym z polską kulturą, z polską sztuką. No i widzieliśmy miny tych bardzo wielu odwiedzających z całego świata, którzy byli pod absolutnym wrażeniem. Nazwisko było odmieniane we wszystkich językach. Akcenty były stawiane różnie, ale chodziło o to samo, o uznanie dla naprawdę znakomitego talentu i wielkiego dzieła Pana Igora Mitoraja. Od tamtego czasu zastanawialiśmy się wielokrotnie, czy będzie możliwe pokazanie tych dzieł w Polsce. Kilka takich rozmów odbyło się u mnie w Pałacu Prezydenckim. Szukaliśmy miejsca, szukaliśmy sposobów. Okazało się, że dzięki bardzo wielu ludziom, którzy mają tę samą wrażliwość, to poczucie dumy, że oto mamy takiego artystę Polaka, udało się tę wystawę zorganizować. Miała ona już swoją edycję w Poznaniu, dzisiaj jest w Krakowie, a zakończy się na Zamku Królewskim w Warszawie. Objęcie honorowym patronatem tej wystawy, to nie by ł dla mnie obowiązek, ale naprawdę wielki zaszczyt. Cieszę się, że mogłem to uczynić. Jestem pod wrażeniem wszystkich tych dzieł. Ta wystawa jest kolejnym, naprawdę poruszającym przeżyciem. A mówi to człowiek, który już naprawdę niejedno widział, i którego codzienna działalność publiczna powoduje, że gotów jest siebie podejrzewać raczej o zmniejszającą się wrażliwość, a nie nadmiar tej cechy. Dlatego, tym bardziej Mistrzu dziękuję, że dzięki Panu i Pańskim dziełom można doświadczyć czegoś, co nie jest mu dane na co dzień i co uwzniośla, co każe wierzyć, że świat może być piękny, pełen ładu etycznego, moralnego, i że może nas radować. Nawet kiedy mówimy o trudnych sprawach człowieczeństwa, ludzkości, historii to można o nich mówić w sposób przenikliwy i przejmujący, a także tak piękny tak jak rzeźba i dzieła Pana Igora Mitoraja. Drodzy Państwo, cieszę się, że możemy razem przeżyć tę chwilę. Cieszę się, że mamy wśród nas takiego artystę. Wierzę, że nie zabraknie mu sił, bo jak widać działalność jaką on prowadzi wymaga nie tylko talentu, wymaga też niemałej krzepy. (...) Mistrzu dziękujemy za te dzieła. I prosimy o kolejne.