25 kwietnia 2003
25 kwietnia 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksander Kwaśniewski spotkał się z mieszkańcami Płocka, inaugurując swoją kampanię przed referendum europejskim.
Podczas spotkania w hali sportowej Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica, w którym uczestniczyło kilka tysięcy osób, Prezydent RP powiedział:
Panie i Panowie, szanowna młodzieży, mieszkańcy Płocka!
Witam serdecznie. Rad jestem, że kampanię przed referendum decydującym o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej rozpoczynamy tu, w Płocku, i że mogę powiedzieć: pozdrawiam Płock, a z Płocka pozdrawiamy całą Polskę! Całą Polskę, która chce dobrej przyszłości w Unii Europejskiej. Jeżeli ktoś chciałby zapytać, dlaczego Płock jest miejscem, w którym tę kampanię rozpoczynamy, obejrzany film wiele wyjaśnił i atmosfera sali mówi bardzo dużo, ale chcę powiedzieć, że dla mnie osobiście Płock to jest wspaniałe spotkanie bogatej polskiej przeszłości z teraźniejszością i z marzeniami na przyszłość. Płock jest miejscem, które wiele znaczy dla naszej historii, ma wspaniałe zabytki, bogate tradycje edukacyjne. Dzisiejszy Płock jest miejscem rozwoju nowoczesnego przemysłu i istotnym ośrodkiem akademickim, bardzo silnie rozwijającym się. Pozdrawiam obecnych tu studentów, pozdrawiam młodzież, stary Płock jakże jest młody! To możemy dzisiaj widzieć w tej sali. Społeczność Płocka udowodniła, że chce włączyć się do wielkiej debaty europejskiej. Chce przekonać nie tylko swoich mieszkańców, ale także i innych w Polsce do głosowania TAK w referendum. Tu właśnie, w marcu, rozpoczęła ogólnopolską kampanię Inicjatywa Obywatelska „Tak w Referendum”. Wszystkim animatorom, uczestnikom tej inicjatywy serdecznie dziękuję i powiedzieć chcę wam, że macie wielu kolegów w całej Polsce. Ruch społeczny, którego jakże ważnym uczestnikiem jest Fundacja Roberta Schumana i obecna tu pani prezes Róża Thum to jest wielka siła pro europejskiego ruchu w Polsce, młodych ludzi, ludzi dojrzałych, wszystkich, którym leży na sercu przyszłość naszej ojczyzny! Dziękuję wam za to bardzo serdecznie.
Drodzy Państwo!
Przed przyjazdem tutaj zatrzymaliśmy się w rafinerii, żeby podziwiać to miejsce, które ma pewną magiczną siłę, zwłaszcza dla tych, którzy mniej znają się na problemach nafty, przetwórstwa nafty. To jest trochę doświadczenie kosmiczne. Chcę państwu powiedzieć, że dla mnie było ogromnie interesujące, zaskakujące, a dzisiaj muszę także powiedzieć, budujące, jak bardzo Petrochemia Płocka, jak bardzo Orlen, potrafiły wpisać się w nową rzeczywistość gospodarczą. Dzisiaj jest to 6, 7 kompania naftowa w Europie. Kiedy kilka miesięcy temu słyszałem że Orlen chce kupić stacje benzynowe w RFN wydawało mi się, że to chyba niemożliwe, a może nawet przesada. Dziś okazuje się, że to się stało. Biało czerwony znak Orlenu jest obecny na rynku niemieckim. W ten sposób zaznaczamy nie tylko swoją obecność w wielkiej gospodarce naszego zachodniego sąsiada, ale pokazujemy, że my nie boimy się europejskiej konkurencji, że tam gdzie jesteśmy dynamiczni, konsekwentni, pracowici, dobrze zarządzani – jesteśmy dobrzy, jesteśmy mocni i Polska jest w stanie sprostać europejskiej konkurencji, Orlen i Płock jest tego znakomitym symbolem.
Chcę wyrazić swoją radość, że tutaj wraz ze mną na inauguracji kampanii przed referendum są dwaj wybitni Polacy, byli premierzy rządów Trzeciej Rzeczypospolitej. Pan Tadeusz Mazowiecki, który rozpoczął wielkie polskie przemiany, którego miejsce w historii jest zapisane okresem lat 1989-90 polskiej transformacji ustrojowej i gospodarczej i który nigdy nie szczędził swoich wysiłków dla dobra Polski, czy wtedy, gdy chodziło o nową polską konstytucję, nad którą wspólnie pracowaliśmy i która została przyjęta w referendum w 1997 roku, i dzisiaj, gdy chodzi o wejście Polski do Unii Europejskiej. Symbolika obecności pana Tadeusza Mazowieckiego tutaj polega także też na tym, że jest Płocczaninem, że tutaj kończył szkołę średnią i wyjechał studiować w Warszawie, i tak mu już zostało, ale czuje się związany z Płockiem. Panie Premierze, dziękuję, że jest Pan dzisiaj wraz z nami.
Ogromnie się cieszę, że jest wraz z nami pan premier Józef Oleksy, człowiek którego zasługi dla przekształcania Polski, polskiej gospodarki, polskiej lewicy także ku myśleniu europejskiemu są trudne do przecenienia. Dzisiaj Premier Oleksy jest nie tylko przewodniczącym Sejmowej Komisji Europejskiej, ale także przedstawicielem Parlamentu w Konwencie Europejskim. Tam pracują nad Traktatem Konstytucyjnym, nad przyszłością instytucji europejskich, tam przygotowują ramy dla tej rozszerzonej Unii 25 państw. Jestem przekonany, że talenty, inteligencja, energia premiera Oleksego jest wielkim atutem, który również Polska oferuje nie tylko w imię własnego interesu, ale także dla całej wspólnoty europejskiej. Panie Premierze, prosimy nie ustawać w wysiłku!
Drodzy Państwo!
Dziennikarze często pytają mnie, co w okresie mojej prezydentury, której przeżywam ósmy rok, uważam za najważniejsze. Oczywiście mógłbym bardzo długo na to pytanie odpowiadać, bo mam poczucie satysfakcji z wielu decyzji, które były podejmowane. Mam również poczucie niespełnienia w innych kwestiach. Jestem przekonany, że jestem uczestnikiem i współtwórcą historii w wyjątkowo ważnym dla Polski okresie, w czasie, gdy musieliśmy rozstrzygać sprawy fundamentalne, które decydują o naszych losach nie tylko dziś i jutro, ale na całe dziesięciolecia. Kiedy zastanawiam się nad tymi najważniejszymi punktami mojej prezydentury i tym, co udało na się wspólnie, nam Polakom osiągnąć, to na pewno chcę powiedzieć o konstytucji, która tworzy silne podstawy dla demokratycznego państwa prawnego. Chcę powiedzieć o przyjęciu Polski do NATO, a więc o gwarancjach bezpieczeństwa, jakich nie mieliśmy od wieków. Jesteśmy dzisiaj nie tylko krajem, który może skorzystać z parasola, jaki NATO roztaczało przez dziesiątki lat na Zachodnią Europę, ale dzięki rozszerzeniu NATO, w czym braliśmy bezpośredni udział polskie granice są bezpieczne i od południa i od zachodu, a i od wschodu potrafiliśmy zbudować jak najlepsze relacje z naszymi sąsiadami. Trzecim punktem są przyjazne i partnerskie stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Nie jest to takie banalne. Często widzę zdumienie na twarzach moich rozmówców, a często i młodzi ludzie tego nie pamiętają, że kiedy rozpoczynała się polska transformacja w roku `1989-90 mieliśmy trzech sąsiadów. Drodzy państwo, bez żadnej naszej agresywnej polityki, bez niczego złego, co byśmy mogli uczynić, bez zmiany granic o centymetr, żaden z tych sąsiadów nie istnieje, a mamy siedmiu nowych sąsiadów, z którymi ułożyliśmy sobie przyjazne i jak najlepsze dobrosąsiedzkie stosunki. To nie było ani takie proste, ani takie łatwe, ale udało się. Polska dzisiaj jest eksporterem stabilności i Polska dzisiaj jest krajem, który nawet z tak trudnymi partnerami jak Białoruś potrafi budować kontakty gospodarcze, przygraniczne, społeczne, takie jak powinny być między krajami, które kierują się właściwymi demokratycznymi standardami.
Teraz jest ten czwarty cel, kto wie czy nie najbardziej dalekosiężny – wejście Polski do Unii Europejskiej. Wejście Polski do struktury, która przez kilkadziesiąt lat po II Wojnie Światowej potwierdziła, że gwarantuje swoim uczestnikom rozwój, dobrobyt, bezpieczeństwo, poszanowanie praw człowieka, szacunek dla mniejszości oraz demokratyczne reguły życia publicznego. Struktury, która zbudowała społeczeństwo obywatelskie, które są dumne z własnych odrębności i których różnorodność nie powoduje konfliktów i napięć, a stanowi wspólne europejskie bogactwo. Dzisiaj Polska ma szanse dołączyć do tej rodziny krajów europejskich. Dzisiaj Polska ma szanse być członkiem Unii Europejskiej. Ta decyzja zależy od narodu. Jest to decyzja tej wagi, że musi być rozstrzygnięta w referendum. Jestem przekonany, że tu, w Płocku, gdzie jest tak wiele przykładów patriotycznych postaw i obywatelskich działań, idea integracji znajdzie zrozumienie. Stąd właśnie może płynąć sygnał do całej Polski, aby tej okazji nie zmarnować, aby tę współodpowiedzialność przyjąć. Aby skorzystać z tego obywatelskiego przywileju, jakim jest zadecydowanie o losach Polski na najbliższe dziesiątki lat.
Rozszerzenie Unii to wielka idea, to marzenie wielu pokoleń Polaków o Polsce stabilnej, bezpiecznej, nowoczesnej, mającej dobrych, uczciwych, lojalnych partnerów i która uzyskuje korzystne perspektywy na najbliższe dziesięciolecia.
Kiedy mówimy o polskiej drodze do Unii Europejskiej to trzeba wspomnieć o tej drodze formalnej, która rozpoczęła się w grudniu 1991 roku, z chwilą podpisania Układu Stowarzyszeniowego, który wszedł w życie w 1994 r. Trzeba mówić o toczących się negocjacjach, o całym procesie transformacji polskiej gospodarki, polskiego ustroju politycznego. Trzeba powiedzieć, że początki tej drogi, drogi Polski i innych krajów, które dzisiaj z Europy Środkowej i Wschodniej kandydują do UE sięgają pamiętnego roku 1980, kiedy to Polacy po raz kolejny w swojej historii upomnieli się o wolność i prawa człowieka. Wielki zryw „Solidarności” był spontanicznym protestem przeciwko odizolowaniu nas od wolnego świata, był próbą wyjścia z cienia rzucanego na Polskę, ale także całą Wschodnią Europę przez Żelazną Kurtynę. Był głosem za wolność naszą i waszą. Był głosem w imieniu wszystkich narodów, które przez decyzje nie własne, a mocarstw, po II Wojnie Światowej utraciły swoją suwerenność, bądź mogły dysponować tylko ograniczoną wolnością. Nie pogodziliśmy się z tamtym nienaturalnym, dokonanym wbrew naszej woli, podziałem kontynentu. Polacy zawsze czuli się obywatelami Europy i chcieli solidarnie z innymi decydować o jej losach. To rozbudzone pragnienie życia w wolności i demokracji dojrzewało, przeżywając trudne próby stanu wojennego oraz rozpoczynanego wtedy dialogu. Owocowało Okrągłym Stołem i porozumieniem, ponad różnicami politycznych biografii i poglądów jego uczestników. Rok 1989 był rokiem przełomu, który tu, w Polsce został zapoczątkowany, a który spowodował głębokie przemiany w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Przełomu, który dalece przekroczył wyobrażenia, oczekiwania i marzenia i nawet fantazje tych wszystkich, którzy decydowali wtedy o polskich zmianach. Oto rozpadł się Związek Radziecki, upadł Mur Berliński, rozpoczęła się Jesień Ludów, w Pradze i Bratysławie, w Bukareszcie i Sofii, w dziesiątkach miejsc naszego regionu. Otrzymaliśmy szansę mówienia własnym głosem. I wtedy, nawet jeśli nie wypowiadaliśmy tego tak wprost, to te narody i Polacy podjęli decyzję o dołączeniu do jednoczącej się Europy. Chcieliśmy być tam, gdzie nasze miejsce od tysiąca lat. Chcieliśmy uczestniczyć w tych decyzjach, które dotyczyły nas, a w których nie mogliśmy brać udziału. Choć trwały debaty, i w różnych sprawach różnie stawiane były akcenty, był i spór polityczny, w Polsce w niejednej kwestii, to przecież w jednym byliśmy zgodni: kolejne rządy po 1989 konsekwentnie starały się przybliżyć Polskę do obecności w Unii Europejskiej. Od Układu Stowarzyszeniowego poprzez negocjacje, Kopenhagę i Ateny – wiedzieliśmy, niezależnie od barw politycznych, jakie reprezentujemy, od sympatii, jakie wyrażamy, że przyszłość naszego kraju jest w rodzinie wolnych i demokratycznych narodów Europy.
Proszę Państwa, razem tak jak tu siedzimy byliśmy w Atenach. Obserwowaliśmy, uczestniczyliśmy w podpisaniu Traktatu Akcesyjnego, przeżywaliśmy wzruszenia. Jeżeli nawet czasami to wzruszenie było zmęczone ze względu na wysiłek, który trzeba było podjąć wcześniej, czas, który oddalił nas od tych pierwszych emocji sprzed wielu, wielu lat, to przecież mieliśmy poczucie wielkości tej historycznej chwili. Mieliśmy również przekonanie, że Ateny są zwieńczeniem nie tylko wielkiej pracy kolejnych ekip rządowych, kolejnych polityków, prezydentów, premierów, parlamentarzystów, ministrów, ale że przede wszystkim podpisanie traktatu akcesyjnego w Atenach było zwieńczeniem 14 lat ciężkiej pracy wszystkich Polaków. Wysiłków, wyrzeczeń, cierpliwości, poświęcenia. Tu w Płocku chciałbym, żebyśmy wspólnie tym milionom Polaków, bezimiennym, którym zawdzięczamy ten traktat i to dojście do przystanku Ateny serdecznie podziękować. Zachowajmy tych ludzi w naszej najlepszej wdzięczności, dziś, jutro i zawsze. Oklaski z Płocka niech popłyną do nich wszystkich. Wszędzie w Polsce, w wielkich miastach, miasteczkach, na wsi i tam gdzie często wiara w dobrą przyszłość jest trudną wiarą, trudną nadzieją opartą o brak pracy, frustrację, troski dnia codziennego, bez wielkiego wspólnego wysiłku Polaków nie udałoby nam się tej drogi przebyć.
W tym czasie dokonaliśmy demokratycznej przebudowy państwa – zmieniliśmy prawo. Zbudowaliśmy podstawy samorządności, rozwinęliśmy samorządy lokalne. Stworzyliśmy podstawy społeczeństwa obywatelskiego, zbudowaliśmy prawo, od konstytucji poczynając, które gwarantuje poszanowanie praw człowieka i podstawowych swobód. Zreformowaliśmy gospodarkę. I wiem, że mówiąc o ekonomii trudno jest dzisiaj uśmiechać się od ucha do ucha, to jednak nie zgubmy z pola widzenia tego, co zostało osiągnięte. Czy pamiętamy że w 1990 roku inflacja wynosiła ponad 500 proc. – dziś jest na poziomie 0,5 procenta. Choć eksperci się spierają, czy to nie jest za nisko, przecież przeszliśmy niebywałą drogę od hiperinflacji do ustabilizowania złotego. Kilkanaście lat temu ponad 70 procent naszej wymiany handlowej przypadało na kraje RWPG, dziś podobna wielkość przypada na kraje Unii Europejskiej. To nie stało się tylko poprzez przestawienie zwrotnicy, to stało się dzięki wysiłkowi, żeby nasze produkty były lepsze, wyższej jakości, bardziej konkurencyjne, o niższych kosztach produkcji, lepiej promowane i potrzebne wielu kooperantom w Europie Zachodniej. To dokonało się przy ogromnym wysiłku ludzi, menadżerów, techników, technologów, pracowników, robotników, ekonomistów. Trzeba rozumieć, że ta wielka fundamentalna zmiana była okupiona codziennym, ogromnym wysiłkiem milionów Polaków.
Zmieniła się struktura polskiej gospodarki – w miejsce przestarzałych gałęzi przemysłu ciężkiego, zbrojeniowego, coraz bardziej rozwijają się przedsiębiorstwa oparte o nowoczesne technologie, rozwija się sektor usług. Od 1990 roku polski Produkt Krajowy Brutto wzrósł o ponad 50 procent, więcej aniżeli w jakimkolwiek innym kraju, który przeszedł drogę transformacji. Mówię o tym, nie po to żeby uprawiać propagandę sukcesu. Mówię o tym, żebyśmy widzieli to wszystko we właściwych proporcjach. Mówiąc o kłopotach, trudnościach, przeżywając je, martwiąc się wysokim bezrobociem, martwiąc się degradacja wielu regionów Polski, żebyśmy nie zapomnieli, co już udało nam się osiągnąć. Równowaga psychiczna człowieka, ale także równowaga psychiczna narodu jest wtedy, kiedy widzimy wszystko we właściwych proporcjach, kiedy widzimy plusy i minusy, kiedy oglądamy naszą rzeczywistość poprzez całość informacji, a nie tylko poprzez pojedyncze fakty, afery, przejściowe stany frustracji czy polityczne rozgrywki.
Polska osiągnęła bardzo wiele. Jesteśmy krajem pokazywanym innym jako wzór, nawet nasze słabości przybliżają nas do innych, bo pokazują, że choć odnieśliśmy wiele sukcesów, to jak inni nie jesteśmy doskonali, mamy jeszcze wiele do zrobienia i musimy się dalej starać. Wejście do unii europejskiej jest tą szansą, żeby trudności pokonać i umocnić to wszystko, co stanowi fundament zdrowej gospodarki i zdrowego państwa i osiągnięcia polskich przemian od 1989 roku.
Dzisiaj przed Polską stoi zasadnicze pytanie: co zrobić aby nowy etap oznaczał wykorzystanie nowych możliwości jakie mamy. Proste rezerwy zostały wykorzystane. Niewiele możemy uczynić idąc tą drogą którą szliśmy do tej pory. Musimy znaleźć nowe impulsy rozwojowe. One tkwią tu w Polsce, one są w polskiej młodzieży, w edukacji młodych ludzi, którzy powinni być coraz lepiej przygotowani do nowych wyzwań, w wielu polskich przedsiębiorstwach, które już umieją sprostać międzynarodowej konkurencji. Nasze możliwości stwarza nasz rynek, nasz potencjał ludzki, to jest 40 mln ludzi, nasze położenie geograficzne, ale to wszystko to jest jeszcze za mało, jeśli chcemy rzeczywiście rozwijać się i nadrabiać dystans cywilizacyjny, jaki mamy do wysoko rozwiniętych państw europejskich. Ten podstawowy czynnik rozwojowy jest związany z Unią Europejską. Jest związany z naszą obecnością w niej. Dlatego tak ważne jest, abyśmy powiedzieli TAK dla Europy, TAK dla Unii Europejskiej, bo to jest właśnie impuls rozwojowy. To jest to połączenie tych rezerw, które jeszcze mamy, którymi dysponujemy, z nowymi perspektywami, jakie otwierają się wraz z obecnością w strukturach europejskich.
Przystępując do Unii, znajdziemy się w obrębie jednego z najbardziej rozwiniętych rynków świata, będziemy korzystać ze swobody przepływu ludzi, kapitału, towarów i usług. Będziemy uczestnikami struktury, która będzie liczyła blisko 400 milionów ludzi. Będziemy mieli możliwość korzystania z napływu do Polski inwestycji i nowych technologii; otworzymy dla Polaków rynek pracy w krajach Europy Zachodniej; zwiększymy możliwości edukacyjne dla młodego pokolenia Polaków.
Jestem przekonany, że wraz z wejściem do Unii nastąpi w naszym kraju boom inwestycyjny. A więc będziemy tworzyli nowe miejsca pracy. Niezależni eksperci reprezentujący różne poglądy ekonomiczne a także różne orientacje polityczne są zgodni: PKB będzie rosnąć w tempie ponad 5 procent. To będzie sposób na zmniejszenie dysproporcji między Polską a rozwiniętymi krajami wspólnoty.
Wynegocjowane warunki finansowe akcesji, jak podkreślają niektórzy bardzo zazdrośnie, najlepsze w gronie kandydatów, oznaczają, że Polska otrzyma z unijnego budżetu więcej niż do niego wpłaci. To jest ważny fakt, bezdyskusyjny, potwierdzony rachunkami. Te pieniądze wspomogą polską gospodarkę, polskie miasta i wsie. One wpłyną na jakość życia nas, obywateli polskich. Polska ze względu na swój potencjał to prawie połowa, jeżeli chodzi o populację, ludności krajów kandydujących. To blisko polowa, jeśli chodzi o PKB. Na marginesie, mało kto w Polsce wie, a warto to głośno powiedzieć, bo przyzwyczailiśmy się mówić o Polsce jako o kraju biednym: my na pewno jesteśmy krajem na dorobku, ale jesteśmy krajem, który roczny PKB ma na poziomie 200 mld euro. To nie jest kraj, który lokuje się na końcu europejskich czy światowych tabel. Im bardziej patrzymy na nasze otoczenie w regionie, tym bardziej widać, że są to liczby budzące jakieś wrażenie.
Do Polski napłynie ponad połowa środków finansowych, jakie Unia przeznaczy na rozszerzenie. Wierzę, że dzięki naszej zaradności, dzięki naszej konsekwencji wykorzystamy te pieniądze do tworzenia nowych miejsc pracy, do budowy dróg i autostrad, rozwoju wsi i podniesienia standardu życia jej mieszkańców, do ochrony środowiska naturalnego. W końcu, że wykorzystamy również postęp techniczny i technologiczny, aby podnieść konkurencyjność polskich firm.
Często mówimy, że coś musimy zrobić, bo Unia wymaga, każe, oczekuje. To jest i prawda i nieprawda. Prawda, bo standardy unijne są wymagające i trzeba je spełnić. Te standardy oznaczają większą troskę o konsumenta, poprawę jakości oferowanych na naszym rynku towarów i usług.
Czy gdybyśmy nie wstępowali do Unii Europejskiej to moglibyśmy nie modernizować? Czy moglibyśmy nie troszczyć się o konsumenta?
Czy zgodzilibyście się na niską jakość towaru i usług, czy byliśmy gotowi nie chronić naszego środowiska. Czy nie chcielibyśmy unowocześniać naszej polskiej wsi i żyć w takim okresie, czy takim stanie, który jest czymś między nowoczesnym rolnictwem, a coraz bardziej europejskim skansenem - przecież nie. Polska wymaga modernizacji w każdej sytuacji. Młode pokolenie tu obecne na sali chce Polski nowoczesnej w Unii czy bez Unii.
Idąc do Unii, będąc członkiem Unii Europejskiej możemy być nowocześni szybciej korzystając z doświadczeń unijnych, z pomocy, wsparcia także środków finansowych. Dylemat dzisiaj nie brzmi tak, czy musimy coś zrobić bo wchodzimy do Unii, i będziemy mogli mieć święty spokój nie wchodząc do Unii Europejskiej. Dylemat brzmi tak: czy chcemy unowocześnić się skutecznie, szybciej korzystając z wsparcia Unii będąc w Unii Europejskiej, czy chcemy tę Europę odkrywać na własny rachunek odbijając się od różnych ścian niemożności, popełniając te błędy, które inni już dawno popełnili i tracąc czas i przebierając nogami w miejscu. To jest pytanie, które trzeba sobie zadać. I młodzi ludzie mają na to tylko jedną odpowiedź - oni chcą być w Unii, oni chcą iść szybciej naprzód, oni chcą szybciej Polskę unowocześnić.
Drodzy Państwo
Traktat Akcesyjny przewiduje rozwiązań szczegółowych. Nie chcę dziś o tym mówić. Przedstawiamy Państwu na płytach CD cały Traktat Akcesyjny. Wszyscy zainteresowani będą mogli dotrzeć do pełnego tekstu. 30 kwietnia najważniejsze gazety codzienne Polski z inicjatywy Fundacji Schumanna oraz mojej inicjatywy załączą płytę, gdzie jest cały Traktat Akcesyjny, inne dokumenty, są odpowiedzi na pytania. Będzie można zapoznać się z całą treścią, jeżeli ktokolwiek tylko będzie to chciał uczynić. Apeluję do szkół, do instytucji, które dysponują komputerami, internetem pomóżcie chętnym , aby mogli przeczytać mogli dowiedzieć się tego, na czym im zależy. Ale żeby choć słowem powiedzieć o tym Traktacie Akcesyjnym: uzyskaliśmy warunki korzystne. Jak już mówiłem korzystniejsze niż inni kandydaci. I mamy tam również ważne zapisy dotyczące okresów przejściowych, które mają chronić te najbardziej wrażliwe obszary polskiej gospodarki dotyczące zarówno obrotu ziemią, nieruchomościami rynku kapitałowego, transportu, przemysłu mleczarskiego, farmaceutycznego. Naprawdę tam gdzie jest potrzeba uzyskania czasu na lepsze przystosowanie, przygotowanie Polski do UE ten czas otrzymaliśmy tylko musimy umieć z niego skorzystać. Kiedy apeluje o głosowanie na „tak” i kiedy mówię, że nie ma dylematu między tym czy coś musimy zrobić bo w Unii, a możemy tego nie robić nie idąc do Unii to warto również zastanowić się nad następną kwestią – A co jest alternatywą? Jak miałaby wyglądać Polska, która powie „nie” dla UE. To bardzo ważne pytanie. Bo to pytanie, które nie tylko dotyczy kwestii szczegółowych, ale pewnej wizji, miejsca Polski we współczesnym świecie, we współczesnej Europie.
Gdzie Polska miałaby być, jeżeli do Unii Europejskiej wejdzie Litwa nasz sąsiad na północy, Łotwa i Estonia, na południowi Czechy i Słowacja, Niemcy na zachodzie są już w UE. W Unii będą Węgrzy, Słoweńcy. W Unii będą za chwilę Bułgarzy, Rumuni, którzy bardzo się o to starają, o Cyprze i Malcie nie wspominam bo są nieco dalej i na wyspach. Gdzie jest miejsce Polski, czym ma wtedy być Polska w rozumieniu geograficznym, politycznym, społecznym, gospodarczym. Czy tą drogą ma być rozpoczęcie rozmów ze Wspólnotą Niepodległych Państw: Rosją, Ukrainą, Białorusią. Powiecie demagogia, tak ale ta realność zaistnieje. Czy mamy być krajem neutralnym, swoistą szarą strefą w sytuacji, kiedy nie ma już w istocie państw neutralnych w dawnym rozumieniu tego słowa w Europie. Finlandia kraj neutralny jest w Unii, Austria kraj neutralny jest w Unii. Gdzie ma być Polska? Otóż chcę jasno powiedzieć wszystkim przeciwnikom wejścia do UE. „Nie” w tym referendum oznacza skazanie Polski na próżnię polityczną, gospodarczą i społeczną. „Nie” dla Unii Europejskiej oznacza pozostawienie Polski na europejskim peryferiach. „Nie” dla Unii oznacza: Polska na marginesie Europy. Weźcie to państwo, którzy mówicie „Nie” pod uwagę. Czego Wy Polsce życzycie? Co chcecie dać swoim dzieciom i wnukom! Taką Polskę! Na peryferiach, na marginesie?
Drodzy Państwo. Nie chcę rozwijać tych scenariuszy, które według mnie jeżeli nie są czarne to są co najwyższej szare. Polska zasługuje na scenariusz wielokolorowy, wielobarwny, optymistyczny. Na scenariusz, w którym nasza energia, szczególnie energia młodych pokoleń będzie mogła być jak najlepiej wykorzystana. Wiem, że w wielu środowiskach istnieje obawa, czy wejście do UE nie będzie zagrażało naszej tożsamości, naszemu dziedzictwu kulturowemu, naszej dumie i tradycji narodowej. Otóż proszę państwa nie. 50 lat Unii Europejskiej pokazuje, że każde z państw zachowało swój język, swoją tradycję, swoją religię, kulturę i swoją odrębność, że fenomen UE jest właśnie to, że różnorodność, która w wielu miejscach świata jest przyczyną konfliktów przemocy, wojen etnicznych tu w Europie ta różnorodność nie jest problemem, a jest bogactwem. Jest naszą wspólną wartością. Buduje to wielkie europejskie dziedzictwo. I Polska ze swoim językiem, ze swoją tysiącletnią historią, ze swoim katolicyzmem ze swoją literaturą, muzyką, kulturą, nauką ze swoim dorobkiem, ze swoją historią tragiczną i bohaterską, ze swoimi wszystkimi tradycjami i naszymi wielkimi cechami, a także przywarami, słabościami z naszym bigosem i oscypkiem i czym jeszcze chcecie wchodzi do Europy z niczego nie rezygnując a wnosząc to do wspólnego dziedzictwa i bogactwa. Jestem przekonany, że takie właśnie pozytywne myślenie jest sensowne, jest prawdziwe. I ono powinno nas animować, żeby nie tylko głosować za UE, ale żeby później walczyć o należne miejsce dla dumnego, bohaterskiego, doświadczonego i pełnego energii czterdziestomilionowego narodu w sercu Europy. Tak powinniśmy myśleć o współczesnej Europie. Jesteśmy społeczeństwem młodym. Jeżeli w Polsce ponad 1, 5 miliona młodych ludzi studiuje a nawet więcej, proszę bardzo milion dziewięćset tysięcy to jest proszę państwa prawie cała populacja Słowenii , cała populacja Estonii i cała populacja Łotwy. W szkołach podstawowych i średnich i gimnazjach blisko 8 milionów młodzieży. To jest niemalże cała populacji bądź to Czech, bądź Węgier, a przynajmniej dwie populacje Litwy. U nas w przedszkolach jest ponad 600 tysięcy dzieci. To jest mniej więcej to samo co na Cyprze i więcej niż w innym kraju przystępującym czyli na Malcie.
Polska wnosi wielki potencjał młodości, a w związku z tym energii. Jeżeli wykształcimy to społeczeństwo, jeżeli damy młodzieży dostęp do nowoczesnej nauki, techniki to Europa będzie mogła mieć dodatkowe wsparcie. Przychodzą nowe pomysły, nowe koncepcje, komputery, sowftware, będzie mogła korzystać z dorobku naukowego, kulturalnego i tych utalentowanych twórców jakich w Polsce mamy, a którzy są także młodym pokoleniem. Czy Państwo wiecie, że na wielkim światowym konkursie oprogramowania komputerowego zwyciężyło trzech studentów z Uniwersytetu Warszawskiego? Pokonali wszystkich, a było tych drużyn kilkaset z całego świata. Przyjąłem ich w Pałacu Prezydenckim okazuje się, że są to wspaniali młodzi ludzie. Nikt z nich nie chce jechać zagranicę. Oni widzą swoją szansę w Polsce, ale pod jednym warunkiem, że będzie to Polska która idzie do Europy, która stanie się nowoczesna i która da im pracę, która jest konkurencyjna z ofertami na Zachodzie.
My nie mamy prawa młodzieży zamknąć tej szansy. Naszym obowiązkiem pokolenia ojców i dziadków jest to, aby przede wszystkim wobec młodzieży, dać, otworzyć im te drzwi i przekroczyć próg do Europy, ten próg do przekroczenie którego potrzebujemy już jednego kroku, kroku w postaci głosowania na „tak” w referendum europejskim. Polacy nie wracają do Europy. Polacy wstępują do UE. Polska w Europie jest od początku swoich dziejów . Uczestniczymy w cywilizacyjnym, politycznym rozwoju kontynentu. Warto to mówić i mówię to moim rozmówcom, że dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego sięgają przecież XIV wieku, to jeden z najstarszych Uniwersytetów w Europie. Tam studiowało wielu cudzoziemców także. Niech Europa przypomni sobie, że wzbogacaliśmy naszą europejską kulturę i naukę dziełami Jana Łaskiego, Mikołaja Kopernika, że Europejczykami w pełnym tego słowa znaczeniu byli Fryderyka Chopin i Ignacy Paderewski. Wzbogacali literaturę europejską Henryk Sienkiewicz i Władysław Reymont. Europejską w każdym calu, kiedy o UE nikt jeszcze nie myślał była Maria Curie – Skłodowska , że współcześni polscy twórcy, poeci, kompozytorzy, malarze, artyści, naukowcy są również ludźmi, którzy wzbogacają naszą Europę swoimi dziełami. Ale przecież też Europa musi pamiętać, że właściwie nie było wojny i takiego wydarzenia, gdzie Polacy nie przelewaliby krwi i gdzie nie walczyliby za wolność naszą i waszą. Ale i my tu w Polsce pamiętajmy, że przecież ten nasz kawałek europejskiej ziemi był miejscem spotkań wielu kultur, religii, wielu narodów. Że do Polski przyjeżdżali europejscy uczeni, artyści, architekci, że przecież pierwszą kronikę dziejów Polski napisał mnich z Prowansji Gall Anonim, że Witt Stwosz z Niemiec obdarował nas arcydziełem gotyckiej sztuki sakralnej, że włoscy malarze uwiecznili na swoich płótnach obrazy dawnej Warszawy, a William Lindley inżynier angielski zbudował stołeczne wodociągi. Lista nazwisk europejskich jest bardzo długa i pokazuje, że idea wspólnej Europy nie jest ideą, która urodziła się w ostatnich latach i nie jest ideą, którą myśmy wymyślili w ostatnim okresie czy to w Kopehadze, czy to w Atenach. To jest wielka koncepcja Europy, która potrafi pokonywać granice, która właśnie cieszy się z różnorodności, z wielokulturowości i która buduje to co najpiękniejsze opierając się na różnych źródłach, ludziach, wywodzących się z różnych państw, którzy mają inne ale wspólne w istocie wartości i korzenie. Tak tworzy się europejskie dziedzictwo. Jestem przekonany, że będziemy potrafili wpisywać się coraz mocniej do takiego konceptu europejskiego.
Jest wiele obaw, część z tych obaw powinna być wyjaśniana przez proste fakty. O suwerenności, tożsamości już mówiłem. Chcę powiedzieć tu w Płocku także o wykupie ziemi, bo taka obawa jest wyrażana. Nie wiem czy mieliście okazję przeczytać ostatnie informacje, bo to w przeciągu ostatnich 13 lat cudzoziemcy kupili w Polsce 0,001 polskich gruntów. Nie ma ani masowego wykupywania gruntów, ani nie ma takich tendencji, nie ma takiej obawy. Jestem przekonany, że częściej operujemy stereotypami niż faktami, że niepotrzebnie obawiamy się tego co bardziej tkwi w nas samych aniżeli jest rzeczywistym zagrożeniem. Ale stereotypy mają to do siebie, że często silniejsze są od faktów i od prawdy. To także chcę powiedzieć drodzy państwo – nie wchodzimy do Unii sami, wchodzimy w gronie naszych sąsiadów i przyjaciół z regionu. To bardzo ważne. Oni już powiedzieli w referendach „tak”. Weźmy to pod uwagę. Niech to będzie dla nas sygnał, że także polskie „tak” będzie wzmacniało ten region Europy Środkowej i Wschodniej w naszej wspólnej obecności w Unii.
Podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w roku 1979 Jan Paweł II powiedział słowa prorocze. Otóż mówił wtedy, że Zjazd Gnieźnieński otworzył Polsce drogę ku jedności z całą rodziną państw Europy i u progu II Tysiąclecia naród Polski zyskał prawo, by na równi z innymi narodami włączyć się w proces tworzenia nowego oblicza Europy. Papież już wtedy przewidywał mówiąc, że być może jego wybór jest sygnałem, że te dwie Europy mogą się połączyć. Później dodał do tego te słynne porównanie o dwóch płucach zachodnim i wschodnim, które muszą działać wspólnie, żeby organizm był zdrowy i żywy. To były słowa prorocze i mało kto wierzył, że mogą się spełnić a spełniają się i to w wymiarze historycznym szybko. Przypominam te słowa nie dlatego, żeby nadużywać autorytetu Ojca Świętego, ale żeby przypomnieć nam wagę decyzji, jaką dziś podejmujmy u progu III Tysiąclecia. Bądźmy świadomi mądrości naszych przodków sprzed ponad już tysiąca lat. Nie zmarnujmy tej szansy, która jest dziś przed nami. Tej szansy, która wymaga decyzji, i która będzie przeprowadzona w najbardziej demokratycznej procedurze. To nie są wybory jak każde inne. To nie jest akt wyborczy, który można powtórzyć za 4 lata, za dwa, za rok. Referendum europejskie będzie prawdziwym egzaminem. Egzaminem, który być może ma egzamin poprawkowy ale w bardzo nieznanej przyszłości, a być może i tu przestrzegam w ogóle nie mieć egzaminu poprawkowego. To egzamin z odpowiedzialności wobec historii. To egzamin wobec współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków. O ten dzień, o te dni 7, 8 czerwca będziemy pytani przez nasze dzieci i wnuki. Ta decyzja będzie opisywana i omawiana. Jeżeli uchylimy się od jej podjęcia nie będzie dla nas usprawiedliwienia. A więc zróbmy wszystko, abyśmy mogli powiedzieć naszym najbliższym kiedyś z dumą, że my tej szansy nie zmarnowaliśmy. Proszę, aby w tym referendum nie kierować się sympatiami, czy antypatiami partyjnymi, czy politycznymi. Pat Cox, przewodniczący Parlamentu Europejskiego powiedział, że w Irlandii przy powtórzonym referendum nicejskim ukuto takie hasło, żeby nie łączyć referendum ze sprawami wewnętrznymi - Nie strzelaj dziś do rządu. Będziesz miał jeszcze wiele okazji, żeby strzelać do tego rządu. Polska najnowsza historia kolejnych rządów w Polsce pokazuje, że dni do strzelania do rządów w każdym roku jest wystarczająco dużo. Ale wyłączmy od tej strzelaniny dni 7, 8 czerwca. Wyłączmy najbliższe dni, kiedy trzeba rozmawiać o Europie, o referendum, kiedy trzeba namawiać naszych rodaków do głosowania. To jest wybór ponad partyjny, ponad polityczny. To jest wybór przyszłości. Proszę również, aby zwrócić się do Waszych bliskich. Ostatnie badania wykazały, że Polacy najchętniej słuchają przyjaciół, bliskich, rodziny. Stąd płynie najczęściej decyzja polityczna. Cieszę się, że wśród osób do których jest zaufanie co do podejmowania decyzji jest również prezydent, ale na drugim miejscu zaraz za rodziną. I słusznie. Apeluję - rozmawiajcie w domach, rozmawiajcie w gronach przyjaciół, przekonujcie. To jest ta decyzja, która musi się urodzić w Was samych, który musi być podbudowana przekonaniem, że decydując „tak” dla Polski mówimy „tak” dla naszej przyszłości, naszych marzeń i planów. „tak” dla życia w Europie bezpiecznej, wolnej od przemocy, niesprawiedliwości i ksenofobii. „Tak” dla Polski, która będzie liczyła się w Europie i „tak” dla Europy, której Polska jest potrzebna, która czeka na Polskę, która otwiera się dla nas i nam. Proszę skorzystajmy z tego przywileju, który może nas zaprowadzić do dobrej przyszłości dla młodych i starych, dla wykształconych i tych którzy wykształcenia nie mają, dla mieszkańców miast i wsi. Powiem, ta decyzja stwarza szansę dla każdego. Polska w UE to Polska silna, to Polska która może realizować swoje dążenia. Europa z Polską to również Europa bezpieczniejsza i silniejsza i lepsza. Dlatego Drodzy Państwo dla Polski trzeba powiedzieć „tak” i dla Europy trzeba powiedzieć „tak”. Trzeba powiedzieć to „tak” dla każdej polskiej rodziny. Dla tu obecnych i nieobecnych, dla nas wszystkich, dla Polaków, dla moich rodaków. „Tak” dla Polski, „Tak” dla Polski 7 i 8 czerwca.