13 stycznia 2003
13 stycznia 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski - na zaproszenie Prezydenta George`a W. Busha - rozpoczął dwudniową wizytę roboczą w Stanach Zjednoczonych.
W pierwszym dniu wizyty w godzinach porannych Prezydent RP przyjął w rezydencji w Blair House przedstawicieli koncernu Lockheed Martin. W spotkaniu uczestniczył prezes koncernu Vance D. Coffman.
Następnie Prezydent Aleksander Kwaśniewski odwiedził National Defense University, gdzie po spotkaniu z Rektorem Narodowego Uniwersytetu Obrony Admirałem Paul`em G. Gaffney`em II, Prezydent RP wygłosił wykład dla kadry i słuchaczy uniwersytetu pod tytułem: " Bezpieczeństwo transatlantyckie u progu 2003 roku"
Cieszę się, że mam dziś możliwość odwiedzić Uniwersytet Obrony Narodowej - National Defence University (NDU) i przemawiać do tak znakomitej publiczności złożonej ze znawców przedmiotu. Wasza uczelnia jest bardzo ceniona w Polsce, a nasi oficerowie-absolwenci NDU osiągają najwyższe stanowiska w wojsku. Nie ma ich jednak wielu, ponieważ NDU otworzyła podwoje dla naszych oficerów zaledwie 10 lat temu. Pozwólcie Państwo, że wymienię niektórych aktywnych zawodowo absolwentów z Polski według lat ukończenia Waszej uczelni:
Rocznik 97: generał dywizji Henryk Tacik, Polski Przedstawiciel Wojskowy przy Komitecie Wojskowym NATO wyznaczony na stanowisko w 1998 r.;
Rocznik 98: generał broni Edward Pietrzyk, Dowódca Wojsk Lądowych wyznaczony na stanowisko w 2000 r.;
Rocznik 99: generał Piątas, Szef Sztabu Generalnego WP wyznaczony na stanowisko w 2000 r.;
Rocznik 2000: generał dywizji Mieczysław Cieniuch, Szef Generalnego Zarządu Planowania Strategicznego Sztabu Generalnego WP wyznaczony na stanowisko w 2000 r.;
Rocznik 2001: generał broni Ryszard Olszewski, który jest obecny na tej sali, Dowódca Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej wyznaczony na stanowisko w 2002 r.;
Rocznik 2002: generał brygady Franciszek Gągor, Szef Generalnego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego WP wyznaczony na stanowisko w 2002 r. Właśnie w ubiegłym tygodniu generał Gągor został wybrany przez Sekretariat NZ na stanowisko Dowódcy Misji NZ w Iraku/Kuwejcie (UNIKOM) i jest w trakcie przejmowania swoich nowych obowiązków.
Tak więc mamy w Polsce szansę nie tylko docenić, ale również praktycznie wykorzystać niezmiernie cenną wiedzę, kompetencje i programy szkoleniowe NDU. Wiedza i kompetencje absolwentów NDU są najlepszym dowodem wysokiego poziomu kadry Waszej uczelni. Chciałby wyrazić wdzięczność NDU, jej rektorowi wiceadmirałowi Paulowi G.Gaffneyowi II, Steveowi J.Flanaganowi, dyrektorowi Instytutu Krajowych Studiów Strategicznych NDU, dr Hansowi Binnendijkowi oraz dr Jeffreyowi Simonowi za ich wysiłek na rzecz podnoszenia w społeczeństwie zrozumienia złożonych zagadnień polityki, które stoją przed społecznością światową.
Jestem naprawdę szczęśliwy, że mogę dziś spotkać się z Państwem i podzielić się swoimi refleksjami na temat bezpieczeństwa transatlantyckiego. Próbując określić wyzwania i możliwości wynikające z nowego międzynarodowego otoczenia w dziedzinie bezpieczeństwa, moje spostrzeżenia poświęcę dwóm podstawowym tematom - środowisku bezpieczeństwa przed szczytem NATO w Pradze oraz kwestii nowych uwarunkowań bezpieczeństwa.
Na samym początku chciałbym odnotować pozytywne wydarzenia w otoczeniu bezpieczeństwa, które doprowadziły do decyzji podjętych na szczycie w Pradze. Moim zdaniem najważniejsze są tu konsekwencje wydarzeń z 11 września oraz proces rozszerzenia NATO. W Pradze doszło do skrzyżowania się dróg procesu rozpoczętego po wrześniowych atakach oraz procesu rozszerzenia, co wyzwoliło bardzo silny bodziec na rzecz zmian. Dlatego też od tego momentu NATO nie będzie już takie samo.
Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce 11 września wymusiły i wzmocniły bardzo ważny proces - ogólną rewizję sposobu myślenia i działania w ramach NATO. Nasze narody otrzymały silny bodziec do zmian. Przestaliśmy mówić, a zaczęliśmy działać - wypracowując sposoby dopasowania naszych zdolności obronnych do realnych i bezpośrednich wymogów otoczenia bezpieczeństwa w okresie, który nastąpił po zimnej wojnie.
Druga fala rozszerzenia jest również sprawą najwyższej wagi. Nie jest to automatyczne powtórzenie decyzji zaproszenia Polski, Czech i Węgier, jak to się często mówi czy myśli.
Pierwsza fala rozszerzenia stanowiła bardzo istotną decyzję polityczną, która zapoczątkowała politykę otwartych drzwi i podejmowana była w warunkach silnego sprzeciwu ze strony Rosji. Jednakże decyzja w sprawie pierwszego rozszerzenia nie spowodowała zmian wewnętrznych w Sojuszu. Struktura sił zbrojnych NATO oraz procedury planowania, przyjęte 50 lat wcześniej i stworzone na potrzeby zimnej wojny pozostały nienaruszone. Oczywiście nie czekaliśmy z założonymi rękami na lepsze czasy. Zdawaliśmy sobie sprawę z potrzeby zmian. Na szczycie w Waszyngtonie określono słabe punkty. Rozpoczęliśmy rozmowy i konsultacje na temat, jak podnosić zdolności obronne, jak prowadzić operacje poza obszarem państw NATO, jak współpracować z innymi organizacjami międzynarodowymi i krajami nie należącymi do NATO.
Przez ostatnie 3 lata nowi członkowie udowodnili, że są wiarygodnymi i atrakcyjnymi Sojusznikami. Wnieśli oni wkład w rozwój strategicznego partnerstwa NATO-Rosja, dzięki czemu ostatnie decyzje rozszerzeniowe nie wywołały żadnego kryzysu w naszych stosunkach z Rosją.
Jednakże, prawdziwa zmiana w NATO nastąpi wraz z wprowadzeniem w życie decyzji podjętych na szczycie w Pradze. Zdecydowaliśmy tam, aby zaprosić 7 krajów do członkostwa w NATO, co poważnie zwiększy nasz potencjał obronny i rozszerzy strefę stabilności od Bałtyku po Morze Czarne i Morze Śródziemne.
NATO zmieni się jednak nie tylko w wymiarze geograficznym. Polityczny środek ciężkości przesunie się również w stronę Wschodu Europy. Ta fala rozszerzenia spowoduje napływ "świeżej krwi" do struktur Sojuszu, który uzyska unikalną możliwość ożywienia. 10 z 26 Sojuszników (tzn. 40 % wszystkich członków) będzie pochodziło z byłych krajów komunistycznych. Wszyscy są pełni entuzjazmu i wiary w NATO.
Przyjmijmy proste i jasne podejście.
Jesteśmy świadkami stopniowej ewolucji pojęcia "obrona". My też uczestniczymy w tym procesie. Do niedawna pod pojęciem obrona rozumiano ochronę własnego terytorium przed nieprzyjacielem. Takie podejście pozwalało wypracować takie koncepcje jak: powstrzymywania, odstraszania i wysuniętej obrony. Jednakże te koncepcje okazały się nieaktualne w nowym środowisku bezpieczeństwa. Najbardziej przerażający wrogowie cywilizacji - terroryści - nie atakują ani nie zajmują terytorium. Szerzą zniszczenie obliczone na wywołanie chaosu i sparaliżowanie instytucji i mechanizmów społecznych.
Jakie więc są nasze nowe uwarunkowania bezpieczeństwa?
W celu obrony przed takim nieprzyjacielem musimy zmienić filozofię naszego działania.
Przede wszystkim to my musimy znaleźć nieprzyjaciela, nie czekając aż on znajdzie nas. Po drugie z chwilą znalezienia nieprzyjaciela, należy go zneutralizować, zanim urośnie w siłę. Po trzecie środkami do osiągnięcia tych celów nie są czołgi, ale połączone działania polityczne, wojskowe, gospodarcze i finansowe. Po czwarte nasz trud na nic się nie zda, jeśli będziemy działać w pojedynkę, choćbyśmy byli wielkim mocarstwem.
Społeczność transatlantycka musi przystosować się do warunków nowego środowiska bezpieczeństwa, podobnie jak NATO rozpoczęło proces głębokiej transformacji wzmocniony decyzjami szczytu Sojuszu w Pradze w listopadzie ubiegłego roku. Europa przebudziła się, a Europejscy sojusznicy udowodnili, że są gotowi na zmiany i na stawienie czoła nowym wyzwaniom. NATO będzie mogło znowu stać się kluczowym środkiem realizacji celów zarówno narodowej strategii bezpieczeństwa USA, jak również strategii obronnych europejskich Sojuszników.
Zasadnicze wyzwanie, przed którym stoi społeczność transatlantycka to jak utrzymać wspólnotę interesów bezpieczeństwa. Jest to warunek konieczny dla współpracy i wspólnych starań w warunkach nieco odmiennego postrzegania zagrożeń i wyraźnego dystansu dzielącego Stany Zjednoczone i Europę pod względem zdolności militarnych.
W tym kontekście musimy pamiętać, że zarówno NATO jak i Unia Europejska przechodzi równolegle proces rozszerzenia i głęboką transformację. W porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi Europa jest technologicznie i militarnie zapóźniona. Musi (co zresztą czyni) podejmować działania w celu zmniejszenia rosnącego dystansu. Jednakże pomimo tych braków Europa ciągle jest dojrzałym politycznym, gospodarczym i handlowym partnerem USA.
Jedną z najbardziej obiecujących inicjatyw współpracy amerykańsko-europejskiej jest decyzja podjęta na szczycie w Pradze utworzenia wspólnych Sił Odpowiedzi NATO, gotowych do użycia wszędzie i zawsze, kiedy ich użycie wzmocniłoby wymiernie społeczność transatlantycką.
Dążyć powinniśmy do tego, aby wszystkie wysiłki Stanów Zjednoczonych i państw europejskich związane z przystosowaniem społeczności transatlantyckiej do nowych wyzwań do siebie wzajemnie przystawały.
NATO nie jest koalicją doraźną. Stanowi sojusz oparty na wspólnych interesach bezpieczeństwa i wspólnych wartościach. Najlepszym tego przykładem jest decyzja szczytu w Pradze w sprawie następnego etapu rozszerzenia.
Historyczne znaczenie tej decyzji polega na tym, że to dopiero w Pradze udało się wyrównać rachunki historii. Linie podziału w Europie są zakorzenione w historii. Zostały wykreślone przez 2 systemy totalitarne - Niemcy Hitlera oraz Związek Radziecki Stalina, a teraz wreszcie zostają wymazane na zawsze. Tajny pakt Ribberntrop-Mołotow oznaczał czwarty w historii rozbiór Polski, a dla 3 krajów bałtyckich przymusowe włączenie do Związku Radzieckiego. Korzystając z tej okazji, pragnę oddać hołd i podziękować narodowi amerykańskiemu za to, że nigdy nie uznał tych haniebnych decyzji.
Czy zasady Traktatu Waszyngtońskiego pozostają w mocy w świetle nowego postrzegania zagrożeń bezpieczeństwa i nowej koncepcji obrony, szczególnie obrony przed terroryzmem?
Odpowiedź Polski jest jasna: TAK. Zasady te są stałe, wypróbowane i prawdziwe, osadzone we wspólnych wartościach współczesnej cywilizacji. Stanowią coś więcej niż środek stawienia czoła zagrożeniom militarnym "zimnej wojny" - Jest w nich witalność, która umożliwia transformację i przystosowanie do nowej rzeczywistości.
Nowi członkowie pragną silnego NATO, zdolnego sprostać nowym zagrożeniom globalnym. Pragną NATO potęgującego zdolności obronne państw członkowskich oraz NATO odgrywającego kluczową rolę w międzynarodowym środowisku bezpieczeństwa. Pragną Sojuszu, który może działać poza terytorium państw członkowskich w celu zapobiegania potencjalnym zagrożeniom i niebezpieczeństwom.
Nowi członkowie rozumieją znaczenie stosunków transatlantyckich, ale nie oczekują gwarancji bezpieczeństwa za darmo, wyłącznie na koszt Stanów Zjednoczonych. Raczej oczekują pomocy Stanów Zjednoczonych w rozwoju ich własnych zdolności obronnych, aby mogli zapewnić jak najlepszy wkład we wspólne działania obronne Sojuszu i uzyskać maksymalny efekt synergii. Siły zbrojne nowych sojuszników muszą przejść zmiany. Stary post-sowiecki sprzęt trzeba będzie zastąpić nowoczesnymi systemami. Polscy piloci przesiądą się z wysłużonych MIG-ów na nowoczesne samoloty F-16. Te zmiany można chyba porównać ze zmianami w dziedzinie komunikacji w momencie wprowadzenia technologii światłowodowej.
Na pierwszym miejscu wśród uwarunkowań bezpieczeństwa transatlantyckiego postawiłbym stosunki NATO-Unia Europejska, które w dużej mierze odzwierciedlają stosunki amerykańsko-europejskie.
Szczyt Unii Europejskiej w Kopenhadze dokonał przełomu podejmując decyzję otwarcia drzwi dla dalszego rozwoju współpracy NATO-UE w dziedzinie obrony. To znowu bardzo pozytywne wydarzenie, ponieważ decyzje na szczycie w Pradze oraz rozszerzenie Unii Europejskiej wzmacniają europejski filar NATO oraz całe NATO poprzez zwiększenie zdolności państw członkowskich do wypracowania wspólnych celów politycznych.
Jednak tylko wtedy, gdy teoria staje się praktyką można uzyskać najbardziej skuteczne i odpowiednie rozwiązania.
Na koniec mojego przemówienia chciałbym poczynić kilka uwag bardziej ogólnej natury. Nie wszystkie z tych uwag są bezpośrednio związane z głównym tematem naszego spotkania, ale sądzę, że są wystarczająco ważne, aby o nich dziś wspomnieć.
Nie tak dawno temu głównym celem polityki bezpieczeństwa było zapobieganie możliwym atakom ze strony silnych agresywnych państw. Obecnie to państwa słabe i upadające stanowią poważne wyzwanie dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. To właśnie na terytorium tych państw znajdują schronienie różne struktury przestępcze. I to właśnie w tych państwach szkolą się grupy terrorystyczne.
Chodzi o to, że współczesne przepisy prawa międzynarodowego oraz cały modus operandi społeczności międzynarodowej są zorientowane na państwa, które w pełni kontrolują i są odpowiedzialne za działania podejmowane na ich terytorium. Państwa słabe często nie spełniają tego kryterium. Tak więc stanowią nowe wyzwanie, ryzyko i źródło zagrożeń. I nie ma gotowej odpowiedzi na pytanie jak radzić sobie z tym problemem. Do walki z tradycyjnymi wyzwaniami posiadamy prawo międzynarodowe, armie i międzynarodowe struktury bezpieczeństwa, a mentalność naszych społeczeństw jest przygotowana na stawienie czoła takim zagrożeniom.
Źródło współczesnych zagrożeń leży w różnych spiskach, organizacjach terrorystycznych i innych strukturach niepaństwowych działających na terytorium słabych państw.
Tak więc dziś stoimy przed pytaniem, jak przystosować istniejące normy prawne do nowych wymogów. Jak zmienić mentalność ludzi? Jak zmodyfikować funkcjonowanie międzynarodowych organizacji, aby mogły prowadzić skuteczną walkę z nowymi zagrożeniami w momencie i w miejscu ich powstania. Jak powstrzymać diabła, zanim zbierze żniwo?
Nie znam wszystkich odpowiedzi na te pytania, ale wiem dwie rzeczy. Nie można prowadzić skutecznej walki w pojedynkę. Trzeba również przestrzegać prawa międzynarodowego. Ta zasada stosuje się również do państw silnych.
Podstawy prawne wojny przeciwko terroryzmowi - pomyślnej międzynarodowej obrony przeciwko terroryzmowi powinny wynikać z jasnych międzynarodowych procedur prawnych. Powinny one twórczo wykorzystywać mechanizmy wielostronne, takie jak ONZ. Jesteśmy za tym, aby Kartę Narodów Zjednoczonych traktować jak Biblię. Biblia daje nam 10 Przykazań jako podstawowe zasady stosunków międzyludzkich. Podobnie Karta NZ daje nam zasady stosunków pomiędzy państwami. Jednak rzeczywistość, którą opisuję skłania nas do przyjęcia nowego aktu prawnego, który sprostałby obecnym wyzwaniom i nakreśliłby polityczną filozofię na dziś i na przyszłość. Podczas ostatniej sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ Polska zaproponowała rozpoczęcie prac nad opracowaniem takiego politycznego aktu.
Taki dokument będzie również musiał gwarantować coś, co sądzę jest oczywiste - bezpieczeństwo społeczeństwa, jeśli jest zagrożone ze strony własnych władz. Suwerenność narodowa nie może stanowić tarczy dla naruszania zasad prawa międzynarodowego. W takich przypadkach społeczność międzynarodowa musi mieć możliwość interwencji. Ci, którzy łamią prawo nie mogą być bezkarni.
Przywództwo Stanów Zjednoczonych w obronie przeciwko terroryzmowi musi być wszechstronne. Nie może ograniczać się jedynie do przywództwa operacyjnego w kolejnych kampaniach militarnych.
Przywódcza rola Stanów Zjednoczonych jest niepodważalna, a sposób w jaki jest realizowana też nie powinien być kwestionowany.
Mówię to w stolicy państwa, które dla wielu ludzi na świecie stanowi wzór demokracji i poszanowania praw człowieka. Obecne przywództwo Stanów Zjednoczonych nie jest kwestionowane i powinno być realizowane. Jednak należy jasno powiedzieć, że w celu zapewnienia jego skuteczności, musi uwzględniać współpracę i opierać się na zasadach akceptowanych przez wszystkie strony. Jeśli zabraknie tych zasad, wówczas przywództwo może być postrzegane jako hegemonia lub dominacja.
Aby uniknąć takiej sytuacji, należy ze sobą rozmawiać, słuchać innych i poznawać ich argumenty.
Moim zdaniem Stany Zjednoczone i Europa pozostaną głównymi aktorami w dziedzinie bezpieczeństwa w dającej się przewidzieć przyszłości. Polska i Stany Zjednoczone mogą odegrać rolę w poprawie sytuacji w tej dziedzinie.
W ubiegłym roku podczas spotkania przywódców państw i rządów Grupy Wileńskiej i V-4 w Rydze przedstawiłem inicjatywę współpracy regionalnej po rozszerzeniu Unii Europejskiej i NATO. Inicjatywa Ryska była pomyślana jako platforma wymiany doświadczeń i konsultacji w sprawach bezpieczeństwa i innych kwestiach regionalnych pomiędzy członkami NATO i EU oraz tymi państwami regionu, które pozostaną poza tymi organizacjami.
Zróbmy, co do nas należy i bądźmy optymistami. W Europie zauważa się pojawienie nowej pozytywnej jakości. To prawda, że sposób, w jaki się rozwija nie wszystkich zadowala. To prawda, że jej rozwój nie jest wystarczająco szybki, ale pamiętajmy jak złożone i trudne są wyzwania, przed którymi stoimy i bądźmy optymistami. Jest takie powiedzenie z West Point, które brzmi: "When the going gets tough, the tough get going.