Menu rozwijane

30 czerwca 2004
30 czerwca 2004 roku w Belwederze odbyła się Konferencja „Polski Trzeci Sektor na progu Unii Europejskiej” z udziałem Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Barbary Labudy. W konferencji uczestniczyli m.in. prof. Bronisław Geremek – deputowany do Parlementu Europejskiego, a także przedstawiciele rządu, parlamentu, organizacji pozarządowych, członkowie korpusu dyplomatycznego, ludzie nauki i mediów. Konferencja składała się z dwóch paneli: I panel, w którym moderatorem była minister Barbara Labuda - Trzeci Sektor i społeczeństwo obywatelskie – 15 lat później II panel, w którym moderatorem był red. Andrzej Jonas - Polski Trzeci Sektor na progu Unii Europejskiej Uczestnicy konferencji zastanawiali się nad następującymi sprawami: w jakim stopniu udało się w naszym kraju zbudować społeczeństwo obywatelskie i jak trwałe są jego podstawy? W jakim stanie jest trzeci sektor i jakie wartości udało mu się zaszczepić w społeczeństwie? Jak jest przygotowany do funkcjonowania w Unii Europejskiej? Co polskie organizacje pozarządowe mogą zrobić, by realizował się obywatelski, a nie tylko ekonomiczny model Zjednoczonej Europy? Rozpoczynając konferencję Minister Barabara Labuda powiedziała m.in.: Dziś - 15 lat po upadku komunizmu - gdy spełniło się marzenie nasze oraz naszych rodziców, jesteśmy w Unii Europejskiej, jesteśmy członkiem wspólnoty europejskiej i w ramach struktury instytucji europejskiej będą pracowały rządy, przedstawiciele władz, ale także organizacje obywatelskie. Proponuję, abyśmy się nad tym dziś zastanowili. Mamy wśród nas wspaniałych panelistów. Bardzo dziękuje Panu prof. Geremkowi - deputowanemu do Europarlamentu. Panie Profesorze – gratulujemy. Witam też prof. Antoniego Sułka, znakomitego socjologa Uniwersytetu Warszawskiego, wybitnego znawcę społeczeństwa obywatelskiego, współautora świetnego raportu „Stan społeczeństwa 2003”. Witam Kubę Wygnańskiego, znakomitego działacza i członka Rady Pożytku Publicznego. Proponuję abyśmy zastanowili się nad takimi pytaniami: czy można powiedzieć, że społeczeństwo polskie rozwija się w kierunku społeczeństwa obywatelskiego, dzisiaj 15 lat po upadku komunizmu? Czy Polki i Polacy potrafią identyfikować taką wartość jak dobro wspólne? Czy potrafią i chcą się samoorganizować, by współtworzyć świat wokół siebie? Czy po eksplozji inicjatyw obywatelskich, ruchu non profit, wolontariatu, na początku lat 90 możemy mówić o tym, że teraz mamy do czynienia ze stabilizacją w tej dziedzinie, która objawia się tym, m.in. że nie ma już żywiołowości i spontaniczności z początkowego okresu powstawania, wyłaniania się tych inicjatyw i ruchu. Nie ma tego, ale jest już profesjonalizacja i umiejętność zinstytucjonalizowania kontaktów i współpracy z władzami państwa. Z jego różnymi przedstawicielstwami, z mediami, z biznesem, z organizacjami międzynarodowymi i czy to ciągle jest w obrębie wariantu oceny optymistycznej? Czy możemy mówić, że mamy do czynienia z nową jakością, jeśli chodzi o rozwój społeczeństwa polskiego, bo mianowicie organizacje pozarządowe - trzeci sektor, organizacje non profit – wpisały się już na trwałe i mocno w społeczny i polityczny ład III Rzeczypospolitej czy też – i tu ocenę pozostawiam do wyboru - mniej entuzjastyczną, mniej optymistyczną, a mianowicie, że wprawdzie istnieją fundamenty społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju, bo mamy i regulacje prawne, które to umożliwiają i pewne mechanizmy polityczne i społeczeństwo dzięki temu, że jest wolność polityczna. Można się samoorganizować, w dowolny sposób, wokół dowolnie przez siebie wybranych celów i istnieją ludzie o postawach altruistycznych. To była zawsze w Polsce taka piękna tradycja społecznikowska, długa i piękna. Postawy altruistyczne, ludzie którzy kierują się wartościami i uczuciami wyższego rzędu po to, by zmieniać świat na lepsze i pomagać innym, więc mamy te elementy, które sprawiają, że może funkcjonować społeczeństwo obywatelskie.I zarazem nasze społeczeństwo jest ciągle niezamożne, nadal słabo wykształcone mimo, że ta sytuacja zmienia się na lepsze, bo przypomnę w 1989 roku było 300 tys. studentów, a obecnie mamy około 2 mln osób studiujących, ale nadal można powiedzieć, że nasze społeczeństwo uczy się samorządności jeszcze, że kultura obywatelska jest jeszcze słaba, że inicjatyw obywatelskich jest nadal bardzo mało, że organizacje obywatelskie, z wyjątkiem nielicznych, nie wyryły się jeszcze w świadomości zbiorowej Polaków i nie są wstanie wpływać ani na życie obywateli i obywatelek, ani na opinię ludzi i że Polacy jeszcze nie potrafią wiązać rozwoju społeczeństwa obywatelskiego z rozwojem kraju, rozwojem naszej Ojczyzny. To jest ten drugi, gorszy wariant, do wyboru, albo jedna i druga z tych ocen mówi prawdę o nas. I czy na końcu można sobie zadać pytanie, co to oznacza być obywatelem czy obywatelką? Co dzisiaj oznaczało do 1989 r., na przykład w moim przypadku, czy wielu z Państwa oznaczało nie akceptowanie systemu, odrzucanie go na różne sposoby od biernego odrzucania czyli nie uczestniczenia w życiu społeczności, oszukiwania instytucji państwa, organizowania się przeciwko systemowi tak dalece, że w okresie stanu wojennego mówiliśmy o społeczeństwie obywatelskim podziemnym, co może się wydawać paradoksem, ale tak było. Ludzie się organizowali nie tylko sami, ale wbrew władzom państwa. Co dzisiaj oznacza bycie dla ludzi obywatelem? Być może czasem, mnie się wydaje, łatwiej jest nam się zidentyfikować z pojęciem Polak, Polka niż obywatel, obywatelka. I być może to tłumaczy niskie uczestnictwo w wyborach, na przykład ostatnich do Parlamentu Europejskiego, a może jeszcze trzeba szukać różnych odpowiedzi. To co proponuję, to są pytania, które się nasuwają, gdy żyjemy w naszym kraju i gdy chcemy go zmieniać na coraz lepszy i chcielibyśmy, żeby kultura obywatelska i samorządność były coraz pełniejsze.