Menu rozwijane

03 grudnia 2004
3 grudnia 2004 roku w Pałacu Prezydenckim odbyła się konferencja prasowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego związana z sytuacją na Ukrainie. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.: Jestem ogromnie rad, że Sad Najwyższy Ukrainy podjął decyzje, które są zgodne z prawdą i odczuciami społecznymi oraz dają szansę na stosunkowo szybkie zakończenie kryzysu politycznego, który ma miejsce na Ukrainie. Nie było żadnych wątpliwości, że wybory były sfałszowane i Sąd Najwyższy to potwierdził, anulował oficjalnie ogłoszone przez Centralną Komisję Wyborczą decyzje, a co najważniejsze – zdecydował o powtórzeniu 26 grudnia tego roku drugiej tury wyborów, która była niezgodna z prawidłami, niezgodna z zasadami. To wyznacza – w moim przekonaniu – bardzo czytelną, nieodległą perspektywę zakończenia kryzysu, dokonania wyborów zgodnie ze standardami, z udziałem obserwatorów międzynarodowych. Wierzę, że tak się stanie i podzielam radość Ukraińców, którzy na ulicach wyraźnie cieszą się z tej decyzji. Ja cieszę się z niej również dlatego, że kryzys ukraiński udało nam się włożyć w ramy prawne. To naprawdę jest wydarzenie bez precedensu, że w tak trudnej sytuacji wiążącą decyzję podejmuje Sąd Najwyższy, że decyzje nie zapadają ani na ulicy, ani w różnych gremiach politycznych, ale zgodnie z obowiązującymi przepisami, prawem, konstytucją podejmowane są przez sąd. To budzi wielką nadzieję, że kraje, które mają niedługą demokratyczną drogę za sobą, niewiele doświadczeń, mogą rzeczywiście wykorzystać te instrumenty, które demokracja i państwo prawa stwarza. Cieszę się więc, że tak się stało. Jestem rad, że mogłem osobiście, wraz z mediatorami europejskimi i rosyjskimi uczestniczyć w tym procesie. Proszę pamiętać, że kiedy rozpoczynaliśmy mediację mówiłem o trzech celach – pierwszym była weryfikacja wyniku wyborczego, drugim było zachowanie spokoju i nie używanie siły ani przemocy, a trzecim było prowadzenie dialogu politycznego. Udało nam się już tydzień temu dialog polityczny rozpocząć. Do dzisiaj wierzę, że będzie tak dalej – udało się doprowadzić do działań spokojnych, pokojowych, bez użycia jakiejkolwiek siły, a decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że również udało się spełnić cel numer jeden, czyli zweryfikować wyniki wyborów zgodnie z prawdziwie wyrażoną wolą ukraińskich wyborców. Wierzę, że do drugiej, powtórzonej tury staną obaj kontrkandydaci. Oczekuję, że Pan Janukowycz nie zrezygnuje z kandydowania i będzie chciał wypełnić swoje zobowiązania wobec wyborców, których ma bardzo wielu na Ukrainie. To też wzmacniałoby ukraińską demokrację. Ale w każdym przypadku jestem przekonany, że wyszliśmy z bardzo trudnego momentu i jesteśmy na drodze, która może doprowadzić nas do wyboru prezydenta, do wzmocnienia demokracji na Ukrainie i do zbudowania również zdrowych, racjonalnych relacji między Ukrainą i wszystkimi sąsiadami, a więc i Rosją i Polską, i Słowacją, i Rumunią, i Europą, czyli wszystkimi, którym na sercu bardzo leży dobra przyszłość Ukrainy. Jestem w stałym kontakcie z prezydentem Kuczmą, z przewodniczącym parlamentu Łytwynem, z przewodniczącym opozycji, kandydatem na prezydenta Panem Juszczenką. Nie podjęliśmy żadnej decyzji o kolejnej misji „Okrągłego Stołu”. Podejmiemy ją zapewne jutro rano, ale chcę od razu powiedzieć, że żadnego terminu nie przesądzamy z kilku względów. Po pierwsze – decyzja Sądu musi być przemyślana, przetrawiona przez wszystkich uczestników życia politycznego na Ukrainie, nie jest to takie proste, bo oczywiście reakcje są różne: od euforycznych, do głęboko sfrustrowanych. Jutro rano, a może nawet dziś wieczorem ma rozpocząć prace parlament Ukrainy nad przygotowaniem niezbędnych przepisów do przeprowadzenia wyborów 26 grudnia. Niewątpliwie potrzebne są jutro rozmowy liderów życia politycznego Ukrainy i do tych rozmów, mówiąc szczerze, nie jesteśmy chyba na tym etapie niezbędni. Ale chcę w imieniu Javiera Solany, Valdasa Adamkusa i własnym ogłosić naszą gotowość od jutra popołudnia do terminu, który zostanie wybrany, żeby postawić „kropki nad i” i uzgodnić już precyzyjnie plan wszystkich działań, które powinny być podejmowane. Ale mówię jasno – dzisiaj takiej decyzji o mediacji, o wyjeździe w tej chwili nie ma. Natomiast jesteśmy przygotowani na wszystkie warianty od soboty popołudnia, od godz. 16-16:30 czasu warszawskiego. Jest w tej chwili bardzo istotne, aby utrzymać to, do czego porozumieliśmy się, a więc – spokój, nie używanie przemocy oraz dialog. Euforia ma to do siebie, że potrafi łatwo wymknąć się spod kontroli. Liczę więc, że siły i osoby wspierające Pana Juszczenkę radując się – bo mają powody – zachowają należyty umiar. Liczę również, że ci, którzy mają dzisiaj poczucie porażki nie podejmą żadnych nieodpowiedzialnych decyzji, bo one by prowadziły tylko do jeszcze większej porażki. Dziś użycie siły przez zwycięzców dzisiejszego dnia będzie musiało być potraktowane jako ich nieodpowiedzialność, a użycie siły przez tych, którzy mają poczucie porażki, będzie musiało być uznane jako ich nieodpowiedzialność i słabość. A więc siła dzisiaj nie ma żadnego uzasadnienia. Wyrażam mój wielki szacunek dla tych wszystkich mieszkańców Ukrainy, którzy z tak wielką radością i nadzieją włączyli się w to wszystko, co się dzieje, w przekonaniu, że od nich zależy kształt Ukrainy, demokracja ukraińska i jej jakość. Miałem okazję tych ludzi widzieć z bliska, widzieć ich entuzjazm, wiarę, przekonanie - to wszystko naprawdę jest wielką nadzieją dla Ukrainy. Jeżeli ten entuzjazm uda się zamienić w budowanie społeczeństwa obywatelskiego, we wzmacnianie struktur państwa demokratycznego – to to będzie naprawdę nowa jakość. Tak jak nową jakością jest Sąd Najwyższy, jego decyzje podejmowane – przypomnę – przy otwartej kurtynie. Mam wielką osobistą satysfakcję, że przy pierwszych obradach „Okrągłego Stołu” to ja właśnie wymuszałem decyzję, aby obrady Sądu Najwyższego były dostępne dla telewizji, dla społeczeństwa, bo moim zdaniem to jest też jeden z bardzo istotnych elementów budowania zasad demokratycznych i zaufania do poszczególnych instytucji.