Menu rozwijane

23 września 2004
23 września 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP Aleksander Kwaśniewski przyjął w Pałacu Prezydenckim ks. abp. gen. dyw. Sławoja Leszka Głódzia, Ordynariusza Polowego Wojska Polskiego – w związku z zakończeniem posługi kapłańskiej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. W spotkaniu wzięli udział m. in: Małżonka Prezydenta RP Jolanta Kwaśniewska, Minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński, Szef Sztabu Generalnego WP gen. Czesław Piątas oraz ministrowie w Kancelarii Prezydenta RP – Jolanta Szymanek- Deresz, Dariusz Szymczycha i Andrzej Majkowski. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.: 21 stycznia 1992 roku został powołany Ordynariat Polowy Wojska Polskiego. Powróciliśmy do wielkiej, bogatej, a także tragicznej tradycji sprzed II wojny światowej. Objął swoje obowiązki biskup Sławoj Leszek Głódź. I nie chce się wierzyć, że od tamtego momentu minęło już 13 i pół roku. Był to czas tak gęsty w wydarzenia, że można by było nim obdzielić dekadę, a może i półwiecze. W życiu polskiego narodu, a także i Kościoła, w Polsce i świecie wydarzyło się tak wiele dobrego i złego, tego, co nas radowało i tego, co powodowało troskę i ból. Przez niemal 9 lat miałem okazję jako Prezydent Rzeczypospolitej i Zwierzchnik Sił Zbrojnych współpracować z Ekscelencją. Mam w pamięci obrazy, których nigdy nie zapomnę: swoje zaprzysiężenie jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych w Mińsku Mazowieckim, w zimny wieczór 1995 roku, pożegnanie naszych żołnierzy, którzy udawali się z Krakowa do Bośni i Kosowa, też w straszliwym mrozie. Zapamiętam te obrazy, które wzbudzają wzruszenie i poruszają pamięć każdego człowieka dobrej woli, a w których razem mieliśmy okazję uczestniczyć – i z Katynia, i ze Lwowa, i z Charkowa, i z Monte Cassino, i z Radzymina, i z Normandii, i z dziesiątków innych miejsc. Zapamiętam również ten moment, który przeżyłem bardzo głęboko – pożegnanie pierwszej ofiary polskiego udziału w misji stabilizacyjnej w Iraku, majora Kupczyka w Szczecinie, gdzie słuchaliśmy Księdza Biskupa, który mówił, iż to służba w słusznej sprawie, że ta ofiara nie może być zapomniana ponieważ jest ofiarą na rzecz dobra, wolności, przeciwko terrorowi, złu i przemocy. Tych obrazów, które pozostają w pamięci będzie bardzo wiele, także i te radosne, pełne nadziei: jak spotkania w Rzymie, jak Plac Świętego Piotra – i wyjątkowa możliwość wystąpienia przez polskiego prezydenta wobec Ojca Świętego i tysięcy zgromadzonych, jak zaangażowanie w różne ważne polskie sprawy – od wejścia do Unii Europejskiej poczynając, a kończąc na budowaniu uczciwego polskiego patriotyzmu, odpowiedzialności, gotowości służenie ojczyźnie i poruszaniu sumień, o czym tak często Jego Ekscelencja mówi. Dzisiaj ta droga wojskowa, ta służba ojczyźnie w tej roli dobiega kresu. Uroczystości pożegnania Księdza Arcybiskupa Generała ze sztandarem odbędą się w najbliższą niedzielę przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ale już dziś chciałbym za wszystko to, co Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego ks. abp. Sławoj Leszek Głódź uczynił, serdecznie w imieniu Rzeczypospolitej podziękować. Chcę powiedzieć, że jest postacią wybitną i niezwykle zasłużoną - dla polskiego Kościoła, dla naszej armii i dla naszej ojczyzny. Jest przy tym, co podkreślam i co bardzo doceniam, postacią barwną, pełną idei i pomysłów, lubianą, która już od tylu lat odciska na polskich przemianach swój ślad, ślad swojej indywidualności. Chcę docenić jako Prezydent Rzeczypospolitej, jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych – ale także jako człowiek, który ceni aktywność, twórczość, zaangażowanie, życzliwość i zaufanie drugiego człowieka - chcę w ten sposób docenić wysiłki Waszej Ekscelencji i za to złożyć serdeczne podziękowanie. Jestem przekonany, że 13 i pół roku tej służby przyniosło bardzo wiele dla kształtowania obywatelskich, patriotycznych postaw Polaków, że żołnierzowi dawało nie tylko otuchę, ale także od niego wymagało, wymagało więcej służby, więcej poświęcenia dla ojczyzny, dla sił zbrojnych i dla samodoskonalenia. A to jest bardzo ważne, abyśmy byli lepsi, bowiem od tego zależy nasza niepodległość i nasze bezpieczeństwo. Ostatnie 13 i pół roku to jest epoka w historii polskiego wojska. Polska armia zmieniła się i unowocześniła. Zajmuje dzisiaj zupełnie inną pozycję w strukturach NATO-wskich, ale także wewnętrznie, tu w Polsce, odgrywa zupełnie inną rolę. Mamy do czynienia z bardzo dobrze zorganizowanym, coraz bardziej profesjonalnym, świadomym swych celów i pozycji, znakomicie przygotowanym wojskiem. Żeby ta zmiana była możliwa, należało dokonać nie tylko zmian organizacyjnych, prawnych, zmienić sprzęt, ale trzeba było dokonać wielkiej zmiany w sferze mentalności, aby pokonać nowe wyzwania wynikające z demokracji, z wolności, z cywilnej kontroli nad wojskiem, a jednocześnie z tego, że trzeba podjąć wysiłek, podjąć ryzyko i jechać do Afganistanu, Kosowa, Bośni, Macedonii i do Iraku. Oczywiście nie stało się to ani nagle, ani dzięki jednej osobie, ale stało się to także między innymi w dużej mierze dzięki Księdzu Arcybiskupowi. I za to za duchowe wsparcie dla nas, dla tych przemian, dla europejskich dążeń Polaków; za wszystkie słowa zachęty, za refleksję i za przestrogi, których nie żałował Ksiądz Arcybiskup nigdy, także rządzącym. Czasami uważaliśmy, że te słowa są może nazbyt ostre, a czasami wręcz niesprawiedliwe, ale myśleliśmy o nich i dzięki temu także, sądzę, staliśmy się lepszymi. Za to wszystko chcę Księdzu Arcybiskupowi serdecznie podziękować. Ksiądz Biskup ma rozliczne wątki swojej biografii, podobnie jak rozliczne talenty, ma rozległe pola zainteresowań. Jestem przekonany, że Ksiądz Arcybiskup jest dobrym materiałem literackim na kilka postaci, na kilku co najmniej bohaterów wybitnych dzieł. Za to też dziękujemy, ponieważ można było rozmawiać – i wierzę, że tak będzie dalej – o różnych sprawach, nie tylko tych związanych z Ordynariatem, codzienną posługą, ale tych, które leżą na sercu Polek i Polaków, Europejczyków, bo pamiętajmy, że w biografii Księdza Arcybiskupa jest również ten wątek europejski, watykański, paryski. Nigdy nie zapomnę spotkania z Prezydentem Kuczmą, gdy Ksiądz Arcybiskup, wtedy jeszcze Biskup, zaczął mówić po ukraińsku, co zrobiło ogromne wrażenie na moim partnerze, ale słysząc, że może coś jest nie tak, od razu Ksiądz Biskup zastrzegł się: „Bo ja mówię po ukraińsku z watykańskim akcentem”. I właśnie za tę europejskość z watykańskim akcentem chciałbym bardzo serdecznie podziękować, podobnie jak za to biskupstwo polskie, wojskowe, z watykańskim akcentem, co mocno podkreślam. Będziemy pamiętać, że była to praca u podstaw, że ta praca odwoływała się do tradycji, do historycznych dokonań, ale przecież dokonywała się w zupełnie nowych, zmieniających się i bardzo trudnych, dramatycznych okolicznościach. Wierzę, że mówię w tej chwili w imieniu tych wszystkich, którzy mieli okazję spotkać się z Księdzem Biskupem w garnizonowych kaplicach, w koszarach, na poligonach i wśród naszych żołnierzy, którzy pełnili służbę w misjach na Bałkanach, Bliskim Wschodzie, w Iraku, że oni wszyscy byli bardzo radzi, że mogli spotkać się, posłuchać, porozmawiać, przemyśleć wiele spraw, ale także uśmiechnąć się ze względu na tę dobroć i życzliwość, która płynęła ze strony Waszej Ekscelencji. Jestem pewny, że wszyscy oni dzisiaj są z nami i także podobnie odczuwają ten kres działalności Księdza Arcybiskupa jako Ordynariusza Polowego. Podejmuje Ksiądz Arcybiskup nową misję, na szczęście niedaleko – po drugiej stronie rzeki, nową pasterską posługę w diecezji warszawsko-praskiej. W imieniu tu obecnych chcę złożyć najlepsze życzenia pomyślności i powodzenia, zdrowia i wielu sił, aby nie brakło tej inwencji, energii i ludzkiej życzliwości, abyśmy mogli zawsze być przekonani, że w ważnych sprawach Polski, narodu i Kościoła głos Księdza Arcybiskupa jest jasny, czytelny, ale także rozumiejący złożoność sprawy, nie stawiających wymagań zbyt nierealnie, ale twardo i krytycznie oceniający to wszystko, co złe i co należy poprawić. Życzę więc pomyślności, jeszcze raz dziękuję za trzynaście lat naszej współpracy, wspólnych wysiłków dla dobra Rzeczypospolitej. Jestem przekonany, że możemy na Księdza Arcybiskupa liczyć. Będziemy mówić o tym jeszcze z okazji ingresu, ale już dziś mogę zapowiedzieć, że w związku z tym, że katedra po drugiej stronie Wisły jest niedaleko, a mosty mamy coraz lepsze i drogi coraz lepiej przygotowane, możecie liczyć Ekscelencjo na naszą częstą obecność. Wszystkiego dobrego!