26 maja 2004
26 maja 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w II Kongresie Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej.
W Kongresie uczestniczyli m.in.: Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, Marszałek Sejmu Józef Oleksy, Komisarz UE Danuta Hűbner, Minister Nauki i Informatyzacji Michał Kleiber, Dyrektor Polskiego Forum Strategii Jan Szomburg, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha oraz przedstawiciele rządu i parlamentu.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.:
Witam serdeczne w Warszawie, w Polsce. W Polsce, która od 1 maja stała się członkiem europejskiej rodziny i jest obecna w UE.
Jestem zaszczycony otwierając w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie obrady II Kongresu Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej. Jestem szczególnie usatysfakcjonowany tym, że jest z nami nasz przyjaciel, człowiek, który bardzo nam pomógł na naszej drodze do UE Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. Sądzę, że w tym miejscu podziękowania dla niego nabierają szczególnego znaczenia. Jego obecność jest również uznaniem dla roli Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej, która jest europejskim pionierem w organizowaniu partnerstwa sektorów – rządowego, pozarządowego i biznesowego – na rzecz niezbędnych reform i przemian. Jestem przekonany, że udział Pana Kanclerza w tej debacie stwarza szansę żeby Polacy i Niemcy razem rozwiązywali najważniejsze problemy kontynentu, abyśmy wspólnie budowali dobrą przyszłość.
Chcę podziękować Panu Kanclerzowi i tu obecnym przedstawicielom państw UE za wsparcie na naszej drodze do Unii Europejskiej. To zaczęło się właściwie od momentu naszych przemian roku 1989, a później mogliśmy nie tylko korzystać z politycznego poparcia reprezentowanych przez Państwa krajów, ale także dobrych rad, dobrych pomysłów, które mogliśmy zaadoptować w naszych polskich warunkach. Dzisiaj będąc już członkiem Unii – rozpoczynamy debatę nad przyszłością tej organizacji, nad tymi zamierzeniami, które są zawarte choćby w Traktacie Konstytucyjnym czy właśnie w Strategii Lizbońskiej. Jestem przekonany, że uwagi Kanclerza Schrödera, uwagi niemieckie mają tu ogromne znaczenie, że mogą być dla nas nie tylko interesujące, ale także pouczające. Dlatego bardzo jesteśmy wdzięczni, że zdecydował się Pan mimo niełatwego kalendarza przyjechać do Warszawy.
Debata odbywa się w miejscu szczególnym. Zamek Królewski w Warszawie jest symbolem odradzania się Polski. To pomnik świetności naszej historii, świadectwo tego, że w chwilach dziejowych Polacy potrafią się jednoczyć i mobilizować. W tych murach tego Zamku żyje duch i wielka tradycja Konstytucji 3 Maja. Dzisiaj ten budynek ponownie staje się świadkiem poważnej debaty o losach narodu. Na szczęście i bądźmy naprawdę dumni z tego, nie w warunkach zagrożenia lecz w chwili historycznego sukcesu gdy znowu uczestniczymy w głównym nurcie europejskiego życia. Jestem pewien, że ten szczególny genius loci, duch miejsca jaki jest tu obecny od dnia przyjęcia Konstytucji 3 Maja, która miała reformować Polskę pod koniec XIX wieku, poprzez dramatyczne wydarzenia II Wojny Światowej, zniszczenie tego Zamku oraz podniesienie go z popiołów do tej świetności, którą dzisiaj obserwujemy - ten genius loci Zamku Królewskiego będzie sprzyjał obradom Państwa Kongresu.
Historia przekonuje, że aby tworzyć lepszy świat, społeczeństwa potrzebują wspólnego celu i wizji jednoczącej ludzi w działaniu. Strategia Lizbońska jest właśnie taką propozycją. To jest najbardziej ambitny i zarazem najbardziej złożony w realizacji projekt Unii Europejskiej. To jest nasza odpowiedź na szybki rozwój globalizacji oraz wyzwania gospodarcze, społeczne i ekologiczne XXI wieku. To jest ten szlak, który powinien doprowadzić nas do postępu, sukcesu.
W trakcie zorganizowanego w Warszawie pod koniec kwietnia Europejskiego Szczytu Gospodarczego ekonomiści z wielu krajów podnosili kwestię opóźnień w realizacji harmonogramu zadań zawartych w Strategii Lizbońskiej. Dominował wtedy pogląd, że w tej chwili ciężar wdrożenia Strategii Lizbońskiej spoczywa na poszczególnych krajach, że to co można było zrobić na szczeblu europejskim zostało uczynione.
Ale wydaje się, że nie sposób zgodzić się w pełni z tą opinią. Nie można bowiem odrywać zadań wspólnoty od działań i wysiłków poszczególnych państw. Zwłaszcza teraz, po rozszerzeniu Unii, gdy mamy do czynienia z ogromnym zróżnicowaniem w poziomie rozwoju różnych krajów i regionów. Sens integracji i szansa Strategii Lizbońskiej polega właśnie na tym, aby solidarnie wspierać obszary najbardziej zaniedbane i pomagać im w nadrabianiu opóźnień. A można to przede wszystkim czynić z poziomu wspólnoty. Dlatego Polska opowiada się za umacnianiem instytucji europejskich, wyposażaniem ich w odpowiednie środki prawne i finansowe. Jesteśmy również za znalezieniem mądrego kompromisu jeśli chodzi o Traktat Konstytucyjny. Uważamy także, że dobrym punktem wyjścia do dyskusji nad budżetem Unii jest projekt przygotowany przez Komisję Europejską.
Chcę powiedzieć, Panie i Panowie, że mamy w Polsce świadomość, jak wielkie zadania nas czekają, jak mamy dużo jeszcze do zrobienia, że w każdej niemal z dziedzin ujętych w Strategii Lizbońskiej czeka nas ta praca domowa na bardzo wysokim poziomie. I choć wiem, że w wielu obszarach uzyskaliśmy odpowiednie okresy przejściowe to powinniśmy z całą determinacją, bez zbędnej zwłoki modernizować życie naszego państwa. A mówię tu o reformie finansów publicznych, zmianach w polityce społecznej, walce z bezrobociem. Ale mówię także o promocji przedsiębiorczości, inwestowaniu w wiedzę i nowoczesne technologie. Tylko w ten sposób mamy szansę na wykorzystanie wszystkich możliwości, jakie dziś wynikają z naszego udziału w europejskiej wspólnocie oraz z dobrej koniunktury gospodarczej, która - tu chętnie powiem Kanclerzowi, bo to jest powód do mojej osobistej dumy - może doprowadzić, że w tym roku Polska będzie miała blisko 6% wzrostu produktu krajowego brutto.
To określa szansę, przed którą stoimy. Mówił o tym premier Marek Belka w swoim exposè. Mówił również o tym, że Polska może zaabsorbować kwotę ponad 80 miliardów złotych, którą otrzymamy z Brukseli, a która uzupełniona o środki z naszego budżetu, środki prywatne i samorządowe stanowi niebywały impuls modernizacyjny, niebywałą szansę dla bardzo wielu projektów, które będą Polskę zmieniać na naszych oczach i to stanie się w ciągu 2,5 roku. Polska potrzebuje impulsów rozwojowych bowiem te szanse, które mieliśmy od roku 1989-1990, wydaje się nie tylko, że wykorzystaliśmy, ale i wyczerpaliśmy te impulsy i rezerwy, które tkwiły w możliwościach transformacyjnych lat 1989-1990. Dzisiaj trzeba skorzystać z tego nowego impulsu jaki stanowi wejście do struktur europejskich. Chodzi oto żeby te środki były kierowane tam, gdzie buduje się z pożytkiem, gdzie rozwój napędza rozwój, gdzie zostaną użyte na powstawanie produktów nowoczesnych, konkurencyjnych, gdzie wzmocnią siłę gospodarczą naszego kraju.
Aby ułatwić absorpcję funduszy unijnych rząd przygotowuje ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym, która umożliwi łączenie środków prywatnych z publicznymi w celu realizacji projektów, które będą współfinansowane przez Unię. Aby zmobilizować środki z polskiego systemu bankowego, państwo przejmie część ryzyka, tworząc Fundusz Poręczeń Unijnych. Jestem przekonany, że te wiadomości są dobre dla Polski, dla Europy, dla Strategii Lizbońskiej, a także dla Niemiec, które są naszym największym partnerem gospodarczym. Jest oczywiście taki drobiazg, który musimy pokonać – mianowicie ten rząd musi uzyskać szansę i możliwość działania i wierzę, że wspólnym wysiłkiem ludzi, którym leży na sercu wykorzystanie tego nadzwyczajnego czasu jaki jest w Polsce i dla Polski uda to się nam uczynić. Pracujmy nad tym żeby ustabilizować sytuację polityczną w Polsce, aby skorzystać z tego bardzo z jednej strony trudnego, ale z drugiej obiecującego terminarza europejskiego i abyśmy mogli w warunkach załatwienia spraw najważniejszych przeprowadzić wybory na początku roku 2005. To jest propozycja dla Polski najlepsza, ona jest rozsądna, ona daje możliwość pełnej przewidywalności i ona również daje nam szansę bycia poważnym partnerem dla naszych europejskich sojuszników i wierzę, że tak właśnie się stanie.
Kończąc, Panie i Panowie, Panie Kanclerzu jeden z laureatów nagrody Nobla powiedział: nie możemy przewidzieć przyszłości, ale możemy ją przygotować bo przyszłość w istocie jest budowlą, konstrukcją. I to jest prawda, my możemy przygotować przyszłość bowiem jest ona w naszych rękach, jest wolnością wyboru, jest wolnością decyzji, które podejmujemy. Ona naprawdę od nas zależy i będzie taka jak ją ukształtujemy. Obrady Państwa Forum traktuję jako bardzo poważną dyskusję o przyszłości, którą traktujemy jako budowę, która jest w naszych rękach.
Życzę wszystkim Państwu abyśmy spotykając się co roku wiedzieli, że Strategia Lizbońska rzeczywiście staje się faktem, a to motto, które mnie towarzyszy od dłuższego czasu jest coraz bardziej realne bowiem chodzi o to, abyśmy mogli cieszyć się silną Polską w silnej i solidarnej Europie.