02 listopada 2004
2 listopada 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wraz z Małżonką wziął udział w uroczystym otwarciu wystawy „Znaki i insygnia Rzeczypospolitej” w Galerii Pałacu Prezydenckiego.
Wystawa została przygotowana we współpracy z Muzeum Narodowym w Warszawie, które sprawuje nadzór merytoryczny nad wystawami merytorycznymi w Galerii Pałacu Prezydenckiego.
W uroczystości wzięli udział m. in. Minister Kultury Waldemar Dąbrowski, przedstawiciele parlamentu, władz regionalnych i wojewódzkich, pracownicy Muzeum Narodowego oraz ministrowie Kancelarii Prezydenta RP – Jolanta Szymanek-Deresz, Barbara Labuda oraz Edward Stanisław Szymański.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.:
Minęło już 5 lat od momentu uruchomienia Galerii Prezydenckiej, odwiedziło ją już wiele tysięcy osób, z czego się cieszymy. Myślę, że ta idea, która tu ma miejsce, a która jest pod bezpośrednim patronatem Pani minister Barbary Labudy jest dobrym uzupełnieniem naszej pracy tu, w Pałacu Prezydenckim, a jednocześnie zachętą, żeby Pałac Prezydencki i te wystawy odwiedzić. To jest 13. wystawa w Galerii Pałacu Prezydenckiego. Cieszę się, że udaje się nam dochować pewnej specyficznej – wypracowanej tylko na użytek Galerii i Pałacu – tradycji. Jak Państwo zapewne zauważyli, nakazuje ona, gdy to tylko możliwe, dostosowywać temat kolejnej prezentacji do aktualnych i ważnych wydarzeń w życiu kraju.
Tym razem, u progu 86. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, na wystawie zatytułowanej „Znaki i insygnia Rzeczypospolitej” przedstawiamy artystyczne wizerunki historycznych oznak i symboli polskiej państwowości. Zważywszy moment i miejsce w którym się znajdujemy, siedzibę Prezydenta Rzeczypospolitej, jest temat to dla uczczenia rocznicy z pewnością właściwy.
W każdym społeczeństwie insygnia – symbole władzy, godności, czy ważnego urzędu – otaczane są szacunkiem jako wyraz tej szczególnej wartości, którą reprezentują. Znaczenie, jakie przypisujemy im w naszej wyobraźni i uczuciach sprawia, że insygnia stają się często przedmiotami zbiorowego kultu. Swoistą świętością – narodową, rodową, urzędową, podlegającą specjalnej czci i ochronie. Naruszenie czy podważenie takiej świętości zawsze jest oznaką kryzysu, któremu ulega symbolizowana przez nią wartość.
Zapewne większość Państwa dobrze pamięta dzień 22 grudnia 1990 roku, kiedy to mój poprzednik na urzędzie, pierwszy wybrany w powszechnych wyborach prezydent demokratycznej III Rzeczypospolitej, Lech Wałęsa, przejmował od prezydenta na uchodźstwie, Ryszarda Kaczorowskiego, insygnia władzy prezydenckiej. Powróciły wtedy do Polski historyczne pamiątki: tłoki pieczętne Prezydenta Rzeczypospolitej, chorągiew prezydencka, dokumenty państwowe, wśród nich oryginał Konstytucji z 1935 roku. Wywieziono je z kraju w pierwszych dniach drugiej wojny dla ochrony przed niemieckim najeźdźcą i przez 50 lat przechowywano za granicą w oczekiwaniu na przywrócenie Polsce niepodległości. Ich powrót na miejsca skąd pochodziły, do przedwojennej siedziby prezydenta Rzeczypospolitej na Zamku Królewskim w Warszawie, był jednym z tych wydarzeń, które budują historię. Te przedmioty powróciły jako symbole wolnej Ojczyzny i ciągłości marzeń Polaków o niepodległości.
Insygnia prezydenckie pozostają w stołecznym Zamku. Tu, w tym Pałacu, w tej Galerii, mieliśmy okazję oglądać ich część, flagę i pieczęcie, cztery lata temu, przy okazji wystawy poświęconej Feliksowi Topolskiemu.
Dziś – na obrazach, rycinach, przedmiotach użytkowych, monetach i medalach – pochodzących ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie – obejrzymy dawne wizerunki artystyczne innych polskich insygniów. Wiele z owych symboli znamy już tylko z takich przedstawień. Dla najcenniejszych z nich, regaliów królewskich, traktowanych jako insygnia państwowe, historyczny los był szczególnie okrutny.
A swoją drogą – wymownym współczesnym dowodem na to, jak wielką takie przedmioty stanowią świętość i jak mityczną, magiczną mają siłę, jest historia sprzed paru miesięcy. Pewien antykwariusz z Nowego Sącza, wpatrzywszy się w portret koronacyjny króla Stanisława Augusta pędzla Jana Krzysztofa Wernera i w dokumentacyjne rysunki Marcelego Bacciarellego, odtworzył, wraz z grupą przyjaciół-rzemieślników i z pomocą historyków sztuki, najstarszą koronę polskich królów, zwaną koroną Chrobrego, zrabowaną przez Prusaków z wawelskiego skarbca i przetopioną na monety. Gdy latem kopię tę wystawiono na widok publiczny w nowosądeckim kościele, ludzie klękali przed nią, jak przed narodową świętością.
Potrzeba obcowania z takimi świętościami jest niezaprzeczalnym prawem każdego narodu. Poczujmy i my siłę oraz magię naszych narodowych znaków. Zapraszam Państwa do zwiedzenia wystawy!