Menu rozwijane

20 października 2004
20 października 2004 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w sesji jubileuszowej z okazji 70-lecia istnienia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Podczas uroczystości Prezydent RP wręczył ordery i odznaczenia państwowe zasłużonym pracownikom ZUS. Za wybitne zasługi w pracy zawodowej na rzecz ubezpieczeń społecznych odznaczeni zostali: Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski - Marek Kutyłowski, Janina Popiela. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - Zygmunt Michalak, Renata Ziółkowska. Złotym Krzyżem Zasługi - po raz drugi Alina Dudek. Złotym Krzyżem Zasługi - Ireneusz Fąfara, Alina Kobierska, Elżbieta Łopacińska, Barbara Łukaszewska, Wanda Pretkiel, Grażyna Rega, Stanisław Sieński, Andrzej Tabaczyński, Anna Warchoł, Halina Wolińska. Srebrnym Krzyżem Zasługi - Danuta Almert, Marta Godłoza, Ignacy Król, Bożenna Kubicka, Elżbieta Łozińska, Danuta Michałowska, Elżbieta Młynarska, Hanna Perło, Ryszard Piebiak, Maria Skiba, Andrzej Ścibło, Hanna Zalewska, Zbigniew Zaniewski. Brązowym Krzyżem Zasługi - Bożenna Jóźwik, Iwona Orlik, Anna Siwiecka, Bożena Tobiasz, Iwona Trojanowska. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział: Z prawdziwą radością przyjąłem zaproszenie na obchody rocznicy 70-lecia działalności Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dziś jestem tu z Wami, aby wyrazić Państwu mój szacunek i przekazać słowa uznania dla wysiłku ogromnej, blisko 50-tysięcznej kadry największej polskiej instytucji cywilnej. Chcę również powiedzieć, że dla mnie było radością, że mogę przyjąć patronat nad dzisiejszą, jubileuszową sesją. Wielki siedemnastowieczny filozof Kartezjusz pisał, że „każdy człowiek jest zobowiązany przyczyniać się, ile w jego mocy, do dobra drugich”. Widząc Wasze, Drodzy Państwo, starania, można powiedzieć, że tę powinność wypełniacie w sposób wyjątkowo godny. Z całego serca każdemu z Was za ten trud, za tę niesłychanie ważną publiczną służbę w imieniu Rzeczypospolitej – dziękuję! Uroczystość, w której uczestniczymy, wpisuje się w bardzo bogaty w tym roku kalendarz jubileuszy związanych z odradzaniem polskiej państwowości po długich latach zaborów. Obchodziliśmy już, między innymi, okrągłe rocznice narodzin Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Urzędu Miar, przed tygodniem – Polskiego Komitetu Normalizacyjnego, a dzisiaj – powstałego w 1934 roku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wspominam o tym nie bez powodu. Powołanie do życia każdej z owych instytucji było przejawem wielkiej woli Polaków do tworzenia struktur stabilnego państwa. Stanowiło wyraz dbałości o to, by działało ono według ujednoliconych reguł, sprawnie i skutecznie – na pożytek kraju i jego obywateli. Obchodzone obecnie jubileusze ciągłego, mimo dziejowych burz i zmian ustrojowych, istnienia tych instytucji dowodzą, jak bardzo solidnie i starannie je zbudowano, jak dobre fundamenty stworzono dla nich. Dla nas, współczesnych, którzy dzisiaj kierują tymi instytucjami, wynika z tego obowiązek równie solidnego i starannego ich umacniania i rozwijania. Umacnianie tych instytucji oznacza bowiem wprost umacnianie państwa, coraz lepszą organizację naszego życia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w pełni dostrzega wagę tej sprawy. To jest ta instytucja, która ma już nawet nie miliony, ale setki milionów kontaktów z obywatelami. Często kontakty z ZUS kształtują wyobrażenia i opinie obywateli o państwie i sposobie jego funkcjonowania. Dlatego, Drodzy Państwo, macie tak wielką odpowiedzialność. Dlatego chciałbym, żeby ZUS był wzorową instytucją publiczną i doceniam to wszystko co czynicie, co zamierzacie i wierzę, że będziecie to kontynuować i że Wasza ambicja i determinacja przyczynią się do tego, iż ZUS będzie właśnie uznawany za wzorową organizację naszego życia społecznego i publicznego. Wiem, że nie jest to łatwe, szczególnie gdy mówimy o Waszej działalności ze względu na zakres i częstotliwość zmian prawa, które dotyczą reformy ubezpieczeń społecznych. Chciałbym tu wyrazić tę samą opinię co Pani Prezes Aleksandra Wiktorow, która w jednym z wywiadów prasowych stwierdziła, że chciałaby być w takiej sytuacji, aby ZUS, na wzór podobnych instytucji innych krajów unijnych, mógł wydać cienką broszurkę informacyjną, która zawierałaby wszystkie prawa oraz obowiązki ubezpieczonego – ale to jest połowa marzenia, bo druga połowa marzenia jest taka, żeby ta broszurka mogła być powielana, powtarzana przez kolejnych kilkanaście lat. Wiem, że to jest marzenie, ale jesteśmy w miejscu, które zawsze było związane z pewnymi marzeniami, a nawet paradoksami, jak przed chwilą przypomniał mi pan Marszałek Nałęcz. Zawsze zastanawiano się, dlaczego poszczególne kina, które były stworzone przy dawnych instytucjach miały swoje nazwy. Otóż, przy Ministerstwie Kultury było kino Kultura, przy innych ministerstwach były takie sale, które miały swoje nazwy, a przy Komisji Planowania, która mieściła się w tym kompleksie, kino nazywało się Iluzjon. W związku z tym ja mam nadzieję, że w momencie kiedy jesteśmy w Ministerstwie Gospodarki to będziemy realizować marzenia pani Prezes i tu wszystkich zgromadzonych i może następny seans, który odbędzie się w tym kinie to będzie - między marzeniami a realnością, albo - jak marzenia spełniają się w rzeczywistości. Tego Państwu serdecznie życzę! Drodzy Państwo, wczoraj w Pałacu Prezydenckim odbyła się konferencja, podczas której – w gronie polityków, ekspertów, autorytetów – zainicjowaliśmy powszechną debatę o przyszłości „państwa opiekuńczego”. Najnowsze doświadczenia bowiem uczą, że żaden kraj, nawet najbogatszy, nie jest w stanie udźwignąć wszystkich kosztów utrzymania takiego państwa. Dobitnie pokazuje to przykład Niemiec czy Francji, gdzie skala świadczeń społecznych stała się jedną z ważnych przeszkód rozwoju – ograniczyła inicjatywę gospodarczą, zahamowała inwestycje, a co jeszcze gorsze zagraża równowadze finansów publicznych. Co więcej, towarzysząca stagnacja w tych krajach pogłębia frustrację społeczną i daje pole do głoszenia populistycznych haseł. Wszystko to sprawia, że konieczne stają się głębokie reformy „państwa opiekuńczego”. Także i my, w Polsce, musimy dokonać wielu zmian. Właśnie teraz, gdy przeżywamy okres wzrostu gospodarczego i jesteśmy w czołówce najszybciej rozwijających się krajów europejskich. Dzięki planowi wicepremiera Jerzego Hausnera, mamy już za sobą udany początek reform. Ich pierwsze efekty są już widoczne, choćby w projekcie budżetu na przyszły rok, gdzie deficyt ma być o ponad 10 miliardów złotych niższy niż w tym roku. W swoim ostatnim expose premier Marek Belka podkreślił, że dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej wydatki państwa na pomoc społeczną istotnie się zwiększą. Rząd postawił też sobie jasne zadania w polityce społecznej, m.in. lepsze adresowanie pomocy do grup najbardziej jej potrzebujących oraz szybsze wyrównywanie szans rozwojowych różnych środowisk. Podczas wczorajszej, bardzo interesującej konferencji doszliśmy do wniosku, że dzisiaj, aby skutecznie rozwiązywać nabrzmiałe problemy społeczne, samo „państwo opiekuńcze” już nie wystarczy, że bardziej powinniśmy mówić, nie tylko o państwie, o jego zadaniach, obowiązkach, ale bardziej o „społeczeństwie opiekuńczym”, a więc połączeniu wysiłków instytucji państwowych oraz organizacji społecznych, pozarządowych, inicjatywy obywatelskiej, która by oznaczała, że możemy zapewnić powszechną solidarność, że wspólną troską nie tylko instytucji państwa jest szacunek dla ludzkiej godności, że umiemy razem organizować pomoc, że wspieramy się nawzajem na każdym szczeblu społecznej drabiny, w każdym środowisku i w każdym regionie. I nie oczekujemy wyłącznie na zadekretowane inicjatywy państwa. Często zresztą nie pieniądze są tu najważniejsze. Często do pieniędzy musi dojść jeszcze pewna aktywność ludzka i emocja, która pomaga w rozwiązywaniu problemów. Przypominam, że gorącym orędownikiem tak rozumianego „społeczeństwa opiekuńczego” był człowiek - Państwu, jak sądzę, bliski – Jacek Kuroń. Wspominam tu o nim by powiedzieć, że w czasie konferencji ogłosiłem decyzję o ustanowieniu międzynarodowej nagrody jego imienia „za działalność na rzecz dialogu, porozumienia i pojednania”. Będzie ona corocznie przyznawana różnym osobom i organizacjom przy współudziale, pod patronatem Międzynarodowej Organizacji Pracy. Patronat Międzynarodowej Organizacji Pracy jest nam potrzebny po to, żeby żadna polityczna koniunktura w Polsce nie zmarnowała tej idei. Wierzę, że będzie to świetna forma kontynuacji tej misji służenia ludziom i sprawie demokracji, której Jacek Kuroń poświęcił całe swoje życie. Gdy czytam ostatnie książki i wypowiedzi Jacka Kuronia, to myślę, że on poszedł nawet dalej. On nie tylko przeszedł tę drogę od „państwa opiekuńczego” do „społeczeństwa opiekuńczego”, ale na koniec swojego życia postulował coś jeszcze bardziej nieosiągalnego. Tu, w tym miejscu marzeń, w kinie Iluzjon można i też o tym powiedzieć. To była wiara w społeczeństwo ludzi wzajem się kochających, ludzi, którzy potrafią sobie wybaczać, potrafią ze sobą rozmawiać, którzy potrafią czerpać to, co w nas wszystkich jest najlepsze, szukać tego, co może budować porozumienie ludzi. Ten szczególny związek emocjonalny wydaje mi się takim przesłaniem, które Jacek Kuroń zostawił nam na kolejne dekady, bo nie wierzę, że były to miesiące, czy lata. Chcę zaprosić szerokie rzesze ludzi związanych z ZUS do dyskusji na ten temat, do propozycji. Znacie to ze swojej codziennej praktyki. Ta instytucja nie może być instytucją tylko sprawnie działającą w sensie urzędniczym, czy biurokratycznym. Ta instytucja również musi odpowiadać na te nowe, zupełnie nieznane jeszcze wyzwania i pomagać w znalezieniu odpowiedzi, bowiem to Wy jesteście tymi, którzy dotykają tej codzienności i rzeczywistości. Liczymy na Waszą wrażliwość, na Wasze doświadczenie, liczymy też na Waszą odwagę w formułowaniu postulatów. Na koniec chcę powiedzieć, że siedemdziesiąt lat tradycji i doświadczeń to jest powód do zasłużonej dumy, szczególnie w takim kraju jak Polska. Pan Marszałek Nałęcz, który jest historykiem dobrze wie, że siedemdziesiąt lat trwania i kontynuacji pracy w instytucji publicznej to w naszych warunkach jest naprawdę ogromnym sukcesem, dlatego, że ze względu na warunki historyczne, ale także na nasz własny polski charakter jesteśmy częściej zainteresowani w dyskontynuacji, aniżeli w kontynuacji. A ZUS jest wspaniałą, jakże potrzebną kontynuacją. Jest kontynuacją zbudowaną na służbie odpowiedzialności i przekonaniu, że nie można prostego człowieka zostawić w kłopotach, kiedy należą mu się odpowiednie świadczenia i odpowiednia troska o jego byt w najtrudniejszym momencie życia, kiedy jest już albo poza wiekiem pracy, albo w kłopotach zdrowotnych. Dlatego chciałbym podziękować wszystkim, którzy przez te siedemdziesiąt lat tę instytucję przeprowadzili przez polskie burze, przez polskie zakręty, przez trudności, które czasami były obiektywne, a czasami niepotrzebnie subiektywne, czasami były nieuniknione, a czasami były całkowicie niemądre. Za to wszystko wszystkim Państwu, rzeszy pracowników ZUS-u, kierowników, prezesów, tych wszystkich, którzy pracowali tu w różnych momentach chcę serdecznie podziękować. Za chwilę będę mógł niektórych z nich uhonorować wysokimi odznaczeniami państwowymi, ale proszę mi wierzyć, że to jest tylko symboliczne uznanie pracy naprawdę wielotysięcznej, czy nawet liczącej dzisiaj wieleset tysięcy ludzi, rzeszy pracowników ZUS. Niech te odznaczenia będą z jednej strony podziękowaniem za pracę, a z drugiej strony niech będą również zachętą, by działać dalej, jeszcze lepiej, jeszcze bardziej służyć ludziom, jeszcze bardziej wspierać owo „społeczeństwo opiekuńcze”, o którym powiedziałem. Nasze życzenia, moje i wszystkich następnych mówców, którzy będą na tej trybunie są o tyle bardziej szczere niż parę lat temu, że my też coraz szybciej zbliżamy się do momentu, w którym będziemy Waszymi klientami. Więc sami widzicie, że zależy nam, żeby ta instytucja działała, rozwijała się, była kompetentna, konsekwentna, żeby dawała nam poczucie bezpieczeństwa, tak jak przez te siedemdziesiąt bardzo trudnych lat. Pani Prezes, proszę pozwolić, że na pani ręce złożę życzenia dla wszystkich tych, którzy tę działalność prowadzili, a także dla wszystkich Państwa najlepsze życzenia z okazji jubileuszu i wiary, że ta praca będzie przynosiła jak najlepsze owoce. Dziękuję bardzo.