6 grudnia 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski udał się z wizytą do Kijowa, gdzie – po przeprowadzeniu popołudniowych rozmów mediacyjnych – wziął wieczorem udział w trzecim spotkaniu ukraińskiego „Okrągłego Stołu”.
W spotkaniu - podobnie jak w negocjacjach z 26 listopada i 1 grudnia – wzięli udział: ustępujący prezydent Ukrainy Leonid Kuczma, kandydaci na prezydenta: Wiktor Juszczenko i Wiktor Janukowycz, przewodniczący parlamentu Ukrainy Wołodymyr Łytwyn oraz prezydenci Polski i Litwy Aleksander Kwaśniewski i Valdas Adamkus, szef dyplomacji UE Javier Solana, przewodniczący Dumy Państwowej Rosji Borys Gryzłow i sekretarz generalny OBWE Jan Kubisz.
Podsumowując kilkugodzinne obrady, Prezydent RP stwierdził m. in. "Doszliśmy do momentu, kiedy problemy są już bardzo zdefiniowane, ale różnice zdań są ogromne(...). Udało nam się zrealizować program minimum, który moim zdaniem jest ważny i potrzebny".
Konferencja prasowa Prezydenta RP po trzeciej turze rozmów „Okrągłego Stołu” w Kijowie
Prezydent RP: Takie są trudne warunki tych rozmów.
Ale nam chyba też było trudno, prawda?
Prezydent RP: Tak. Zdecydowanie doszliśmy do momentu, w którym problemy są już bardzo zdefiniowane, ale różnice zdań ogromnie wielkie. Pakiet, przygotowany dzisiaj przez grupy robocze w parlamencie, składający się z czterech punktów, czyli: odwołanie rządu Janukowycza, przeprowadzenie zmian w prawie wyborczym, zmian w Centralnej Komisji Wyborczej, oraz przyjęcie propozycji zmian konstytucyjnych, dotyczących systemu państwowego na Ukrainie – to jest uchwała nr 4180, bo tak tutaj jest znana. No, to się nie powiodło, ze względu na niezgodę strony panów Kuczmy i Janukowycza co do odwołanie rządu i ze względu na brak zgody w tej sytuacji na reformę polityczną ze strony pana Juszczenki. W związku z tym udało nam się, jak słyszeliście przed chwilą, zrealizować program minimum, który moim zdaniem jest ważny i potrzebny. Wybory 26 grudnia, jutro przygotowanie niezbędnych ustaw, przyjęcie tych ustaw, dotyczących zmian w CKW, zmian w prawie wyborczym...
Bez pakietu?
Prezydent RP: Bez pakietu. Myśmy całą dyskusję dziś poświęcili na kwestię: program minimum czy pakiet? Wyszedł program minimum, w którym jest również pewne życzenie sił międzynarodowych, które powinny zachęcić, po pierwsze, do przyjęcia tych rozstrzygnięć przez parlament, a jednocześnie być gestem w stronę porządku ustrojowego na Ukrainie, to jest odblokowanie, w przypadku przyjęcia tych ustaw, budynków rządowych w Kijowie. To była bardzo długa dyskusja, jej część Ukraińcy, zresztą na naszą prośbę i wyraźne życzenie, spędzili ze sobą. Ale są to rozmowy niezwykle trudne, bo tak naprawdę chodzi o prawdziwą władzę w dużym kraju, w związku z tym emocje również są niebagatelne.
Pan Juszczenko powiedział, że to była strata czasu, że rozmowy były bezproduktywne, że lepiej było spędzić ten czas z wyborcami niż tutaj.
Prezydent RP: To jest nasz postulat, żeby oni coraz więcej czasu spędzali z wyborcami, bo wybory są 26 grudnia. Natomiast te wybory mają się odbyć w oparciu o bazę prawną i chodzi o to, żeby to zostało jutro przesądzone. Pamiętajmy, że brak takich decyzji jutro, pojutrze, stawia pod znakiem zapytania wybory 26. A 26 grudnia to ostatni legalny termin tych wyborów, później to już jest pełna umowność – one się mogą odbyć za miesiąc, za trzy, za pięć, za rok, nie wiadomo kiedy. Pamiętajmy, że decyzja Sądu Najwyższego ma tutaj dzisiaj ogromne znaczenie prawne. Ma znaczenie wręcz konstytucyjne i 26 grudnia wybory muszą się odbyć i wierzę, że odbędą się przy znowelizowanym prawie i zmienionej komisji wyborczej. Jest ważna deklaracja, że pan Janukowycz będzie uczestniczył w wyborach, bo to jest jego decyzja, że on nie może zawieść swoich wyborców i dzisiaj to bardzo solennie nam wszystkim powiedział, podobnie jak poinformował, że zwrócił się do Prezydenta o udzielenie mu urlopu do końca kampanii wyborczej, co w istocie oznacza, że on już na to stanowisko nie wróci. Będzie to przyjęte i uzgodniono w naszej obecności, że pełniącym obowiązki premiera będzie pan Azarow, którego zadaniem jest opanować te różne negatywne zjawiska w gospodarce i finansach. A zatem wiele takich bardzo praktycznych decyzji zostało dzisiaj podjętych, więc nie zgadzam się z opinią, że to był czas zupełnie stracony, choć mam wrażenie, że można by to załatwić nieco szybciej.
Dlaczego uważaliście, że ich wtorkowa, osobna, bez udziału mediatorów zagranicznych...
Prezydent RP: Dlatego, że my doszliśmy do tak precyzyjnego zdefiniowania różnicy zdań, że właściwie mediatorzy zagraniczni niewiele tu mogą zrobić, bo my nie mamy prawa wywierać nacisku.
Czy Pańska misja się kończy?
Prezydent RP: Nie. Jeżeli jutro będą przyjęte decyzje o wyborach 26 grudnia, to myślę, że mamy trochę więcej czasu. Gdyby się okazało, że dzieje się tu coś bardzo nieprzewidzianego i strony się zablokowały, to pewnie trzeba będzie za parę dni, ale podkreślam – z wielkim znakiem zapytania, wrócić. Myśmy doprowadzili do realizacji naszego mandatu, który określiliśmy przed pierwszym „okrągłym stołem” – ja przypomnę ten mandat, składający się z trzech punktów. Po pierwsze, nie dopuścić do użycia siły – na razie to się udaje i wierzę, że się uda, po drugie, doprowadzić do dialogu politycznego – ma to miejsce, a jak widać, nawet ma to miejsce przez długie godziny, bo panowie siedzą ze sobą we dwóch, trzech, czterech i rozmawiają, więc samo zjawisko nie jest złe. I trzeci punkt, to było zweryfikowanie wyników sfałszowanych wyborów i to dzięki protestującym, światowej opinii publicznej, dzięki naszej misji, a przede wszystkim także formalnie, dzięki wyrokowi Sądu Najwyższego, ma miejsce. A więc w tym sensie nasza misja jest skończona, natomiast chodzi w tej chwili o to, żeby w tym sporze, który czasami przybiera rozmiary, no, dużego sporu, żeby nie powiedzieć: zacietrzewienia, trzeba znaleźć rozwiązanie. Dla mnie podstawowym rozwiązaniem jest doprowadzenie do wyborów 26. Cieszę się, że będzie dwóch tych samych kandydatów, bo moim zdaniem to jest prawdziwy sprawdzian demokratyczny, z nowymi regułami, które wyeliminują te wszystkie dziury, które umożliwiały sfałszowanie poprzednich wyborów. Jeżeli to się stanie 26 grudnia, to oczywiście nasza misja zakończy się pełnym sukcesem, bo przecież nie my, obserwatorzy, czy mediatorzy zagraniczni, mamy decydować o kształcie ustroju na Ukrainie, czy o reformie politycznej. Ona może być taka, a może być inna.
Czy punktem spornym jest skład Centralnej Komisji Wyborczej.
Prezydent RP: Nie, myślę, że nie. Kandydaci zostali przedstawieni, jest 17 kandydatów. 15 będzie wybranych. Część jest niestety kandydatów z poprzedniej komisji, ale to już trzeba zamknąć oczy i działać, dlatego, że w tej chwili goni nas już procedura. Jeżeli pan Zinczenko, czy inny, chciałby zapytać, jaki był sens naszego długiego pobytu dzisiaj w Kijowie, to żeby udowodnić, że nie wolno tracić czasu i że jeżeli jutro nie będą podjęte decyzje, czy pojutrze najdalej, ale ja wolę mówić o... nie, jutro... dzisiaj! Co ja mówię, przecież jesteśmy w nocy. Dzisiaj we wtorek, czy jutro, najdalej w środę, to my jesteśmy w zasadniczym kłopocie, co do procedury przeprowadzenia wyborów 26 grudnia. Podkreślam, że 26 grudnia jest jedyną legalną datą, którą w tej chwili mamy na stole. Innej nie ma. Jeżeli 26, z różnych powodów, wybory nie miałyby miejsca, to w istocie, w sensie prawnym, konstytucyjnym, politycznym i społecznym, Ukraina znajduje się w jakiejś straszliwej czarnej dziurze, o której nawet wolę nie myśleć.
Panie Prezydencie, co jest w tej chwili największą kością niezgody: zmiany w konstytucji i dymisja premiera?
Prezydent RP: Grupa Juszczenki oczekuje jak najszybszej dymisji rządu, a przynajmniej premiera i kilku ministrów, a obóz Prezydenta oczekuje, że zostanie przeprowadzona reforma polityczna, czy konstytucyjna, która by zaczęła działać prawdopodobnie od 1 stycznia 2006 roku. Mówiąc Państwu wprost, kiedy ja słyszę te argumenty, to widzę, że dużo bardziej chodzi tu o rodzaj prestiżu politycznego, aniżeli o realia. Bo premier Janukowycz, w momencie, w którym idzie na urlop i uczestniczy w wyborach, już nie wróci na to stanowisko, czyli w jakimś sensie problem jest rozwiązany. Natomiast, jeżeli ktoś mi mówi, że walczymy dzisiaj tak twardo o reformę konstytucyjną, która zacznie działać od 1 stycznia 2006, to mam dziwne wrażenie, że te 12 miesięcy mogą zmienić różne jeszcze koncepcje: i reformy konstytucyjnej i sytuacji na Ukrainie. Po prostu żyjemy w bardzo dynamicznym czasie i choćby polskie doświadczenia po okrągłym stole pokazują, że zakładanie czegoś, co stanie się za rok jest w sumie dosyć wątpliwe.
06 grudnia 2004