18 października 2004
18 października 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski złożył wizytę w Piątnicy i Łomży.
W Piątnicy Prezydent RP odwiedził Okręgową Spółdzielnię Mleczarską, jednego z liderów rynku w tej branży w Polsce.
W Łomży Prezydent Aleksander Kwaśniewski, a także Minister Rolnictwa Wojciech Olejniczak, Minister Finansów Mirosław Gronicki, Komisarz UE ds. polityki regionalnej Danuta Huebner, Prezes ARiMR Wojciech Pomajda, Prezes Instytutu Badania Opinii i Rynku „Pentor” Jerzy Głuszyński, wzięli udział w uroczystości odbywającej się pod tytułem „Siła tradycji – szansa w europejskim członkostwie”, która została zorganizowana z okazji inauguracji rozpoczęcia operacji wypłacania rolnikom płatności bezpośrednich.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.
Niewątpliwie potrzebujemy takich dni, żeby nie tylko ucieszyć się, ale także pokazać, iż wiele można zrobić jeżeli wysiłek jest wspólny i dobrze zorganizowany. Przedstawiono tu wiele argumentów – wydaje mi się, że ta zmiana nastrojów na polskiej wsi od dzisiaj będzie następować jeszcze szybciej. Mamy bowiem najbardziej dotykalny fakt, oto dopłaty bezpośrednie wpływają na konta polskich rolników i będą oni mogli z nich korzystać, a cały proces rozpoczął się szybciej aniżeli wcześniej o tym mówiliśmy.
Zazwyczaj sukcesy mają wielu ojców, a porażki zostają sierotami, że dzisiaj warto trochę o tych ojcach sukcesu powiedzieć. I dołączam się do podziękowań jakie były już tutaj wyrażane dla Pana Leszka Millera, który rzecz wynegocjował i przeprowadził, dla Pana Premiera Belki, który dalej dzieło to kontynuował, dla Pana Ministra Olejniczaka, ministrów finansów z obecnym tu Ministrem Gronickim, Prezesa ARiMR Pana Pomajdy, Pani Danuty Huebner i wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę aby rzecz się powiodła i abyśmy mogli już w połowie października te dopłaty zacząć realizować i w ten sposób pomagać – jakże konkretnie – polskim rolnikom.
A gdy mówimy o tym sukcesie chciałbym także abyśmy sobie powiedzieli o tych, którzy nam na tej drodze solennie przeszkadzali, a takich nie brakowało. Chciałbym więc wspomnieć ich, żeby dla historii nie pozostali anonimowi. Oto przeciwnikiem wejścia Polski do UE były takie partie jak Liga Polskich Rodzin i Samoobrona. Gdyby trzymać się ich sposobu myślenia to dzisiaj musielibyśmy się smakiem obejść z dopłatami bezpośrednimi, wierzę, że w świadomości polskiej wsi to zostanie zapamiętane. Oni w ogóle nie chcieli abyśmy byli w Unii i abyśmy nie korzystali z jakichkolwiek dobrodziejstw jakie UE przynosi. A Unia dobrotliwą jest, bo wśród pierwszych wylosowanych jest poseł LPR z Suchowoli – Krutuk, który nie szczędził bardzo brzydkich i obraźliwych stwierdzeń wobec UE i starań o wejście do UE wobec działań rządu, Pani Minister Huebner i wszystkich nas. Zastanawiam się czy te pieniądze, które otrzyma będą go na tyle parzyć, że odrzuci je, czy może jednak uzna, że UE ma sens. Podobnie inni, którzy również skorzystają z tych dobrodziejstw, a którzy – mam nadzieję – przynajmniej wobec siebie samych i luster, przed którymi czasami stają, powiedzą: tak myliliśmy się, bo Polska uzyskuje wielką szansę rozwojową dzięki UE. Ale żeby historia była w pełni sprawiedliwa i abyśmy zapomnieli o innych, słyszeliśmy głos opozycji – Platformy Obywatelskiej, PiS-u, którzy mówili: nie, to się nie uda, to się nie powiedzie, żaden z terminów nie będzie dotrzymany, to będzie żaden grudzień, w ogóle nie wiadomo czy oni to zakończą. Nie wierzono ani w umiejętności Ministerstwa Rolnictwa, ani ARiMR, w możliwości stworzenia systemu komputerowego – takie czarnowidztwo cały czas było przedstawiane opinii publicznej, żeby udowodnić, że tylko oni mogą, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stworzyć coś czego ta ekipa i ci ludzie stworzyć nie potrafią.
Prawda historyczna jest natomiast taka, że te rządy, rządy SLD i Pan Minister Olejniczak, który kierował w ostatnim czasie ministerstwem, Pan Prezes Pomajda i ci wszyscy, którzy pomogli, doprowadzili do tego, że wcześniej niż w grudniu, bo w połowie października, dopłaty zaczynają trafiać do polskich rolników. Tego już zmienić się nie da! Za to dziękuję Wam Panowie, a wszystkim, którzy mieli te czarne wizje mówię: zaczekajcie spokojnie ze swoim pesymizmem, bo nam pesymizmu nie trzeba. To nie są oczywiście jedyne skutki wejścia Polski do UE.
Należy się cieszyć, że tak wielu rolników zdecydowało się zarejestrować. To że słyszymy pozytywne opinie ze strony Europy, to jest dla nas powód do dumy i uwierzenia we własne siły. Polacy, jeżeli sami nie dają powodów do tego, żeby ich nie lubić, mogą być naprawdę cenieni. To co wydarzyło się, właśnie ten sposób zorganizowania i ten wysoki procent, powinny być dla powodem do satysfakcji i dumy. Ale przecież pamiętajmy, że Wspólna Polityka Rolna UE obejmuje również inne instrumenty, choćby płatność za obszary o niekorzystnych warunkach gospodarowania, renty strukturalne, programy rolno-środowiskowe, programy zalesiania – to są wszystko formy, z których możemy, powinniśmy i na pewno skorzystamy. Szczególnie jeżeli będziemy konsekwentni, pracowici i nie będziemy oddawać się czarnowidztwu, czy tej polskiej filozofii wiecznego narzekania i uznawania, że nic nam się udać nie może.
Realizacja Sektorowego Programu Operacyjnego, restrukturyzacja i modernizacja sektora żywnościowego oraz Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich to jest w latach 2004 – 2006 5,347 mld euro, a środki unijne wynoszą prawie 4,5 mld euro – reszta to fundusze krajowe. Jest tak jak to zostało już powiedziane – takich środków polska wieś, w jednej transzy i to w tak krótkim czasie, tak skondensowanych, nigdy do tej pory nie miała. Jestem przekonany, że będziemy je umiejętnie wykorzystywać na inwestycje, że będzie dopasowywać polskie rolnictwo do standardów UE i będzie nie tylko konsumować, ale również edukować polską wieś i polską, wiejską młodzież, tak aby z tych pieniędzy było jak najwięcej pożytku.
Polska wieś stoi przed ogromną szansą modernizacji. Polska wieś – mądrze wykorzystując te środki – może dzisiaj dokonać postępu, jakiego dokonały inne kraju wykorzystując swoją szansę. Myślę, że tu, w Łomży, możemy o tym rozmawiać, bo wydaje się, że ten region może nam również pokazać jak szybko można osiągnąć europejskie standardy.
Warto wspomnieć także o rzeczkach, o których nie mówi się a warto. Niedawno ruszył program „Szklanka Mleka” i ponad 420 tys. dzieci, z blisko 2 tys. szkół, miało taką możliwość – to również jest finansowane ze środków UE. Pochodząca z zaniedbanych obszarów wiejskich młodzież ma możliwość skorzystania z funduszy strukturalnych w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Na wdrażanie projektów stypendialnych dla młodzieży wiejskich, w latach 2004 – 2006, przeznaczono fundusze w wysokości 151 mln euro, na stypendia dla studentów przeznaczono 24 mln euro. To są kwoty kolosalne. Kiedy ja słyszę informację o zbiórce publicznej na fundusze stypendialne, prowadzone przez Kościół, a więc jedną z najpotężniejszych instytucji w Polsce i okazuje się, że zebranie miliona złotych jest kłopotem to przypominam: z funduszy europejskich będziemy mieli w okresie 2004 – 2006 151 mln euro oraz 24 mln na stypendia studenckie, to wszystko proszę pomnożyć przez 4,5. To są ogromne możliwości, które stają przed nami.
Polska nie tylko skorzysta w dziedzinie rolnictwa. Chciałbym aby idea, która jest kanwą dyskusji w Pałacu Prezydenckim, od wielu miesięcy, „Silna Polska w silnej Europie”, silnej i solidarnej europie, stała się naszym sposobem myślenia. Wbrew tym, którzy nas od Unii odciągają, wbrew tym którzy zajmują się innymi sprawami, które są dużo mniej użyteczne, aniżeli to wszystko co dziś budujemy aby wzmocnić Polskę, aby jak najlepiej skorzystać z tej historycznej szansy jaką jest UE. Pamiętajmy, że udział w UE jest to inwestycja wieloletnia, jest to perspektywa wręcz strategiczna – oznacza ona lepszą infrastrukturę, lepszą ochronę środowiska, postęp naukowy, rozwój polityki edukacyjnej, poziomu i jakości życia, wzmocnienie konkurencyjności polskiej gospodarki. Oznacza to możliwości, o tyle wykorzystane, jeżeli podejdziemy do tego konsekwentnie, praktycznie, z takim oddaniem. Weźmy dopłaty bezpośrednie jako dobry wzór, że umiemy, możemy i jesteśmy godni samych siebie oraz europejskiego szacunku. Wydaje mi się, że to dzisiejsze spotkanie jest dodaniem sobie wiary i otuchy, że można i potrafimy. Dowód, że nie jesteśmy gorsi od innych, a nawet więcej, że w Polsce jest taki potencjał, że możemy być od innych lepsi.
Chciałbym aby uwierzyli w to, przede wszystkim, sami Polacy. Komplementów otrzymujemy od innych całkiem dużo, ale najwięcej niewiary jest w nas samych. A my jak chcemy to możemy i dzisiaj to pokazaliśmy.
Na tym tle pojawia się jeszcze jedna uwaga. Rozpoczynając swoją wizytę tutaj byłem w mleczarni w Piątnicy, w jednej z najlepszych w Polsce, produkującej wyroby na najlepszym, europejskim poziomie. Mleczarnia ta przeżyła chwile trudne, ale znakomicie wpisała się w polską transformację. Korzystając z ludzi doświadczonych – prezes jest na tym stanowisku 20 lat – dają zatrudnienie 300 osobom, mają ponad tysiąc dostawców mleka. Jest to instytucja niewątpliwie godna szacunku. I nie jest to jedyna taka wizytą, którą odbywam w Polsce i coraz częściej mam wrażenie, że oto na początku XXI wieku, szczególnie w momencie kiedy weszliśmy do UE, w Polsce ścierają się ze sobą, walczą dwie koncepcje. Można nawet powiedzieć: walczą ze sobą dwie Polski. Walczy ta Polska pracy, odpowiedzialności, czynienia kolejnych kroków, umiejętności wykorzystania szans, które są, wpisywania się w gospodarkę rynkową, naszą wewnętrzną i europejską, Polska skromna, która stoi gdzieś trochę na uboczu ale robi swoje. A z drugiej strony mamy tę Polskę nieodpowiedzialności i tego co obserwowaliśmy, i tego co obserwowaliśmy w piątek w wykonaniu polskiej opozycji, w polskim parlamencie. Polski gdzie nie liczy się nic tylko własny interes, gdzie można destabilizować kraj, gdzie można wręcz proponować pełzający przewrót, tylko po to żeby wyszło na nasze, tylko po to żebyśmy mogli być wreszcie przy władzy, bo już znudziło nam się pozostawanie w opozycji.
To jest spór, który ta pierwsza Polska, ta Polska skromna i pracowita musi wygrać. Niezależnie od tego, że nie znajdzie się na pierwszych stronach gazet i wątpię nawet, aby nasze dzisiejsze spotkanie znalazło się na pierwszych stronach gazet, choć wydarzenie na pewno jest historyczne. I jestem przekonany, że nie będą to także główne wiadomości. Ale trudno – to nie zdejmuje z nas odpowiedzialności za to, abyśmy w tym sporze, w tym boju, wygrali. Abyśmy wygrali pracą, konsekwencją, odpowiedzialnością i tym patriotyzmem, który często dużo łatwiej zauważyć w Piątnicy, aniżeli w ławach opozycji polskiego Sejmu. Z bólem, ale chciałem abyście to Państwo ode mnie usłyszeli.
Jesteśmy na dobrej drodze, podjęliśmy słuszne, strategiczne decyzje. Jesteśmy w UE, w NATO, zapewniliśmy Polsce bezpieczeństwo i możliwości rozwojowe. wyjeżdżam stąd wzmocniony przekonaniem, że na tej drodze mamy miliony ludzi, którzy nawet wątpiąc na początku, nawet głosując wcześniej przeciwko UE, widzą, że trzeba z tych realnych, konkretnych możliwości, jak najlepiej skorzystać. Polacy w swej historii wykazywali nie raz nadzwyczajną umiejętność zachowania się w różnych sytuacjach. Ale skoro umieliśmy się zachowywać w sytuacjach trudnych, dramatycznych, to tym bardziej powinniśmy umieć zachować się w sytuacjach, które wyznaczane są bezpieczeństwem i szansami rozwojowymi. Powinniśmy chwycić się tych możliwości i wypełnić tę wizję, która przecież była niemożliwa do spełnienia przez wiele polskich pokoleń. Myślę, że polscy rolnicy, poprzez swoje wypełnione kwestionariusze i całe systemy państwa polskiego, które musiały zadziałać, aby dopłaty bezpośrednie zostały zorganizowane i wypłacone, pokazują, że ta Polska jest naszą dzisiejszą realnością. Polska codzienna i skromna i także Polską odpowiedzialną, pracowitą, wielką i tak dalej.