Menu rozwijane

29 października 2004
29 października 2004 roku, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, w rozmowie z Telewizją Polską, przedstawił pierwszy komentarz po podpisaniu przez polską delegację w Rzymie „Traktatu ustanawiającego Konstytucyję dla Europy”. Prezydent RP powiedział m.in. W procesie integrowania Europy jest to moment istotny. Ocena na ile sprawdzi się jest jeszcze przed nami, właściwe dzisiaj zaczynamy poważną debatę na temat Traktatu Konstytucyjnego. W moim przekonaniu stało się coś dobrego, ważnego i ze skutkami, które przez najbliższe kilka czy kilkanaście lat mogą być istotne dla integracji Wspólnoty Europejskiej i myślenia w kategorii Europy solidarnej, która potrafi ze sobą rozmawiać. Oczywiście poziom znajomości Traktatu w Polsce, Belgii, Francji, Niemczech czy gdzie indziej jest dosyć podobny, czyli niewielki. Dotyczy to także elit politycznych – gdyby dzisiaj zrobić ankietę w polski parlamencie to wynik mówiłby, że wszyscy znają, ale niewiele osób zapoznało się z tym dokumentem. Czeka nas zatem edukacja i informowanie o tym co tam jest – to dokument bardzo obszerny i w ogromnej większości niekontrowersyjny. Jest oczywiście kilka spraw, które wzbudzają większe emocje, natomiast Traktat Konstytucyjny dość umiejętnie – w moim przekonaniu – porządkuje, oczywiście na drodze kompromisu, Europę 25, za chwilę 27 czy 28 państw. To blisko pół miliarda ludzi i na tym etapie rozwoju integracji europejskiej coś w rodzaju „instrukcji obsługi” jest Europie potrzebne. Jeżeli czegoś nam w Traktacie brakuje to preambuły, która lepiej odwoływałaby się do historii europejskiej i europejskiej aksjologii – to się nie udało, myślę, że każdy z nas ma w tej sprawie swoje zdanie, ale nie traktowałbym tego jako problemu nie do przejścia. Zupełna inna kwestia dotyczy zapisów szczegółowych, które odnoszą się do funkcjonowania instytucji europejskich. I tutaj też byłbym bardziej optymistyczny ponieważ trzeba to po prostu sprawdzić. W moim przekonaniu wiele z tych zapisów wymaga zbadania, jak to będzie w praktyce; Konstytucji bowiem jeszcze nie ma, a pierwszy spór pomiędzy Komisją a Parlamentem już mamy. To jednak pokazuje, że praktyka codziennego życia daje nam nowy materiał i to wszystko będzie się razem uzupełniało. Cieszę się, że dobrze mówi się o polskiej Konstytucji z 1997 roku – przez jakiś czas byłem przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej polskiego Zgromadzenia Parlamentarnego – i wiem, że wszyscy chcą mieć konstytucję taką jak amerykańska; trzeba jednak pamiętać, że to było 200 lat temu. Dzisiaj, ze względu na doświadczenia współczesnej demokracji, ze względu na właśnie pluralizm polityczny potrzebny do osiągnięcia kompromisu, żadna konstytucja nie będzie już liczyła 40 czy 50 artykułów, bo ma być ona regulacją dosyć precyzyjną. Ja również miałem ambicję aby polska Konstytucja była tak zwięzła jak to tylko możliwe, natomiast dzisiaj, po 7 latach jej obowiązywania, twierdzę, że nawet tak rozwlekle zapisane sprawy związane z tworzeniem i dymisją rządu okazują się dla państwa polskiego lepsze. Jeżeli chodzi natomiast o referendum konstytucyjne jestem raczej spokojny o jego wynik w sensie odpowiedzi na pytanie: „tak” czy „nie”. Jeżeli bowiem przedstawimy ten Traktat i wyjaśnimy wszystkie wątpliwości, a także powiemy polskiemu społeczeństwu, że jest to potwierdzenie naszej obecności w Unii, to sądzę, że w tej sprawie 70% głosujących za UE w referendum sprzed roku, jeszcze raz wypowie się za. Natomiast jeżeli pojawia się pytanie: kiedy referendum miałoby się odbyć, to muszę powiedzieć, że nie jest to rzecz rozstrzygnięta, nawet jeszcze przeze mnie. Uważam jednak, że połączenie pierwszej tury wyborów prezydenckich 2005 roku z referendum konstytucyjnym byłoby rozsądne. Mamy bowiem wtedy duże zainteresowanie i ważne pytanie do kandydatów na prezydenta: czy są za, czy przeciw i oni muszą wtedy na nie odpowiedzieć. Październik 2005 roku może być zatem dobrym terminem.