Menu rozwijane

13 maja 2005

W związku z publikacją w dzienniku „Rzeczpospolita” z dnia 11 maja 2005 roku, autorstwa pani Anny Marszałek i pana Krzysztofa Darewicza, pod tytułem „Sponsor bez barier”, oraz „Podejrzany sponsor fundacji”, pragnę stanowczo oświadczyć, że:

1. Pan Edward Mazur nie jest moim znajomym nie łączyły mnie z nim
i nie łączą żadne interesy i jakiekolwiek układy towarzyskie. Nie spotkałam go również podczas przyjęcia wydanego przez pana Marka Zabrzeskiego w Hotelu Holiday Inn, w grudniu 1995 roku.

 

2. Pan Edward Mazur nigdy nie finansował Fundacji „Porozumienie
bez Barier”. Osoba taka nie figuruje w wykazie wpłat na rzecz Fundacji.

 

3. Jest kłamstwem stwierdzenie, że Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej
w Waszyngtonie było pośrednikiem w przekazywaniu środków finansowych pana Mazura na rzecz Fundacji. Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej i osoba pani Kayi Mireckiej-Ploss została mi polecona przez pana Jana Karskiego – Wielkiego Polaka, osobę, która jest dla mnie autorytetem moralnym. Według informacji otrzymanych
z Centrum Kultury Polskiej wynika, iż pan Mazur nie był najważniejszym sponsorem tej instytucji.

 

4. Fundacja „Porozumienie bez barier” od 2002 roku nie przyjmowała środków finansowych od Centrum. Jedyna wpłata związana była z przyznaniem mi
w 1999 roku medalu „Za dzieci wasze i nasze”. Wówczas Fundacja otrzymała kwotę 37 tys. dolarów, przeznaczoną na działalność statutową Fundacji, oraz kwotę
4 tys. dolarów na opłaty wizowe dla dzieci. Fundacja bowiem była partnerem Centrum Kultury Polskiej w corocznym organizowaniu wyjazdu polskich dzieci do USA. Wszelkie koszty pobytu dzieci w USA pokrywało Centrum, zaś Fundacja  dokonywała wyboru i kwalifikacji dzieci wyjeżdżających.

 

5. W roku 1999 otrzymałam od Amerykańskiego Centrum Kultury Polskiej
w Waszyngtonie wyróżnienie za działalność charytatywną na rzecz dzieci. Czuję się tym faktem zaszczycona, tym bardziej, że wśród osób wyróżnionych przez Centrum znajdują się między innymi takie postacie jak:

w roku 1998 Generał Alexander Haig,

w roku 2000 pan Prezydent Lech Wałęsa

i w roku 2001 pani Janina Ochojska.

Wbrew temu, co stwierdza „Rzeczpospolita” nie jest prawdą, iż organizatorem przyjęcia, na którym zostałam wyróżniona, był pan Edward Mazur. Nie zasiadał on również wówczas w Radzie Dyrektorów Centrum. Przedstawiam państwu wydaną z tej okazji okolicznościową broszurę. Zawiera ona wykaz Komitetu Honorowego, oraz patronów Centrum. Nie znajdujemy w tym wykazie osoby pana Edwarda Mazura. pan Edward Mazur znalazł się na tym przyjęciu, ponieważ po prostu wykupił bilet wstępu. Instytucją zapraszającą i organizującą mój pobyt w USA było Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej w Waszyngtonie, o czym powiadomiona była Ambasad RP
w Waszyngtonie, dysponująca możliwościami sprawdzenia wiarygodności tej organizacji.

Jak pisze w „Gazecie Wyborczej” z dnia 12 maja br. pan redaktor Bartosz Węglarczyk, który spędził w Waszyngtonie prawie 7 lat, „Centrum nie jest podejrzaną instytucją, kierowaną przez ciemne charaktery i służącą ciemnym interesom. Jest znana niemal wszystkim Polakom w stolicy USA, zapewne dlatego, że naprawdę działa.” Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej prowadzi z sukcesem od wielu już lat pani Kaya Mirecka-Ploss. Kilkakrotnie spotykałam się z nią w Warszawie, omawiając szczegóły wyjazdu
i pobytu dzieci polskich w Stanach Zjednoczonych. Jest obrzydliwym kłamstwem insynuacja „Rzeczpospolitej”, jakobym kiedykolwiek rozmawiała z panią Kayą Mirecką-Ploss o pomocy dla pana Edwarda Mazura. Pani Dyrektor Kaya
Mirecka-Ploss nigdy nie prosiła mnie o jakąkolwiek pomoc dla pana Edwarda Mazura, jak również nie informowała mnie o tym, że pan Mazur zasiada w Radzie Centrum.

 

6. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę państwa na jeden bardzo interesujący fakt: współautorem artykułu w „Rzeczpospolitej” jest pan Krzysztof Darewicz – były korespondent „Rzeczpospolitej” w USA, który skutecznie zabiegał o zatrudnienie swojej żony w Centrum w czasie, kiedy w Radzie Dyrektorów Centrum zasiadał już pan Edward Mazur. W efekcie tych zabiegów pani Anna Darewicz została asystentką pani Dyrektor Kayi Mireckiej-Ploss i pełniła swoją funkcję przez rok i cztery miesiące. W dniu 24 kwietnia 2003 roku została zwolniona z pracy w Centrum. Proszę zwrócić uwagę, że nie przeszkadzał panu redaktorowi Darewiczowi  fakt, iż jego żona pracowała w Centrum w 2002 roku, kiedy pan Mazur został zatrzymany przez polskie organa ścigania.

Pragnę również poinformować Państwa, że 12 lutego 2003 roku redaktor Darewicz zwrócił się do mnie z prośbą o spotkanie w Pałacu Prezydenckim.
W spotkaniu tym uczestniczył także Przewodniczący Amerykańskiego Centrum Kultury Polskiej pan Albin Obal - główny sponsor Centrum. Pan Darewicz w mojej obecności oczerniał osobę pani Kayi Mireckiej-Ploss, wyraźnie sugerując konieczność odwołania jej z zajmowanej funkcji i powołania w jej miejsce swojej żony. Co więcej, ku mojemu największemu oburzeniu, w trakcie tego spotkania Pan redaktor Darewicz próbował także nadużyć znajomości ze mną, wynikającej zresztą wyłącznie
z kontaktów charytatywnych z Centrum, w celu załatwienia swoich prywatnych projektów natury biznesowej.

Zadaję sobie pytanie, czy w świetle powyższych faktów mamy do czynienia
z rzetelnym dziennikarstwem w poważnym dzienniku, czy też posuniętą do granic możliwości prywatą i załatwianiem przez współautora artykułu osobistych porachunków. Trudno mi dać wiarę proszę Państwa, że druga współautorka i tak wybitna przecież dziennikarka śledcza, jaką jest pani Anna Marszałek, nie wiedziała
o tych faktach. Moim zdaniem, i to nie powinno chyba nikogo dziwić,  fakty te wyjątkowo poważnie rzutują na obiektywizm artykułu autorstwa pani Marszałek i pana Darewicza, a wręcz ten obiektywizm wykluczają.

 

7. Nikt nie podważa - bo i nie da się podważyć - niezaprzeczalnych osiągnięć Fundacji „Porozumienie bez barier”: jej znakomitych programów, faktu że od lat wspiera tysiące chorych, nieszczęśliwych dzieci, że sfinansowała budowę Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej przy Akademii Medycznej w Gdańsku,
że jej działalność doceniana jest w kraju i za granicą, oraz że posiada niezwykle niskie koszty własne, stanowiące tylko około 2% jej przychodów. Pomimo tego od wielu miesięcy Fundacja znajduje się pod nieustającym, bezprecedensowym atakiem nie tylko ze strony niektórych mediów, ale także niektórych członków Komisji Śledczej ds. PKN Orlen. Formułowane są pod adresem Fundacji oskarżenia nie znajdujące żadnego potwierdzenia w faktach. Stosowana jest w tej kampanii pomówień taktyka manipulacji i nadużyć. Wykorzystywana jest niemal każda okazja, aby zdyskredytować  nie tylko dotychczasowe osiągnięcia Fundacji, ale również moją osobę. Wystarczy opublikowanie jednego z tysięcy zdjęć, wykonanych mi w ciągu minionych
10 lat - zdjęć wykonanych na wielu oficjalnych spotkaniach, w których uczestniczyłam w obecności różnych ludzi niejednokrotnie zupełnie mi nieznanych - by stało się ono dowodem obciążających mnie rzekomych znajomości.

 

8. Pragnę zauważyć, że niektórzy członkowie Komisji Śledczej ds. PKN Orlen oszukują opinię publiczną twierdząc, że Fundacja „Porozumienie bez barier”
nie dostarczyła Komisji żądanych przez nią dokumentów. Stanowczo oświadczam,
że wszelkie dokumenty, o które występowała prokuratura, działając na zlecenie Komisji Śledczej, zostały prokuraturze przekazane. Raz jeszcze podkreślam, ze Fundacja nie ma nic do ukrycia, działa w sposób transparentny, zgodnie
z obowiązującym prawem.