Na pytanie dotyczące końcowego raportu komisji ds. PKN Orlen Prezydent RP powiedział:
Mój komentarz jest jasny. Uważam to za absolutne nieporozumienie. To, o czym wiem, - zresztą z Państwa relacji - pokazuje, że ten wniosek jest oparty na całkowicie fałszywych przesłankach, jest niczym nieuzasadniony, bowiem nigdy nie było jakiegokolwiek upoważnienia ani pisemnego, ani ustnego dla pana Kulczyka, ani kogokolwiek, kto mógłby działać poza kompetencjami właściwych organów państwa w tym przypadku rządu i właściwych ministrów, a więc jest to całkowita nieprawda, a jeżeli ktokolwiek powoływał się na nieistniejące pełnomocnictwa, to on jest tą osobą, która powinna ponosić odpowiedzialność, a nie ci, którzy o tym stanie rzeczy nic nie wiedzieli. Podkreślam raz jeszcze – żadnych upoważnień nie było. Po drugie stwierdzenie, iż zostały przekroczone kompetencje Prezydenta w ustalaniu rady nadzorczej Orlenu jest również oparte na nieprawdzie – ja nigdy żadnego składu, nie tylko tej rady, ale żadnej innej nie uzgadniałem. Natomiast, jeżeli w rozmowach pojawiały się różne wątki, to żyjemy w kraju nie tylko wolnym, ale wręcz należy oczekiwać, że premier z prezydentem będą rozmawiać nie tylko o pogodzie, ale także o sprawach dosyć konkretnych związanych z działaniem różnych fragmentów gospodarki. Ale nie było żadnych uzgodnień, w których ja bym uczestniczył, zresztą to jest w materiale komisji jasno przez uczestników tych domniemanych rozmów potwierdzone. Jeszcze jedna uwaga dla Państwa, bo tak spojrzałem w dokumenty i przypomniał mi się tak zwany raport pana posła Giertycha z końca ubiegłego roku 2004 i tu cytuje, iż w owym raporcie jest napisane „prawdziwym i sprawiedliwym końcem afery Orlenu powinno być postawienie Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu za naruszenie Konstytucji, jego ewentualną odpowiedzialność karną należy ustalić w dalszych pracach komisji”. I tu występuje kilkanaście stron absolutnie niepotwierdzonych – zresztą później całkowicie odrzuconych przez komisję argumentów i dowodów, których nie chcę powoływać, żeby nie nadawać temu ponownie jakiegokolwiek biegu publicznego. Mówiąc krótko, członek komisji śledczej pan poseł Giertych ten wniosek sformułował w ubiegłym roku, konsekwentnie jak widać trzymał się tego i jakiekolwiek fakty są mu do tego niepotrzebne, po prostu to jest zamiar polityczny i ten zamiar został zrealizowany w okrojonej komisji śledczej z udziałem przedstawicieli prawicy i przy jak rozumiem głosie odrębnym przewodniczącego komisji pana Aumillera. Tyle mam w tej sprawie do powiedzenia. Jest to część działań politycznych, które komisja śledcza prowadzi. Raz jeszcze chcę poinformować – to, co dotyczy mojej osoby, a o innych osobach nie chcę się wypowiadać oparte jest o fałszywe informacje, o nieprawdziwe argumenty komisji.
Pytanie dotyczące śmierci Szymona Wiesenthala
Prezydent RP: Odszedł człowiek o ogromnych zasługach w historii współczesnego świata. Był to człowiek, który swoje życie całkowicie poświęcił poszukiwaniu prawdy i poszukiwaniu winnych największej zbrodni, jaką ludzkość przeżyła, czyli holocaustu. Była to osoba niestrudzona, mimo zaawansowanego wieku, - bo wtedy miałem okazję go spotykać - pełna energii i przekonania, że dla dobra wspólnego trzeba dochodzić do prawdy, trzeba prawdziwych winowajców nazywać po imieniu oraz przyprowadzić ich przed oblicze sprawiedliwości.
Szymon Wiesenthal i instytucja, którą stworzył odegrała niezwykle istotną rolę dla pokazania mechanizmów holokaustu, skazania winnych tej zbrodni – przypomnę schwytanie i osądzenie Ihmana – jednego z głównych realizatorów całej koncepcji ostatecznego rozwiązania. Mogę dzisiaj wyrazić wielki szacunek dla tej osoby, żal, że odszedł, liczyliśmy się z tym – Szymon Wiesenthal miał 96 lat, ale na pewno zostawił ogromny ślad i przesłanie do nas wszystkich, – aby nie ustawać w docieraniu do prawdy, jaka by ona nie była bolesna, ponieważ prawda oczyszcza i myślę, że w jakimś sensie to, co stało się w Polsce w związku ze zbrodnią w Jedwabnem było też wypełnieniem tego właśnie przesłania, jak by to nie było trudne, jak by to nie było bolesne – prawda wobec takich tragicznych wydarzeń jest lepsza niż milczenie, niż tworzenie tematów tabu, zamazywanie tego. Mam nadzieję, że to przesłanie Szymona Wisenthala będzie powszechnie zaakceptowane przez ludzi polityki, przez społeczeństwa i nie tylko w kontekście holokaustu, ale wszystkich zbrodni łamania praw człowieka, które dzieją się we współczesnym świecie.
Pytanie dotyczące wyborów parlamentarnych
Prezydent RP: Przede wszystkim namawiam - i będę to czynił jeszcze przy każdej nadarzającej się okazji - o udział w wyborach parlamentarnych, które są w niedzielę, a później prezydenckich. Dlatego, że społeczeństwo obywatelskie jest wtedy, gdy jest aktywne i bierze udział w wyborach, demokracja jest silna, gdy frekwencja wyborcza jest wyższa, a nie niższa. W Polsce przez ostatnie 16 lat różnie z tym bywało, więc mój apel numer jeden – to żeby głosować. Apel numer dwa – wydaje mi się, że przy tej bardzo silnej pozycji ugrupowań prawicowych, o czym mówią sondaże byłoby dobrze, żeby scena polityczna w Polsce była bardziej zrównoważona, a więc, żeby zwolennicy lewicy, potencjalni wyborcy lewicy nie zostali w domach, ponieważ mają wiele powodów do frustracji, namawiam żeby jednak nie rezygnować z udziału i żeby wesprzeć te formacje lewicowe, szczególnie Sojusz Lewicy Demokratycznej, który stwarza pewną nadzieję na równowagę polityczną w Polsce. A po wyborach parlamentarnych są dwa tygodnie do wyborów prezydenckich – myślę, że jest to wystarczający czas refleksji żeby zastanowić się, komu swój głos oddać. Natomiast moja prośba do mediów, to żeby jeszcze tych wyborów prezydenckich nie przesądzać, bo jeżeli debaty będą dotyczyły tylko dwóch kandydatów, to w sposób naturalny właściwie te wybory ograniczamy i mam nadzieję, że również inni kandydaci, którzy ciągle na listach wyborczych są będą mieli również okazję do przekazania swoich poglądów, pokazania, co oni proponują. Zresztą w ogóle mam wrażenie, że wszyscy w Polsce przyjęliśmy pewien dyktat sondaży i żyjemy w Polsce demokratyczno – sondażowej, a to nie musi być tak. Wybory niemieckie pokazały, że sondaże sondażami, a wyborcy potrafią pójść swoją drogą, na końcu dając niezłą zagadkę do rozwiązania. Bo co będzie w Niemczech, jak ten rząd się ukształtuje trudno dzisiaj wyrokować. Sondaże są chwilą, są badaniem w danym momencie, natomiast wyborca podejmuje bardzo ważną decyzję, podejmuje ją w samotności, intymnie wobec własnego sumienia i tym bardziej powinniśmy dać szanse, aby wszyscy kandydaci mogli się zaprezentować, nawet ci, którzy mają kilkuprocentowe choćby poparcie, żeby ta paleta była pełna. Ale jak powiedziałem w sprawie wyborów prezydenckich będziemy rozmawiać po wyborach parlamentarnych, czyli od poniedziałku 26 września, gdy chodzi o wybory do Sejmu proszę o udział i uważam, że im więcej równowagi osiągniemy w parlamencie tym będzie lepiej.
Pytanie dotyczące wyborów w Niemczech
Prezydent RP: Po pierwsze to jest decyzja Niemców i jaki by rząd w Berlinie nie był to trzeba będzie z nim współpracować jak najlepiej. Niemcy są wielkim sąsiadem, są jednym z największych gospodarczych kolosów świata, politycznie niezwykle ważni, w Unii Europejskiej wręcz decydujący o niektórych procesach, a więc kto by nie był trzeba z nim współpracować jak najlepiej. Wydaje mi się, że prawdopodobna wielka koalicja nie musi być dla relacji polsko – niemieckich jakimkolwiek problemem, podobnie jak inne układy koalicyjne. Jeżeli o coś moglibyśmy apelować, choć oczywiście będzie to apel mało skuteczny – to potrzeba szybkiego rozwiązania tego problemu w Niemczech, dlatego, że Unia Europejska stoi przed niezwykle ważnym momentem decyzji o perspektywie finansowej 2007-2013, a to proszę Państwa jest moment, w którym trzeba decyzje podjąć. I im dłużej nie będzie stabilnego rządu w Berlinie, tym trudniej będzie, czy wręcz niemożliwe będzie decydowanie o pieniądzach w Unii, a nam zależy do tego stopnia, że jesteśmy gotowi przyjąć pewien kompromis, który może nie byłby optymalny, ale byłby szybszy. Jest znane powiedzenie, że czas to pieniądz, a w przypadku budżetu europejskiego dla nas czas to więcej niż pieniądz i to mocno podkreślam – czas to jest więcej niż pieniądz - możemy uruchomić wielkie projekty infrastrukturalne. Ale też jedna uwaga, ponieważ tak bardzo niektórzy lokują nadzieje w związku ze zmianą na stanowisku Kanclerza w RFN to chciałbym powiedzieć uczciwie wobec 7 lat Gerharda Schroedera, że w sprawach polskich poza może jedną kwestią, czyli gazociągu pod Bałtykiem gdzie mamy swoje uzasadnione uwagi i pretensje, właściwie w pozostałych sprawach stanowisko Kanclerza Niemiec było dla Polski niezwykle pozytywne. To dotyczy poparcia niemieckiego w naszych staraniach do Unii Europejskiej, to dotyczy naszych starań o subwencje do rolnictwa, to dotyczy kwestii odszkodowań za pracę przymusową, to jest kwestia odrzucenia przez rząd RFN roszczeń majątkowych wobec Polski, o czym Kanclerz Schroeder mówił 1 sierpnia 2004 r. w Warszawie, to jest bardzo jasne i negatywne stanowisko rządu SPD, Zieloni wobec Centrum Wypędzonych pani Steinbach. Dla historii, dla Państwa chcę powtórzyć te kwestie, żeby nagle nie formułować tezy, która moim zdaniem jest całkowicie nieprawdziwa, że oto za czasów Kanclerza Schroedera mieliśmy do czynienia z jakimś gwałtownym, czy nieuzasadnionym pogorszeniem stosunków polsko – niemieckich. To jest teza całkowicie nieprawdziwa, więcej uważam, że osobiście Kanclerz Schroeder w sprawach polskich zachowywał się z duża wrażliwością, taktem i zrozumieniem. Natomiast oczywiście, kiedy do wyboru były sprawy strategicznych stosunków z Rosją to tutaj problemy były innego typu i tu możemy mieć swoje uzasadnione uwagi i pretensje. Ale to jest jeden element całej, długiej listy, która po 7 latach Kanclerza Schroedera moim zdaniem jest pozytywna.