Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
To bardzo ważne, że możemy się spotkać i do podziękowań, które składałem przed kamerami dołączyć osobiste spotkanie oraz w imieniu Rzeczypospolitej złożyć Państwu wyrazy szacunku, uznania za to wszystko, co uczyniliście i co nadal czynicie w swoich telewizjach i stacjach radiowych, agencjach prasowych, a także w gazetach, które również wniosły istotny wkład w jak najbardziej uroczyste pożegnanie Papieża. Tydzień temu wspólnie z pielgrzymami i oficjalnymi delegacjami bardzo wielu państw w Watykanie, a także z milionami osób zgromadzonymi przed telewizorami i odbiornikami radiowymi na całym świecie, pożegnaliśmy Papieża Jana Pawła II. Ojciec Święty był naszym najwybitniejszym Rodakiem, jedną z tych postaci, które zmieniły oblicze świata, odcisnęły piętno na jego dziejach. Był bliski całym narodom, wszystkim ludziom, niezależnie od ich wiary, przekonań czy zwyczajów – bo też na pierwszym miejscu zawsze stawiał człowieka i zawsze do niego się zwracał. Polacy przeżyli Jego śmierć w dwójnasób: przede wszystkim jako ludzie dobrej woli, cierpiący z powodu straty wielkiego człowieka, duchowego przewodnika i moralnego autorytetu. Ale także jako rodacy Karola Wojtyły, Papieża-Polaka, opłakujący żarliwego, mądrego patriotę.
W ową pamiętną sobotę przed dwoma tygodniami zdaliśmy sobie nagle sprawę, jakie pustki w naszym polskim domu może poczynić ta śmierć. W jednej chwili wszyscy poczuliśmy się osieroceni i chyba każdy postawił sobie w duchu pytanie: co teraz będzie? Jak sobie teraz poradzimy? Okazało się, że Ojciec Święty nie pozostawił nas jednak osamotnionych. Swoim nauczaniem, swoimi pielgrzymkami do Ojczyzny zasiał w nas wiele dobra. Kiedy dotarła do nas wieść o Jego śmierci – to dobro się w nas obudziło. Takiej żałoby narodowej jeszcze nad Wisłą nie widziano. Zapanował niecodzienny, przepełniony smutkiem spokój, nadzwyczajne skupienie. To cierpienie potrafiliśmy przeżyć głęboko. Pogrążeni w refleksji, nie odwróciliśmy się od siebie nawzajem. Więcej doświadczyliśmy w sposób najbardziej dojmujący, że umiemy być wspólnotą, że umiemy udzielać sobie nawzajem wsparcia, nieść pomoc, okazywać współczucie.
W tym trudnym tygodniu Polacy odczuli, że duch Jana Pawła II jest z nimi. Żyje w ich gestach, postawach, słowach. Wszyscy doświadczaliśmy życzliwości i otuchy ze strony naszych najbliższych, rodzin, przyjaciół, w pracy, na uczelniach, w szkołach, a nawet ze strony ludzi przygodnie spotykanych na ulicy, czy w czasie uroczystości, które miały miejsce. Wszyscy mogliśmy zwrócić się do polskiego Kościoła, który szeroko otworzył drzwi świątyń dla przepełnionych żalem – wierzących i niewierzących, praktykujących i niepraktykujących. Pragnę raz jeszcze przy tej okazji na ręce księdza arcybiskupa podziękować polskiemu duchowieństwu za to, że swoją duszpasterską rolę wypełniało w tych dniach tak szczodrze, że przygarniało każdego, kto tego potrzebował.
Prócz Kościoła i współobywateli, filarem tych uroczystości żałobnych, polskiej żałoby narodowej były także media. One z powagą, godnie i niestrudzenie relacjonowały dla polskiej opinii publicznej przebieg wydarzeń w Watykanie. Kiedy nadeszła chwila najtrudniejsza, media pokazały swoim widzom zwykłą, prawdziwą, ludzką twarz. Oblicze przepełnione autentycznym bólem po stracie bliskiej osoby. Media nie tylko nie zmąciły niczym nastroju żalu i refleksji – więcej, uczyniły coś znakomitego: pomagały ten nastrój budować. Przypominały nam papieskie słowa, transmitowały wspólne modlitwy i spotkania, zapraszały gości, którzy potrafili w głęboki, godny sposób mówić nam o pontyfikacie Jana Pawła II. Panie i Panowie, dzięki Wam polskie oczy i uszy, umysły i serca napełniały się tym dobrem, o którym tyle mówił i pisał Ojciec Święty. Wykazując się wysokim poziomem zawodowej sprawności i rzetelności, pomogliście stworzyć atmosferę zadumy oraz podniosłej uroczystości, która miała miejsce.
Minione dni, w moim przekonaniu, podważyły wiele uproszczonych i niesprawiedliwych sądów na temat środków masowej komunikacji. Mówiło się wielokrotnie, że nie ma dla nich nic świętego, że przede wszystkim liczy się sensacja, że ze wszystkiego można uczynić sensację. Ale choroba i śmierć papieża są ogromnie istotne i co chcę podkreślić nie były przedstawione jako „news” czy sensacja. Media nie epatowały, nie „grały” uczuciami, ale właśnie pozwoliły widzom i słuchaczom być jak najbliżej Ojca Świętego, jego cierpienia, śmierci, ale także przesłań, które swoim cierpieniem i ostatnimi godzinami życia przekazywał nam. Myślę, że to właśnie wszystko zmieniło i zmienia Polaków i oby ta zmiana była głęboka i trwała. Jestem pełen uznania, że potrafiliście również znaleźć rangę dla poszczególnych informacji, dla poszczególnych wydarzeń, że dopomogliście widzom i słuchaczom właśnie znaleźć tę odpowiednią hierarchię spraw. I jako Prezydent Rzeczypospolitej, ale także w imieniu Rządu, w imieniu wszystkich władz wykonawczych chcę polskim mediom, w całości i każdemu z Państwa z osobna, serdecznie za tą misję, za to wszystko, co uczyniliście podziękować.
W takich podniosłych i niecodziennych momentach nieuchronnie zjawia się pytanie: jak wiele z tego może przetrwać? To jest pytanie do polskich mediów, bardziej jeszcze do społeczeństwa, do różnych środowisk. W istocie każdy z nas musi na nie samodzielnie odpowiedzieć. Tu nie powinno być miejsca na pouczanie innych, bowiem tę pracę, tę zmianę, tę poprawę i odnowienie możemy zaczynać od siebie. Mówię to jako polityk, który doskonale wie, że świat polskiej polityki pozostawia pod tym względem wiele do życzenia. Ale chcę też dodać, jako Prezydent, widz i słuchacz, że chciałbym, żeby to wyczucie hierarchii i ważności spraw, które media prezentowały w ostatnim czasie pozostało, żeby ono nie wróciło do tej normy, którą znamy sprzed wielu tygodni, która nie była dobrą normą, żeby pierwszeństwo należało do opinii i postaw przemyślanych, uzasadnionych, przepełnionych szacunkiem wobec innej, innego zdania wobec adwersarza. Abyśmy umieli w Polsce rozwijać publiczną debatę, i nadać jej rangę dyskusji pełnej szacunku i kultury. Aby ostatnie słowo nie należało do negatywnych emocji, do sensacji, ale właśnie do poważnych argumentów, sądów wyważonych i uznania, wzajemnego uznania dla współuczestników debaty.
To nie jest tylko zadanie mediów, to jest zadanie, które tak naprawdę stoi przed nami wszystkimi, nie wyłącznie środowiskami politycznymi. Chodzi po prostu o to, żeby Polacy nauczyli się ze sobą nieco inaczej rozmawiać, nieco inaczej komunikować się, kontaktować i współdziałać. Media odzwierciedlają społeczeństwo i uznawane przezeń wartości, akceptowane postawy. Ale nie tylko: przecież media uczestniczą także i to aktywnie w kształtowaniu wizerunku, obyczajów, praktyk społecznych. Jan Paweł II był nauczycielem odpowiedzialnej wolności. I to jest sądzę wskazówka dla nas wszystkich, także mediów. Pozostając całkowicie wolne w operowaniu obrazem i słowem, powinny pamiętać o odpowiedzialności za swój przekaz, od sposobu w jaki reagują na to co wokół nas się dzieje. Tydzień żałoby narodowej był tego wymownym dowodem, że można to pogodzić: wolność z odpowiedzialnością, że można korzystać w sposób jak najlepszy, jak najbardziej służący pożytkowi ogólnemu.
Wielokrotnie jestem pytany przez Was dziennikarzy: ile te wydarzenia, śmierć Papieża, polska żałoba, nas wszystkich zmieniły. Ja wierzę, że zmieniły, choć oczywiście nie wolno wpaść tutaj w tanią naiwność czy oczekiwać znowu zbyt wiele, ale jestem pewny, że ze względu na historyczną rangę pontyfikatu Jana Pawła II, ze względu na nasze uczestnictwo w jego cierpieniu, w ostatnich dniach jego życia, w pogrzebie, to nie może pozostać bez śladu, to musi gdzieś mieć efekt w naszych postawach i zachowaniach. Nie ograniczałbym tego tylko do młodzieży, która tak bardzo emocjonalnie, tak bardzo szczerze przeżyła te dni, ale mam nadzieje, że to będzie odczuwalne właśnie w postawach Polaków, w naszej debacie, którą między sobą prowadzimy i również w Waszej pracy, w mediach. Chciałbym, żeby nie wracać do stanu poprzedniego, uznając go za normę, chciałbym bardzo abyśmy za tę normę mogli uznać właśnie dni polskiej żałoby i działalność mediów w tym czasie, ze względu na prawdę, która była pokazywana na ekranach, wrażliwość z jaką uczyniliście to, profesjonalizm, który muszę bardzo docenić, który zresztą rozwijał się z dnia na dzień. Było widać, iż dziennikarze coraz więcej wiedzą i coraz bardziej, coraz głębiej wkraczają w tą trudną przecież sferę filozofii, religii, duchowości. Chciałbym, żebyśmy właśnie wiedzieli, że to od nas zależy, że możemy być lepsi, że Polska może tę najbardziej poruszającą polską żałobę przekuć w trwałe zwycięstwo w to, że jesteśmy lepszym społeczeństwem, że mamy lepsze państwo, że w tym lepszym państwie są również coraz lepsze media i że dzieje się to codziennie, nie tylko przy najbardziej poruszających, dramatycznych okazjach. Tego oczekiwał od nas Papież, tego oczekiwał od nas Ojciec Święty, myślę, że po tym zdanym egzaminie, bardzo dramatycznych okolicznościach, polskie media również do kolejnego etapu przechodzą zmienione i lepsze, jeżeli tak się stanie to tym bardziej moje podziękowania będą miały swój dodatkowy sens. Dziękuję bardzo raz jeszcze.