Menu rozwijane

15 czerwca 2005

15 czerwca 2005 roku w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z Prezesem Rady Ministrów, Marszałkami Sejmu i Senatu oraz Ministrem Spraw Zagranicznych w sprawie polskiego stanowiska na Radę Europejską (16-17 czerwca br. w Brukseli) dotyczącą budżetu UE na lata 2007-2013 i procedury dalszej ratyfikacji Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy.

Podczas konferencji prasowej Prezydent Aleksander Kwaśniewski podsumowując spotkanie powiedział m.in.:

Chcę powiedzieć, że rozmawialiśmy w gronie - Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Premier, Minister Spraw Zagranicznych, Sekretarz Stanu Ministerstwie Spraw Zagranicznych zajmujący się kwestiami europejskimi oraz Szef Urzędu Integracji Europejskiej – na temat jutrzejszego posiedzenia Rady Europejskiej, które jak wynika z informacji i z tego, co się dzieje będzie bardzo ważna, może nawet będzie miało historyczny charakter, dlatego, że powinno być poświęcone dalszym pracom i procedurze dotyczącej Traktatu Konstytucyjnego Europejskiego oraz europejskiej perspektywie finansowej. Chciałbym skupić się na sprawie traktatu, a później poprosić Pana Premiera o informację dotyczącą budżetu, finansów oraz naszego stanowiska.
Chcę powiedzieć, że po rozmowie, którą mieliśmy podtrzymujemy to stanowisko, które omawialiśmy kilkanaście dni temu. Polska jest przekonana, że na tym etapie rozwoju Unii Europejskiej – rozszerzenia Unii do 25 krajów, - Traktat Konstytucyjny jest Europie potrzebny i podtrzymujemy nasze zdanie, które zostało wyrażone wcześniej i którego konsekwencją były złożone pod Traktatem podpisy Prezesa Rady Ministrów i Ministra Spraw Zagranicznych. Uważamy więc, że Traktat Konstytucyjny nie jest martwy, że jest potrzebny dla naszego procesu integrowania Europy oraz rozszerzania Unii Europejskiej o nowe kraje,-w tym o tak ważną dla polskich interesów Ukrainę - i mamy nadzieję, że na posiedzeniu w Brukseli będzie jasna dyskusja jak dalej Europa powinna w tej sprawie procedować. Oczekujemy więc stanowiska Francji i Holandii, - które w referendach powiedziały „nie” dla Traktatu – co zamierzają uczynić, aby można było wrócić do kwestii Traktatu Konstytucyjnego. Oczekujemy również jasnych stanowisk od pozostałych naszych partnerów, podkreślając, że trzeba aby Europa taką podstawę w postaci Traktatu uzyskała.
Umówiliśmy się, że do sprawy procedury w Polsce wrócimy po spotkaniu w Brukseli, będziemy mogli wtedy zadecydować w jakim trybie i kiedy w Polsce zwrócimy się do parlamentu, czy do opinii publicznej o decyzję w sprawie Traktatu Konstytucyjnego. Dzisiaj nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przybliżyć ani daty, ani nawet trybu, bowiem jak Państwo wiecie w Sejmie złożony jest projekt uchwały, który daje uprawnienia do zorganizowania referendum, ale ta uchwała nie została jeszcze przez Sejm ani przedyskutowana, ani rozstrzygnięta w głosowaniu. Jeśli chodzi o datę, to znacie Państwo pewien plan mówiący o możliwości zorganizowania referendum 9 października, ale jest to na razie plan i będziemy musieli wrócić do tej sprawy po ostatecznych uzgodnieniach jutrzejszego posiedzenia Rady Europejskiej. To jest tyle, co chciałem powiedzieć w sprawie Traktatu. W pełni zgadzamy się, że Europa powinna sprecyzować swoją perspektywę i wizję na najbliższe lata i mam nadzieję, że ten Szczyt będzie bardzo konstruktywny, że on nie będzie ucieczką od problemów, ale będzie próbą ich rozwiązania. Z taka wolą jedzie polska delegacja na czele z Panem Premierem Markiem Belką i będzie również przedstawiała pewne propozycje, o których dzisiaj nie możemy mówić, bo one przedstawione zostaną naszym partnerom jutro i pojutrze tak, aby ten Szczyt zakończył się powodzeniem i żebyśmy mogli powiedzieć, iż tego niewątpliwie trudnego momentu, z tego zakrętu na jakim znalazła się Europa wychodzimy bezpiecznie i z nadziejami na przyszłość.

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy dotyczące „sprawy teczek” Prezydent RP powiedział:

Nasza dzisiejsza rozmowa dotyczyła spraw europejskich, Polski w Europie i zbliżającego się Szczytu, ale skoro Pan Premier powiedział o tej zupełnie niebywałej i politycznej akcji. Która dotyczy jego osoby i która jest całkowicie poza prawem obowiązującym w Polsce. Przypomnę, że sprawa teczek i sprawa archiwów dawnej służby bezpieczeństwa, ministerstwa spraw wewnętrznych nie jest kwestią w Polsce nową. Myśmy już różne, nawet bardzo dramatyczne epizody związane z tymi teczkami przeżyli chociażby w roku 1992. Postulatem, który powszechnie był wyrażany wtedy w Polsce było ucywilizowanie całego dostępu do teczek, korzystania z nich, sposobu lustrowania obywateli. W wyniku tych doświadczeń powstały regulacje prawne, które ja osobiście jako Prezydent na końcu drogi legislacyjnej podpisałem i które obowiązują – podkreślam, które obowiązują w Polsce nie dają nikomu prawa do kwestionowania tego stanu jaki jest.
11 kwietnia 1997 roku powstał akt prawny, który nazywa się Ustawa o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa i współpracy z nimi w latach 1944 – 1990 oraz osób pełniących funkcje publiczne – tę ustawę zwykliśmy powszechnie nazywać lustracyjną i ona obowiązuje. Drugą ustawą jest Ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej z 18 grudnia 1998 roku. Ta ustawa określa działalność IPN oraz wszystkie konsekwencje z tym związane. To są dokumenty, które obowiązują. Chcę również poinformować, że do 31 grudnia 2004 roku Rzecznik Interesu Publicznego - był nim wtedy pan sędzia Nizieński – sprawdził 18 714 oświadczeń lustracyjnych, 513 wniosków skierował do postępowania sądowego, a 100 spraw zakończyło się prawomocnym orzeczeniem sądu. Żadna komisja i żaden poseł nie ma prawa do podważania prawomocnych orzeczeń sądu lustracyjnego, jest to po prostu niezgodne z prawem. Po drugie od 1 stycznia 2005 roku Rzecznik Interesu Publicznego zbadał 975 oświadczeń lustracyjnych, tym rzecznikiem jest od 1 stycznia sędzia Olszewski, 11 spraw skierował do postępowania sądowego, wśród tych spraw jest kwestia dokumentów dotyczących Marka Belki i stwierdzenie Rzecznika Interesu Publicznego, że nie widzi powodów do wdrażania postępowania przed sądem lustracyjnym. Uważam również, że dzisiaj kwestionowania tego werdyktu jest nadużyciem prawa i nadużyciem tych wszystkich norm, które sami w Sejmie RP przyjmowaliśmy, a Prezydent Rzeczpospolitej podpisał. Chciałem również powiedzieć, że w międzyczasie komisje IPN przeprowadziły 889 śledztw w sprawach zbrodni komunistycznych, 452 śledztwa w sprawach zbrodni nazistowskich, 79 śledztw w sprawach zbrodni wojennych i innych zbrodni przeciwko ludzkości – łącznie ponad 1400 śledztw, 86 aktów oskarżenia sformułowano, zapadły 44 wyroki itd. mówię o tym Proszę Państwa, żeby poinformować, że w Polsce te procedury istnieją, one są określone przez prawo i jestem przekonany, że trzymanie się tych procedur daje możliwości cywilizowanego dostępu do archiwów, wiedzy na temat osób publicznych oraz normalnej debaty na ten temat, która jest czymś naturalnym, jeżeli nie jest grą polityczną i nie jest związana z nadużywaniem i przekraczaniem prawa. Chcę również poinformować, że Biuro Edukacji IPN przygotowało od początku działalności bardzo wiele publikacji naukowych, popularnonaukowych w 11 seriach wydawniczych ukazało się 51 numerów Biuletynów IPN, zorganizowano wystawy, konferencje naukowe itd. IPN prowadzi 12 projektów badawczych. A więc to wszystko Drodzy Państwo działa, tu nie ma potrzeby szukania nowych rozwiązań, a na pewno nie ma żadnego powodu, żeby ze względu na kampanię wyborczą, która trwa w Polsce łamać te wszystkie przepisy i normy, które ustanowiliśmy i kwestionować również działalność Instytutu Pamięci Narodowej, który został dla tego celu – dostępu do archiwów – powołany. Chcę również poinformować, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoby, które uzyskały dostęp do materiałów IPN, czy do materiałów archiwalnych, przekazywały te materiały do wiedzy publicznej. To jest indywidualna decyzja osób, których te dokumenty dotyczą. Taką decyzję podjął Pan Premier, jeżeli te dokumenty będą ujawnione gotów jest je przekazać do wiadomości opinii publicznej. A więc nie wyważajmy otwartych drzwi, ale przede wszystkim nie prowadźmy bardzo nieczystej, politycznej walki, która moim zdaniem obniża zarówno jakość debaty publicznej w Polsce, jak i jakość naszego życia politycznego, które i tak przecież nie jest zadowalające jak pokazują chociażby badania opinii społecznej. A więc Drodzy Państwo informuję raz jeszcze, że normy prawne istnieją i należy je przestrzegać i jeżeli będziemy je przestrzegać z dobrą wolą to jestem przekonany, że można rozbroić tą bombę archiwalną, która niewątpliwie wymaga takiego świadomego, cywilizowanego rozbrojenia.