Menu rozwijane

27 października 2005
27 października 2005 roku w Belwederze Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksaner Kwaśniewski spotkał się z przedstawicielami Ruchu Przyjaciół Harcerstwa i władzami Związku Harcerstwa Polskiego.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
Witam wszystkich w Belwederze i cieszę się bardzo, że to po raz kolejny ZHP napotyka na swojej drodze takie historyczne miejsca związane z prezydenturą i państwem polskim. Belweder był siedzibą polskich prezydentów do zamachu majowego, a także w latach 90. zanim nie przenieśliśmy głównej siedziby do Pałacu Prezydenckiego.

Patronat Prezydenta RP nad Związkiem miał charakter nie tylko formalny, ale również bardzo osobistego przeżywania i wspólnego przebywania. Cieszę się zatem, że możemy się spotkać w Belwederze, w ważnym momencie historii, a także w okresie podsumowywania przeze mnie 10 lat mojej prezydentury, a także protektoratu nad ZHP. Chcę zatem wyrazić podziękowanie, że mogłem przez ten czas współpracować z Wami, ale praca ta była tym bardziej zajmująca, że ZHP był mi dobrze znany. Wiedziałem zatem jak trudne wyzwania towarzyszą Związkowi w okresie przełomu i tym bardziej doceniam jak bardzo dobrze, przez te 10 lat, udało Wam się sprostać nowym potrzebom i realiom. Jest to wielka zasługa kadry ZHP, władz i wszystkich, którzy tworzyli tę wielką harcerską rodzinę. Jeżeli moja pomoc i wsparcie było przydatne, tym bardziej się cieszę, oznacza to, iż czasu nie traciliśmy razem. Dziękując za to chcę życzyć Wam aby kolejne lata były również związane z patronatem Prezydenta RP, mam nadzieję, że mój następca będzie to czynił.

Mam nadzieję również, że takie organizacje jak ZHP będą traktowane ponad- i pozapartyjnie. To co jest istotnym ryzykiem w Polsce, to to że idziemy w stronę większego, a nie mniejszego partyjniactwa. To co było uznawane za istotny grzech ostatnich lat nie podlega usunięciu, ale raczej nawet wzmocnieniu. Mam nadzieję, że wobec ZHP mój następca będzie kontynuował tradycję, będzie ją wzbogacał, a okres jest ważny, bo 100. lecie harcerstwa na ziemiach polskich to okres, który powinien skupiać aktywność i być takim zwornikiem dla całego środowiska, ale także dla pokazania związku ruchu harcerskiego z historią Polski.

Co jest – w moim przekonaniu – czymś fascynującym w ZHP? To jest ta umiejętność łączenia tradycji z zupełnie nowymi sytuacjami i pokoleniem, które wkracza do Związku. Jest czymś niezwykle potrzebnym, że tradycja patriotyczna, ta najstarsza, niepodległościowa, jest kontynuowana zgodnie z przysięgą, która każe działać dla Boga, Ojczyzny i bliźnich. Nie jest łatwo być w obecnych czasach związkiem kontynuującym tradycję bez wpadania w pułapkę konserwatyzmu. Jest to niezwykle trudne. Wydaje się, że ZHP poradziło sobie z tym problemem.

Byłoby jednak zredukowaniem roli ZHP gdyby mówić wyłącznie o tradycji i wartościach fundamentalnych. Trzeba bowiem bardzo wyraźnie powiedzieć także o tych nowych wyzwaniach. Wydaje mi się, że to co ZHP uczyniło dla pokazania nowego miejsca Polski w UE, dla otworzenia młodego pokolenia Polaków na rówieśników z Europy i pokazanie, że można tu działać bez kompleksów, że ZHP nie wystraszyło się nowych technologii, jest to też niezwykle istotne. Gdy dzisiaj widzimy materiały przygotowane na zjazd ZHP to one bardziej przypominają materiały firmy hi-tec aniżeli dawne dokumenty, napisane solennie na wielu stronach. (…) Cała mądrość polega na tym, by przy nowych kanałach komunikacji dotrzeć z wartościami do młodego człowieka i jak tego po drodze nie zbanalizować, nie spłaszczyć. Tu jest ogromne zadanie. (…) Jeżeli bowiem chcemy budować społeczeństwo obywatelskie musimy wyzwolić aktywność. Nie będzie to łatwe, bo nowoczesne techniki atomizują społeczeństwo, dzisiaj mieć komputer i dostęp do Internetu może oznaczać nawet zaspokojenie potrzebę życia uczuciowego.(…)

Apeluję także do władz Rzeczypospolitej, iż tego typu organizacje jak ZHP są – z punktu widzenia państwa, kształtowania społeczeństwa obywatelskiego i zachowań demokratycznych, solidarności międzyludzkiej – organizacją niezastąpioną. To nie jest tak, że jeśli nie będziemy pomagać ZHP to ktoś inny się tym zajmie, bo ten rodzaj aktywności jest w istocie nie do zastąpienia. Powinno to zatem tym bardziej nakłaniać do wspierania ZHP w przyszłości. Mówienie natomiast o działaniach, które miałyby politycznie spajać tego rodzaju organizacje jest przedwczesne, nieskuteczne, a klimat jest dzisiaj jak najgorszy. Trzeba zatem robić swoje i szukać współdziałania wszędzie tam gdzie jest ono możliwe.

10 lat mojej prezydentury było czasem niepowtarzalnym. Cieszę się, że było dobrym czasem dla Polski, że udało się tyle osiągnąć. Ale cieszę się także, że przez te lata mogłem na swojej drodze napotkać takich ludzi jak harcerze – za wszystko co udało nam się zrobić serdecznie dziękuję. Życzę Związkowi pomyślności, niech polski ruch wpisuje się w światowy skauting jak najlepiej. Czynicie wiele dobrego i nie rezygnujcie z tego. To dzieło trzeba kontynuować, a energii z pewnością nie zabraknie.

Komentując aktualną sytuację polityczną Prezydent RP powiedział m.in.
Rząd mniejszościowy z natury ma mniej możliwości działania, a jeszcze PiS ma w Europie etykietę, dyplomatycznie mówiąc, eurosceptyczną. Wydaje mi się zatem, że w interesie PiS-u i Lecha Kaczyńskiego jest by Platformę do rządu włączyć, by działali jako równoprawni partnerzy, tym bardziej, że różnica w wyborach nie była między nimi jakaś zasadnicza. Dla rządu i dla Polski w Europie koalicja taka byłaby lepsza. (…)

Termin na przedstawienie listy ministrów przez premiera Marcinkiewicza i pojawienie sięu mnie z wnioskami o powołanie upływa 2 listopada o godz. 24:00. Ja powinienem ten rząd zaprzysiąc. Wtedy przechodzimy do następnego etapu, w którym w ciągu 2 tygodni powinien on uzyskać votum zaufania w Sejmie. Jeżeli tego wniosku nie będzie to misja Kazimierza Marcinkiewicza jest na tym etapie zakończona, a ja piszę list do Marszałka Sejmu, informując, że inicjatywa przechodzi do Sejmu. (…)

A jeżeli spłynie na mnie obowiązek rozpisania nowych wyborów parlamentarnych, to spłynie. Decyzję podejmę, choć uważam to za ostateczność, nie wykluczam jej. Jeżeli by się okazało, że kolejne kroki formułowania rządu nie przynoszą efektu to moim obowiązkiem jest rozpisać nowe wybory i odbyłyby się one prawdopodobnie 15 stycznia.