W otwarciu uczestniczyli m.in.: dyrektor Muzeum Narodowego Ferdynand Ruszczyc, przedstawiciele ministerstwa kultury, ministerstwa infrastruktury, przedstawiciele parlamentu, artyści, muzealnicy, historycy sztuki oraz ministrowie w Kancelarii Prezydenta RP – Sekretarz Stanu, Szef Gabinetu Prezydenta RP Waldemar Dubaniowski,Sekretarz Stanu Barbara Labuda, Podsekretarz Stanu Edward Szymański.
Wystawa prezentuje obiekty z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie: przedmioty sztuki zasobniczej i rzemiosła, ryciny, obrazy, medale.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Szanowni Państwo, to jest 14 wystawa i w jakimś sensie symboliczna, bowiem mówi o podróżach, a wszyscy zaczynamy być w podróży. Ta wystawa będzie ostatnią w trakcie mojej prezydentury, może jeszcze jedna będzie, ale niewątpliwie czas drugiej kadencji zbliża się do końca i słowo podróż staje się coraz bardziej na miejscu. Chcę podziękować wszystkim Państwu za obecność, chcę podziękować organizatorom, muzealnikom, tym wszystkim, którzy zaproponowali dość oryginalny, ale jakże ważny, dotykalny temat tej wystaw. Chcę podziękować Pani Minister Barbarze Labudzie za to, że była inicjatorką tej formy działalności Pałacu Prezydenckiego. Szczególnie, że wcześniej w tych pomieszczeniach były magazyny, a dzięki temu, że mamy tutaj kolejne wystawy, goście, którzy nas odwiedzają mogą dowiedzieć się więcej o Polsce, historii, zwyczajach, o wybitnych artystach, bo nigdy nie chcieliśmy, żeby tematyka tych wystaw była jednostronna. Tutaj jest właściwie wszystko do obejrzenia: od wzornictwa przemysłowego, nowoczesnego, poprzez takich artystów jak nieżyjący Duda – Gracz, poprzez pamiątki przeszłości jak i dzisiejszą wystawę „Podróż w dawnej Polsce”.
Podróż to jest coś, co stanowi część człowieczeństwa, co jest wpisane w wartość poznania, co przynosi wiedzę, która daje korzyści przez całe życie. Przecież nie bez powodu twierdzono: „podróże kształcą”. I choć to stwierdzenie nabrało dzisiaj wyrazu dość banalnego, to przecież jest najświętszą prawdą. Kim bylibyśmy bez poznawania i podróżowania, kim bylibyśmy bez zdobywania nowych krajów i nowych kontynentów w sensie poznawczym. Jakby rozwijały się kolejne pokolenia gdyby nie podróżowanie i gotowość do podróżowania.
Dla Europejczyków wszystko zaczęło się jeszcze z Homerem. To on przed niemal trzema tysiącami lat przedstawił w „Odysei” dzieje tułaczki Odysa – „męża wielce obrotnego, który zburzył święty gród Troi, a potem wiele wędrował, widział liczne miasta i ludzi, i ducha ich poznał”. Ileż to wspaniałej literatury zawdzięcza ludzkość tej jednej, prawda, że dość długiej podróży. Ileż poematów, dramatów, dzieł muzycznych, malarskich i filozoficznych. Ileż inspiracji do kolejnych wypraw dla poznania świata, ludzi i ich ducha!
Podróżom dawnych Polaków towarzyszyły bardzo często takie właśnie motywacje. Prawie każda wybitna postać naszych dziejów (wyjąwszy królów, którym prawo zakazywało przekraczać granice państwa), ma w swojej biografii wątek podróży. Podróżował do Bolonii, Padwy i Ferrary Mikołaj Kopernik, a do Paryża Fryderyk Chopin i Maria Skłodowska. „Podróży do Ziemi Świętej” Juliusza Słowackiego zawdzięczamy „Grób Agamemnona”, a wojennej ucieczce Juliana Tuwima do Nowego Jorku – „Kwiaty polskie”. W czasach gdy nie używano jeszcze aparatu fotograficznego widoki miast i zabytków architektury utrwalał w tuszu podróżnik-rysownik Napoleon Orda. Bez podróży do Puerto Rico „Torunianin XX wieku” Aleksander Wolszczan nie odkryłby zapewne, jako pierwszy w świecie, planet istniejących poza Układem Słonecznym, a bez podróży z Herodotem reporter XX stulecia Ryszard Kapuściński nie objaśniłby tak fascynująco wielu przemian współczesnego świata.
Podróże zawsze miały magiczną moc, a wrodzona Polakom ciekawość sprawiała, że podróżowali chętnie, nawet na przekór swoim finansowym możliwościom. Dziś, kiedy podróżujemy masowo, najczęściej niedrogo i głównie z rozrywkowych, turystycznych powodów, rzadko potrafimy sobie wyobrazić jak kiedyś magia wielkiej wycieczki wyrażała się w jej przygotowaniu i oprawie. Jakie starania wymuszała decyzja o podróży. Jakie koszty były z tym związane i jak ogromne wrażenie robił na otoczeniu fakt, że ktoś oto takie ryzyko podróżowania podejmuje.
A jednak podróżowano. Po co, w jakim stylu, jakim nakładem sił i środków – zobaczą Państwo na naszej wystawie. I jeśli, obejrzawszy zgromadzone świadectwa, dojdą Państwo do wniosku, że w tej dziedzinie naszego życia nastąpiły, kto wie, czy nie największe zmiany, to sądzę, że nie będą Państwo w błędzie.
Ta historia podróży i podróżowania jest częścią losów zarówno indywidualnych jak i zbiorowych. Chcę powiedzieć także, że to podróżowanie w historii Polaków miało często charakter, który nie jest w pełni na tej wystawie pokazane, ale mam nadzieję, że będzie pokazane przy okazji innych ekspozycji o tym jak często Polacy podróżowali nie mając zamiaru podróżować, a będąc do podróży zmuszani. Jesteśmy narodem uchodźców, jesteśmy narodem przesiedleńców, jesteśmy narodem skazywanym na wygnania. I myślę, że kiedy toczy się na ten temat dyskusja w świecie to Polacy też powinni bardzo jasno mówić o tym, że my jesteśmy bardzo ważną częścią tej tragicznej historii nie tylko XX wieku, ale także i wieków poprzednich. Nie ma dzisiaj w Europie kraju o bardziej zmienionych granicach, nie ma narodu, który bardziej rozumiałby, co to znaczy przenosić się z jednego miejsca na drugie, ze wschodu na zachód, a później z zachodu na jeszcze dalszy zachód gdzie szukało się szansy emigracyjnej. Często symbole tych podróży urastają do opowieści o całej historii rodu, rodziny. Mógłbym mówić o wielu takich, ale pozwólcie, że pod wrażeniem mojej ostatniej wizyty na Litwie powiem Państwu, że kiedy odbywałem pierwszą wizytę oficjalną na Litwie w roku 1996 roku – prezydent ówczesny Brazauskas, dzisiaj premier tego kraju – dał listę wywózek z Wilna rodzin i tam była cała rodzina mojej mamy – dziadek, babcia, ich troje, czwarty brat był w obozie i ta w języku rosyjskim cylirycą sporządzona lista zawierała rubryki, tam były maszyny itd. I wokół tej całej pięcioosobowej rodziny była jedna klamra i w tej klamrze było napisane „Odin cziemadan”. Żałuję, że tego odinowo cziemadana nigdzie nie odnalazłem później w rodzinnych piwnicach, bo prawdę mówiąc, że choć z jednej strony oznaczało to utratę jakiejś swojej małej ojczyzny, to z drugiej strony dla wielu Polaków, w tym dla mojej rodziny oznaczało jednak jakaś szansę większej normalności, rozwoju i tego, żeby doczekać, iż wnuk będzie prezydentem. Sądzę, że na wystawach podróży Polaków znajdzie się wiele takich właśnie cziemadanów, takich walizek, które z jednej strony oznaczały dramat, a z drugiej szansę, że z jednej strony oznaczało opuszczenie wszystkiego, co było wielkim i wielopokoleniowym dorobkiem, a z drugiej strony siłę poszukiwania nowego i odnajdywania się w tym nowym. Dlatego, kiedy mówimy o podróżach Polaków traktujmy ten temat nie wyłącznie technicznie, nie jako postęp w kolejnictwie, lotnictwie, o drogownictwie na wszelki wypadek wspominać nie będę, nie jako postęp w wyposażeniu podróżnego w różnego rodzaju atrybuty, ale jako właśnie tą istotną część historii Polski i Polaków. Podróż z własnej woli, albo wręcz przeciwnie z jedną walizką była często podróżą do wolności, do nadziei, spełnionej lub nie, do przyszłości i gdyby zrobić listę polskich symboli to niewątpliwie ta walizka, ten kufer, czy ten tobołek to jest jeden z polskich znaków ostatnich kilku wieków.
Otwieram tę wystawę z takim przesłaniem – obejrzyjmy ważną część historii Polski, bardzo z jednej strony indywidualnej, z drugiej zbiorowej – pamiętajmy: Polacy naród podróżników, wędrowników, pielgrzymów, uchodźców, zesłańców, naród w ruchu, naród, który powinien troszczyć się o jak najlepszą jakość dróg i autostrad, kolei i portów lotniczych. I tym bardzo praktycznym zakończeniem chcę powitać Państwa raz jeszcze.