W uroczystości uczestniczyli m.in. Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz, Marszałek Senatu Longin Pastusiak, Prezes Rady Ministrów Marek Belka, Minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński, przedstawiciele parlamentu, rządu, władz samorządowych i wojewódzkich, duchowieństwa, kombatanci, dyplomaci, mieszkańcy Warszawy.
Po zaprzysiężeniu i zmianie wart przy GNŻ Prezydent RP wygłosił przemówienie.
Zwracając się do zebranych powiedział m.in:
Dwieście czternaście lat temu Polacy dowiedli sobie i całemu światu, że własną Ojczyznę kochają i cenią wyżej nad prywatne sprawy i korzyści. Pokazali, że nigdy nie jest za późno, by zrobić coś dla kraju. Pisali: (…) Mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą, dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic, z największą stałością ducha, niniejszą konstytucję uchwalamy.
Wspominamy dziś i podziwiamy mądrość naszych przodków. Z odwagą podjęli działania dla naprawy swej Ojczyzny. Bieg dziejów nie pozwolił im tej naprawy urzeczywistnić. Ale pozostawili po sobie niezwykły dokument, który kolejnym pokoleniom służył jako testament mądrego patriotyzmu. Wokół niego gromadzili się i skupiali wszyscy, którzy marzyli o odrodzonej, niepodległej Polsce.
3 maja 1791 roku to jeden z tych rzadkich momentów w naszych dziejach, gdy o losie i przyszłości państwa decydowała nie tyle walka i ofiara krwi, ile państwowa myśl i wspólna wola budowania trwałych instytucji, trwałego porządku prawnego. Czymś graniczącym z cudem był fakt, że dokonał tego naród, który pod koniec XVIII wieku wskazywany był jako przykład chaosu, prywaty, niezdolności do reform i właśnie ten naród wydobył z siebie wszystko to, co najlepsze. To była druga w świecie, a pierwsza w Europie konstytucja. Polacy uwierzyli w siebie. Zobaczyli, że drzemią w nich pokłady zrozumienia dla spraw publicznych, pokłady twórczej, nie destrukcyjnej wolności. Odczuli, że są narodem, że stanowią wspólnotę. I ta świadomość stała się źródłem ogromnej siły, która pomogła im przetrwać długą noc zaborów.
Nasi przodkowie potrafili patriotyczne uniesienie, żarliwy zapał przemienić w dokument, który przez lata zaborów przechował w sobie Polskę.
Są takie chwile w dziejach społeczeństw, które pozwalają im odczuć, że stanowią wspólnotę. Wspólnotę wyrastającą ponad codzienne spory, ponad różnice przekonań, społecznego statusu czy biografii.
Przeżyliśmy je także współcześnie. Przed dokładnie miesiącem i jednym dniem Polskę dobiegła dramatyczna, przygnębiająca wieść o śmierci Papieża Jana Pawła II. Wielu sądziło, że Polakom trudno się będzie podnieść, że nie są przygotowani, że popadną w rozpacz. Jakże nie docenialiśmy potęgi tej nauki, którą nasz najwybitniejszy Rodak – także tutaj, na tym placu – przelewał w ludzkie serca i umysły. Obudziło się dobro, które Ojciec Święty zasiewał w nas podczas swoich pielgrzymek do Ojczyzny. W tych dniach Polska stała się inna – jak gdyby na powierzchnię dnia codziennego wypłynęło znowu wszystko, co w nas najlepsze. W cierpieniu wspomagaliśmy siebie nawzajem. Byliśmy otwarci, życzliwi. Mówiliśmy o wartościach i chcieliśmy je szanować. Wszyscy zapragnęliśmy być choć trochę lepsi, godniejsi Jego nauk, postawy i poświęcenia, którym obdarzał każdego na świecie.
To chwile wyjątkowe, nie mogą trwać długo. Rzecz jednak w tym, ile z nich potrafimy zachować. Czy zdołamy przekuć te nastroje, zachowania, te podniosłe uczucia w coś stałego.
Żyjemy dziś w czasach, gdy Polska jest suwerenna i bezpieczna. Polska nie ma wrogów i nie szuka nieprzyjaciół. Włączona w proces integracji europejskiej, może liczyć na swoich sojuszników i partnerów. Jako obywatele jesteśmy wolni i decydujemy o sobie. Osobiście, każdy z nas zdaje egzamin z „wolności danej i zadanej”. Ojczyzny ratować nie musimy, ale z pewnością musimy stale czuwać i troszczyć się o jej przyszłość, dbać o jej rozwój. I w tych nowych warunkach trzeba sobie postawić pytanie: jak czerpać z ujawnionych pokładów dobroci, porozumienia, gotowości do współdziałania? Jak wykorzystać je dla pokonywania trudności, dla pomocy potrzebującym, wyzwalania wrażliwości na krzywdę i niesprawiedliwość, umacniania wzajemnego szacunku i tworzenia wspólnego dobra.
Przed rokiem nasz kraj dołączył do Unii Europejskiej. To była jedna z tych decyzji, do których podeszliśmy z najwyższą powagą, które podejmowaliśmy razem w narodowym referendum. Dziś mamy już prawo dokonywać pierwszych podsumowań. Nie sprawdziły się czarne scenariusze. Nasz kraj nie stał się ani trochę mniej polski, za to bardziej Polska – stała się Europą. Zaskoczyliśmy wręcz naszych partnerów – przygotowaniem do członkostwa, sprawnością w wykorzystywaniu nowych szans i możliwości. Polscy przedsiębiorcy nie utonęli w morzu unijnych przepisów, ani nie przepadli pod naporem firm z dotychczasowych krajów członkowskich. Polska kultura, polska duchowość, polska nauka – nie straciły, lecz zyskały. Zyskali rolnicy, społeczności lokalne, różne środowiska zawodowe. Polska w Europie nie słabnie – lecz jest silniejsza i jest ważnym współtwórcą europejskiej rzeczywistości. To jest wielki powód do naszej wspólnej satysfakcji i dumy.
Szybko sprawdziły się papieskie słowa z Placu Świętego Piotra w 2003 roku: „Polska potrzebuje Europy, Europa potrzebuje Polski.”
Nasz los spleciony jest teraz z losem całej wspólnoty. Im bardziej będzie ona przejrzysta, im mniej będzie w niej ograniczeń i barier – tym silniejsza będzie Europa i tym silniejsza będzie Polska. Dlatego potrzebna jest nam konstytucja europejska. Dokument, który będzie służył pogłębieniu integracji, wzmocnieniu spójności i solidarności kontynentu.
Ten rok to czas ważnych rocznic. Przed kilkoma miesiącami w gronie najwyższych przedstawicieli 45 państw uczciliśmy oswobodzenie hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Teraz zbliżają się międzynarodowe obchody 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Będę w nich uczestniczył, przede wszystkim po to, by oddać hołd ofiarom. Ale także by podkreślić ogromny polski wkład w pokonanie faszyzmu, na wszystkich frontach, na zachodzie i wschodzie, heroicznej walce polskiego państwa podziemnego, będę to czynił tak jak czyniłem to w uroczystościach rocznicowych na Monte Cassino, w Normandii, w Bredzie, z okazji Powstania Warszawskiego, w Kołobrzegu i na Wale Pomorskim. I tak będę czynił, to będę zaświadczał biorąc za kilka dni udział w spotkaniu z polskimi kombatantami we Wrocławiu, a potem w uroczystościach w Moskwie.
Wszystkie te obchody są po to, aby światu odświeżyć, a tam gdzie trzeba przywrócić pamięć. O tym, że ta straszliwa wojna wzięła się z ideologii nienawiści i pogardy wobec innego człowieka. Także ze zdrady, której symbolem był Pakt Ribbentropp – Mołotow. Należy przypomnieć światu, że zwycięstwo nad faszyzmem nie wszystkim przyniosło wolność. Niektórzy wręcz na długie lata utracili swoją niepodległość czy suwerenność. Byliśmy podzieleni, odgrodzeni „żelazną kurtyną”. I dopiero wielki zryw polskiej „Solidarności” wywołał te procesy, które przyniosły prawdziwą wolność narodom Europy Środkowej i Wschodniej. A definitywnym zamknięciem okresu podziałów na kontynencie był rok 2004 - rozszerzenie Unii Europejskiej.
Dobrą okazją, by podkreślić polski wkład w zmianę oblicza Europy będzie 25 rocznica polskiego Sierpnia. Dziękuję Prezydentowi Lechowi Wałęsie za zaproszenie mnie na te obchody. Spróbujmy wszyscy uczynić tę rocznicę wspólnym świętem Polaków. Wtedy będziemy mieli szansę uczynić ją także świętem Europy i Świata. Raz jeszcze przypomnimy, że idea solidarności, odrodzona nad Wisłą, przyniosła światu tak wiele dobrego.
Jako Prezydent Rzeczypospolitej już po raz dziesiąty spotykam się z Wami z okazji Święta Konstytucji. Jestem dumny, że w ciągu minionej dekady tak wiele wspólnie udało nam się osiągnąć. Myślę o naszym bezpieczeństwie, o rozwoju gospodarczym, edukacji, o naszej pozycji w Europie i świecie. Widzę ciągłe niepokoje, zbyt wielu Polaków nie ma pracy, czuje się odrzuconymi, pozbawionymi perspektyw. Zbyt wielu młodych ludzi myśli o emigracji. Brakuje zaufania do świata politycznego. Potrzebujemy silniejszego społeczeństwa obywatelskiego.
Ale ono u nas, tak jak w każdym kraju, musi dojrzewać i musi dojrzeć. Polacy pod tym względem osiągnęli już bardzo wiele. Tego procesu jednak nie można przyspieszać odgórnym naciskiem. To musi wypływać z wewnętrznego przekonania obywateli, że działają dla dobra wspólnego. To musi wypływać z ich zaufania do instytucji publicznych, i tych lokalnych, i tych państwowych. Musi to wreszcie wynikać z ich przeświadczenia, że to oni, Obywatele mają decydujący wpływ na bieg spraw w kraju.
Takie jest właśnie przesłanie Konstytucji 3 Maja. To wezwanie przodków, by w naszym myśleniu o Polsce zwyciężało to, co twórcze. Nasz kraj potrzebuje kontynuowania trudnej pracy, którą rozpoczęliśmy przed piętnastu laty. Przekonaliśmy się niejeden raz, że potrafimy działać wspólnie. Umiemy wykrzesać z siebie wiele zapału, dobrych, pozytywnych uczuć, nowych idei i nie marnujmy tej energii. Wykorzystujmy ją do budowania dobrego prawa i dobrego państwa. Wykorzystujmy dla edukacji i rozwoju. Pamiętajmy, że nie rzucanymi przeciw sobie słowami, lecz solidarnym działaniem najlepiej służymy Rzeczypospolitej.