24 października 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów prezydenckich przez Państwową Komisję Wyborczą, która odbyła się w gmachu Sejmu RP.
Jak ogłosił sędzia Ferdynand Rymarz, Przewodniczący PKW, wybory prezydenckie wygrał Lech Kaczyński, który uzyskał 54,04 proc. głosów; a Donald Tusk otrzymał 45,96 proc.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m. in.
Wyborcy zdecydowali. Mamy Prezydenta-Elekta. Za dwa miesiące, 23 grudnia, Lech Aleksander Kaczyński (jak widać elementów kontynuacji jest nieco więcej) rozpocznie urzędowanie jako głowa państwa polskiego. Będzie kolejnym Prezydentem Rzeczypospolitej.
Składam mojemu następcy serdeczne gratulacje. Życzę pomyślności i powodzenia. Wiem jak mało kto, czym jest prezydentura – jak ogromny to honor, a jednocześnie jak wielka praca i jak wielka odpowiedzialność. Nie tylko wobec swoich wyborców, programu i złożonych w kampanii obietnic, ale przede wszystkim wobec Ojczyzny i historii.
Nasz kraj przeżywa dobry czas – jeden z najlepszych okresów w naszych dziejach. Polska jest wolna i niepodległa, Polska jest w bezpiecznych granicach, członkiem Unii Europejskiej i NATO. Rozwijamy się, przeżywamy wielkie cywilizacyjne przeobrażenia i jestem przekonany, że przed nami są dobre perspektywy.
Wiele jeszcze musimy w naszej Ojczyźnie zmienić, wiele poprawić. Ale pamiętajmy, że przed podobnymi zadaniami jednak stoją dzisiaj także inne państwa – często znacznie od nas bogatsze i potężniejsze. Chciałbym, abyśmy widzieli polskie kłopoty i ułomności także jako swego rodzaju normalność, nie odbiegającą od tego, czym dzisiaj żyją i troszczą się ludzie w rozwiniętych krajach Europy i świata. Jeśli uświadomimy to sobie, jeśli nie ulegniemy tym słabościom, jeśli nie pójdziemy drogą na skróty – łatwiej nam będzie te problemy pokonywać. Życzę Panu Prezydentowi-Elektowi, by jak najskuteczniej się do tego przyczynił.
Chcę skorzystać z tej wyjątkowej okazji, żeby powtórzyć to, co miałem honor powiedzieć na rozpoczęcie obrad Sejmu tej kadencji: Polska demokracja działa! Te wybory prezydenckie – tak jak wcześniej parlamentarne – są tego wymownym świadectwem. W szrankach o najwyższy urząd w Rzeczypospolitej starły się dwie osobistości, postaci znane i cenione, z doświadczeniem w pracy państwowej. Wyborcza walka była wyrównana, prowadzona profesjonalnie. Kandydaci okazali wielką dojrzałość, wytrwałość i wolę zwycięstwa. Ale cały ten szczególny rok 2005 wystawia polskiej demokracji niezłą ocenę. Choć martwimy się, że prawie połowa naszych rodaków nie korzysta z tego szczególnego przywileju, ale także i obowiązku, wyborczego. Trzeba powiedzieć: przebieg wyborów, towarzyszące im kampanie to jest sukces polskiej demokracji. Zostało to zauważone i docenione także w Europie i świecie. Wierzę, że będzie to pomagało Polsce w naszym dialogu z innymi demokratycznymi narodami. To jest także atut, z którym nowo wybrany Prezydent Rzeczypospolitej wyrusza w swoją drogę na przyszłość.
Chcę podziękować Państwowej Komisji Wyborczej i osobiście Panu Przewodniczącemu Ferdynandowi Rymarzowi za wielką pracę. Ostatnie miesiące i tygodnie to było wyzwanie, któremu Pan Panie Przewodniczący i wszyscy, którzy z Panem współpracowali, znakomicie podołaliście. W wyborach parlamentarnych brało udział 260 tysięcy osób zaangażowanych w pracę komisji różnych szczebli. W wyborach prezydenckich było to 220 tysięcy osób. Korzystam z okazji, aby wszystkim Państwu podziękować za te spędzone dni i godziny i za to, że dzięki Wam możemy powiedzieć, iż wybory były czyste i dobrze zorganizowane. Wierzę, że zbudują one na przyszłość więcej zaufania dla polskiej młodej demokracji i dla polskiego demokratycznego państwa prawa.
Dzisiaj przy Prezydencie-Elekcie, są nadzieje milionów Polaków; tych, którzy na Pana głosowali. Życzę, by ich nadzieje i oczekiwania mogły się spełnić. Ale życzę również, aby ten czas Pańskiej prezydentury dał satysfakcję także tym, którzy oddali głos na Pańskiego kontrkandydata. A także, żebyśmy mogli cieszyć się sukcesami i poczuciem wspólnoty, wspólnoty państwa i narodu z tymi, którzy z różnych powodów nie wzięli udziału w głosowaniu. Chciałbym, żeby było więcej zgody, więcej współpracy, więcej dialogu różnych grup społecznych. Chciałbym, żeby Polska jednoczyła nas wszystkich, żeby było to inspiracją w Pana działalności, w Pana pracy na najbliższe pięciolecie. Chcę składając Panu te życzenia poinformować, że ja osobiście oraz moi współpracownicy są gotowi do przekazania wszystkich niezbędnych informacji oraz obowiązków dla Pana i osób, które będą z Panem współpracować. Chcę również poinformować, że od dzisiaj przygotowane jest miejsce, w którym Prezydent-Elekt może działać do czasu objęcia urzędu 23 grudnia. Wszystko to, co należy do spraw organizacyjnych, technicznych jest w rękach Pana Ministra Edwarda Szymańskiego, który jest do Pana i Pana współpracowników dyspozycji.
Raz jeszcze – Panie Prezydencie-Elekcie, Droga Pani – wszystkiego dobrego. Rozpoczynacie 5 szczególnych , zapewne trudnych, ale również wielce obiecujących i wspaniałych lat. Mogę to powiedzieć po swoim 10-leciu. Być Prezydentem Rzeczypospolitej to odpowiedzialność, ale również i honor, radość i satysfakcja. Być Prezydentem tego wspaniałego Narodu to więcej niż przygoda, to prawdziwa misja. Wierzę, że będzie Pan tę misję z pożytkiem dla nas wszystkich jak najlepiej pełnił.
Zwracając się do zebranych Prezydent-Elekt Lech Kaczyński powiedział m. in.
Na wstępie chciałem się przyłączyć do podziękowań Pana Prezydenta Rzeczypospolitej dla Pana Przewodniczącego Rymarza i wszystkich członków PKW. Istotnie, w tym roku mieliśmy wyborczy maraton w bardzo krótkim czasie i proces wyborów został przeprowadzony w sposób perfekcyjny. Jak sądzę, mogę podziękować w imieniu wszystkich tych Polaków, którzy w tych wyborach brali udział. Przede mną istotnie niezwykle trudne zadanie. Mam okazję dziś po raz kolejny podziękować tym wszystkim naszym Rodakom, którzy na mnie głosowali. Chciałem jednak podziękować wszystkim tym, którzy wzięli udział w wyborach głosując na mojego konkurenta – Donalda Tuska. Chciałem skorzystać z okazji i po raz kolejny przesłać mu pozdrowienia, wyrazy szacunku i sympatii. Przed Polską trudna droga. Jest prawdą, że III Rzeczpospolita to kraj, w którym niemało było sukcesów. Istotnie, żyjemy w Polsce wolnej, demokratycznej, w Polsce, która osiągnęła podstawowe strategiczne cele. Jesteśmy w Unii Europejskiej, jesteśmy w NATO. Ale, jak sądzę, dwa podstawowe zadania są przed nami do wykonania. Pierwsze to ograniczenie zjawisk, które istotnie występują w całej Europie, w całym świecie, ale w Polsce w ostatnim okresie przybrały charakter niebezpieczny – różnego rodzaju zjawisk patologicznych. A druga sprawa, nie mniej ważna, jeszcze być może ważniejsza to sprawa zgody. Tu nie chodzi o zgodę między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem, o to – jak sądzę – nietrudno. Tu chodzi o zakopanie pewnych rowów wyrosłych w ciągu ostatnich 16 lat. Owszem trzeba rozliczyć to, co było niedobre. Bez tego rozliczenia nie może być pojednania, ale na to pojednanie, po prawie pokoleniu trwania III Rzeczypospolitej przyszedł już czas. To też wielkie zadanie. Musimy usprawnić nasze państwo, musimy – mówiąc obrazowo – spowodować, by tych blisko 15 milionów Polaków, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu, uznało że jest to błąd, że Rzeczpospolita jest dla nas wspólnym dobrem i że mamy prawo wspólnie o losach tej Rzeczypospolitej decydować. To zadanie niezwykle wręcz skomplikowane, ale jestem głęboko przekonany, że zostanie wykonane. Z tym właśnie przesłaniem za 2 miesiące złożę przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i temu zadaniu, jak całej Rzeczypospolitej, całej mojej Ojczyźnie, chcę przez najbliższych 5 lat wiernie służyć. Dziękuję bardzo!