11 maja 2005 roku, w siedzibie redakcji Gazety Wyborczej Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości wręczenia nagrody „Człowieka Roku Gazety Wyborczej” przyznanej Javierowi Solanie, Sekretarzowi Generalnemu Rady, Wysokiemu Przedstawicielowi ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa UE.
Po powitaniu gości przez redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Adama Michnika Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski zwracając się do zebranych powiedział m.in.:
Szanowny Przyjacielu, Panie Marszałku, Premierze, Panowie Ministrowie, Szanowny Panie Profesorze, Szanowny Redaktorze Naczelny i Ekscelencje tutaj zgromadzeni!
Nie wiem, czy jest to zasługa redaktora Michnika, czy Javiera Solany, że jesteśmy w tak szczególnym, różnym, pluralistycznym, dostojnym gronie. Ostatnio mam szczęście spotykać się w takich gronach, więc tym bardziej cieszę się, że mogę tę serię kontynuować. I chciałbym o Javierze Solanie i o tym o czym dzisiaj dyskutowano w Gazecie Wyborczej powiedzieć nieco z innej strony, może bardziej praktycznej. Tak się składa, że od 10 lat swojej prezydentury mam okazję w wielu historycznych momentach nie tylko spotykać się z Javierem Solaną, ale również czynić pewne wartości rzeczywistymi i doceniam bardzo ten fakt, że oto proszę Państwa, Javier Solana, profesor fizyki ciała stałego stał się politykiem wielkich zmian. Ja nie znam się na fizyce ciała stałego, ale dla mnie jest to taka nadzwyczajna cecha charakteru Javiera Solany, że z jednej strony, naukowo w tym jego tytule jest coś stałego, a w tym wszystkim, co czyni jako polityk i człowiek jest ciągła zmiana. Przecież mówimy o liderze partii socjalistycznej Hiszpanii, która walczyła z dyktaturą i zwyciężyła. Hiszpania przeszła drogę od braku demokracji do kraju demokratycznego, wpływającego dzisiaj w sposób znakomity na losy Europy. Javier Solana jest tym, który - powiem to bardzo dyplomatycznie by nie stawiać go w trudnej sytuacji - miał istotne wątpliwości co do sensu istnienia Paktu Północno-Atlantyckiego, po to żeby później stać się Sekretarzem Generalnym NATO. Krótko mówiąc, fizyk ciała stałego a polityk stałych zmian, tak bym najkrócej zdefiniował rolę i miejsce w historii i współcześnie Javiera Solany. Mam satysfakcję, że nasze drogi spotykały się w bardzo ważnych momentach dla Polski i myślę dla Europy. Otóż, to pierwsze skrzyżowanie, na którym zetknęliśmy się i poszliśmy w tą stronę było NATO. To była decyzja o rozszerzeniu NATO, bardzo ważna dla nas pierwsza decyzja przywracająca Polskę do świata demokratycznego, do świata bezpiecznego, do świata, w którym obowiązują te właśnie standardy demokracji, o których jak rozumiem dzisiaj była mowa w Gazecie Wyborczej. Symbolicznym zwieńczeniem tego przecież nie łatwego procesu, który kosztował wiele dyskusji, który kosztował również wiele sporów, w związku z decyzjami czy niechęcią choćby naszych sąsiadów na wschodzie, było spotkanie NATO w Madrycie, kiedy czekaliśmy jako kraje kandydujące na decyzję o wejściu do Paktu w pustych, wielkich, ale pięknych, jak wszystko w Hiszpanii, salach targowych pod Madrytem, które zostały zamienione w Centrum Kongresowe. Pierwszą osobą, którą spotkałem przyjeżdżając tam był Javier Solana, który wykrzyczał z daleka do mnie „hombre” – człowieku, tak by to trzeba było tłumaczyć, uścisnął mnie i powiedział ,,widzisz jesteśmy razem ”. W ten sposób ten pierwszy sen, to pierwsze wielkie marzenie polskie spełniło się. Drugie skrzyżowanie, na którym znowu mieliśmy okazję spotkać się to Unia Europejska. I tutaj Javier już jako bardzo ważny polityk UE był tym, który nie miał wątpliwości co do sensu rozszerzenia Unii, co do polskiego miejsca w tym procesie rozszerzenia. On wiedział, że rozszerzenie jest z Polską, a bez Polski, nawet gdyby ono miało miejsce, nie byłoby prawdziwym rozszerzeniem UE. Pokonywaliśmy wiele trudności było wiele kłopotów. Docenialiśmy również obecność Javiera w momencie kampanii przed Referendum Europejskim w Polsce. Zakończyło się to nie tylko podpisaniem odpowiednich dokumentów, ale chcę Państwu powiedzieć, że zakończyło się sukcesem, co widać dzisiaj po roku. Mamy dobre wiadomości Javier i myślę, że te dobre wiadomości są z obu stron, to znaczy zarówno z krajów, które przystąpiły do UE, jak i tych, które są od dawna w UE. Te szanse, które są wykorzystujemy. Polska przygotowała się do akcesji, Polska pokonała przeszkody biurokratyczne, Polska uzyskała fundusze Unii . Per saldo korzysta przecież z tych funduszy całkiem hojnie. Polska również i politycznie swoją rolę wzmocniła przez ostatni rok. Spotkania z Solaną mają to do siebie, że wypadają wyłącznie w momentach ważnych i historycznych, ponieważ możecie być pewni, że jak kiedyś spotkacie na ulicy Solanę to się musi coś wydarzyć. Ale wydarzają się zazwyczaj rzeczy dobre i chcę Ci powiedzieć Javier i Państwu, że dzisiaj Trybunał Konstytucyjny RP rozpatrując wniosek grupy politycznej, grupy posłów, którzy byli przeciwko naszemu wejściu zbadało zgodność Traktatu Akcesyjnego do UE z Konstytucją RP. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego - wszystko jest zgodne. Traktat Akcesyjny jest zgodny z Konstytucją, co ważne i co zapisaliśmy także w Konstytucji, którą współtworzyliśmy z panem prof. Geremkiem, panem Marszałkiem Cimoszewiczem, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne. A więc Trybunał -,, locuta causa finita”. I to także jest ten ważny moment, który ma swój dzisiejszy również bieg i dzisiejszą symbolikę i znaczenie.
Trzeci raz, kiedy miałem okazję z Javierem spotkać się na tym ważnym skrzyżowaniu dróg, tym razem już europejskich, to był Kijów i nasze zaangażowanie w rozwiązanie kryzysu politycznego. Chcę Państwu powiedzieć, że najpierw były rozmowy telefoniczne, później tych rozmów było ogromnie dużo, zarówno osobistych i telefonicznych. Byliśmy w stałym nie tylko kontakcie, ale przecież podróżowaliśmy razem z Javierem Solaną. Dzisiaj jeżeli patrzymy na to, co się wydarzyło to mamy wielorakie satysfakcje. Po pierwsze, myśmy tam walczyli o wartości i odrzucamy tę tezę, która jest nam przypisywana i, przez którą Solana jak i ja w niektórych miejscach w Europie, czy na świecie nie jesteśmy dobrze widziani. Myśmy walczyli o wartości, o standard demokratyczny, o wolne wybory, o prawo obywateli do dokonania takiego wyboru. Myśmy ani przez moment nie stawali po stronie jednego, czy drugiego kandydata. Myśmy chcieli, żeby te procedury, które zostały powszechnie zakwestionowane były zmienione i żebyśmy mogli dziś powiedzieć, że Ukraina ma demokratycznie wybranego prezydenta - co się stało. A więc myśmy służyli wartościom, myśmy od początku chcieli, aby te wartości, które łączą świat demokratyczny, świat europejski były również realizowane w wielkim europejskim państwie jakim jest Ukraina. Cieszymy się, że zakończyło się to bezkrwawo, choć byliśmy przynajmniej raz, a może i dwa razy przed wydarzeniami, które mogły całkowicie zmienić sytuację, obraz tego, co później widzieliśmy w Kijowie i na całej Ukrainie i to też poczytujemy jako ogromny sukces. I po trzecie już nieco w innym wymiarze sądzę, że przykład ukraiński jest ostatecznym dowodem, że może istnieć wspólna polityka europejska, że stać nas na to, aby to czym zajmuje się Javier Solana miało swój bardzo konkretny wymiar - wspólna europejska polityka bezpieczeństwa i polityka zagraniczna. Ukraina pokazała, że możemy to czynić, jeżeli działamy w sposób konsekwentny, jeżeli opieramy się o prawidłowe analizy, jeżeli trafiamy do właściwych ludzi, jeżeli Europa mówi jednym głosem i potrafi tę politykę nie tylko formułować, ale ją przeprowadzać, to mamy do czynienia z efektem, który jest efektem dobrym, dobrym dla Ukrainy, dobrym dla regionu, dobrym dla Europy, dobrym dla świata. Jestem bardzo rad, że w tym wielkim wydarzeniu, jednym z najważniejszych w moim politycznym życiu mogłem spotkać się ponownie z Javierem i tak właśnie pracować na rzecz takich, a nie innych rozstrzygnięć. Ale idziemy dalej, ponieważ role się zmieniają, ja mam świadomość, że jako Prezydent RP ostatni raz uczestniczę w tej roli przyznania nagrody przez Gazetę Wyborczą. Chciałbym o kilku sprawach powiedzieć. Wierzę, że Javier Solana z udziałem licznych polskich polityków, intelektualistów, przedstawicieli naszego narodu będzie tę politykę mógł kontynuować i powiem to jako swoiste drogowskazy na najbliższe lata. Po pierwsze, ten kierunek musi być dążeniem do silnej i solidarnej Unii, która jest gotowa wobec wyzwań XXI wieku. Wiem, że Javier taką właśnie wizję Unii ma i oczekuje także naszego wsparcia. Żeby ta Unia mogła byś silna trzeba wesprzeć Traktat Konstytucyjny. Wierzę, że i w Europie będzie on poparty i wierzę, że w Polsce on znajdzie poparcie. Polska musi mieć tu swoje jasne stanowisko, bo nasze jasne i pozytywne stanowisko w sprawie Traktatu Konstytucyjnego jest czymś, co buduje silną i solidarną Europę. Jeżeli tego Polska nie uczyni, bierze na siebie część odpowiedzialności, że ten wielki projekt silnej Europy będzie przeżywał kłopoty. Po drugie - dalsze rozszerzenie. Akurat Solany nie trzeba przekonywać do tej koncepcji, ale my powinniśmy jako nowy kraj Unii Europejskiej, który ma swoją wagę i znaczenie być tymi, którzy właśnie troszczą się o dalsze etapy rozszerzenia, pozostawiając drzwi UE otwarte jakby to nie było trudne, i jakiej cierpliwości by to nie wymagało. A w tym rozszerzeniu nasze polskie myśli skupiają się przede wszystkim na Ukrainie, bowiem jestem przekonany, że dla tego kraju powinna być taka właśnie europejska perspektywa wyznaczona. Im bardziej ten cel będzie zdefiniowany, tym bardziej będzie można zorganizować odpowiednie przedsięwzięcia i kalendarz dla obecności Ukrainy w strukturach europejskich w przyszłości. Kolejnym istotnym drogowskazem są relacje UE – Rosja. Chcę zapewnić, że niezależnie od całego szumu, jaki w Polsce w sprawach rosyjskich panuje, szumu czasami już graniczącego z aberracją, my jesteśmy żywotnie zainteresowani aby UE miała jak najlepsze kontakty z Rosją i Rosja z Unią. I dla nas to jest jeden z najważniejszych celów polityki, żeby była to unijna wspólna koncepcja, uniemożliwiająca prowadzenie polityk odrębnych, np. wzmacniająca kontakty niektórych poszczególnych krajów UE z Rosją, zamiast budowania wspólnych, mocnych relacji UE – Rosja. My w takich relacjach widzimy swoje miejsce jako kraju ważnego, jako kraju, który nie oczekuje żadnych awansów nadzwyczajnych, ale też nie powinien obawiać się jakichkolwiek upokorzeń, bo nie ma ani do jednego, ani do drugiego żadnych powodów. A więc to jest ten element polityki, który w najbliższych miesiącach i latach będzie miał zasadnicze znaczenie. Wierzę, że Javier Solana będzie budował właśnie jak najlepsze relacje całej, jak podkreślam całej Unii Europejskiej z Rosją uniemożliwiając realizację polityk odrębnych, zamieniania tej wspólnej polityki koncepcjami uprzywilejowanych relacji dwustronnych między poszczególnymi krajami europejskimi. Tego z całego serca sobie i Javierowi życzę również mając nadzieję, że Polska będzie miała poczucie swojej wartości, że będziemy współautorami takiej właśnie wizji europejskiej, że będziemy współdziałać z naszymi partnerami w UE na rzecz tych koncepcji, że Polacy pokażą, że nie mają ani kompleksów niższości, ani kompleksów wyższości, że będziemy w sprawach europejskich działać niezwykle rozumnie, konsekwentnie, bez poczucia mesjanizmu i bez jakiejkolwiek arogancji, ale także bez prowincjonalizmu, który czasami jest kłopotem w definiowaniu polskiej polityki wobec naszych partnerów na wschodzie i na zachodzie. Polska ma wszelkie szanse aby być ważnym, liczącym się i współtworzącym politykę europejską krajem. Daliśmy tego dowody, mamy argumenty. Chodzi o to, żeby uwierzyć w nie, żeby je przełożyć na bieżącą politykę, żeby znaleźć dla tych argumentów dobrych realizatorów, dobrych wykonawców w świecie politycznym, dyplomatycznym, w mediach, a więc wszędzie tam gdzie tę politykę tłumaczy się, gdzie się ją określa i gdzie przekonuje się społeczeństwo do takich, a nie innych kroków. Jestem przekonany, że ostatnich dziesięć lat i to wszystko, co było naszym, Javier, udziałem to jest naprawdę historia sukcesu. Niezależnie od wszystkich niebezpieczeństw, jestem przekonany, że tą drogą będziemy iść dalej, a nagroda, którą dziś odbierzesz od Gazety Wyborczej jest nie tylko uznaniem, ale też, i to zabrzmi już trochę mniej przyjemnie, ale wielkim zobowiązaniem, Javier, że tej polityki nie porzucisz, że będziesz w swoich rozważaniach zawsze widział to znaczące miejsce Polski. A teraz jeszcze bardziej osobisty wątek, no i że nie zapomnisz o starych przyjaciołach. Wszystkiego dobrego.