Menu rozwijane

24 czerwca 2005
24 czerwca 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski udał się z wizytą do Lwowa, gdzie wraz z Prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką wziął udział w uroczystym otwarciu i poświęceniu Cmentarza Orląt Lwowskich oraz w uroczystości przy Memoriale Żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej.

Prezydentowi RP towarzyszyli m. in. Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz, Marszałek Senatu Longin Pastusiak, b. prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, ministrowie - Kultury Waldemar Dąbrowski, Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jerzy Bahr, Sekretarz Generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, członkowie parlamentu RP i Parlamentu Europejskiego, generalicja, duchowieństwo oraz przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń społecznych.

Podczas uroczystości przy Memoriale Żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej Prezydent RP powiedział:

Stoimy w szczególnym miejscu, obrazującym dramatyczne dzieje Ukrainy dążącej do niepodległości. To miejsce upamiętnia ofiary poniesione przez Strzelców Siczowych Galicyjskiej Ukraińskiej Armii. My, Polacy, pamiętamy męstwo i zasługi tych żołnierzy, którzy pod wodzą Semena Petlury, u boku Józefa Piłsudskiego, ramię w ramię walczyli wraz z polskimi oddziałami o Ojczyznę. O upragnioną wolność dwóch narodów. To braterstwo broni nabiera szczególnego charakteru. Nie pozostajemy obojętni, dziękujemy i oddajemy Wam hołd.
W splątanym krajobrazie Europy, jaki wyłonił się po pierwszej wojnie światowej, szlaki walk o upragnioną niepodległość narodów europejskich przecinały się w różnych miejscach. Tak było też w historii stosunków polsko- ukraińskich. Nie zawsze przychodziło naszym narodom stawać po tej samej stronie barykady. Ciężkie były losy żołnierzy, naszych dziadów, ojców. Musieli dokonywać trudnych wyborów, które wiązały się z absolutnym poświęceniem dla Ojczyzny. Polacy i Ukraińcy poznali najlepiej, czym jest miłość do niej i co znaczy walczyć o swobodę, o suwerenność. Cena wolności była jednak wysoka, okupiona tysiącami ofiar.
Dziś lepiej potrafimy odczytać i zrozumieć karty tej trudnej historii naszych narodów. Nas, współczesnych, dziejowy los nie stawia już przed tak dramatycznymi wyborami. Jednak i my zostaliśmy obarczeni doniosłym zadaniem. Mądrzejsi o dawne, niekiedy bolesne, doświadczenia – musimy szanować tę bezcenną wartość, jaką jest wolność. Musimy budować i wzbogacać nasze wzajemne relacje, oparte na pojednaniu. Pojednaniu często trudnym, bo dogłębnym i szczerym. Mamy jednak mocną wolę, by tego dzieła dokonać.
Dlatego ze szczególną troską i szacunkiem powinniśmy traktować takie miejsca, jak ten pomnik Strzelców Siczowych, jak Cmentarz Orląt Lwowskich. Miejsca, gdzie pielęgnowana jest pamięć o wielkiej cenie płaconej za wolność. To nasze zobowiązanie wobec poprzednich pokoleń, które złożyły ofiarę ze swego życia. Odwiedzajmy te nekropolie, przechowujmy w sercach pamięć – a zarazem budujmy przyszłość w duchu pokoju, dialogu, pojednania i partnerstwa.
Niech miejsca pamięci i refleksji – staną się miejscami nadziei i obietnicy. Dla Polaków i dla Ukraińców. Dla nas, którzy tworzymy tę nową historię. A przede wszystkim dla nowych, kolejnych pokoleń.
Jestem wielce rad, że w dzisiejszych uroczystościach bierze udział tak wielu młodych ludzi. Bo to szczególnie do Was, młodzi Polacy i młodzi Ukraińcy, woła dziś to miejsce. Usłyszcie to wołanie. Poznawajcie naszą wspólną historię, poznawajcie siebie nawzajem. Uczcie się szacunku dla wolności; uczcie się patriotyzmu, w którym jest duma z własnej tożsamości, ale i życzliwość wobec sąsiadów, otwartość na inne narody. I przekazujcie tę wielką lekcję następnym generacjom. Pomyślność Polski i Ukrainy, pomyślność jednoczącej się Europy – jest w Waszych rękach!

Następnie odbyła się uroczystość otwarcia i poświęcenia Cmentarza Orląt Lwowskich.
Wystąpienie Prezydenta RP poprzedziła msza koncelebrowana przez Ordynariusza Polowego Wojska Polskiego ks. bp gen. bryg. Tadeusza Płoskiego, arcybiskupa Leszka Sławoja Głódzia i Metropolitę Lwowskiego Kardynała Mariana Jaworskiego.
Po modlitwach ekumenicznych i ceremonii poświęcenia Cmentarza Orląt Lwowskich przedstawiciele korpusu dyplomatycznego Francji i USA, a także przedstawiciele sił zbrojnych Polski i Ukrainy odsłonili pomniki francuskich piechurów i amerykańskich lotników.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Otwarcie cmentarza Orląt Lwowskich jest spełnieniem potrzeby polskich serc – oraz znakiem pokoju, pojednania i przyjaźni płynącym z serc ukraińskich. Potrafimy to docenić. W imieniu Polski i Polaków mówię ze wzruszeniem w tym wielkim, historycznym dniu: Dziękujemy!
Polacy i Ukraińcy – podajemy sobie dłonie ponad historią, podajemy je ponad mogiłami, jestem przekonany, że w przyszłość idziemy razem!
Cmentarz Orląt Lwowskich jest miejscem szczególnym, jego burzliwe losy wpisują się w splątaną historię miasta i w historię trudnych relacji między Polakami i Ukraińcami w minionym wieku. Spoczywają tu prochy uczestników walk polsko-ukraińskich, w większości młodzieży, która oddała swe życie za przynależność Lwowa do tworzącej się wówczas niepodległej Polski. Zderzyły się wtedy ze sobą dwa pragnienia, dwa patriotyzmy, dwie narodowe dumy. My, współcześni Polacy, pochylamy dziś nisko głowy przed ofiarą Orląt Lwowskich. Składamy im hołd, poruszeni ich bohaterstwem, poświęceniem, żarliwym oddaniem narodowej sprawie.
Jednocześnie z czcią myślimy o ukraińskich ofiarach walk, którzy również oddali swoje życie w dążeniu do niepodległości, do utworzenia suwerennego państwa ukraińskiego. Oni także pragnęli dobra swej ojczyzny, oni również odznaczyli się męstwem i ich ofierze należy się nasz szacunek.
Dopiero dzisiaj możemy zrozumieć w całej pełni rozgrywający się tu w przeszłości dramat. Doświadczenia minionego wieku, tak tragiczne i bolesne, nauczyły nas nowego spojrzenia na patriotyzm, na narodową tożsamość – która nie musi być obrócona przeciw komuś lub szukać potwierdzenia w konfrontacji.
Miejsce, w którym się znajdujemy, nabiera nowej symboliki. Kiedyś było świadectwem zmagań. Dziś staje się symbolem pojednania polsko-ukraińskiego, rozpoczętego wraz z upadkiem totalitarnego systemu. Odbudowa Cmentarza Orląt była możliwa tylko dzięki temu, że powstała wolna i demokratyczna Ukraina. W 1997 roku nasze kraje podpisały deklarację o pojednaniu. Wyraziliśmy w ten sposób pragnienie naszych narodów, aby porozumienie i zaufanie budować na prawdzie, bowiem tylko wtedy można przezwyciężyć stereotypy i uproszczenia. Pamięć o trudnej historii staje się przestrogą – ale już nie przeszkodą! – we wspólnym budowaniu przyszłości.
Pojednanie jest zawsze procesem dwustronnym. Polacy rozumieją wrażliwość ukraińską. Czujemy się zobowiązani do spłaty długów moralnych. Wierzę, że także Ukraińcy znajdować będą coraz więcej zrozumienia dla polskiego cierpienia, dla polskiej zranionej pamięci. Uroczystości na Wołyniu w 2003 roku są dowodem, że pojednanie jest możliwe, że ten proces trwa. Cieszę się, że ostatnio powstało wiele ciekawych projektów badawczych i publikacji, które pomagają obu stronom we wzajemnym poznaniu i lepszym zrozumieniu. Wspierajmy takie działania, bo jest to bezcenny wkład w pogłębianie naszego dialogu.
Niespełna tydzień temu, w niedzielę ogłoszony został w Warszawie wspólny list biskupów polskich i ukraińskich. Pojutrze zostanie on odczytany również na Ukrainie – tu, we Lwowie oraz w sanktuarium w Zarwanyci koło Tarnopola. Czytamy w nim cytuję:
„W ubiegłym stuleciu nasze narody złożyły świadectwa wierności okupionej śmiercią. Krew przelana przez męczenników wzywa nas do miłości, przyjaciół i wrogów, i woła: POJEDNAJCIE SIĘ! Wznieśmy się ponad polityczne poglądy i historyczne zaszłości, ponad nasze kościelne obrządki, nawet ponad naszą narodowość – ukraińską i polską.” – wzywają biskupi.
Ten akt pojednania między Polakami i Ukraińcami jest poruszający. Z ogromną odpowiedzialnością i wzajemnym miłosierdziem podejmujemy dziedzictwo wielkiego papieża Jana Pawła II, który tak bardzo odmienił oblicze tej ziemi i odmienił tak wiele ludzkich serc. To On, w tym mieście, dokładnie cztery lata temu wołał:
„Niech przebaczenie – udzielone i uzyskane – rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą wyżej stawiać to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności.” – tak wskazywał Jan Paweł II
I oto dzisiaj jesteśmy świadkami kolejnego, historycznego kroku. To, że Prezydent Polski i Prezydent Ukrainy są razem na tym cmentarzu; to, że nasze narody potrafią rozmawiać ze sobą z wzajemnym szacunkiem i wrażliwością nawet o najbardziej bolesnych wątkach z przeszłości – świadczy, z jak silną wolą i niezłomnym przekonaniem idziemy drogą pojednania i porozumienia. Jak szczerze podajemy sobie dłonie ponad historią, ponad mogiłami, aby w przyszłość zmierzać razem.
Na ręce Pana Prezydenta Wiktora Juszczenki składam serdeczne podziękowanie wszystkim naszym ukraińskim przyjaciołom. Wszystkim, którzy przyczynili się i przyczyniają do zbliżenia Polski i Ukrainy; do zrozumienia, współpracy i strategicznego partnerstwa między naszymi krajami i narodami! Dziękujemy Prezydencie, dziękujemy Ci Wiktorze.
Nieszczęściem XX wieku było to, że rodzące się nacjonalizmy zniszczyły współistnienie, dialog i wzajemne wzbogacanie ludzi z różnych narodów, w tym także Polaków i Ukraińców. Lwów roku 1918 był tego dobitnym i dramatycznym przykładem. W jakże gorzki sposób aktualne stały się słowa Henryka Sienkiewicza, którymi zamknął w „Ogniem i mieczem" opis zmagań polsko-kozackich w XVII wieku: „Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą ".
Oba nasze narody szukały wolności. Drogi do niej bywały różne. Dziś spotykamy się w miejscu, gdzie kiedyś musieliśmy się rozejść.
Być może wtedy Lwów nazbyt wielu kochało naraz i chciało go zachować tylko dla siebie. Dzisiaj, gdy patrzymy na to miasto, jesteśmy dojrzalsi i mądrzejsi – w ocenie historii własnej i naszych sąsiadów. Uczymy się żyć w zgodzie. Uczymy się, że patriotyzm, sentyment do miejsc dzieciństwa – powinien serca otwierać, a nie czynić kamieniem. Kochając to samo – wychodzimy sobie na spotkanie, odnajdujemy się nawzajem w swoim człowieczeństwie.
Upragniona wolność wreszcie nadeszła. Cieszymy się nią w Polsce i zdajemy z niej egzamin od szesnastu lat. Na Ukrainie głos upominający się o wolność narodu i godność ludzi, o prawdę i demokrację z całą siłą wypłynął z Waszych serc na Majdanie Nezależnosty w listopadzie i grudniu ubiegłego roku. I Polska usłyszała wołanie Ukrainy. Na prośbę obu stron konfliktu zainicjowaliśmy, wraz z mediatorami europejskimi, „okrągły stół", przy którym kryzys rozwiązano metodą polityczną. Ukraina podjęła suwerenne decyzje. Cieszymy się i jesteśmy dumni z Waszego sukcesu. Droga, którą obraliście, jest niełatwa. Ale chcemy Was zapewnić, że nie jesteście sami. Polska chce i będzie towarzyszyć Wam i Waszym dążeniom. I wierzmy, że nadejdzie chwila, kiedy będziemy mogli powitać Was w rodzinie państw Unii Europejskiej!
Ten cmentarz jest ważnym świadkiem epoki. Chmurne były losy tej nekropolii. Powstawała przez dwadzieścia lat. Całkowite zakończenie budowy uniemożliwił wybuch drugiej wojny światowej. Po wojnie zaś, Cmentarz Orląt popadał w coraz większą ruinę. Na początku lat siedemdziesiątych został z premedytacją zniszczony, rozjechany przez radzieckie czołgi i buldożery. To haniebne zbezczeszczenie mogił Lwowskich Orląt było wymierzone w naszą dumę i pamięć o polskich bohaterach. Przede wszystkim jednak było aktem barbarzyństwa wobec kultury i tradycji cywilizowanego świata, która nakazuje szacunek dla ludzkich szczątków.
Pamiętajmy także, że Cmentarz Orląt Lwowskich jest częścią Cmentarza Łyczakowskiego. To jedna z najstarszych, do dziś zachowanych miejsc pochówku i upamiętnienia w Europie. Przez stulecia znajdowali tu miejsce wiecznego spoczynku mieszkańcy tego wspaniałego miasta: Polacy, Ukraińcy i Niemcy. Pochowani są tu także ludzie innych narodów. Wszyscy oni wspólnie tworzyli wielokulturowy charakter Lwowa. Na Cmentarzu Łyczakowskim spoczywają wielkie postaci świata kultury i nauki. Nazwiska Marii Konopnickiej, Iwana Franko, Gabrieli Zapolskiej, Myrona Korduby, Omelijana Ohonowskiego, Stefana Banacha, Markijana Szaszkewycza, Władysława Ordona i wielu, wielu innych – świadczą o swoistym genius loci Lwowa, który wydał tak liczne talenty i znakomitości.
Te nazwiska na krzyżach i pomnikach przypominają o wielkim zobowiązaniu. Powinniśmy czerpać ze wspaniałych tradycji Lwowa, miasta otwartego i wielonarodowego. Jego mury słyszały mowę wielu nacji. Tu, we współżyciu i dialogu, kształtowało się dziedzictwo, którym obecnie Lwów może zachwycać Europę. Ta historyczna spuścizna jest czymś, co znakomicie wpisuje się w dzisiejszą wizję jedności europejskiej. Jakież inne miejsce może być lepsze, by sprawdzić się w nowej Europie, jeśli nie Lwów ze swoją bogatą europejską historią, Lwów – brama Europy! Odnowiony cmentarz wzbogaci długą listę miejsc godnych obecności i obejrzenia. Cieszy nas, że Lwów odwiedza coraz więcej gości. Niech więc, gdy będą poznawać to wspaniałe miasto, skierują kroki również w tę stronę. Niech się tu zatrzymają, pokłonią i zamyślą nad drogami historii, nad splątaniem ludzkich losów. Nad sensem zgody i tolerancji. Nad niszczącą mocą nienawiści.
Pragnę serdecznie podziękować osobom, które przyczyniły się do tego, że dzisiejsza uroczystość mogła się odbyć – władzom obu państw, lokalnemu samorządowi i wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie. Kardynałom, Biskupom, duchownym za poruszającą uroczystość. Zdajemy sobie sprawę, że ponowne otwarcie cmentarza było kwestią trudną, zarówno dla Was, jak i dla nas. Długo pracowaliśmy nad tym, aby móc tu dzisiaj stanąć. Podziękowania składam mieszkańcom Lwowa, Wam współczesnym i tym wszystkim bezimiennym Lwowiakom, którzy przez lata szanowali tę nekropolię; dzięki którym ona w ogóle ocalała. Siła pamięci i miłości odniosła swe zwycięstwo i dała temu miejscu nowe tchnienie. Bez Was – strażników pamięci – dzisiejsze uroczystości nie byłyby możliwe!
Zwracam się do Was z prośbą – otaczajcie to miejsce należytą troską i opieką. Aby już nigdy nie mogło dojść do aktów wandalizmu, jakie, niestety, w przeszłości się tu zdarzały. Niechaj na przekór historii i mimo przelanej krwi – ten cmentarz łączy, a nie dzieli nasze narody. Polacy i Ukraińcy, doznali od siebie wzajemnie wielu cierpień. Ale nie róbmy jednak rachunku krzywd, nie próbujmy ważyć ciężaru przelanej krwi. To droga donikąd, do niekończących się sporów i nigdy niezabliźniających się ran. Dla rodzin, dla przyjaciół i bliskich każda śmierć jest zawsze ogromną stratą – jednakową dla wszystkich, bez względu na narodowość czy wyznawaną religię. Uszanujmy się wzajemnie w bolesnych wspomnieniach, w godnym upamiętnieniu ofiar naszej historii.
I na Ukrainie, i w Polsce – jest jeszcze wiele miejsc, które powinniśmy otoczyć pamięcią. Wiele jest grobów, kryjących prochy poległych i zgładzonych – Polaków i Ukraińców. Troskliwe pielęgnowanie tych miejsc pozostaje naszym wspólnym zadaniem. Powinniśmy wypełnić je z przekonaniem, z wrażliwością, ze wzajemnym szacunkiem i tolerancją.
Narody, aby żyć, muszą pamiętać. My, Polacy i Ukraińcy – poprzez bolesne doświadczenia historii – wiemy, co to znaczy zachować pamięć. Ale nie wolno nam tylko rozpamiętywać przeszłości. To nie wystarczy. I to ogranicza. My – Polacy i Ukraińcy, w XXI wieku, w jednoczącej się Europie – musimy być pojętnymi uczniami historycznej lekcji.
To zadanie dla każdego z nas, a przede wszystkim dla młodych pokoleń. Bowiem to Wy, młodzi Polacy i młodzi Ukraińcy, pielęgnować musicie wspólną pamięć. To Wy wzbogacać będziecie relacje między naszymi krajami i będzie umacniać wspólną Europę. I to Wam – młodym ludziom w tym wyjątkowym miejscu, dedykujemy dziś słowa Tarasa Szewczenki, które kiedyś skierował w wierszu „Do Polaków” – Odbudujemy raj nasz cichy!
To jest możliwe. To może się wydarzyć. Właśnie dlatego, że dzisiaj, tu, ponad historią, ponad mogiłami Polacy i Ukraińcy – podają sobie dłonie i mówią – w przyszłość chcemy iść razem!

Na zakończenie uroczystości Prezydenci Polski i Ukrainy złożyli wieńce i zapalili znicze.